piątek, 22 lutego 2013

#34 ... Zayn


czytasz? - komentujesz!
haha taki mały szantażyk :D <3

- co ty tak na tym telefonie siedzisz? Przecież jesteś w kinie, powinnaś oglądać film a nie pisać ze swoim ukochanym. – powiedział jeden z moich kumpli. W sumie prawdę mówiąc on był tylko moim znajomym. Poszłam do kina tylko dlatego że moje przyjaciółka kręciła z jednym z nich… ale ja jakoś za grupą tych chłopaków nie przepadałam.
- ten film jakoś nie przypadł mi go gustu. – odparłam.
- oddaj ten telefon i oglądaj film – zaśmiał się głupio chłopak i zabrał mi telefon! – ‘@zaynmalik tak bardzo cię kocham i chciałabym żebyś w końcu mnie zauważył’ bla bla bla … ty jesteś fanką One Direction tego pedalskiego zespołu? No proszę cię .. a taka fajna dziewczyna się z ciebie wydawała a tu taka niespodzianka .. ehh ty sobie nie marnuj życia na pisanie do nich na tym Twitterze przecież te pedałki nawet nie wiedzą że istniejesz. – teraz już przegiął. Nie obchodziło mnie że jestem w kinie, stanęłam, zabrałam mu mój telefon i zaczęłam krzyczeć.
- wiesz co!? Dla ciebie może i są pedałami bez uczuć ale jak możesz tak mówić skoro nawet nic o nich nie wiesz ..  jedyne co wiesz to to że są bogaci, żyją swoimi marzeniami i w porównaniu do ciebie na nich lecą dziewczyny! Ta piątka zmieniła całe moje życie i tym pięciu chłopakom zawdzięczam to że nadal tu jestem. Nie znasz mojej historii, nie znasz ich historii. Wkurzają mnie tacy ludzie co hejtują bez powodu! Oni mają serca i próbują pomóc jak najbardziej się da! To że są sławni to już tylko mogą zawdzięczać swojemu wspaniałemu talentowi a ty mógłbyś się więcej nie odzywać.
- proszę się uspokoić albo będę musiała panią stąd wyprosić- przerwała mi kobieta która pracuje w tym kinie.
- przepraszam bardzo. Ale i tak już wychodzę. – powiedziałam i od razu wybiegłam z pomieszczenia. Ale mi on podniósł ciśnienie.. nienawidzę jak ktoś hejtuję mój ulubiony zespół a tym bardziej bez powodu.

- przepraszam bardzo … - usłyszałam jakiś znajomy męski głos ale nie mogłam skojarzyć do kogo on należy.
- tak? – odwróciłam się i właśnie pomyślałam ze śnię ! – ZAYN ?!! Zayn Malik!???
- erm .. no to chyba ja – zaśmiał się. – bo ja .. ja byłem w tej samej sali co ty i wiesz no jakoś tak wyszło że wszystko słyszałem. – tłumaczył.
- oo boże ale przypał. – powiedziałam czerwieniąc się.
- nie mów tak! Ten chłopak to najwidoczniej dupek a ty broniłaś nas jak lwica swoje małe. – ahh ten Malik, miał poczucie humoru.
- nie no bez przesady .. a co do niego to tak .. jest idiotą ..  nawet nie wiem po co się zgodziłam na to wyjście.
- a właśnie .. nie wracasz do nich?
- nie .. jak widzisz nie przeszkadza im moja nieobecność .. nawet moja przyjaciółka za mną nie wyszła więc wiesz .. wrócę do domu i wszystko będzie okay.
- a co w takim razie byś powiedziała na kawę?
- ale przecież ty też byłeś z kimś
- a to ja zaraz im napiszę że … coś tam wymyślę …  a więc ?
- no niech ci będzie – zgodziłam się. Czy to dzieje się naprawdę? Właśnie umówiłam się z moim idolem?

