poniedziałek, 31 grudnia 2012

#17 .. One Direction (Niall).

Szczęśliwego Nowego Roku !!!
Życzę wam wszystkiego dobrego na nowy rok i oby był jeszcze lepszy niż 2012. Mam nadzieję że wszystkie wasze postanowienia noworoczne się spełnią <3.

a tu ode mnie taki 'noworoczny' imagin, trochę krótki ale ostatni tego roku <3
Olimpiaa xx.
_____________________________________________________
„ przecież to nie możliwe że zapomnieli o mnie. Dość ze dzisiaj sylwester to jeszcze moje urodziny”- rozmyślałaś smutna gdy zbliżał się już wieczór ostatniego dnia roku. Miałaś ósemkę wspaniałych przyjaciół: całe One Direction oraz Eleanor, Danielle i Perrie. Spędzaliście wspólnie każdą wolną chwilę ale dwa tygodnie temu chłopacy musieli wyjechać do Ameryki i obiecali że wrócą na twoje urodziny. Do dzisiaj jeszcze się do ciebie nie odezwali tak samo dziewczyny. Nie chciałaś iść na żadną imprezę Sylwestrową bo bez twoich przyjaciół nie było by to samo.

- hey [t.i]. mogłabyś przyjechać do mnie i zrobić mi jakiś makijaż bo wychodzę z rodzicami na Sylwestrową kolację .- zadzwoniła do ciebie Eleanor.
- pewnie, przyjadę do ciebie za jakieś 40 minut dobrze?
- dziękuje to ja czekam. – i się rozłączyła.

Naprawdę miałaś już przeczucie że twoi przyjaciele zapomnieli o twoim wielkim dniu. Gdyby nie to że miałaś dzisiaj kończyć 18 lat nie robiłabyś z tego takiej wielkiej sprawy ale te urodziny miały być wyjątkowe.

- naprawdę dziękuje że przyjechałaś. A w ogóle nie mam żadnej sukienki, mogłabyś mi jakąś pożyczyć.? – spytała przyjaciółka kiedy do niej przyjechałaś.
-  tak, pamiętasz tą co ostatnio sobie kupiłam? Też ci się podobała to mogę ci tą pożyczyć. To co najpierw makijaż i jedziemy do mnie?
- a która godzina?
- jest przed 19.
- okay to najpierw mnie pomaluj a potem pojedziemy do ciebie.
Malowanie przyjaciółki zajęło ci niecałą godzinę i zaraz przed 20 zbierałyście się do ciebie.

- niespodzianka ! – krzyknęli twoi przyjaciele gdy weszłyście do twojego mieszkania.
- byłam pewna że zapomnicie! – powiedziałaś ze łzami w oczach.
- jakbyśmy mogli zapomnieć o twoich urodzinach! Przecież jesteśmy przyjaciółmi.- zaczął loczek. – wszystkiego najlepszego kochana, jesteś już kobietą- powiedział Harry i wszyscy zaczęli się śmiać.
- jak to jest mieć urodziny w ostatni dzień roku? – spytał Liam.
- nie jest wcale tak źle, przynajmniej nie muszę robić dwóch imprez. – zaśmiałaś się.
Twoi przyjaciele złożyli ci życzenia; dali prezenty i w końcu zaczęliście imprezę.

- dziękuje ci za wszystko, że jesteś taką wspaniałą przyjaciółką i  w ogóle, więc w ramach podziękowań chciałbym uczynić ten koniec roku i początek następnego wyjątkowym .- zaczął Niall i spojrzał na swój zegarek który miał na nadgarstku. – jest już 23:59 więc .. – i Irlandczyk zbliżył swoją twarz do twojej aby połączyć wasze usta w piękny, dwuminutowy pocałunek.
- szczęśliwego nowego roku- wyszeptał blondyn gdy już skończyliście.
- tobie również- i pocałowałaś chłopaka jeszcze raz.
- to .. to znaczy że ty też coś do mnie czujesz ?- spytał zszokowany.
- oczywiście głuptasie. ! – zaśmiałaś się.
- o boże ! jestem najszczęśliwszym chłopakiem na świecie. - wykrzyczał – więc chciałabyś zostać moją dziewczyną.?
- z wielką przyjemnością! – znów połączyliście wasze usta.
- no no ..  mamy nową parę. – zauważył Zayn. – chodźcie idziemy na zewnątrz pooglądać fajerwerki.

- Dziękuje wam kochani! Jesteście najwspanialszymi przyjaciółmi jakich kiedy kol wiek miałam- powiedziałaś prawie płacząc.
-No to grupowy uścisk! – wykrzyczał Lou i ścisnął was wszystkich. – przyjaciele na zawsze!.
- tak , na wieczność – przyznał mu rację Liam. 

#16 Zayn.


Nie byłaś super gwiazdą w szkole, raczej byłaś grzeczną i bystrą dziewczyną, taki szkolny ‘kujon’. Ale tobie to nie przeszkadzało, byłaś mądra i nie chciałaś tego ukrywać lub udawać kogoś kim wcale nie jesteś. Byłaś szanowana przez większość osób ale jak to każdy miałaś też ‘wrogów’. Nie było to nic poważnego(przynajmniej tak myślałaś); grupa plastików(Casey, Becka, Emma i Megan) darzyła cię nienawiścią.
*
- widzisz to!? Ta suka znowu z nim rozmawia! – powiedziała jedna z ‘plastików’ wskazując na ciebie.
- ja go nie rozumiem, czemu on z nią w ogóle rozmawia? Przecież ma taką mnie- Megan zaczęła się zastanawiać.
- on nie jest twój – poprawiła ją jedna z jej przyjaciółek.
- JESZCZE nie jest! Ale będzie, no proszę cię, kto by mi się oparł.? – zadrwiła Meg.
*
-naprawdę pomogłabyś mi z tym projektem? Dobrze wiesz ze nie jestem jakimś tam geniuszem z historii a bardzo potrzebuję dobrej oceny z tego przedmiotu. – powiedział brunet w trakcie waszej rozmowy.
- daj spokój Zayn, pewnie że ci pomogę, siedzimy razem na historii już jakieś 3 lata, głupio by mi było patrzeć jak oblewasz.- zaśmiałaś się.
- jesteś boska! Dziękuje naprawdę. To co, ja mam wpaść do ciebie czy ty do mnie?
- wolałabym u mnie, jakoś pewniej bym się czuła, wiesz gdzie mieszkam więc wpadnij kiedy ci pasuje. – zakończyliście rozmowę.
*
- on ją przytulił!!! Dlaczego on ją dotknął.!?- Megan zrobiła się cała czerwona ze złości.
- eii Meg co z tobą? Jesteś cała czerwona, czyżby jakieś uczulenie? – zadrwił z niej przechodzący szkolny ‘dupek’ z kumplami.
- odwal się okay? W ogóle dlaczego ty do mnie mówisz? przykro mi ale ja nie rozmawiam z byle kim- odpowiedziała gorzko dziewczyna i razem ze swoją grupą wyszły ze szkoły.
*
Z mulatem znacie się praktycznie tylko z lekcji historii. Jesteście zupełnie różnymi osobami; on jest z tej grupy popularnych a ty raczej z tych kujonów ale to wam nie przeszkadzało. Zdążyliście się nawet zaprzyjaźnić na lekcjach, ufałaś mu chociaż się z nim nie ‘zadawałaś’. Większość ludzi miała swoją teorię że się po kryjomu umawiacie ale nie robiliście z tego większej afery bo oboje wiedzieliście jaka jest prawda.
*
Malik wpadł do ciebie przed 17 i siedział jakieś 3 lub 4 godziny. Chłopak zjadł kolację z tobą i twoją mamą która podejrzewała że on jest twoim chłopakiem ale rozwiałaś to twierdząc że tylko pomagasz mu w projekcie.
*
- że niby oni co ? – Megan wypluła swoje picie gdy Becka powiedziała jej o twoim wczorajszym wieczorze z chłopakiem jej marzeń. – skąd o tym wiesz? – spytała strasznie wkurzona.
- jego kumpel mi powiedział. – wyjaśniła jej przyjaciółka.
- ja tej dziwce jeszcze pokaże. Już nigdy więcej się do niego nie zbliży.- zakończyła Megan i zaczęła się zastanawiać nad zemstą.
*
- hey [t.i]. co tam u ciebie? – Casey zaczepiła cię w toalecie na jednej z przerw.
- erm cześć. Wszystko dobrze a u ciebie ?- odpowiedziałaś niepewnie.
- u mnie super. Wiesz co, tak się z dziewczynami zastanawiałyśmy ze może wybrałabyś się z nami na zakupy czy coś bo tak naprawdę to nie miałyśmy okazji się nawet zakolegować.
- przykro mi ale jestem trochę zajęta.
- ale to nie musi być dzisiaj, powiedz kiedy ci pasuje a my się dostosujemy. – powiedziała dziewczyna z grupy ‘plastików’.
- nie jestem jeszcze pewna, jak coś to dam wam znać. – uśmiechnęłaś się blado i szybko wyszłaś.
*
- i co ? – spytała Meg.
- nic! Zlała mnie! Stwierdziła że nie ma czasu. – opowiedziała jej Casey.
- ona .. ona nam odmówiła!? Ta idiotka nawet nie wie z kim zadziera. – zadrwiła.
*
Dzisiaj skończyłaś lekcje trochę wcześniej więc postanowiłaś wrócić do domu trochę inną drogą. Zdziwiło cię że ‘plastiki’ idą tez tą drogą bo ona nawet nie prowadzi do sklepów ani nigdzie gdzie one by mogły spędzać czas. Cały czas szły za tobą, zaczęłaś się trochę obawiać więc przyśpieszyłaś kroku, one też. Weszłaś w ślepą uliczkę i one za tobą; to był wielki błąd.
-co cię łączy z Zaynem? – spytała Megan gdy w końcu cię dogoniły.
- nic – odpowiedziałaś szybko.
- jak to nic? Przecież był u ciebie ostatnio. Po co? – spytała zdenerwowana dziewczyna.
- pomagałam mu z projektem z historii bo inaczej by oblał.
- ohh to ty takie dobre serduszko masz? – zadrwiła Emma. – i tak bezmyślnie mu pomogłaś? Niczego od niego nie oczekujesz? Takie zdziry jak ty nie robią niczego tak z własnej woli.
- jeśli chodzi wam o to czy mi się podoba to nie, nie jest w moim typie, pasuje? A teraz mogę iść już do domu? – powiedziałaś pośpiesznie i ruszyłaś ale Becka pociągnęła cię za włosy.
- nigdzie nie idziesz suko.! My jeszcze nie skończyłyśmy.- powiedziała brunetka i kopnęła cię tak że opadłaś na ziemię.
- o co wam chodzi ?- zaczęłaś krzyczeć- zostawcie mnie w spokoju. Nic mnie z tym chłopakiem nie łączy, nie obchodzi mnie on! Pomogłam mu i tyle. – broniłaś się.
- zamknij się szmato!- rozkazała Meg i cię uderzyła prosto w twarz.
Dziewczyny zaczęły cię bić, kopać, szarpać. Na początku krzyczałaś, nikt cię nie usłyszał bo ludzie często tędy nie chodzą, ale po jakimś czasie zrezygnowałaś. Widziałaś stojącą z boku Casey z telefonem w ręce. Nagrywała to. Dziewczyny nadal cię biły a ty nie miałaś już siły i straciłaś przytomność.
*
 - gdzie ja jestem!? – zaczęłaś krzyczeć rozglądając się po pomieszczeniu którego nie znałaś.
- kochanie już cicho, ciiii! Jestem tu z tobą. – powiedziała twoja mama głaszcząc cię po głowie.
- mamoo ! – wykrzyczałaś i zaczęłaś płakać. Twoja mama jeszcze chwilę cię uspokajała i zaraz poszła po lekarza.
- wyjdzie z tego? – spytała twoja mama lekarza.
- tak, nic już nie zagraża jej życiu, ale ma złamane żebra i lewą rękę. – wyjaśnił lekarz który zaraz wyszedł.
- kochanie tak mi przykro, tak cię przepraszam- zaczęła twoja mama.
- przecież to nie twoja wina. To .. to one mi to zrobiły.
- one czyli kto? Proszę powiedz mi co się stało.
Opowiedziałaś mamie całą historię, obie płakałyście. Mama obiecała ci że te dziewczyny za to zapłacą i z samego rana pójdzie zgłosić to na policję.
*
- hey mogę.?
- jeśli nie przestraszysz się na mój widok to pewnie. – Zayn przyszedł cię odwiedzić gdy już wyszłaś ze szpitala. Nie spodziewałaś się tego.
- słyszałem co się stało, tak mi przykro. Ja nie wiedziałem że Megan posunie się do czegoś takiego. Kocha się we mnie już od jakiegoś czasu ale ja jej już mówiłem ze nic z tego nie będzie ale widocznie jest za głupia żeby to pojąć. – tłumaczył brunet.
- Zayn to naprawdę nie twoja wina. Stało się i tyle ale nie pocznę dopóki one za to nie zapłacą.
Chłopak został jeszcze z tobą przez kilka godzin. Świetnie czułaś się w jego towarzystwie, dużo rozmawialiście i się śmialiście.
*
- gotowa? – spytała mama kiedy siedziałyście przed salą rozpraw.
- chyba tak. – odpowiedziałaś niepewnie.
- będzie dobrze, zobaczysz. – przytuliła cię twoja rodzicielka.

- nie wiem czy powinienem ale bardzo chciałem tu być- Zayn się tłumaczył gdy do was podszedł. – czuję się trochę zobowiązany tym ale chciałbym też być z tobą jako twój przyjaciel.
- jeśli wpuszczą cię na salę to ja nie mam nic przeciwko. – uśmiechnęłaś się do chłopaka a on cię przytulił.
*
Rozprawa trwała niecałe dwie godziny. Na początku dziewczyny miały dostać łagodną karę ale przed samym końcem rozprawy jakaś starsza kobieta, jak się potem okazało to była babcia Casey, przyniosła filmik jako dowód. Te wideo zmieniło bardzo dużo i dziewczyny dostały po  5 lat pozbawienia wolności i dożywotni zakaz zbliżania się do ciebie przynajmniej na 100 metrów.
*
- to idziemy to uczcić. Może jakieś lody? – zaproponowała twoja mama. – ty Zayn oczywiście idziesz z nami. – uśmiechnęła się do niego. Twoja mama mimo wszystkiego darzyła go wielką sympatią.
- oczywiście jeśli to nie problem.- odpowiedział uradowany brunet patrząc na ciebie swoimi pięknymi czekoladowymi oczami.
*
Z Zaynem bardzo się zaprzyjaźniłaś, jesteście niemal nie rozłączni.

Od tego zdarzenia minęły już 3 lata. Nikt o tym nie wspomina i ty sama próbujesz o tym zapomnieć.
*
Pewnego dnia gdy byłaś z mulatem w parku na spacerze ten wyznał ci że się w tobie zakochał i bardzo chciałby czegoś więcej, oczywiście powiedział że jeśli ty nic do niego nie czujesz to on nie będzie cię do niczego zmuszał.
Nie byłaś co do tego do końca przekonana ale postanowiłaś zaryzykować.

Na dzień dzisiejszy jesteście szczęśliwą rodziną z dwójką dzieci, mieszkacie w dużym domu nad morzem. Zayn jest bardzo opiekuńczy, nawet wynajął tobie i dzieciom ochroniarza twierdząc że nigdy niewiadomo kiedy będzie potrzebna pomoc kogoś ‘silniejszego’

___________________________________________________
hmm, dobra nie wyszedł do końca taki jaki planowałam ale niech będzie,
chciałam napisać o przemocy wśród młodzieży,
sama to przechodziłam, znaczy nie fizyczną ale bardziej przemoc werbalną.
mam nadzieję że chociaż trochę wam się spodoba :)
Olimpiaa xx.

niedziela, 30 grudnia 2012

#15 Louis.


- dobra już wiem. Pójdź do tego chłopaka co pracuje w tym sklepie z biżuterią, ten co zawsze nosi szelki i spytaj się o jego numer. – powiedziała Kim, twoja przyjaciółka.
Razem z przyjaciółką postanowiłyście powymyślać sobie zadania i ta która stchórzy pierwsza to będzie stawiać gorącą czekoladę.
- to nie fair ! – protestowałaś. – przecież wiesz że on mi się podoba.!
- właśnie …  zapytasz się o numer i jeśli go da to jest zainteresowany a jeśli nie to będzie znaczyć że musisz zapomnieć o nim. A tak po za tym jak by cię spławił to będziesz mieć wymówkę że się założyłyśmy więc nie weźmie cię za idiotkę.- powiedziała podekscytowana Kim.
- no dobra ! ale to jest ostatnie zadanie! I to ty stawiasz dzisiaj czekoladę jasne? – upewniłaś się.
- tak, takk … a teraz już idź! – przyjaciółka dała ci kopniaka na szczęście i patrzyła jak się oddalasz.

-  pomóc w czymś? – spytał chłopak o którym śnisz co noc.
- erm w sumie to … tak. – zaczęłaś niepewnie. – dałbyś mi swój numer? – spytałaś wprost.
- słucham ?
- no numer ..  chyba masz komórkę tak?
- tak mam … ale po co ci mój numer? – spytał zdezorientowany chłopak.
- bo sprawdzam czy jest legalny – powiedziałaś sarkastycznie.
- co?
- ale ty jesteś niekumaty … dobra nie ważne. – powiedziałaś i zrezygnowana ruszyłaś w stronę wyjścia.
- zaczekaj. – zatrzymał cię brunet. – wcale nie powiedziałem że ci go nie dam. – powiedział wyszczerzając swoje białe zęby.
- erm … okaay. – lekko się uśmiechnęłaś.
Chłopak poprosił o twój telefon i wpisał swój numer po czym zaraz wyszłaś.

- i jak, masz ? – spytała twoja blond przyjaciółka.
- noo .. – zaczęłaś ze smutnym wyrazem twarzy.
- ojej, nie przejmuj się. I tak nie był ciebie wart. – zaczęła cię pocieszać.
- a może jednak jest ! – powiedziałaś uśmiechnięta i pokazałaś Kim jego numer.
-Aaaa wiedziałam !!!! .. – wykrzyczała i cię przytuliła . – dobra chodź na tą czekoladę i mi wszystko opowiesz.

- ale wiesz że teraz musisz do niego napisać?- powiedziała przyjaciółka gdy już kosztowałyście swoją czekoladę. – nie możesz teraz zmarnować takiej szansy!
- niby wiem .. ale przecież nie napisze ‘ hey to ja, ta dziewczyna co spytała się ciebie dzisiaj o numer’ , wyjdę na idiotkę.
- nie na idiotkę tylko na bardzo odważną dziewczynę. Ale wcale nie musisz tak zaczynać … spytaj się czy cię pamiętam a potem jakoś się rozmowa potoczy …- powiedziała Kim a ty w tym czasie dostałaś smsa.
- kto to ? – spytała blondynka widząc twoją zdziwioną minę. – haloooo ! jesteś tam ? ziemia do [t.i]!!!
- ten chłopak ze sklepu .. ale przecież ja mu nie podawałam mojego numeru .. – powiedziałaś.
- ale przecież dałaś mu swój telefon! Pewnie sprawdził … Aaaa podobasz mu się !!! . a co napisał?
- ‘ Heey ślicznotko. Nawet nie wiem jak masz na imię a chciałbym zapisać ten numer bo uważam że mi się przyda. Louis xx’ – przeczytałaś.
-  Aaa nazwał cię ślicznotką, czy to nie jest słodkie.! – powiedziała podekscytowana Kim.
- może i jest ale ..  mam mieszane uczucia co do niego.
- nie mów mi ze teraz się wycofasz. Przecież tak długo ci się podobał!
- masz rację … okay co odpisać ? – spytałaś się Kim.
- ‘ Witaj. Przepraszam ze nawet się nie przedstawiłam ale z tego wszystkiego nawet o tym nie pomyślałam. [t.i] xx’ – zasugerowała przyjaciółka a ty szybko wystukałaś to na swoim telefonie i wysłałaś.
- Dziękuje. – powiedziałaś do Kim. – jest już przed 18 a mama chciała jeszcze pojechać  na zakupy więc wybacz ale będę się już zbierać. Do zobaczenia. – pożegnałaś się z blondynką i wyszłaś.

- „ piękne imię. Co byś powiedziała na spotkanie. Może jutro?” – w drodze do domu dostałaś kolejną wiadomość od chłopaka marzeń.
- „dziękuje x. z chęcią. Ustal miejsce i czas a ja się dostosuję.” – odpisałaś brązowookiemu znajomemu.
Umówiliście się jutro na 13 koło małej kawiarni niedaleko sklepu gdzie on pracuje. Przed spaniem jeszcze zadzwoniłaś do Kim i powiedziałaś jej o jutrze; była szczęśliwa ze ci się udało.


- Pięknie wyglądasz – powiedział Louis kiedy cię zauważył.
- dziękuje. – uśmiechnęłaś się i przy okazji zarumieniłaś.
Jeszcze chwilę staliście przed kawiarnią ale zaraz postanowiliście wejść do środka. Usiedliście do stolika na samym końcu pomieszczenia i zamówiliście po kawie i ciastku.
Spędziliście tam dobre trzy godziny. Śmialiście się, rozmawialiście o wszystkim, tak jakbyście znali się od zawsze; przy tym chłopaku mogłaś być sobą.
- chodźmy na spacer - zasugerował Louis. Chłopak poszedł zapłacić i zaraz byliście w drodze do parku.

- to był zakład prawda? – spytał nagle brunet.
- co ? – nie skojarzyłaś na początku o co mu chodzi.
- założyłaś się z koleżanką że spytasz się mnie o numer.
-tak – powiedziałaś od razu, nie było sensu go okłamywać- ale to nie do końca tak boo .. bo ona specjalnie wybrała ciebie . – zaczęłaś mu tłumaczyć – bo ona wiedziała ze ty mi się podobasz.- wyjaśniłaś i spuściłaś głowę lekko się zaczerwieniając.
- ale ja nie mam ci tego za złe! Gdyby nie ten zakład to by nas tu teraz nie było – powiedział Louis i przystanął. Nagle złapał cię za rękę i zaczął się przybliżać aż w końcu wasze usta się spotkały w pięknym pocałunku. – chyba będę musiał podziękować tej twojej przyjaciółce i ostrzec że to koniec takich zakładów bo będzie miała ze mną do czynienia.– powiedział chłopak w koszulce w paski a ty jedynie się zaśmiałaś i połączyłaś wasze usta w kolejnym pocałunku. 

#14 Harry .

- przecież wiesz ze nie umiem jeździć! – powiedziałaś do Stacey, twojej przyjaciółki.
- no to czas się w końcu nauczyć .. 
- nie będę robić z siebie idiotki. Nigdzie nie idę. – protestowałaś.
- boże nie marudź już i chodź ! . bo cie sama tam zaciągnę!. Obiecuje że nic ci się nie stanie!- odparła dziewczyna. Stacey przyprowadziła cię na lodowisko z okazji twoich 17 urodzin. Cieszyłaś się że możesz ten dzień spędzić ze swoją przyjaciółką ale jeżdżenie na łyżwach nie było według ciebie dobrym pomysłem.

- ja nie wchodzę na ten lód, zabije się ! – upierałaś się.
- no chodź. Nie po to tu przyszłyśmy żebyś ty teraz się wycofała.
- okay okay .. – i weszłaś na lód. Cały czas jeździłaś przy poręczy żeby się nie wywrócić. Na początku Stacey ci towarzyszyła ale potem zdecydowała się cię zostawić i pojechała. Twoja przyjaciółka była w tym dobra bo ćwiczyła łyżwiarstwo od dziecka.
Pech chciał że przy poręczy ktoś stał z mały dzieckiem więc nie chciałaś się pchać i postanowiłaś się puścić i przejechać ten kawałek ale upadłaś.
Lodowisko było dosyć spore więc Stacey nawet tego nie zauważyła. Próbowałaś jakoś wstać ale nie dawałaś rady i na szczęście chłopak z lokami na głowie podjechał i zaoferował ci pomoc.
- naprawdę dziękuję. Głupio wyszło; jestem tu z przyjaciółką, mówiłam jej ze nie umiem jeździć ale ona to robi od zawsze i chciała mi pokazać jakie to jest ‘fajne’, no i po czasie sobie pojechała gdzieś i zostałam sama no i sam widzisz jaka ze mnie kaleka. Ale dziękuje bardzo. – tłumaczyłaś się chłopakowi.
- nic nie szkodzi. A tak w ogóle to jestem Harry.  – przedstawił się i słodko uśmiechnął.
- a ja [t.i] , miło mi – podałaś chłopakowi rękę.
- złap mnie za rękę, pomogę ci trochę. – loczek wyciągnął przed siebie rękę którą niepewnie złapałaś. – nie bój się, musisz mi tylko zaufać i wszystko będzie dobrze.- Harry próbował cię uspokoić widząc twój strach.
Jeździliście tak przez jakiś czas trzymając się za ręce. Stacey zauważyła że jesteś z Harrym więc nawet nie podjeżdżała, dała ci szansę na ‘flirt’.  Styles cały czas cię prowadził, był bardzo ostrożny ale niestety ktoś zajechał mu drogę i chłopak nadal trzymając cię za rękę upadł na lód a ty na niego.
- przepraszam.- powiedziałaś.
- to ja przepraszam, powinienem cię puścić a ja głupi cię za sobą pociągnąłem.
- nic nie szkodzi. – i oboje wybuchneliście śmiechem.
Harry wstał pierwszy i zaraz pomógł ci wstać po czym zaoferował żebyście przeszli się do kawiarenki i chwile odpoczneli. Poinformowałaś o tym swoją przyjaciółkę która oczywiście nie miała nic przeciwko temu.
- Dziękuje ze pomoc. – zaczęłaś.
- zawsze do usług. – loczek poruszał dziwnie brwiami i znowu oboje zaczęliście się śmiać. – czyli zgaduje że to twój pierwszy raz tak?
- tak. i naprawdę czuje się jak idiotka jeżdżąc przy tych poręczach.
- każdy tak zaczyna! Ale ty na szczęście masz mnie. – zaśmiał się chłopak.

- i jak ,podoba się początek twojego dnia? I przepraszam was ale musimy za jakieś 20 minut już iść żeby zdążyć jeszcze do kina a potem po tort – twoja przyjaciółka dołączyła do was i od razu skierowała pytanie do ciebie.
- jest super, dziękuje. – uściskałaś przyjaciółkę.
- to ja idę jeszcze na chwilę na lód i wracam za 20 minut. – i znowu zostaliście sami.
- wszystkiego najlepszego ? – powiedział niepewnie chłopak z pytającym głosem.
- dziękuje, i tak to moje urodziny. – odparłaś.
- to ile dzisiaj kończysz.?
- 17
- to ty młoda jeszcze jesteś. – zaśmiał się chłopak.
- słucham? A ty niby ile masz ?
- prawie 19.
- to tylko dwa lata różnicy!!! – stwierdziłaś i znów zaczęliście się śmiać, ogólnie dobrze czułaś się w jego towarzystwie.
- może dasz się wyciągnąć wieczorem na jakąś kolacje? – spytał nagle Harry.
- to zależy od tego jak długo zejdzie nam ze Stacey, przepraszam ale już dawno planowałyśmy ten dzień.
- no co ty, nie przepraszaj, rozumiem. Jak nie dziś to kiedy indziej. tylko chyba potrzebuję twój numer, no wiesz w razie co. – znów tak śmiesznie poruszał brwiami.
Podałaś mu swój numer i akurat twoja przyjaciółka wróciła, grzecznie się pożegnałaś z nowo poznanym chłopakiem i odeszłyście.