- ja nawet nie wiem jak się nazywasz … - zaczął Malik kiedy już usiedliśmy z naszymi kawami na jakiejś ławce w parku.
- ahh no tak! Przepraszam z tego wszystkiego zapomniałam się przedstawić. Nazywa się [t.i] – powiedziałam i wyciągnęłam rękę w geście przedstawienia się.
- a ja jestem Zayn. Miło mi cię poznać. – uścisnął moją dłoń. – a więc jesteś Directioner tak ?
- oczywiście.
- a co miałaś na myśli mówiąc wtedy w kinie że bez nas niewiadomo czy byś nadal tu była?
- erm ..  no bo .. był taki czas w szkole że nie byłam zbyt lubiana i wiesz już chciałam się poddać bo wtedy myślałam ze nie mam już siły na to ale poznałam One Direction. I tak się wciągnęłam że stwierdziłam że może jednak jest dla kogo żyć. – wytłumaczyłam mojemu nowo poznanemu przyjacielowi.
- tak mi przykro .. znaczy przykro mi że cię tak w szkole traktowali ale strasznie się cieszę że One Direction ci pomogło. – mówiąc to zauważyłam ze oczy Malika się zaszkliły.

- świetnie się dzisiaj z tobą bawiłem .. mam nadzieję ze to powtórzymy. – powiedział Zayn kiedy odprowadził mnie pod mój dom.
- ja również, było naprawdę miło. – uśmiechnęłam się.
- to może .. podasz mi swój numer i ja no ten .. i ja jakoś do ciebie zadzwoni albo napisze i się jeszcze … no umówimy. – był taki słodki jak się peszył.
- oo pewnie. – podałam mu numer, pocałowałam w policzek i weszłam do domu zostawiając Zayna samego.

- witaj [t.i]. masz jakieś plany na dzisiaj? – spytał Zayn kiedy odebrałam telefon następnego dnia rano.
- Heey. Nie, raczej nie mam.
- to świetnie .. mam propozycję nie do odmówienia ..
- serio ? no to słucham …
- co byś powiedziała aby uczestniczyć w wywiadzie który mają z nami dzisiaj przeprowadzić?
- ale ja? Po co ja tam niby?
- no właśnie tu jest najlepsza część pomysłu! Opowiesz wszystkim swoją historię… wiesz w sensie że jak ten zespół cię zmienił itp. ..
- ale .. ja nie wiem czy dam radę …
- na pewno … wierze w ciebie a po za tym .. erm .. no wiesz .. ja będę przy tobie.
- a .. kiedy ma być ten wywiad?
- no dzisiaj. O 14 w studiu BUH17.
- dobrze. Dasz mi chwilę na zastanowienie się?
- pewnie! Daj znać jak się namyślisz.
- okay. Paa – pożegnałam się i rozłączyłam.
I co teraz? Powinnam tam jechać i wystąpić? Z jednej strony nie chce mówić wszystkim o mojej historii a z drugiej strony mogłabym pomóc komuś.

- no Malik .. jest już 13:45 a twojej ukochanej nadal nie ma. – powiedział Harry do Malika.
- przyjdzie .. zobaczycie.
- bo jeśli nie to znowu zrobimy kolejny nudny wywiad … - odparł Lou.
-przepraszam że tak późno ale utknęłam w korku a potem na dole nie chcieli mnie wpuścić ale jakoś ich przekonałam! – tłumaczyłam się.
- trzeba było do mnie zadzwonić przecież bym zszedł na dół. – odpowiedział Zayn
- no ale myślałam że jesteś zajęty .. dobra nie ważne .. mam nadzieję tylko ze nie jestem za późno.
- oczywiście że nie. Zaraz coś tam z tobą zrobią bo wiesz .. oni zawsze coś muszą poprawić. A po za tym to .. cieszę się ze się zgodziłaś.

Wywiad trwał jakąś godzinę. Opowiedziałam całą moją historię a potem odpowiedziałam na wszystkie zadane mi pytania. Nie było tak źle aczkolwiek na początku byłam strasznie zdenerwowana, Zayn chyba to wyczuł bo złapał mnie delikatnie za rękę i trzymał przez jakiś czas.