Spędziłyście z przyjaciółką super dzień i w między czasie umówiłaś się z Harrym na wieczór bo Stacey stwierdziła że do 18 spokojnie się wyrobicie. Podałaś brunetowi swój adres a ten obiecał że przed 20 po ciebie wpadnie.
-szczęściara z ciebie. Ja tyle razy byłam na łyżwach i jeszcze nigdy żaden chłopak mi się nie spytał o numer a ty poszłaś raz i od razu masz randkę!- powiedziała Stacey udając wkurzoną.
- już nie przesadzaj. Masz chłopaka to się nim ciesz a nie za innych byś się brała!- skarciłaś przyjaciółką.
- dobra dobra już nic nie mówię. – odparła.
 Przed 19 wróciłaś do domu i szybko poszłaś się uszykować na kolację z Harrym.

- pięknie wyglądasz. – powiedział Styles kiedy otworzyłaś mu drzwi.
- dziękuje. –  pocałowałaś chłopaka w policzek. – to jak, idziemy?
- no jasne. – chłopak zaprowadził cię do samochodu i ruszył.

Kolacja minęła wam przyjemnie. Cały czas się śmialiście, wygłupialiście i rozmawialiście. Ludzie w restauracji cały czas się na was patrzeli jak byście robili coś złego ale to wam nie przeszkadzało.
Po skończonej kolacji Harry zaoferował spacer w parku.

- pięknie tutaj. – powiedziałaś rozglądając się po parku.
- nie byłaś tu nigdy? – spytał zdziwiony Harry.
- nie.
- to jeszcze lepiej. W taki razie to będzie NASZE miejsce. – powiedział akcentując słowo ‘NASZE’. Chłopak złapał cię za rękę ale ty nie miałaś nic przeciwko i tylko ścisnęłaś ją bardziej.
- chyba będzie padać- stwierdziłaś patrząc w niebo.
- może .. tylko mi nie mów że boisz się deszczu.
- nie boje!. , nie śmiej się okay, ale zawsze marzył mi się pocałunek w deszczu.
- ja chętnie poczekam aż zacznie padać. – zaśmiał się chłopak i przystał na chwilę. Zaczęło kropić.
- znamy się dopiero parę godzin ale ja czuję jak byśmy znali się wieczność. Naprawdę dobrze czuję się w twoim towarzystwie i nie chciałbym cię stracić. Jesteś wspaniałą dziewczyną. – wyznał loczek patrząc ci prosto w oczy. Teraz już zaczęło lać. Nie wiedziałaś co odpowiedzieć na wyznania Harrego wiec jedynie przybliżyłaś swoją twarz do jego i połączyłaś wasze usta w wymarzony pocałunek. 

sobota, 29 grudnia 2012

#13 Louis..


- ale jak to musicie to zamknąć? – spytałaś przerażona.
- no normalnie, nie stać nas na utrzymanie tego … - odpowiedziała właścicielka, Emily.
- a co z tymi ludźmi ? przecież ich nie wyrzucisz na ulicę! A oni nie mają gdzie wrócić! Tak nie można! To jest jedyne miejsce w którym tak naprawdę czują się bezpieczni i szczęśliwi.!- odparłaś ze łzami w oczach.
- przykro mi. – powiedziała Emily i wyszła.


Następnego dnia byłaś smutna, nie mogłaś się na niczym skupić.
- kochanie co się stało? – spytała starsza pani gdy po raz kolejny łzy zaczęły ci spływać po policzkach.
- nic, naprawdę .. dziękuje że się pani pyta ale sama muszę sobie z tym poradzić – odpowiedziałaś i zostawiłaś kobietę samą.
Już od ponad godziny trwają odwiedziny. Przyszło parę osób ale większość z tych starszych ludzi już nikogo nie miało.
- Louis, widzisz tą młodą dziewczynę tam? – starsza kobieta wskazała na ciebie.
- widzę, a co z nią babciu? – zapytał.
- pracuję tu, znaczy jest wolontariuszką, przychodzi tu i się nami opiekuję, jest naprawdę wspaniałą osobą. Ale dzisiaj jest bardzo smutna, pytałam co jest ale nie chciała mi powiedzieć, może ty z nią porozmawiasz ? – zasugerowała.
- dobrze ale niczego nie obiecuję- odparł chłopak, ucałował babcię w czoło i ruszył w twoją stronę.

- heej jestem Louis. – podszedł do ciebie i się przywitał.
- cześć, a ja [t.i], miło mi… kogo przyszedłeś odwiedzić ?- spytałaś z lekkim uśmiechem.
- babcię… niedawno tu trafiła a ja jeszcze nie miałem okazji jej tu odwiedzić bo byłem w trasie, może kojarzysz One Direction?
- ten zespół co szaleją za nim miliony nastolatek tak ? – zaśmiałaś się.
- dokładnie ten. Babcia mówiła mi że przychodzisz tu i pomagasz. Podziwiam cię, że robisz to tak z własnej woli.
- czyli co, ty nie masz dobrego serca bo jesteś jakąś tam gwiazdą? – chłopak cię trochę wkurzył, może tylko źle sformułował to co chciał powiedzieć.
- nie do końca, nie mam na to czasu ale nie chodziło mi to .. bardziej o to że jesteś młodą piękną kobietą ale i tak zamiast się dokształcać to wolisz pomagać komuś, imponujesz mi tym. – odpowiedział trochę zakłopotany chłopak.
- erm .. jakiś czas temu straciłam babcię, opiekowałam się nią w jej ostatnich chwilach, praktycznie byłam ostatnią osobą która z nią była. Nie chciałabym żeby tutaj tym ludziom zabrakło kogoś kiedy na nich też nadejdzie czas, jeśli wiesz o co mi chodzi …
-jesteś niesamowita. Ale coś cię gryzie prawda ?
- w sumie to tak.. ale nie chce o tym rozmawiać, na pewno nie tutaj.
- a co powiesz na herbatę jak będziesz już wolna? – zaproponował brunet w koszulce w paski.
- pewnie czemu nie,  ja kończę dzisiaj o 16 – uśmiechnęłaś się do chłopaka.
- okay pasuje. Ja i tak chciałem spędzić dzisiaj cały dzień z babcią więc zaczekam aż skończysz – odparł Louis i wrócił do babci.



- chodzi o to że Emily, właścicielka, chce zamknąć ten dom twierdząc że nie ma wystarczająco pieniędzy na utrzymanie go. Ale gdzie pójdą ci wszyscy ludzie!? Przecież większość z nich już nikogo nie ma, są zupełnie sami!. Nie można ich tak po prostu wyrzucić, mają zamieszkać na ulicy? A w innych domach tez ich nie przyjmą, na pewno nie wszystkich, większość innych domów bierze duże opłaty gdzie nasz dom oferował prawie wszystko za darmo! . – zaczęłaś tłumaczyć chłopakowi gdy już złożyliście swoje zamówienia w restauracji.
- tak mi przykro. Nie da się niczego zrobić? Musi być coś co by uratowało ten dom. Może nowi właściciele?
- nie! Nikt nie ma tak dobrego serca jak Emily, tylko ona niczego nie oczekiwała od tych biednych ludzi. – nie wytrzymałaś już i zaczęłaś płakać.
- proszę nie płacz!. Wszystko będzie dobrze, zobaczysz! – brunet do ciebie podszedł i przytulił.
Spędziliście naprawdę miły wieczór razem; po kolacji poszliście jeszcze do kina na jakaś romantyczną komedie a na koniec Louis odprowadził cię do domu.


-[t.i] nie uwierzysz co się stało!!! – następnego dnia z samego rana Emily gdy cię tylko zauważyła zaczęła krzyczeć. – ktoś wpłacił ogromną sumę na nasze konto! Rozumiesz to? Nie będzie trzeba zamykać domu! Przynajmniej nie na razie. – wyjaśniła.
- naprawdę?! A wiadomo kto to wpłacił? Tak się cieszę! – byłaś strasznie szczęśliwa że dom jeszcze będzie funkcjonował.
- niestety nie, była to anonimowa wpłata. – Emily posmutniała ale ty miałaś wrażenie że wiesz kto to był.


- Louis! Heey! Możesz wpaść dzisiaj do domu starców? Chciałabym z tobą porozmawiać i przy okazji twoja babcia się o ciebie pytała – zadzwoniłaś do chłopaka żeby osobiście mu podziękować.
- pewnie, od której zaczynają się odwiedziny? – spytał.
- dzisiaj są od 14.
- okay będę od razu. – powiedział i się rozłączył.


- to ty prawda? – spytałaś chłopaka kiedy się zjawił.
- ale co ja? – powiedział głupio się uśmiechając.
- wiedziałam ! – rzuciłaś się chłopakowi na szyję i pocałowałaś. Nie pomyślałaś że jesteście przy wejściu do salonu ale uświadomili ci to ludzie którzy zaczęli klaskać i gwizdać gdy pocałowałaś bruneta.
- wow gdybym wiedział że taką nagrodę dostanę to już dawno bym to zrobił – zaśmiał się chłopak i cię przytulił.


-Panie Tomlinson mogłabym z panem porozmawiać na osobności? – Emily poprosiła bruneta.
- pewnie już idę.

- chciałabym ci serdecznie podziękować za te pieniądze, - zaczęła właścicielka gdy Louis wszedł do jej biura. – ale nie mogę tego przyjąć.
- ale ja nalegam – protestował chłopak.
- naprawdę nie mogę, ale .. ja chciałabym już zrezygnować z bycia właścicielką i się zastanawiałam czy może Pan chciałby przejąć ten wspaniały dom. – spytała kobieta.
- ale jak to pani rezygnuję ? – spytał zdziwiony chłopak.
- to nie jest do końca moja wina .. bo mój narzeczony dostał prace za granicą i chcemy wyjechać. Mam do pana pełne zaufanie, a nie chciałabym przekazywać tego domu komuś zupełnie obcemu. – tłumaczyła.
- rozumiem. W taki razie się zgadzam. – odparł Louis.
- nawet Pan nie wie jak się cieszę! Mógłby pan zostać jeszcze z godzinkę to byśmy załatwili wszystkie formalności i już byśmy mieli to z głowy?
- pewnie, to ja pójdę teraz do babci i jak będzie pani gotowa to niech mnie pani zawoła dobrze? – powiedział i wyszedł.

-co chciała ?- spytałaś gdy chłopak wszedł do salonu.
- później się wszystkiego dowiesz. – uśmiechnął się cwaniacko.
- Louis noo proszę powiedz mi!. – nie lubiłaś ‘niespodzianek’.
- później.- odparł i cię zostawił.

Po czasie chłopak znowu wrócił do biura Emily a ty nie miałaś pojęcia co jest grane.

- [t.i], może jest to trochę za szybko ale .. zastanawiałem się czy nie chciałabyś zostać moją dziewczyną.? – spytał chłopak kiedy wyszedł z biura.
- boże Louis, nie wiem co powiedzieć, ale sądzę że możemy spróbować. Naprawdę cię polubiłam. – odpowiedziałaś przytulając chłopaka.
- w takim razie ..  jesteś współwłaścicielką tego oto domu.
- co ? – nie do końca zrozumiałaś o co mu chodzi.
- właśnie podpisałem papiery z Emily i teraz ja jestem oficjalnym właścicielem. A z racji tego że jesteś moją dziewczyną, jesteś także współwłaścicielką!
- żartujesz prawda? Louis!!!! Nawet nie wiem jak mam ci dziękować! Jesteś wspaniały! – wykrzyczałaś i znowu połączyłaś wasze usta w pocałunku. 

piątek, 28 grudnia 2012

#12 Niall; specjalny.


Imagin z dedykacja dla Alex13,
mam nadzieję że chociaż troche udało mi się spełnić twoje wymagania, nie jest do końca romantyczny ale napewno trochę smutny ;).
Olimpia xx.
_______________________________________
Nie lubię wieczorów, wtedy zostaje sama z myślami i wspominam ciebie. Wspominam czasy kiedy byliśmy jeszcze razem, jak mnie przytulałeś, niespodziewanie całowałeś lub troszczyłeś się o mnie gdy byłam chora. To było tak niedawno, ale ty zdecydowałeś się ode mnie odejść twierdząc że nie jesteśmy sobie pisani. Zostawiłeś mnie wtedy samą w parku na ‘naszej’ ławce, wiedząc że płacze, że cierpię ty i tak odszedłeś. Bardzo mnie to bolało. Nie wiedząc co robić, zostałam na tej ławce do późnego wieczora błagając Boga żebyś wrócił, ale się nie zjawiłeś. Za to zjawił się jakiś mężczyzna, na oko 40 lat, zaproponował że mnie podwiezie do domu a ja głupia się zgodziłam, ale nie to było najgorsze, najgorsze było to że on .. on mnie tam zgwałcił a potem wyrzucił z samochodu w jakimś lesie. Nie wracałam do domu przez jakieś 3 dni nie znając drogi powrotnej ale moja kochająca mama zgłosiła moje zniknięcie na policję i w końcu mnie znaleźli.
Od tego zdarzenia minęły już 4 miesiące ale ja nadal to przeżywam, strasznie to przeżywam. Odcięłam się od wszystkich, nie mam znajomych i cały czas siedzę w domu. Nawet przestałam chodzić do szkoły, mama musiała wynająć mi prywatnego nauczyciela.
Po czasie wszystko zaczęło wracać do normy. Aż do pewnego dnia gdy zobaczyłam zdjęcie twoje z jakąś blond panienką w gazecie. Pisali że zaczynasz karierę piosenkarza, nawet się cieszyłam bo zawsze mówiłeś mi że śpiewanie to twoja pasja. Ale bolało mnie że na tym zdjęciu jest jakaś inna dziewczyna. Wyglądaliście na szczęśliwych … Może byliście … Może ty już o mnie zapomniałeś … Może …

- kochanie zejdź na dół proszę – zawołała cię twoja mama.
- tak?
- muszę wyjechać na dwa dni w sprawach służbowych, na lodówce masz przyklejony numer do Mendy jak byś czegoś potrzebowała. Przepraszam ale naprawdę musze jechać-  przytuliła cię mama i pocałowała w czoło.
- nie przejmuj się , dam sobie radę. – uśmiechnęłaś się blado.


Zostałam sama. Może to i dobrze. Będę mieć chwile spokoju, w końcu nikt nie będzie mi przeszkadzał. Od razu po wyjściu mamy poszłam do pokoju i usiadłam na parapecie patrząc przez okno na zatłoczoną ulicę. Co chwilę przechodziły jakieś zakochane pary, śmieszne że my kiedyś też się tak zachowywaliśmy.
Zmęczona już tym wszystkim poszłam do łazienki i wyciągnęłam jakieś tabletki. Nawet nie czytając na co są połknęłam kilka. Słyszałam gdzieś że to bezbolesna i najłatwiejsza śmierć. Po jakimś czasie zaczęło mi się robić niedobrze i byłam bardzo zmęczona więc położyłam się na kanapie w salonie, nawet nie zdążyłam napisać listu pożegnalnego dla mamy, mam nadzieję że nie będzie przeze mnie cierpieć.  Powoli zasypiałam, jedyne co zdążyłam jeszcze usłyszeć to krzyki jakiegoś męskiego głosu.

- gdzie .. gdzie ja jestem ?- spytałaś rozglądając się po pomieszczeniu w którym się obudziłaś.
- [t.i]!!! . już myślałem że się nie obudzisz, tak się martwiłem, bałem się ze straciłem cię już na zawsze. - powiedział blondyn.
-Niall ? –spytałaś niepewnie.
- tak .. ale już cicho, na pewno jesteś zmęczona i bardzo osłabiona, poczekaj zaraz zawołam lekarza. –powiedział Irlandczyk i wyszedł.

Jak to możliwe, gdzie ja jestem.? Czemu Niall tutaj jest. Może ja już jestem tam na górze i on do mnie dołączył ale .. przecież on wydaje się taki realny.

- jak się czujesz? – spytał lekarz.
- erm .. dobrze?
- masz szczęście że ten młodzieniec cię znalazł, gdyby nie on to już by cię tu z nami nie było, zrobiłaś to specjalnie? – zapytał starszy mężczyzna ale ty nic nie odpowiedziałaś. Nie chciałaś mu się spowiadać, w końcu on był dla ciebie obcą osobą.
- tak, mam szczęście że mnie znalazł … - odpowiedziałaś nie okazując żadnych emocji.
- dobrze to ja was teraz zostawię a później wrócę jeszcze bo będziemy musieli zrobić badania. – zakończył lekarz i wyszedł.

- co ty tu robisz? Po co wróciłeś?- zaczęłaś pytać chłopaka. – prosił cię ktoś, gdyby nie ty już dawno byłabym w lepszym świecie, nie cierpiałabym już! Ale nie, bo oczywiście musiałeś się zjawić.
-przepraszam .. ja ..  ja naprawdę przepraszam .. nie sądziłem że aż tak bardzo przeżyjesz nasze rozstanie.
- wiesz co ? żałosny jesteś, już dawno by mi przeszło po tobie ale … ale tego dnia, gdy mnie zostawiłeś w tym parku .. zostałam zgwałcona .. – powiedziałaś dławiąc się łzami.
- nie wiedziałem .. przepraszam .. to moja wina, nie powinienem cię zostawiać, zachciało mi się być gwiazdą .. tak bardzo żałuję. – tłumaczył się Niall ze łzami w oczach.
- za późno już na twoje ‘przepraszam’– odparłaś nadal płacząc. – po co tak w ogóle wróciłeś?
- chciałem porozmawiać, wyjaśnić wszystko .. bo ja cię wtedy zostawiłem bo obiecali mi że będę gwiazdą a ja głupi zamiast słuchać serca i zostać przy tobie wybrałem to co mówił mi rozum.
-przynajmniej to ci się udało …
- zrezygnowałem z tego .. za bardzo za tobą tęskniłem, chciałem cię przeprosić i porozmawiać. kiedy wszedłem do twojego domu i zobaczyłem cie na kanapie prawie umierającą, dopiero zrozumiałem co tak naprawdę straciłem. – teraz razem z tobą płakał i blondyn.


Po tygodniu wyszłam ze szpitala. Mama wróciła od razu gdy lekarz ją powiadomił o tym co się stało. Nie miała mi tego za złe, ale była bardzo rozczarowana że w ogóle coś takiego przyszło mi do głowy.
A co z Niallem?  Przyszedł jeszcze do szpitala parę razy, widać było że żałuje. Nie jestem pewna czy mogłabym mu jeszcze zaufać po tym wszystkim …  niby on tylko ze mną zerwał ale ta sprawa z gwałtem .. to za dużo jak dla mnie .. bałabym się że znowu by mnie zranił. Ciężko byłoby mu odbudować moje zaufanie.


-kochanie ktoś do ciebie. – zawołała cię mama. Po tym wszystkim co się stało twoja mama nadal szanowała Nialla co wydawało ci się trochę chore bo po tym jak bardzo cie zranił ona powinna go nienawidzić.
- erm Niall … hey . – powiedziałaś obojętnie.
- możemy porozmawiać?
- okay …
- to … może ja przyjadę po ciebie dzisiaj wieczorem? Tak koło 18 pasuje?
- tak .. – odpowiedziałaś i poszłaś na górę.

Punkt 18 Niall zapukał do drzwi. Przywitał się z tobą buziakiem w policzek i wręczył różowego tulipana, to był twój ulubiony kwiat.
-gotowa? – spytał radosny chłopak.
- erm no chyba tak.
Pojechaliście nad jezioro. Nad WASZE jezioro. Tam był przyszykowany już koc a na nim duży kosz z jedzeniem i wokół dużo świeczek. Niall był typem romantyka, co w nim uwielbiałaś.

-Wiem że jeden wieczór niczego nie zmieni bo przeze mnie przeszłaś piekło ale chciałbym ci to wynagrodzić, chciałbym cie odzyskać- zaczął twój niebieskooki towarzysz.- nie oczekuje od ciebie że rzucisz mi się na szyję i będziemy znowu idealną parą, ale mam nadzieje że na nowo mi zaufasz i będziemy mogli zacząć wszystko od nowa. Może i jesteśmy młodzi ale .. chce ci pokazać ze cię kocham i nigdy nie przestane więc. … - chłopak szukał czegoś w kieszeni a gdy wyciągnął małe czerwone pudełko, uklęknął przed tobą kontynuując – chciałabyś zostać moją żoną? Zaufać mi od nowa. Zaczął wszystko od nowa.
- Niall – mówiłaś przez łzy.- przepraszam ale ja chyba nie mogę. Nie skreślaj tego .. tylko daj mi czas … czas na oswojenie się z tym ze znowu jesteś ze mną. – odparłaś niepewnie ale chłopak tylko wstał i mocno cię przytulił.


Może moje życie wcale nie jest takie złe?. Dzisiaj wychodzę za mąż za miłość mojego życia a w sobie noszę nasze dziecko. Niall się zmienił, naprawdę. Jesteśmy znowu razem już od ponad 3 lat i ani razu mnie nie zranił. Bałam się na początku mu zaufać ale potem zrozumiałam że to co on zrobił wcześniej to był błąd młodości.

#11 Liam ..

Tekst do Romeo i Juli wzięłam z internetu więc mam nadzieję że to jest ta prawdziwa wersja, jeśli nie to z góry przepraszam.
Olimpia xx.
_________________________________________________________________
- przedstawienie! ohh tak , mój ulubiony czas szkolny kiedy to wszyscy razem się zbieramy żeby podziwiać piękno sztuki.! – zaczęła pani Smith, nauczycielka aktorstwa w twojej szkole. – jak wiecie, teatr nie jest już tak bardzo popularny jak był kiedyś ale ja mam zamiar to zmienić, przynajmniej w naszej szkole.
- a co będziemy mieli zagrać ? – spytał chłopak w żółtej bluzce.
- ahh tak, to jest bardzo trafne pytanie, otóż przedstawimy „Romeo i Julia.”. – powiedziała podekscytowana nauczycielka i nagle zadzwonił dzwonek oznaczający koniec lekcji. – ahh i jeszcze jedno! Proszę się na jutro nauczyć jakiegoś tekstu z tej sztuki bo na podwójnej lekcji zrobimy przesłuchanie! A teraz znikajcie już!

Byłaś nową uczennicą w tej szkole. Twój tata dostał kontrakt w Londynie i musieliście się przeprowadzić. Wybrałaś szkołę gdzie mogłabyś szkolić swój talent aktorki; bardzo lubiłaś grać w przedstawieniach i w swojej byłej szkole zawsze miałaś główne role, i na dodatek grałaś już Julię więc tekst znasz na pamięć.

Na drugi dzień trwały przesłuchania. Cała klasa musiała coś przedstawić z racji tego że była to klasa aktorska. Tobie poszło wszystko dobrze, przynajmniej miałaś taką nadzieję bo w Polsce byłaś z tego dobra.
- Dziękuje wam bardzo. Jutro po trzeciej lekcji wywieszę wyniki więc sprawdźcie jaką role dostaliście i kiedy będą próby. Do zobaczenia jutro!- pożegnała się z wami pani Smith.

- na pewno dostanę role Romea- odezwał się klasowy ‘podrywacz’, Nick.- bo przecież najbardziej się do niego upodabniam, nie sadzisz [t.i] ? – skierował pytane do ciebie. Może i byłaś nowa ale jak to się mówi ‘miałaś branie’ bo byłaś naprawdę ładną dziewczyną o wielkich zielonych oczach i brązowych długich włosach. – a ty będziesz moją Julią i na koniec się pocałujemy – chłopak naprawdę zaczął cię irytować ale ty nie chciałaś się kłócić więc wyszłaś zostawiając to bez komentarza.


- kto to w ogóle jest? – spyta zirytowany Nick.
- to chyba ten chłopak co jest zawsze tak cicho, no ten co go nikt nie lubi .. – odpowiedziała jakaś dziewczyna o pięknych blond włosach. – a co? Nie dostałeś roli Romea ? – zadrwiła z niego.
- oii piękna, może i nie dostałem ale ty też nie dostałaś roli Julii.
-coo ? – nie mogła uwierzyć..
- [t.i], od dzisiaj jesteś naszą szkolną Julią, gratuluje. – podeszła do ciebie Casey, jedna z niewielu twoich koleżanek.
- naprawdę!? – nie mogłaś uwierzyć. – tak się cieszę
- przecież to było oczywiste, grałaś już to więc masz wprawę.
- ale nie mów mi że ten dupek, wielki szkolny podrywacz gra Romeo? – spytałaś trochę przerażona.
- no właśnie nie!. Twoim Romeo będzie nijaki Liam. – odparła Casey.
- oo to fajnie! . jeszcze nie miałam okazji z nim porozmawiać ale wydaje się na fajnego- powiedziałaś i razem z przyjaciółką poszłyście na przerwę.

- Cisza! No już, uspokójcie się! Mamy jeszcze dużo do zrobienia! Cisza mówię !!! – pani Smith zaczęła już powoli tracić cierpliwość.
- przepraszam ale czemu to ja nie dostałem roli Romeo ?- spytał oburzony Nick.
- widocznie stwierdziłam że ktoś jest lepszy. – zgasiła go nauczycielka.
- jestem pewien że [t.i] wolała by się pocałować ze mną niż z tą ofermą.
- Nick daj spokój co!? Ogarnij się i zrozum że są ludzie lepsi od ciebie. A tak po za tym to bardzo się cieszę że nie będziesz moim partnerem na scenie, wolałabym już zwymiotować niż cię pocałować. – w końcu nie wytrzymałaś i sprzeciwiłaś się chłopakowi. Nie rozumiałaś dlaczego nikt nie lubił Liama; ty sądziłaś ze jest słodki i wyróżniał się swoją nieśmiałością.
Nick już nic więcej nie powiedział bo dobrze wiedział że by jeszcze to pogorszył a i tak już zrobił z siebie idiotę.

-Dobrze możecie już iść do domu, tylko prosiłabym żeby Liam i [t.i]  jeszcze na chwilkę zostali jeśli oczywiście możecie bo już po zajęciach … - poprosiła pani Smith.
- dobrze- powiedzieliście jednocześnie z Liamem.
Gdy już wszyscy wyszli nauczycielka zaczęła tłumaczyć że uważa że pasujecie do siebie z Liamem na scenie dlatego was wybrała na główne role; sądzi ze się dopełniacie i macie podobny styl grania.
- zastanawiałam się, oczywiście nie będę wam niczego narzucać, że może byście się gdzieś razem wybrali żeby się lepiej poznać i być bardziej odważnym na scenie, jeśli wiecie o co mi chodzi. -  zaczęła nauczycielka. – jak zauważyłam na lekcji, ale oczywiście mogę się mylić, to nie bardzo się znacie więc co wy na to?
- ja jestem za . – odezwałaś się pierwsza. – proponuje pójść jutro do wesołego miasteczka, co ty na to Liam? – spytałaś bruneta.
- erm .. no okay, możemy iść .- odpowiedział nieśmiale.
- to super. Ja już muszę się zbierać bo rodzice na mnie czekają, to do zobaczenia jutro Liam, bądź koło 12 przed parkiem dobrze?
- dobrze. – odparł a ty szybko wyszłaś ze szkoły.


- witaj! – przywitałaś się z Liamem gdy  ten pojawił się przed wesołym miasteczkiem.
- Heey. A i to dla ciebie. – chłopak wręczył ci piękną, czerwoną róże.
- ojej dziękuje. – dałaś brunetowi buziaka w policzek. – boisz się kolejek? – spytałaś.
- nie- odpowiedział z uśmiechem.
- to chodź , zaczniemy od tej najstraszniejszej. – odparłaś i zaciągnęłaś chłopaka w stronę kolejki.
Spędziliście parę godzin w parku; Liam wygrał dużego misia którego oczywiście ci podarował.
Bardzo się do siebie zbliżyliście a Liam był zupełnie inną osobą niż w szkole, w końcu chyba był sobą.
Po wyczerpującym dniu w parku rozrywki Liam zaproponował kolacje w restauracji obok.
- czym się zajmujesz ? –spytałaś.
- ale się nie śmiej dobrze?
- no co ty? Oczywiście że nie będę ! –obiecałaś.
- pisze wiersze.
- naprawdę!? To super! Dasz mi jakiś przeczytać?
- pewnie, przy najbliższej okazji. A w sumie, może wpadniesz do mnie to ci je pokaże. – zaproponował chłopak.- nie jest jeszcze późno, poproszę mamę żeby cię potem odwiozła, co ty na to?
- no dobrze, to chodźmy już.
Wieczór spędziliście u chłopaka w domu, on pokazała ci wszystkie swoje wiersze, były niesamowite. Zastanawiałaś się co musiało się stać że chłopak jest taki nieśmiały i zamknięty w sobie, ale cieszyłaś się że tobie zaufał.