Resztę dnia spędziliśmy w szóstkę w ich apartamencie. Oglądaliśmy filmy, graliśmy w karty, butelkę i dużo jedliśmy. Polubiłam ich wszystkich .. nie sądziłam że oni są tacy .. normalni?

- Zaaaayn !!! – wołał Liam z kuchni.
- co jest?
- chyba będziesz musiał się tłumaczyć. – powiedział Payne i pokazał Zaynowi zdjęcie z wywiadu na którym trzyma mnie za rękę.
- cholera .. nie wiedziałem ze będzie to aż tak widać .. ale trudno . jak powiedziało się A to trzeba powiedzieć B. muszę pogadać z [t.i] i ustalić co mówimy.
- okay .. idź z nią pogadaj.

- wiesz boo .. jak ja cię złapałem za tą rękę na tym wywiadzie co nie .. no to teraz są zdjęcia tego i wszyscy się wypytają co i jak no i ja nie wiem co mam im odpisać .. chciałbym wiedzieć co ty o tym myślisz żebyś potem nie była zła. – wytłumaczył mi Malik
- haha to było do przewidzenia. W końcu sama jestem Directioner i wiem jak te dziewczyny wszystkiego potrafią się dopatrzeć. Ale chyba dobrze by było napisać im prawdę co? – zasugerowałam.
- masz rację ale .. jaka jest prawda? – spytał niepewny.
- że na razie nic między nami nie ma i ze jak by się coś zmieniło to dasz im znać. – powiedziałam i czekałam na reakcje Zayna. Posmutniał trochę więc teraz wiedziałam na pewno ze on do mnie tez coś czuję. – albo może nie będziemy tracić czasu i od razu napiszesz że jednak coś tam między nami jest. – powiedziałam i pocałowałam chłopaka. To było piękne. Najpiękniejszy pocałunek jaki kiedykolwiek miałam.

Zayn napisał na TT że oficjalnie zostaliśmy parą ale na razie to nic poważnego jeszcze ale jednak ma nadzieję ze coś z tego będzie i że jestem wspaniałą osobą więc Directioners powinni mnie szybko polubić. 

niedziela, 17 lutego 2013

#33 Niall


mam nadzieję że wam się spodoba a tak po za tym to ...
czytasz? - komentuj! ;D <3 



TY:
- witaj [t.i]. jak się dziś czujesz? – spyta lekarz który właśnie robił obchód na oddziale na którym leżę od jakiegoś czasu.
- a jak mam się czuć? Leże tu już chyba z pół roku i nie wiem czy w ogóle kiedyś stąd wyjdę.
-nie mów tak. – próbował mnie pocieszyć. – jakie masz plany na dzisiaj?
- hmm niech mi pan da pomyśleć … pewnie zostanę w łóżku cały dzień bo przecież i tak jestem podpięta do tych wszystkich kabelków.
- kochanie przestań już. – upomniała mnie mama gdy lekarz już nas zostawił. – nie możesz taka być.
- jaka?
- niemiła dla wszystkich. Skarbie ci ludzie tutaj próbują ci pomóc.
- mam gdzieś taką pomoc i tak stąd nigdy nie wyjdę.

NIALL:
- gotowi? – spytał nas Liam.
- chyba tak – odpowiedzieliśmy wszyscy.
- a jakie piosenki dzisiaj mamy śpiewać? – zapytał Zayn.
- mamy śpiewać akustycznie Little Things, One Thing i They Don’t Know About Us. – odparł Liam- a gdyby jeszcze chcieli to możemy zaśpiewać I Would i More Than This bo tylko do tych piosenek ćwiczyliśmy akustycznie.- dodał.
- fajnie .. lubię te piosenki. Mam nadzieję że im się spodobają. – w końcu to ja się odezwałem.
- a tak właściwie to co leczy ten szpital? – zapytał Lou.
- raka i białaczkę. – oznajmił Liam; ten zawsze jest dobrze poinformowany.
- dobra koniec tych pogaduszek .. wyjeżdżamy już! – krzyknął Paul.

TY:
- a wiesz ze dzisiaj ten znany zespół ma tu przyjechać i dać dla was koncert? – powiedziała do mnie mama.
- taa .. chcą się pokazać jacy to oni ‘kochani’ nie są i mają nadzieję ze będzie o nich jeszcze głośniej bo zrobią coś dla innych. Żałosne. Nie potrzebuję ich litości.
- co się z tobą dzieje ?! nie możesz wszystkich od siebie odrzucać! Potrzebujesz pomocy i dobrze o tym wiesz a wiec daj sobie pomóc bo są ludzie którym na tym zależy! – mówiąc to moja mama wyszła z sali. Może ma rację, może nie powinnam wszystkich od siebie odrzucać. Ale odkąd wylądowałam w szpitalu wszyscy się nade mną litują a ja nie lubię jak ktoś udaję. Może powinnam pójść na ten koncert, zobaczyć jak jest, może wcale nie będzie tak źle … może.

- hey, witajcie wszyscy. Jak się macie? – usłyszałam jak jakiś chłopak mówił. Nie wiedziałam do końca czy to był już ten zespół bo stałam przed drzwiami do sali w której miał odbyć się ten koncert.
- to co? Jesteście gotowi? Może zaczniemy z Little Things a potem się zobaczy co daje. – i zaczęli śpiewać. Teraz już byłam pewna że to ten zespół; po chwili słuchania stwierdziłam ze wcale nie byli tacy źli i w połowie piosenki postanowiłam wejść do sali. Usiadłam na tyłach koło mojej mamy. Poczułam nagle na sobie wzrok jednego z chłopaków ze sceny; było to trochę dziwne ale nie przejęłam się tym.
- podoba wam się? – spytał chłopak z burzą loków. Dziewczyny zaczęły krzyczeć i wszyscy bili brawo. Jest to szpital dla dzieci do 18 lat a więc to było oczywiste że te dziewczyny kochają się w tych chłopakach; w sumie byli nawet niczego sobie.

NIALL:
Ale ona jest śliczna … taka bezbronna a zarazem niezależna.
- komu się tak przyglądasz? – spytał mnie Harry.
- ja ? co ? nie, nikomu. – postanowiłem udawać głupka żeby nie wyszło ze spodobała mi się ta dziewczyna.
- no która to szczęściara? – Styles kontynuował.
- ehh … za dobrze mnie znasz stary. Widzisz tą brunetkę z tyłu? Ta taka w czerwonej bluzie. – wskazałem.
- piękna.
- wiem.
- to zagadaj do niej!
- pogięło cię? I co ja mam niby powiedzieć?
- przedstaw się i jakoś się rozmowa rozkręci . – taa .. dobre rady pana wielkiego podrywacza.

TY:
Dobra teraz to już się robi niezręczne. On się cały czas gapi i gapi … jak nie przestanie to zaraz stąd wyjdę.

Ufff, wytrzymałam jakoś cały ten koncert. Nie byli tacy źli jak myślałam ale nie byli tez najlepsi, ja osobiście wolę rock.

- hey. – zwrócił się do mnie blondyn ze sceny.
- cześć – odparłam.
- jak się podobało?
- było lepiej niż podejrzewałam.
- oo to się cieszę. … jestem Niall, a ty?
- [t.i]
- miło mi. – chłopak wyciągnął rękę w geście przywitania którą ja zaraz uścisnęłam. Wydawał się na miłego więc ja tez postanowiłam taka być. – może przejdziemy do kawiarenki, porozmawiamy? – zasugerował a ja kiwnęłam głową na zgodę.