- na dzisiaj już koniec. – oznajmiła pani Smith. – jutro nasz wielki dzień, jestem z was bardzo dumna, naprawdę ciężko pracowaliście przez te ostatnie dwa tygodnie. Jutro widzę was tutaj przynajmniej 3 godziny przed rozpoczęciem jasne!?
-tak, oczywiście będziemy – było widać że cała klasa była podekscytowana, ale ty byłaś chyba najbardziej. Jutro miałaś mieć swój pierwszy pocałunek z Liamem, nie ćwiczyliście tego na próbach, pani Smith zawsze was zatrzymywała gdy wasze głowy były już naprawdę blisko twierdząc że jeśli zrobicie to pierwszy raz na przedstawieniu to będzie to bardziej realne i romantyczne.

- jesteście gotowi? – spytała nauczycielka.- daliście z siebie naprawdę wszystko na próbach a teraz pokażcie wszystkim że teatr jest czegoś wart.!
No i się zaczęło. Przedstawienie trwało, jak na razie wszystko szło zgodnie z planem ale ty już nie mogłaś się doczekać najważniejszego.
Gdy nadeszła scena przyjęcia byłaś wniebowzięta.

Romeo
 -Jeśli dłoń moja, co tę świętość trzyma,
Bluźni dotknięciem: zuchwalstwo takowe
Odpokutować usta me gotowe
Pocałowaniem pobożnem pielgrzyma.

Julia
 - Mości pielgrzymie, bluźnisz swojej dłoni,
Która nie grzeszy zdrożnym dotykaniem;
Jestli ujęcie rąk pocałowaniem,
Nikt go ze świętych pielgrzymom nie broni.

Romeo
 - Nie mająż święci ust, tak jak pielgrzymi?

Julia
 - Mają ku modłom lub kornej podzięce.

Romeo.-
 Niechże ich usta czynią to, co ręce;
Moje się modlą, przyjm modły ich, przyjmij.

Julia.-
 Niewzruszonymi pozostają święci,
Choć gwoli modłów niewzbronne ich chęci.

Romeo.-
 Ziść więc cel moich, stojąc niewzruszenie,
I z ust swych moim daj wziąć rozgrzeszenie.

I nagle Liam zaczął zbliżać swoją twarz do twojej aby połączyć wasze usta w pierwszy pocałunek.

Przedstawienie się udało. Wszyscy byliście z niego bardzo dumni i dostaliście owacje na stojąco od widowni.

-[t.i] możemy porozmawiać? – zaczepił cię Liam gdy już miałaś wychodzić .
- pewnie, co jest ?
- bo chodzi o to ze .. no bo ja erm no ten ..  no bo ja cię  … - chłopak zaczął się jąkać.
- ja ciebie też. – i połączyłaś wasze usta w kolejny ale tym razem WASZ pocałunek. 

takie tam ode mnie ...

heey. Dziękuje jeśli czytacie moje imaginy, w szczególności chciałabym podziękować jednej osobie która odważyła się coś skomentować, jak wiecie, lub może i nie, komentarze bardzo motywują do dalszego pisania.
Jeśli chcecie mogę też pisać imaginy na zamówienie; czyli w komentarzach piszcie z kim, i możecie też napisać jaki chcecie np, smutny itp ..  lub napisać jakiś pomysł jeśli macie.
Dziękuje,
Olimpiaa xx .

#10 Zayn ..



- Dobrze dzieci, teraz narysujcie portret osoby którą podziwiacie. – powiedziałaś do maluchów. Miałaś dopiero 21 lat ale już od kilku miesięcy w dni wolne od studiów dorabiasz sobie w przedszkolu. Może i to nie była wymarzona praca ale dawała ci satysfakcje bo kochasz dzieci.
-Pięknie Nick, a kto to? –spytałaś chłopczyka.
- SpiderMan!!!! – wykrzyczał radosny blondynek.
- śliczny. A ty Kim kogo narysowałaś? – podeszłaś do dziewczynki która od jakiegoś czasu jest bardzo cichą i zamkniętą w sobie osobą.
- to jest Zayn. – odpowiedziała nadal malując.
- a kim jest Zayn ? – spytałaś zainteresowana ale dziewczynka nic ci nie odpowiedziała.

Po 15 rodzice zaczęli przychodzić po swoje pociechy.
Została tylko mała Kim. Zawsze przychodziła po nią jej opiekunka ale dzisiaj nikt się nie zjawił ani nie zawiadomił o spóźnieniu.
Siedziałaś z dziewczynką do 18 w przedszkolu; nikogo oprócz was już nie było a ty nie wiedząc co zrobić zasugerowałaś że z nią poczekasz. Dzwoniłaś kilka razy do mamy Kim ale nikt nie odbierał a mała twierdziła że nie wie co się mogło stać.
- Chodź Kim pójdziemy do mnie. Nikt się nie zjawia a jest już późno i nie ma sensu już tu siedzieć. Rano wrócimy, dobrze? – zasugerowałaś
- ale ja nie chce. Ja chce do domu. – zaczęła płakać.
- skarbie ale ja nie wiem gdzie ty mieszkasz. A ty, znasz drogę do domu? – zapytałaś Kim.
- tak. – odpowiedziała niepewnie.
Po niecałej godzinie doszłyście pod dom który jak mówiła Kim był miejscem w którym mieszkała.
Zapukałaś i po chwili otworzył wam drzwi chłopak o ciemnej karnacji.
- Boże Kim! Tak się o ciebie martwiłem, przepraszam. – przytulił małą i kazał jej wejść do środka. – bo ja… przepraszam .. bo .. ona miała opiekunkę co nie ii .. no i to ona zawsze po nią chodziła do tego przedszkola… i ja no ten … ja nie widziałem gdzie te przedszkole jest ..  a ta opiekunka wyjechała bez słowa i no ja nie mogłem się nigdzie dowiedzieć.. chyba zadzwoniłem do wszystkich ale nikt nie wiedział. I jeśli bym się nie dowiedział to jutro bym obszedł wszystkie przedszkola bo stwierdziłem że teraz by i tak były zamknięte .. przepraszam – tłumaczył się chłopak.
- nic się nie stało, mam tylko nadzieję że już to się nie powtórzy bo mała była nieźle wystraszona. – powiedziałaś z lekkim wyrzutem. – ty jesteś Zayn ? – spytałaś chłopaka.
- tak a czemu ?, albo wejdź , znaczy niech pani wejdzie nie będziemy tak stać w drzwiach, zrobię herbaty, chociaż tak będę mógł się odwdzięczyć – powiedział brązowooki.
- bo dzisiaj dzieci miały narysować portret kogoś kogo podziwiają i Kim narysowała Pana ale nie chciała mi nic więcej powiedzieć. A tak w ogóle to jestem [t.i]. – uśmiechnęłaś się do bruneta.
-  a ja Zayn – przedstawił się i poszedł zrobić herbaty a tobie kazał usiąść w salonie.
Po paru minutach wrócił twój nowo poznany znajomy z herbatami i przeprosił cię ale musiał jeszcze iść na chwilę do Kim. Zajęło mu to dobre 30 minut.
- przepraszam że tak długo ale mała bała się sama zasnąć. – tłumaczy się chłopak.
- ja chyba już pójdę, robi się późno i nie chce robić problemu.
- nie. proszę zostań jeszcze – zaprotestował Zayn. – bo ..  Kim jest moją przyszywaną siostrą. Moja mama wyszła za mąż za jej ojca jakieś 4 lata temu; Kim była jeszcze niemowlakiem jak się tu wprowadziła więc traktuję ją jak własną siostrę. – zaczął się zwierzać. – ale ‘nasi’ rodzice zginęli w wypadku ponad dwa miesiące temu i zostałem z tym sam. Nie dałbym sobie rady gdyby nie opiekunka małej ale gdy teraz nas zostawiła to mój świat praktycznie legną w gruzach. Zostałem z tym zupełnie sam. – chłopak mówiąc o tym miał łzy w oczach.
-to dlatego Kim jest taka skryta od jakiegoś czasu. Z nikim nie rozmawia, nie bawi się z dziećmi, może i ma dopiero 5 lat ale jest naprawdę mądrą dziewczynką. – powiedziałaś.
- tak, mała strasznie to przeżyła z resztą ja też ale próbuję jakoś to ogarnąć bo gdyby nie ja to Kim dawno byłaby już w domu dziecka a tego bym bardzo nie chciał.
- tak mi przykro – wyszeptałaś i przytuliłaś chłopaka.
- przepraszam ze tak o tym mówię ale nie mam komu się wygadać. Nie mamy żadnej rodziny; rodzina mamy się nie odzywa do nas ponieważ moja mama sprzeciwiła się im, ale to już inna historia, a mama Kim zmarła przy porodzie i w ogóle jej rodzina nie utrzymuje kontaktu z nią. – chłopak nie wytrzymał i łzy spływały po jego rozpalonych policzkach.
- Zayn proszę cię nie płacz. Jesteś naprawdę silnym chłopakiem, teraz już wiem czemu Kim narysowała właśnie ciebie.
Dopiero przed północą skończyliście rozmawiać i Zayn zamówił ci taksówkę do domu.
- Dziękuje za rozmowę- powiedział brunet, mocno przytulił i dał buziaka w policzek.

Następnego dnia rano Zayn osobiście przyprowadził Kim do przedszkola.
- miło cię znów widzieć – podeszłaś do nich i się przywitałaś.
- ciebie również – chłopak pocałował cię w policzek.
- dzisiaj będziemy malować farbami, i to gołymi rękoma! – powiedziałaś podekscytowana do dziewczynki. – to znikaj już na górę do reszty a ja zaraz tam dojdę.
- tak sobie myślałem, bo jutro chciałem zabrać Kim do zoo i może chciałabyś pójść z nami? – spytał cię brunet gdy zostaliście sami.
- z przyjemnością – odpowiedziałaś z uśmiechem i się pożegnałaś.



- Witaj – przywitał cię Zayn następnego dnia przed zoo.
- Heey!. – ucałowałaś chłopaka w policzek a Kim wręczyłaś różowego misia.
- Dziękuje – powiedziała mała i niepewnie się uśmiechnęła.
Połowę dnia spędziliście w zoo, rozmawiając i wygłupiając się. Kim była odważniejsza i zaczęła ci trochę ufać z czego się cieszyłaś bo bardzo chciałaś pomóc te małej.
Po 16 poszliście do parku na lody i na plac zabaw. Zayn zostawił was same i poszedł kupić jakieś lody.
- fajnie że tu jesteś- zaczęła Kim.- sprawiasz ze Zayn się uśmiecha, on tez cię lubi.
- ojej, dziękuje kochana, cieszę się że nie przeszkadza ci moje towarzystwo, bardzo się martwiłam że się nie dogadamy, ale widać ze wcale niepotrzebnie się martwiłam. – przytuliłaś dziewczynkę.
- a co tu się dzieje? A gdzie mój uścisk? – spytał ‘obrażony’ chłopak i obie go przytuliłyście. Kim wzięła swojego loda i poszła się bawić.
- Kim cię chyba polubiła. – stwierdził Zayn. – od dwóch miesięcy z nikim nie rozmawiała tak jak rozmawia z tobą. Masz na nią dobry wpływ, dziękuje i bardzo się cieszę że tu jesteś. – powiedział brunet i objął cię ramieniem.


Po miesiącu zostaliście z Zaynem oficjalnie parą a po roku wprowadziłaś się do niego i Kim. Byliście ze sobą szczęśliwi; mała bardzo cię polubiła i zaufała, zdarzyło się jej tez parę razy nazwać cię ‘mamą’ ale ty się nie przejmowałaś tym bo zdawałaś sobie sprawę z tego jak bardzo musi być jej ciężko. 

czwartek, 27 grudnia 2012

#9 Niall .. cz.2


druga część imaginu o Niall'u (w tamtym między innymi było o przeprowadzce do UK, poznaniu Nialla i wiadomości o nowym rodzeństwu)
+ zastanawiam się nad napisaniem jeszcze jednej, ostatniej części tego imagina. Mam nadzieję że się wam spodoba.
Olimpiaa xx.

___________________________________________________________
Było tak jak się spodziewałam, moja mama w ogóle się już mną nie interesowała. Mała Maja była jej oczkiem w głowie a mnie kompletnie ignorowała i zwracała uwagę tylko na moje błędy. Dzisiaj miała odbyć się impreza urodzinowa dla mojej małej siostry z okazji jej pierwszych urodzin; przygotowania do tej ‘uroczystości’ trwały już od ponad tygodnia.
-[t.i] możesz mi przynieść te wstążki co masz u siebie w pokoju kolo lustra?- poprosiła mnie moja mama.
- coo ? ale po co ci to?
- pomyślałam że ładnie by wyglądały przy tych balonach koło tej dużej białej szafy.
- nie.
- słucham ? masz mi je tu przynieść i koniec dyskusji.
- powiedziałam nie! To są moje wstążki.
- nie wygłupiaj się, to tylko głupie wstążki, no już leć po nie na górę.
- nie chodzi tylko o te wstążki.! Nie widzisz tego jak nasze relacje się zmieniły odkąd jest z nami Maja. Nie masz dla mnie czasu! Pomiatasz mną, odzywasz się do mnie tylko jeśli chcesz żebym ci pomogła z małą. – w końcu nie wytrzymałam i powiedziałam mamie co już od dłuższego czasu leżało mi na sercu i wybiegłam ze łzami w oczach. Nie chciałam się kłócić z mamą ale też nie mogłam już ukrywać moich uczuć.
Poszłam do parku gdzie spędziłam kilka godzin na rozmyślaniu i płakaniu. Kilka starszych osób pytało czy wszystko w porządku ale ja tylko odpowiadałam że tak, nie chciałam się komuś obcemu zwierzać z moich rodzinnych problemów. W końcu zaczęło się ściemniać a ja nie miałam się gdzie podziać bo nie miałam ochoty wracać do domu dzisiaj. Nagle zadzwonił mój przyjaciel Niall.
- Heey mała, co ci, płakałaś? – spytał zmartwiany chłopak. Opowiedziałam mu całą historie bo i tak nie było sensu go okłamywać ponieważ on za dobrze mnie znał.
- a gdzie ty teraz jesteś? – spytał.
- siedzę w jakimś parku.
- wracaj do domu!  Natychmiast! , jeszcze coś ci się stanie i dopiero będzie.
-nie mam zamiaru tam na razie wracać, właśnie odbywa się impreza urodzinowa Mai więc będę tam zbędna. – odpowiedziałaś ze łzami w ochach.
- to przyjdź do mnie. Albo nie, powiedz mi w jakim parku jesteś to ja zaraz po ciebie przyjadę. – powiedział przejęty blondyn. Powiedziałaś mu nazwę parku i zaraz zaczęłaś iść w stronę głównego wyjścia.