-mogę się coś spytać? – zaczął po chwili niezręcznej ciszy.
- no jak już musisz.
- nie chcesz to nie musisz odpowiadać ale .. co ci ze tu jesteś?
- ehh wiedziałam ze to pytanie niedługo nastąpi… kiedy miałam 4 latka lekarze wykryli u mnie raka ale jakoś udało mi się z nim wygrać …  tylko ze teraz jakieś pół roku temu znowu wykryli go u mnie i teraz już nie jest tak wesoło jak wcześniej .. lekarze dają mi dużo mniej szans na przeżycie niż dawali wtedy.
- to okropne .. – szepnął.
- niestety takie życie …
- wierzę w ciebie … dasz radę. Wygrasz z nim. Raz ci się udało a więc uda ci się znowu! – Niall próbował mnie pocieszyć.
- chciałabym ale .. jestem słabsza z dnia na dzień .. czuję jak wszystko się zmienia .. ja się zmieniam. Już nie mam tyle siły, nie mam już wystarczająco siły aby sobie z nim poradzić.
- proszę cię nie mów tak …
- ale taka jest prawda Niall. Moje szanse na przeżycie są naprawdę małe.
- zawsze da się coś zrobić.
- w moim przypadku już chyba nic …  przepraszam muszę już iść .. do zobaczenia .. – powiedziałam i poszłam szybko do łazienki. Nie chciałam rozkleić się przy nim; nie chciałam wyjść na idiotkę.

3 dni później:
- [t.i] masz gościa .. chcesz żeby wszedł czy mam przekazać że nie chcesz się z nikim widzieć? – spytała pielęgniarka.
- niech wejdzie.
- witaj. – odezwał się męski głos.
- Niall ..co ty tu robisz?! – spytałam zdziwiona.
- przyjechałem cię odwiedzić .. nie mogę przestać o tobie myśleć .. przepraszam chcesz to pójdę sobie. – posmutniał.
- oczywiście że nie chce! Zostań.

Spędziliśmy ze sobą parę godzin. Byłam trochę słaba wiec większość tego czasu spędziliśmy w sali, ja w łóżku a Niall w fotelu lub na łóżku koło mnie. Było bardzo miło; na chwilę mogłam zapomnieć o tym jak strasznie chora jestem.

- dziękuje że dzisiaj do mnie przyszedłeś. – powiedziałam kiedy Niall zaczął się już zbierać.
- nie dziękuj … to dla mnie przyjemność. Ja naprawdę cię polubiłem.
- zostań dzisiaj ze mną.
- ale …
- moja mama i tak dzisiaj nie przyjdzie na noc a jeśli poproszę pielęgniarkę to na pewno się zgodzi bo mam prawo mieć jedną osobę przy sobie w nocy…
- jesteś pewna?
- oczywiście .. – uśmiechnęłam się do chłopaka na zachętę.

- może obejrzymy jakiś film? – zasugerował Niall.
- jak dla mnie może być. Wybierz jakieś DVD i włącz.

- nie wygłupiaj się, nie musisz siedzieć na tym fotelu .. przecież zmieścimy się oboje na moim łóżku. – powiedziałam. Chciałam mieć go blisko siebie jak najdłużej się da. Niall włączył jakąś komedie romantyczną … nie była taka zła bo i tak po czasie zaczęliśmy rozmawiać i zignorowaliśmy film.