- dziękuje że jesteś ze mną.- powiedziałam przytulając Irlandczyka.
- eii przecież jesteśmy przyjaciółmi, znaczy .. – zaczął niepewnie mój przyjaciel.- znamy się już prawie dwa lata i chciałbym żebyśmy byli dla siebie kimś więcej niż tylko przyjaciółmi. – powiedział Niall patrząc tymi swoimi niebieskimi oczami wprost w moje.
- naprawdę tego chcesz ? – spytałam by się upewnić.
- oczywiście! Mówiłem ci już to pierwszego dnia naszej znajomości, ale obiecałem że nie będę się narzucać za szybko ale sądzę że dwa lata to już wystarczająco dużo czasu a ja i tak z każdym dniem kocham cię coraz bardziej. – zapewnił mnie blondyn zbliżając swoją twarz do mojej by połączyć nasz usta w wspaniały pocałunek.
Spędziłam z MOIM już chłopakiem wspaniałą noc. Jeszcze nigdy nie czułam się tak wspaniale przy żadnym innym chłopaku jak czuję się przy Niallu.

- uhuu, co tak tu pięknie pachnie? – zszedł na dół Irlandczyk.
- śniadanie. –powiedziałam uśmiechając się do niego.
- mógłbym tak codziennie się budzić. Śniadanie na stole, piękna dziewczyna obok mnie, czego tu jeszcze można chcieć. -  zaśmiał się i dał mi buziaka.
- jedz bo wystygnie.!
- już, już!. – odpowiedział mój chłopak.

- musisz chyba zadzwonić do mamy nie sądzisz.? – odezwał się Niall gdy oglądaliśmy jakiś film.
- może i masz rację ale gdyby się przejęła moją nieobecnością to sama by zadzwoniła.- odpowiedziałam z żalem.
- kochanie ty za 3 dni kończysz 18 lat prawda? – spytał blondyn.
- no tak a co?
- wprowadź się do mnie! – powiedział uradowany chłopak.
- niee! –protestowałam.
- ale czemu nie ? – posmutniał.
- nie chce ci robić problemu.
- problemu!? Chyba sobie żartujesz.! To by było cudowne. Już na zawsze razem. – odpowiedział i złożył namiętny pocałunek na moich ustach.
- ale przecież ty masz jeszcze One Direction ii …  będę problemem  a nie chce stanąć wam na drodze
- kochanie przestań! Nie jesteś żadną przeszkodą. To nawet nam ułatwi bo będziesz tu zawsze ze mną a tak to bym musiał jeszcze dzielić czas żeby cię odwiedzać u ciebie. A po za tym nie będziesz już musiała cierpieć przez mamę i swoją siostrę.-uśmiechnął się. –dobra leć zadzwonić do mamy i poproś ją dzisiaj o spotkanie i wtedy jej powiemy o naszych planach.


-Dziecko gdzieś ty się podziewała! Wracamy do domu i to już.! – zarządziła moja mama gdy tylko nas zobaczyła pod restauracją.
- mamo przestać mnie w końcu traktować jak dziecko! Już od dawna nim nie jestem, ale ty tego nie widzisz, nie widzisz jak się zmieniłam! I to wszystko przez Roberta i Mają. Ale powiem ci że wcale ich nie winie o to. Winie ciebie! Bo to ty powinnaś starać się o mnie!. –powiedziałam z wyrzutem.
- przestańcie się kłócić i w końcu wejdźmy do środka a tam na spokojnie porozmawiamy. – zasugerował mój chłopak.

- wyprowadzam się. – powiedziałam prosto z mostu kiedy złożyliśmy nasze zamówienie.
- słucham? Niby gdzie ? – zadrwiła moja mama.
- będzie mieszkać ze mną. – wtrącił się Niall.
- nie zgadzam się żebyś mieszkała z jakimś chłopakiem!
- to nie jest jakiś tam chłopak! Jesteśmy razem! Ale oczywiście ty nic o tym nie wiesz bo ciebie nie interesują moje sprawy. – wykrzyczałam wprost mamie.
- nie zgadzam się i już! Masz swój dom! – protestowała moja mama.
- okay, jeszcze przez 3 kolejne dni pomieszkam z wami a potem już mnie więcej nie zobaczysz jeśli tego chcesz.
- co? Jakie 3 dni?
- hah no tak, nawet nie pamiętasz ze za 3 dni będę mieć w końcu 18 lat. Wtedy już nic nie będziesz mogła mi zrobić jeśli się wyprowadzę.
- skarbie nie rób mi tego!
- teraz zaczęłaś się mną interesować!? Jak masz świadomość ze zaraz mnie stracisz. Trochę za późno mamo! – wybiegłam z płaczem.


-nie płacz proszę cię.! Jutro pojadę po twoje rzeczy, przywiozę wszystko z twojego pokoju, nawet nie będziesz musiała tam być. Obiecuję wszystko będzie dobrze. Przykro mi ze tak się stało z twoją mamą. – powiedział Niall i mocno mnie przytulił.
- mi też jest przykro. Ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Mam ciebie. – powiedziałam i pocałowałam mojego chłopaka. 

#8 Harry ..


- proszę cię! Powiedz ze to nie prawda! Powiedz że to co tu jest to są tylko jakieś bzdury i to wcale nie jest prawdą! Noo powiedz!!! – gdy tylko Harry wrócił z trasy ty zamiast go ciepło przywitać zaczęłaś się na niego wydzierać. Kilka dni temu dostałaś anonimowego maila ze zdjęciami swojego narzeczonego  z jakąś kobietą na których się przytulają i całują; widać że byli szczęśliwi. Harry nadal nic nie mówił. – wiedziałam .! jesteś skończonym dupkiem niczego nie wartym!- wykrzyczałaś i pobiegłaś na górę do waszej sypialni.
- Kochanie to nie tak! Ja ci wszystko wytłumaczę tylko daj mi szanse. – próbował się tłumaczyć.
- Harry przykro mi ale tu nie ma czego wyjaśniać. Proszę cię zostaw mnie w spokoju, chce się spakować i za chwile już mnie więcej nie zobaczy. – powiedziałaś ze łzami w oczach ale Harry nadal stał obok ciebie. – nie słyszysz co do ciebie mówię, wyjdź ! zostaw mnie, nie mogę na ciebie patrzeć, brzydzę się tobą! – i wyszedł. Pakowałaś wszystko co twoje, przynajmniej się starałaś bo mieszkaliście ze sobą już jakiś czas więc miałaś tu sporo swoich rzeczy. Po kilki minutach cała zapłakana zaszłaś na dół i od razu pokierowałaś się do wyjścia żeby uniknąć Stylesa.

Przez kolejnych parę dni ‘zamieszkałaś’ w mały hotelu na końcu miasta. Nikt nie wiedział gdzie jesteś oprócz twojej przyjaciółki, dziewczyny Liama, Danielle.
- jak się czujesz? – spytała twoja przyjaciółka która właśnie do ciebie przyszła.
- a jak mam się czuć? – odpowiedziałaś pytaniem na pytanie. – czuję się jak skończona idiotka, ja naprawdę myślałam że on mnie kocha, przecież mi się oświadczył, planowaliśmy już swój ślub a nawet dzieci. – powiedziałaś zrozpaczona.
- a może to jakaś pomyłka? – zasugerowała Danielle.
- jaka pomyłka … przecież dobrze widziałam te zdjęcia – i znów zaczęłaś płakać a dziewczyna Liama tylko cię przytuliła i dała czas na wypłakanie się.  – jest jeszcze coś co chyba powinnaś wiedzieć-  zaczęłaś niepewnie. – bo wczoraj bardzo źle się czułam więc poszłam do lekarza ii .. bo ja jestem w ciąży.
- przecież to wspaniała wiadomość! – wykrzyczała Danielle.
- no chyba jednak nie tak wspaniała ..  w końcu nie jestem już z Harrym a po tym wszystkim i tak pewnie już by nie chciał tego dziecka.
- nie mów tak! Nie widziałaś go. On jest naprawdę w kiepskim stanie, z nikim nie rozmawia i tylko siedzi w waszej sypialni. – twoja przyjaciółka zaczęła bronić Stylesa.
Danielle posiedziała jeszcze z tobą jakiś czas ale potem musiała się już zbierać do pracy.
- dziękuje że przyszłaś. – powiedziałaś.
- to nic wielkiego, przecież nie mogłam cię zostawić samej w takiej sytuacji. Ale proszę cię, powiedz Harremu o ciąży, ma jednak prawo wiedzieć. – powiedziała przyjaciółka i wyszła. Ty znowu zostałaś sama ze swoimi myślami. Nie wiedziałaś jak Harry zareaguje na ciąże, nadal go kochałaś ale jego zdrada strasznie cię bolała. Postanowiłaś zadzwonić do swojego, chyba jeszcze, narzeczonego i poprosić o spotkanie.
- kochanie nic ci nie jest? Gdzie jesteś? Tak strasznie tęsknie, proszę wróć , porozmawiaj ze mną.- zaczął Harry gdy tylko odebrał telefon.
- ermm nic mi nie jest i ja właśnie w tej sprawie. Chciałabym się spotkać i porozmawiać z tobą, mam ci cos do powiedzenia.
- dobrze, kiedy i gdzie ? –spytał ucieszony chłopak.
- dasz rade dzisiaj ? – spytałaś
- pewnie.
- dobrze w takim razie bądź o 16 w naszej kawiarni.  Do zobaczenia – i się rozłączyłaś.
Po skończonej rozmowie poszłaś wziąć prysznic a potem się ogarnąć. Po 15 byłaś gotowa i wyszłaś z domu. Szłaś powoli do kawiarni; wybrałaś dłuższą drogę przez park żebyś mogła sobie wszystko przemyśleć.

- Witaj [t.i] – powiedział Harry, przytulił cię i chciał pocałować ale ty odwróciłaś głowę tak że jego buziak wylądował na twoim policzku.
- cześć. – powiedziałaś oschle widząc Harrego z kobietą ze zdjęć. – co ona tu robi!?
- bo ja chciałam wszystko ci wytłumaczyć – zaczęła kobieta.
- po pierwsze sądzę że nie ma czego tu tłumaczyć, widziałam zdjęcia, a po drugie nie przypominam sobie żebyśmy były na ty.
- przepraszam. Ale może wejdziemy do kawiarni i pozwoli mi Pani wszystko wyjaśnić. – zaproponowała blond kobieta.
- nie będę owijać w bawełnę i powiem wprost. – zaczęła. – bo te zdjęcia może wyglądają na prawdziwe ale wcale tak nie jest znaczy nie do końca. Bo ja dopiero co zaczynam swoją karierę i mój menager zna się z panem Paulem, menagerem One Direction, i zasugerował ze jeśli będzie jakaś afera ze mną i członkiem 1D w roli głównej to się szybko wybije w tym show biznesie. – zakończyła blondynka.
- czemu akurat Harry? Tylko on ma dziewczynę a reszta jest wolna. Nie mogliście wybrać innego a nie niszczyć nasz  związek?!. – spytałaś oburzona.
- ale właśnie o to chodziło, byłoby więcej sensacji. Harry na początku nic o tym nie wiedział. Dopiero kiedy zdjęcia wypłynęły do sieci on się dowiedział.
- a dlaczego te zdjęcia trafiły do mnie przez maila?
- to ja je wysłałam. Harry mi się od zawsze podoba, i pierwszy krok już był za nami, mianowicie te zdjęcia, więc myślałam ze jak je pani zobaczy to wasz związek się zakończy. – powiedziała zażenowana kobieta a Harry tylko siedział smutny z głową spuszczoną w dół.
- proszę stąd wyjść i już nigdy więcej nie pokazywać mi się na oczy! – skierowałaś się do kobiety a ona posłusznie wyszła przepraszając za to wszystko.
- tak cię przepraszam! Chciałem zadzwonić ale bałem się rozmawiać o tym przez telefon więc postanowiłem porozmawiać z tobą o tym jak wrócę bo te zdjęcia miały zniknąć z sieci zanim ktokolwiek jeszcze by je widział, nie sądziłem że ta suka je do ciebie wyśle. – tłumaczy twój narzeczony.
- ale ja nadal nie rozumiem jednej rzeczy … skąd są te zdjęcia? Przecież widać na nich jak się przytulacie i całujecie. ..
- tak wiem .. bo zanim my zaczęliśmy się spotykać to ja z nią byłem. Te zdjęcia są bardzo stare ale nikt ich nigdy nie widział dlatego nikt nie mógł tego stwierdzić. – skończył a ty nie wiedziałaś co zrobić i nastała cisza którą po chwili przerwał loczek.
- proszę daj mi jeszcze jedną szansę. – błagał cię a ty widziałaś łzy w jego oczach. – tak bardzo cię przepraszam, jak chcesz to ja skończę z tym całym zespołem! Zrobię to dla ciebie, jesteś najważniejszą osobą w moim życiu.
- a jeśli powiem ci że jest jeszcze ktoś kto może być tak samo ważny dla ciebie jak jestem ja? – chciałaś przygotować go do wiadomości o ciąży.
- nie to nie możliwe. – zaprotestował.
- a może jednak – uśmiechnęłaś się .. – bo za niecałe 8 miesięcy będzie z nami mały Styles.
- c … co ? – chłopak był w szoku. – i dopiero teraz mi o tym mówisz! O mój boże! Przecież to wspaniała widomość!!!! A wiadomo już czy to będzie chłopiec czy dziewczynka ? – spytał przejęty przyszły tatuś.
- bo sama co dopiero wczoraj się dowiedziałam. – zaśmiałaś się. – i nie, jeszcze nie wiadomo, ale obiecuję ci ze pójdziesz ze mną do lekarza jak już będzie można to stwierdzić.
- kocham cię – twój narzeczony wstał i mocno cię przytulił.