- pocałuj mnie. – powiedziałam
- chcesz tego ?
- tak .. – oznajmiłam a niebieskooki chłopak zbliżył swoje wargi do moich i połączył je w namiętny i najpiękniejszy pocałunek jaki kiedykolwiek miałam.
- dobranoc Niall. – powiedziałam patrząc w jego piękne niebieskie oczy.
- dobranoc skarbie. – odpowiedziałam i oboje szybko zasnęliśmy.
NIALL:
Ona jest taka piękna jak śpi… nie będę jej budził, pójdę się przejść po szpitalu.
Poszedłem do kawiarenki po kawę i jakieś ciastko bo byłem trochę głodny i wziąłem tez kanapkę dla [t.i].
Po drodze kiedy już wracałem usłyszałem jakieś krzyki. Usłyszałem jak jakaś kobieta krzyczy imię mojej ukochanej więc pobiegłem w stronę jej sali.
- co tu się dzieje !? – krzyknąłem kiedy zobaczyłem jak kilku lekarzy stoi przy [t.i] łóżku i ją reanimuje. Pielęgniarka kazała mi wyjść; chwilę się kłóciliśmy ale w końcu dałem za wygraną. Byłem strasznie zdenerwowany i miałem złe przeczycie!
- przepraszam jestem przyjacielem [t.i] [t.n] … co z nią? – spytałem lekarza który wyszedł z jej sali.
- tak mi przykro ..
- CO !!????
- już nic nie mogliśmy zrobić .. była za słaba .. – tłumaczył lekarz.
- ale .. co !?!??!!!
- straciliśmy ją … przepraszam muszę iść powiadomić teraz mamę [t.i]
To chyba nie jest prawda .. przecież ona była taka silna .. WIERZYŁEM W NIĄ!!!! .. ona nie może mnie zostawić !!

- Niall !!! szukaliśmy cię wszędzie… -usłyszałem głos Liama .. przynajmniej tak mi się wydawało bo od paru godzin siedzę zapłakany przed łóżkiem mojej ukochanej i nic nie kontaktuję.
- wracamy do domu … Niall nie możesz tu siedzieć.
- nigdzie nie idę… czekam na [t.i] … ona zaraz przyjdzie .. poszła tylko .. gdzieś. – tłumaczyłem moim przyjaciołom ale oni mnie nie słuchali bo wzięli mnie zaciągnęli do samochodu a potem do domu i od razu do mojego pokoju.
4 dni później:
- Niall… otwórz drzwi.. musisz coś zjeść .. od paru dni nic nie jadłeś. Tak nie może być. – Liam najbardziej się o mnie martwił.
- okay, wywarzę drzwi w taki razie. … o mój boże !!!! ZAYN . HARRY . LOU !!!!! szybko chodźcie tu !!!!
- o matko! Dzwonię po karetkę …
- co on ze sobą zrobił ! nawet nie wiemy jak długo leży już nie przytomny. Niall proszę cię obudź się. PROSZĘ CIĘ KURWA OBUDŹ SIĘ !!!

3 godziny później:
- przykro nam .. wasz przyjaciel zmarł z nadmiaru alkoholu. Nie możemy już nic zrobić. – oznajmił lekarz moim przyjaciołom.

Mam nadzieję że nie będą mieli mi tego za złe .. ale ja nie mogłem żyć bez mojej najukochańszej. To była miłość od pierwszego wejrzenia .. tam na ziemi nie potrwała ona długo ale mam nadzieję że tutaj będzie nam lepiej. Ja i [t.i] już na zawszę. Kiedyś dołączą do nas moim przyjaciele ale na razie mamy siebie. Kocham [t.i]. 

poniedziałek, 11 lutego 2013

#32 Niall


OMG, przepraszam, przepraszam, przepraszam !!!! tak dawno nic nie pisałam .. ale jestem w ostatnim roku i teraz jest strasznie w szkole .. same wypracowania, testy itp .. ;/ ale mam nadzieję że wrócę do pisania <3
Olimpiaa <333
_____________________________________________________________