Po miesiącu wzięliście ślub ponieważ chcieliście być już prawdziwą rodziną kiedy na świat przyjdzie wasza pociecha. Na przyjęciu weselnym ogłosiliście wszystkim że spodziewacie się małego Stylesa na co wszyscy zareagowali bardzo pozytywnie i od razu zaczęli dyskutować na temat płci. 

#7 Niall .. cz1.

- wiesz co? naprawdę cię nienawidzę ! . czemu ty musisz mi to robić !! … nie chce stąd wyjeżdżać! Tu jest moje całe życie , a tam ? kim ja tam będę ? no właśnie . ! nikim , nikogo tam nie znam !!! .. – nie wytrzymałam już i powiedziałam w końcu mamie co ja o tym tak naprawdę myślę. Ale od początku:
Moi rodzice nie żyją ze sobą już od kilku lat, pogodziłam się z tym chociaż że z tatą nie miałam zbyt dobrego kontaktu. Moja mama znalazła sobie nowego chłopaka z którym jest już od kilku miesięcy, w sumie to widać nawet że się kochają ale właśnie chodzi o to że on dostał prace w Anglii. Moja mama chce wszystko tu zostawić i wyjechać tam razem z nim i ze mną. Ale ja nie chce, boję się trochę tej zmiany.
- kochanie proszę cię, ile razy już o tym rozmawiałyśmy ? –mama próbowała się tłumaczyć.
- tak wiem, i za każdym razem mówiłam ci że nigdzie nie jadę! Tylko problem w tym że ciebie nie interesuje moje zdanie dla ciebie liczy się tylko ten twój Robert.
- nie przesadzasz trochę ? –moja mama zaczynała się już powoli denerwować. – wiesz że cię bardzo kocham, ale także kocham Roberta. A nie sądzisz że w Anglii będziesz miała lepszą przyszłość? Jesteś inteligentną i bardzo miłą dziewczynką, na pewno szybko znajdziesz nowych znajomych.
- ale mamooo ….. !!!! – próbowałam protestować.
- nie ma żadnego ale.. pakuj swoje ostatnie rzeczy bo jutro z samego rana wyjeżdżamy.
Czyli wychodzi na to że musze wszystko tu zostawić i wyjechać do UK.

dwa dni później:

Ta podróż naprawdę mnie zmęczyła i już nie mogłam się doczekać kiedy dojedziemy na miejsce. Ogólnie zajęło to nam jakieś 18 godzin bo jechaliśmy busem żeby przewieźć nasze rzeczy z Polski.
- czy my naprawdę będziemy tu mieszkać !? – WOW ten dom był wielki, prawie jak jakaś willa. Mieliśmy mieszkać w jednej z bogatszych dzielnic Londynu. Zdziwiło mnie to bo w Polsce nie przelewało nam się jakoś za bardzo.
- tak kochanie. Chodź pokaże ci twój pokój. – powiedziała mama.
Mój pokój był wielki !!! .. cały wyposażony więc od razu mogłam się rozpakować. Mama widząc moje zachwycenie wyszła i zostawiła mnie samą z moimi rzeczami.
Układanie moich wszystkich rupieci zajęło mi kilka ładnych godzin ale efekt był super. W sumie trochę czułam się już ‘jak u siebie’.
-i co, podoba ci się ? – Robert przyszedł do mnie. Byłam zdziwiona bo nie mieliśmy ze sobą dobrego kontaktu ale widać było że się stara. Może to ze mną było coś nie tak. Postanowiłam że się przełamie i spróbuje z nim się jakoś dogadać.
- No pewnie !. nie sądziłam ze tu będziesz aż tak ładnie.- powiedziałam miło i się uśmiechnęłam.
- to się bardzo cieszę że ci się podoba. I tak sobie myślałem, że skoro masz jeszcze wakacje, to może jutro poszłabyś ze mną do mojej pracy?
- ale ty tak na poważnie ? – nie spodziewałabym się tego po nim.
- jak najbardziej, zobaczysz będzie fajnie. – uśmiechnął się – tylko idź ty już lepiej zaraz spać bo o 8 musimy być na miejscu.
- a takie małe pytanie, gdzie tak właściwie pracujesz?
- zobaczysz jutro, ale na pewno ci się spodoba.
I wyszedł. Byłam strasznie ciekawa co mnie jutro czeka. Była dopiero 20 i w ogóle nie chciało mi się spać to postanowiłam zadzwonić do mojej przyjaciółki z Polski.
Rozmawiałyśmy jakieś 2 godziny aż w końcu poczułam zmęczenie. Pożegnałam się z nią i obiecałam że zadzwonię jutro i opowiem o wszystkim.

- [t.i] idziesz ?! spóźnimy się zaraz! – wołał Robert z dołu.
- tak, tak już idę tylko jeszcze umyję zęby.
Dotarcie do Roberta pracy zajęło nam jakieś 30min. Zaparkowaliśmy przed wielkim biurem. Nadal nie miałam pojęcia gdzie Robert może pracować. Gdy weszliśmy do środka miła recepcjonistka przywitała się z nami i miałam wrażenie że Robert się już z nią zna, czyli musiało to oznaczać że już tu wcześniej był. Weszliśmy na drugie piętro gdzie na całym korytarzy były jakieś porozwieszane obrazy sławnych gwiazd, jakieś płyty itp.
- Mogłabyś zaczekać tutaj, bo nie jestem pewien czy wszyscy już są w środku –poprosił mnie Robert.
- pewnie – byłam strasznie ciekawa dzisiejszego dnia.
Po godzinie Robert wyszedł z biura.
- podpisałem umowę, i teraz będę menagerem zespołu – powiedział szczęśliwy.
- naprawdę!? Jakiego zespołu , oo jestem taka dumna z ciebie – pierwszy raz chyba przytuliłam się do niego. Był trochę zakłopotany ale też mnie przytulił.
- więc jest to nawet znany zespół ale nie jestem pewien czy będziesz kojarzyć
- to mi powiedz jak się nazywają to ci powiem czy znam – byłam strasznie ciekawa jaki to zespół.
- dobra chodź wejdziemy do środka to zobaczysz.
Myślałam że śnię. Przecież to ONE DIRECTION. Mój ulubiony zespół, każdy wie że ich kocham, Robert też.  Nie wiedziałam jak mam się zachować. Chłopacy chyba wyczuli mój strach i podeszli do mnie i się przywitali po kolei. Również się przedstawiłam i powiedziałam że są moim ulubionym zespołem.
- Oo naprawdę ? to bardzo miło że taka piękna dziewczyna jest naszą fanką. – powiedział Harry a ja się tylko zarumieniłam.
- dobra chłopacy nie przesadzajcie, bo jej matka was dorwie. – wszyscy zaczęliśmy się śmiać z Roberta.
- ale tak teraz na poważnie, może to głupio zabrzmi ale.. mogłabym zrobić sobie z wami zdjęcie, w sumie tylko tego mi brakuje to mojej kolekcji.
- ja ci nawet autograf mogę dać, ale jeśli tylko umówisz się ze mną na kawę. – powiedział Irlandczyk.
- ale problem w tym że ja za kawą nie przepadam – wszyscy zaczęli się śmiać ale blondyn trochę posmutniał.
- a co byś powiedział na gorącą czekoladę? – od zawsze Niall podobał mi się najbardziej, a okazja na spotkanie z nim sam na sam raczej się już więcej nie powtórzy więc wolałam nie ryzykować.
-Okay ! to jesteśmy umówieni tak?  Znaczy jeśli ty Robert nie masz nic przeciwko – niebieskooki spoglądał to na mnie to na Roberta.
- no wiesz .. skoro teraz jesteście moimi podopiecznymi to .. myślę że mogę się zgodzić.
- to super ! – Niall prawie to wykrzyczał – to kiedy jesteś wolna? – tym razem skierował pytanie do mnie.
- zawsze, dopiero co tu się przeprowadziłam więc nie mam żadnych znajomych. – trochę posmutniałam.
- to nawet lepiej. Pokaże ci cały Londyn. To jak dzisiaj może być ? wpadnę po ciebie jakoś o 15, zobaczysz będzie fajnie. -  Blondyn był naprawdę szczęśliwy, ale ja też.

Do domu dojechaliśmy na 12 więc miałam jakieś 3 godziny żeby się uszykować.
- Mamooo , czy ty wiedziałaś o tym !? wiedziałaś o One Direction !? dlaczego mi nic nie powiedziałaś !!!? – byłam tak strasznie szczęśliwa, nie jedna dziewczyna marzy o spotkaniu ich a co dopiero o pójściu na randkę z jednym z nich!.
- wiedziałam , ale chciałam żebyś miała niespodziankę.
- udało ci się !.  dziękuje – przytuliłam się do mamy i Roberta.
- jak już jesteśmy tu razem to chcieliśmy ci coś powiedzieć, bo wiesz … spodziewamy się dziecka. – powiedziała niepewnie mama.
- ale jak to .. przecież … - nie wiedziałam co powiedzieć. Bałam się że mama przestanie się mną już interesować. – to erm ..  fajnie – powiedziałam bez żadnego entuzjazmu i poszłam na górę się szykować.

Parę minut po 15 ktoś zapukał w nasze drzwi. Mama krzyknęła że to Niall a ja szybko zeszłam na dół. Ubrałam się w zwykłe czarne rurki, do tego kremowy sweter i baleriny. Irlandczyk wręczył mi róże i szepnął że pięknie wyglądam.
Zwiedzanie Londynu zajęło nam dobrych parę godziny, byliśmy strasznie zmęczeni i głodni. Niall zabrał mnie do swojej ulubionej restauracji, Nandos.
- co się dzieje [t.i] ? –spytał nagle blondyn. – jesteś jakaś nieobecna.
- bo wiesz .. dowiedziałam się dzisiaj że będę mieć rodzeństwo. Ale boję się ze mama już w ogóle nie będzie miała dla mnie czasu bo i tak już teraz mi go mało poświęca. Wtedy już naprawdę nie będę miała nikogo, zostanę zupełnie sama.
- nie mów tak, zawsze będziesz miała mnie. – Niall się trochę zarumienił – naprawdę mi się spodobałaś i mam nadzieje że będzie z tego coś więcej .. oczywiście nie proponuje ci jeszcze żadnego związku ani nic bo znamy się dopiero jeden dzień ale jesteś wyjątkowa. Nie czułem się jeszcze z żadną inną dziewczyną tak jak czuję się z tobą. – nie wiedziałam co powiedzieć. Wstałam tylko i przytuliłam się do Nialla i dałam mu buziaka w policzek.

środa, 26 grudnia 2012

#6 Liam.

- Liam i co ja mam te raz zrobić? Przecież ja go kocham a ten mnie zostawił – powiedziałaś łamiącym głosem. Twój (były) chłopak zerwał z tobą dzisiaj, mówiąc tylko że nie jesteście dla siebie ‘stworzeni’ i nie chce marnować ani twojego ani swojego czasu. Ale problem w tym że ty sądziłaś inaczej, kochałaś go.  Nie wiedząc co robić poszłaś do swojego przyjaciela Liama z którym mogłaś porozmawiać o wszystkim.
- [t.i] nie przejmuj się. Jest pełno ryb w tym morzu. On widocznie nie jest tym jedynym uwierz mi, proszę. Stać cię na kogoś lepszego, wcale nie musisz cierpieć przez tego idiotę. – Liam był jedyną osobą której mogłaś się zwierzyć bez obaw że komuś powie. – proszę cię przestań płakać.
- ale .. ale problem w tym że ja go kocham … gdyby on chociaż podał mi powód ale niee .. on tylko powiedział ze nie jesteśmy sobie pisani i odszedł. – powiedziałaś zanosząc się płaczem.
Liam już nic nie powiedział tylko cię mocno przytulił i pozwolił się wypłakać.
- zostaniesz u mnie na noc? – spytał twój przyjaciel.
- nie chce ci robić problemu – odpowiedziałaś.
- przecież wiesz ze jesteś tu zawsze mile widziana. A teraz idź się wykąpać i spać bo widać że jesteś padnięta. Dobranoc. – powiedział Payne i ucałował cię w czoło; Liam od zawsze traktował cię jak młodszą siostrę.


- słucham? – odebrałaś telefon cała zaspana bo dopiero było przed 8.
- Dzień dobry. Dzwonię z komisariatu. Rozmawiam z [t.i] [t.n]? – spytał męski głos.
- tak, coś się stało? – spytałaś zdenerwowana.
- Dziś w nocy aresztowaliśmy Liam’a Payne’a. – wytłumaczył mężczyzna.
- słucham!? To musi być jakaś pomyłka! – Nie mogłaś w to uwierzyć.- mogłabym wiedzieć za co?
- nie mogę powiedzieć nic pani przez telefon ale proszę przyjechać na komisariat to się pani wszystkiego dowie.
Po niecałej godzinie byłaś na miejscu.
- nazywam się [t.i] [t.n], ja w sprawie mojego przyjaciela Liam’a Payne’a. – wytłumaczyłaś kobiecie na recepcji.
- dobrze, proszę tu chwilę poczekać a ja powiadomię że pani już jest. – powiedziała i wyszła.