- o co ci znowu chodzi?
- zamknij się ! nikt cię nie pytał o zdanie, nie jesteś mi posłuszna i zapłacisz mi za to ! – mówiąc to twój ‘chłopak’ cię uderzył w brzuch a ty z bólu upadłaś na ziemie. – boli? – spytał ironicznie- to dobrze ! ma boleć!! .. – teraz zaczął cię kopać.
Z Samem jesteś niecały rok. Na początku było wszystko super; był kochany, troskliwy i zabawny .. ale od jakiegoś czasu ma problemy z alkoholem po którym staję się bardzo agresywny, biję cię i wyzywa. Kochałaś go ale nie dawałaś już rady.
- zostaw mnie, proszę! – płakałaś.
- przestanę kiedy mi się znudzi. – podniósł cię i rzucił o łóżko w które uderzyłaś głową. Zabolało cię strasznie i chciałaś dotknąć bolącego miejsca i poczułaś tam krew. Zaczęłaś jeszcze bardziej płakać ale teraz już ze złości; tym razem wkurzyłaś się i jakoś udało ci się wymknąć z domu.
Nie miałaś gdzie pójść; przeprowadziłaś się z Samem jakiś czas temu do innego miasta i nie masz za wielu przyjaciół. Postanowiłaś więc pójść pod most przy którym znajduję się mała rzeczka; nikt tam zazwyczaj nie chodzi więc pomyślałaś że będziesz miała chwile na wypłakanie się i przemyślenie różnych spraw.

- przepraszam, wszystko w porządku? – spytał ktoś budząc cię.
- tak. – odparłaś sucho.
- a może jednak w czymś pomóc? – nalegał chłopak.
- nie, nie trzeba. Poradzę sobie. – głupio było ci tak go traktować ale chciałaś być teraz sama.
- tylko wiesz, jest późno, już cos kolo 22 a ty tu całkiem sama i na dodatek spałaś a przepraszam ale wydajesz się na porządną osobę.- mówiąc to blondyn przysiadł się do ciebie.
- no tak .. zasiedziałam się. Będę się zbierać. A tak po za tym .. oceniasz mnie a sam nie jesteś lepszy .. co ty robisz o tej godzinie w tym miejscu?
- jestem tu codziennie, wychodzę wieczorami z psem i sam lubię się przejść w ciszy. No to teraz twoja kolej, odpowiedz mi na moje pytanie.
- ehh .. długa historia .. – próbowałaś go spławić.
- to nic .. ja mam czas. – bronił się.
- no dobrze .. bo mój chłopak .. dobra teraz już raczej były .. bo on .. no ten .. głupio mi o tym mówić .. ale .. no , on mnie bije … - wydusiłaś to w końcu z siebie.
- o boże! To jest okropne .. dzisiaj też?
- tak .. – przyznałaś i ściągnęłaś kaptur; całą głowę miałaś już w zaschniętej krwi no i siniaki na twarzy. Chłopak gdy tylko to zobaczył od razu cię przytulił i pojawiły mu się w oczach łzy.
- jak tak można.. ! jak można uderzyć kobietę .. tak mi przykro. – pocieszał cię.
- przecież to nie twoja wina.
- tak ale to nie powinno ci się przydarzyć.
- trudno .. widocznie taki był scenariusz mojego życia.
- nie mów tak. Jutro pójdziemy na policję a teraz .. ei właśnie gdzie jest Reksio?
- kto !? – zachichotałaś.
- no Reksio .. mój pies.
- Aaa .. boże ty serio nazwałeś psa Reks?
- nie !!!! to jest Reksio nie Reks.
- przepraszam – uniosłaś ręce w geście ‘przegranej’ – w takim razie jak nazywa się właściciel Reksia?
- Niall. A właścicielka pięknych, dużych oczu? – spytał.
- [t.i].
- ślicznie. – spojrzał ci w oczy.
- to może poszukamy Reksia? – zasugerowałaś po chwili ciszy.
- właśnie !  Reksioooo , Reksioooo !!! idziemy do domu !!! noo chodź już! – wołał a pies po chwili przybiegł. – i co teraz ?
- ale z czym? – odpowiedziałaś pytaniem na pytanie bo nie byłaś pewna o co chodzi twojemu nowemu znajomemu.
- no …  co teraz zrobisz? Wrócisz do domu czy może do chłopaka .. ?
- aa o to chodzi .. w sumie to nie wiem .. bo .. ja mieszkam tu od jakiegoś czasu z moim byłym chłopakiem i nie mam nikogo tutaj wiec chyba musze wrócić do ‘naszego’ domu.
- chyba sobie żartujesz że pozwolę ci tam wrócić ! możesz dzisiaj zostać u mnie, mieszkam z kumplami ale jestem pewien ze nie będą mieć nic przeciwko .. a jutro zobaczy się co i jak. A po za tym to trzeba opatrzyć twoją głowę.
- Niall ale my się nawet nie znamy ..
- to się poznamy. – powiedział i zaczął cię ‘ciągnąć’ w stronę domu.

- ile ty z tym psem możesz łazić? – spytał jakiś chłopak kiedy weszliście do mieszkania.
- spotkałem kogoś po drodze i tak jakoś zeszło … - tłumaczył – a tak w ogóle to nie macie nic przeciwko żeby moja znajoma tu przenocowała. – mówiąc to oboje weszliście do salonu gdzie siedziało czterech chłopaków.
- no jak znajoma to pewnie że nam to nie przeszkadza – odparł chłopak w lokach.
- zamknij się Harry . to nie tak. [t.i] przenocuję w pokoju gościnnym dzisiaj a potem się zobaczy czy zostanie jeszcze.
- dobra dobra .. i tak ten pokój jest wolny. – odezwał się chłopak w szelkach.
- Liam mógłbyś mi pomóc? – Niall zwrócił się do jednego z przyjaciół.
- pewnie – wstał i ruszył w waszą stronę po czym poszliście do łazienki.
Liam i Niall opatrzyli cię twierdząc że już nic złego ci nie grozi i na szczęście rany nie są takie złe. Potem Horan zaprowadził cię do pokoju w którym miałaś przenocować po drodze pokazując ci swój pokój w razie jak byś czegoś potrzebowała.


- Niall? – szepnęłaś otwierając powoli drzwi do pokoju blondyna.
- [t.i]? czemu nie śpisz? Wszystko dobrze? – wypytywał zaniepokojony.
- tak .. ja tylko .. chciałabym ci podziękować.
- nie trzeba !. to nic wielkiego.
- ale gdyby nie ty to nie wiadomo co by ze mną było .. no wiesz .. nie było tam jakoś szczególnie bezpiecznie.
- racja .. ale teraz już jest wszystko dobrze. Już ci nic nie grozi. – odparł i podszedł cię przytulić.
- Niall .. – zaczęłaś .
- tak?
- bo .. wiem to głupie ale … mogłabym z tobą spać .. nie chodzi mi o nic tylko … nie mogę sama zasnąć .. myślę tylko o Samie i nie czuję się dobrze sama.
- pewnie! Jak chcesz to ja mogę spać na podłodze.
- nie musisz .. nie przeszkadza mi to żebyś spał ze mną. – uśmiechnęłaś się lekko.
- no dobrze …
- a mogłabym się jeszcze wykąpać? – spytałaś.
- oczywiście .. czekaj dam ci jakąś moją koszulkę.
Wręczył ci koszulkę i ręcznik i poszłaś się wykąpać.
- wow! – powiedział Niall wytrzeszczając na ciebie oczy kiedy weszłaś do jego pokoju w samej koszulce. – pięknie wyglądasz.
- nie przesadzaj. Wyglądam okropnie. Zero makijażu i w ogóle tak po prysznicu to wiesz ..
- jak dla mnie wyglądasz pięknie bo naturalnie. – poruszał śmiesznie brwiami.
- głupek- powiedziałaś i rzuciłaś się na niego a ten zaczął cię łaskotać.
- Niall !!! puść !! zostaw mnie ..
- „ciszej tam” – usłyszeliście z za ściany i zaczęliście się śmiać.

- wierzysz w przeznaczenie? – spytałaś kiedy już oboje leżeliście w łóżku.
- po dzisiejszym wieczorze chyba tak.
- dziękuje jeszcze raz.
- nie masz za co! Naprawdę.
Nie chciałaś się już więcej z nim sprzeczać więc go pocałowałaś.
- no to chyba muszę teraz częściej ratować takie ślicznotki.! – odparł chłopak.
- Ciii – uciszyłaś go kolejnym, namiętniejszym buziakiem.