Po 10 minutach przyszedł do ciebie starszy mężczyzna i zaprowadził do jakiegoś biura.
- mogłabym wiedzieć o co chodzi? – powoli traciłaś cierpliwość.
- Dziś w nocy dostaliśmy wezwanie od sąsiadów Pana Jack’a Smith’a o zakłócanie ciszy nocnej, więc pojechaliśmy to sprawdzić a tam znaleźliśmy pobitego pana Jack’a , jak się potem okazało przez pana Liama. Na szczęście nie pobił go mocno więc nie ma wiele zarzutów. – wytłumaczył policjant.
- a kiedy będzie mógł wyjść? – spytałaś.
- Właściwie to zaraz. My już zrobiliśmy wszystko co musieliśmy a reszta zależy od pana Smith’a czy złoży doniesienie na pana Liama. – powiedział. – a teraz jeśli mogłaby pani zaczekać na korytarzu a pani przyjaciel zaraz wyjdzie.
- dobrze dziękuje. Dowidzenia. – pożegnałaś się i wyszłaś.

-Liaaaam!!!! – rzuciłaś mu się na czyje gdy tylko wyszedł. – tak się martwiłam.! Co ci głupiego strzeliło do głowy żeby w ogóle do niego jechać!? – zapytałaś z lekkim wyrzutem.
- nie mogłem pozwolić żeby jakiś idiota cię ranił. Skoro ty miałaś cierpieć przez niego to mu tez się należało – powiedział chłopak.
- Jesteś najwspanialszym przyjacielem na świecie ale naprawdę nie musiałeś tego robić.. kiedyś by mi przeszło a ty teraz możesz mieć problemy przeze mnie. – posmutniałaś.
- nie mów tak! To nie przez ciebie jasne!? Sam chciałem.. – powiedział.

- [t.i]? możemy porozmawiać ? – spytał cię Liam gdy wróciliście do jego mieszkania.
- pewnie , co jest ?
- nawet nie wiem jak to powiedzieć …
- najlepiej wprost – zaśmiałaś się.
- więc … bo ja bym chciał czegoś więcej niż tylko przyjaźni. – powiedział brunet na jednym oddechu. Byłaś w szoku.
- Liam.. to trochę dla mnie za wcześniej bo dopiero co Jack ze mną zerwał, sam rozumiesz .. – zaczęłaś. – ale nie skreślaj tego, proszę cię tylko o czas. Bo ja też bym chciała czegoś więcej ale jeszcze nie teraz, obiecuję ze dam ci znać jak będę gotowa. Przepraszam. – wyjaśniłaś przyjacielowi.
- nie przepraszaj. To ja tak z tym wyskoczyłem i to ja powinienem przeprosić. Ale musiałem to ci teraz wyznać bo nie wiem czy później znowu bym się odważył.
- dajmy sobie czas. Tylko o to proszę. – powiedziałaś i się do niego przytuliłaś.

Cały czas nadal się przyjaźniliście;  byliście nierozłączni ale już po niecałym miesiącu dałaś brunetowi do zrozumienia że jesteś gotowa i on w końcu oficjalnie zapytał się czy zostaniesz jego dziewczyną.
Teraz jesteście już razem ponad rok i czujesz że to on może być tym jednym.

_______________

Miło by było wiedzieć jeśli to czytacie więc może jakiś komentarz by się znalazł ?
Olimpiaa xxx 

#5 Zayn.


-No weś napisz coś ciekawego tak żeby go zaciekawiło! – Zayn właśnie napisał na Tweet’erze że będzie follow’ować niektórych ludzi którzy go zaciekawią w przeciągu następnych 10 minut. Właśnie siedziałyśmy z przyjaciółką u ciebie w domu i od razu jak to przeczytałyśmy wiedziałyśmy ze musicie wymyśleć coś fajnego, takiego żeby się wyróżniało z pośród pozostałych.
- ale co mam napisać? Masz jakiś pomysł? – spytała twoja przyjaciółka.
- hmm – zastanawiałaś się chwilę – wiem !!. napisz tak: ‘ heey jesteśmy WIELKIMI fankami One Direction. Zawsze marzyłyśmy żeby was poznać lub chociaż pójść na wasz koncert, tylko że mieszkamy w Polsce i raczej nie planujecie do nas zawitać. Kochamy Was, [t.i] i Agata.
- super! – powiedziała, a raczej wykrzyczała twoja przyjaciółka. – myślisz ze to przeczyta ?
- bądźmy dobrej myśli . – powiedziałaś uśmiechając się do Agaty.
Musiałaś na chwilę wyjść z pokoju bo twoja mama cię zawołała. Po chwili usłyszałaś krzyki twojej przyjaciółki więc od razu pobiegłaś  z powrotem.
- wszystko okay? – spytałaś przestraszona.
- nieeee !!!! boże on nas właśnie follow’nął !!!! ty to rozumiesz !!!!!
- żartujesz !? Aaaaa – zaczęłyście krzyczeć obydwie. Tak się strasznie cieszyłyście, spełniło się jedno z waszych marzeń.
- ale to nie wszystko – powiedziała Agata z dziwnym wyrazem twarzy więc nie wiedziałaś czy się bać czy cieszyć. – boo … Zayn napisał do nas prywatną wiadomość.
- no coś ty !?  pokazuj mi to szybko !!! o boże , to chyba najlepszy dzień w moi życiu!! – krzyczałaś szczęśliwa.
Agata zaczęła czytać wiadomość na głos:
„ bardzo nam miło, i tak macie rację że do Polski nam jakoś nie po drodze, ale co byście powiedziały na przyjazd do Londynu i poznaniu nas tutaj. Mam nadzieję że skorzystacie z naszej propozycji. Wasz Zayn x”
- Agata proszę powiedz że ja nie śnię. – nie sądziłaś że coś takiego może ciebie kiedykolwiek spotkać. –no nie śnisz, to się dzieje naprawdę. Musimy odpisać. Ale co? Pojedziemy tam? Przecież rodzice nas nie puszczą, a jak to nie będzie w ogóle prawdą tylko ktoś się pod nich podszywa?
- uspokój  się ! nie zapeszaj okay? Napiszmy że dziękujemy za zaproszenie ale na chwile obecną nie możemy odpowiedzieć ale że jeśli dadzą nam jakiś numer czy email na który byśmy mogły się z nimi skontaktować to na pewno odpowiemy im jak najszybciej będziemy mogły.

Naprawdę pisałyśmy z TYM Zaynem Malikiem!. Podał nam numer do ich menagera i poprosił nas o skontaktowanie się z nim jak najszybciej. Nasi rodzice zgodzili się ale tylko pod warunkiem że będziemy co chwile do nich pisać, dzwonić i nie będziemy tam dłużej niż 10dni. Z racji tego ze były wakacje to mogłyśmy lecieć od razu.

Lot trwał jedynie 2 godziny. Byłyście tak strasznie podekscytowane że nawet nie zauważyłyście kiedy tan czas minął.
- myślisz ze będą wszyscy? – spytała Agata.
- Niewinem, ale mam nadzieje że chociaż jeden będzie. – zaśmiałaś się.
- wiesz co …. Jesteśmy szczęściarami ! . – krzyknęła Agata a wszyscy w samolocie się na nas spojrzeli.

Wyszłyście z samolotu, poszłyście po swoje bagaże i od razu wyszłyście. Szukałyście chłopaków z One Direction ale nikogo nie było. Jedynie stał jakiś facet z kartką na której widniały nasze imiona. Podeszłyśmy do niego i powiedziałyśmy że to chyba chodzi o nas. Miły mężczyzna wziął wasze bagaże i kazał wam iść za nim do samochodu którym zawiedzie na do domu chłopaków.

Ich dom był wielki!. Stałyście przed nim jak idiotki bojąc się do niego wejść. Tak naprawdę to nie wiedziałyście jak macie się przy nich zachowywać, bo jednak oni są waszymi idolami a tu nagle macie spędzić z nimi aż 10 dni!
W końcu zdecydowałyście się zapukać. Po chwili w drzwiach ukazał się słodki blondyn. Niall się z wami przywitał i zaprosił do środka.
Chłopacy byli strasznie mili. Traktowali was bardziej jak swoje koleżanki niż fanki. Pokazali wam was pokój i dali jakaś godzinę na oswojenie się i potem poprosili was o zejście na dół.
- więc, plan jest taki że przez dwa dni będziemy zwiedzać Londyn, potem będziecie miały dzień dla siebie bo my będziemy mieć troche zawalony dzień za co przepraszamy. A reszty dowiecie się jak przyjdzie na to czas. – powiedział Liam.
- erm .. pewnie. – odezwałaś się pierwsza, chociaż nie wiedziałaś co tak naprawdę powiedzieć- brzmi świetnie, i naprawdę nie macie za co przepraszać, i tak to dla nas wiele znaczy ze w ogóle znaleźliście czas i chęci na zaproszenie nas tutaj.  Nie jedna dziewczyna o tym marzy, ale to akurat przytrafiła się nam, to jest naprawdę super, nawet nie wiem co powiedzieć. – no to zaczęłaś. Zawsze miałaś tak ze jak się denerwowałaś to gadałaś jak najęta.
- sądzę że powiedziałaś już wystarczająco – wkoncu odezwała się Agata. Wszyscy się zaczęli śmiać a ty tylko spuściłaś głowę bo było ci strasznie głupio.
Resztę dnia spędziliście oglądając filmy i rozmawiając.
Punktualnie o 9 rano, tak jak było to ustalone dzień wcześniej, zeszłyście na dół. Chłopacy już tam siedzieli i jedli śniadanie. Dołączycie do nich i po niecałych 10 minutach już wychodziliście.
Przez całe dwa dni zwiedzaliście Londyn. Strasznie się wszyscy zaprzyjaźniliście ale ciebie i tak najbardziej ciągnęło do Zayna który od zawsze ci się najbardziej podobał.
- Agata chyba się bardzo ‘zaprzyjaźniła’ z naszym loczkiem, nie sądzisz? – spytał cię mulat.
- hmm , możliwe. Ale w sumie to mu się nie dziwie. No zobacz na nią, piękna, mądra i miła dziewczyna. Komu by się taka nie spodobała. – odpowiedziałaś chwaląc przyjaciółkę.
- może i masz rację, ale ja i tak wolę brunetki. – odpowiedział Zayn i ukazał rząd swoich perfekcyjnie białych zębów w pięknym uśmiechu, a ty się tylko zaczerwieniłaś.

Następny dzień spędziłyście z Agata na zakupach z racji tego ze miałyście czas tylko dla siebie bo chłopacy byli zajęci. Wieczorem mieliście za to wyjść razem na jakąś impreze więc postanowiłyście kupić sobie jakieś super ciuchy. Przed 17 zaczęłyście się z Agata szykować.
Chłopacy wrócili po 18 i oznajmili ze punkt 20 wychodzimy.

-ślicznie wyglądasz – szepnął ci mulat kiedy zeszłyście na dół.
- nie przesadzaj – odpowiedziałaś i się zarumieniłaś.
Pojechaliście na dwa auta i mieliście spotkać się pod klubem. Dotarcie na miejsce zajęło wam jakieś 20 minut ale opłacało się bo lokal był super.

Poszliście wszyscy do baru najpierw się czegoś napić. Po chwili wszyscy się rozeszli, a ty zostałaś tylko z Zaynem. Chłopacy zabawiali się z dziewczynami a Harry z Agatą.

- zatańczymy ? – spytał Zayn.
Byłaś już trochę pijana więc nie protestowałaś.  Przetańczyliście ponad godzine a potem zniknęliście.


Następnego dnia obudziłaś się nago w jakimś łóżku. Odwróciłaś się i zobaczyłaś że Zayn lezy obok ciebie.
- tak bardzo cię przepraszam, to w ogóle nie powinno się wydarzyć. Co ze mnie za idiotka, nie powinnam do tego dopuścić. Przepraszam. – tłumaczyłaś się chociaż tak naprawdę nie żałowałaś tego.
- uspokój się-  powiedział Zayn. – ja wcale niczego nie żałuję, ja nawet pijany wczoraj nie byłem. Ja tego naprawdę chciałem. Chciałem ciebie. Ale nie tylko na jedną noc, chce ciebie na zawsze. Spodobałaś mi się chociaż że nie znam cię zbyt długo. Chciałbym z tobą być i żebyś ty też mnie pokochała tak jak ja to zrobiłem.
Odebrało ci mowę. Zayn Malik właśnie wyznał ci miłość a ty głupia się nie odzywasz.
- wow , zaskoczyłeś mnie. Tylko że ja niewiem czy to się uda … bo wiesz, ty jesteś sławny a ja tylko jestem zwykłą polką.
- ale to nie ma znaczenia. Zawsze można sprawdzić. Tylko ze ja sobie nie daruję jeśli teraz odejdziesz. Proszę, daj mi szanse.
nie odpowiedziałaś nic tylko go pocałowałaś.

Nie wróciłaś do Polski. Rodzice zgodzili się na twoją przeprowadzke do Londynu ale najpierw chcieli poznać wybranka twojego serca.
Jesteście ze sobą już kilka miesięcy. Wszystko jest idealnie. Directioners cię polubiły, Zayn stara się spędzać z tobą jak najwięcej czasu a ty czujesz ze to jest ten jedyny. 

#4 Louis.


- Kasiu zajmiesz się [t.i] przez jej pierwszy tydzień w szkole? Oprowadzisz ją i spędzisz z nią trochę czasu tak żeby nie była sama dobrze? – spytała pani dyrektor dziewczyny która miała się mną zająć przez pierwszych kilka dni w nowej szkole.
Musiałam się przeprowadzić z mamą na drugi koniec kraju ponieważ mój ojciec był pijakiem i ciągle się nas o coś czepiał, nawet kiedy mama wygoniła go z mieszkania to on i tak nas nachodził. Więc jak widać to nie miałam zbyt udanego życia. Ale wszystko ma się zmienić przez nasz wyjazd.
- pewnie. – uśmiechnęła się dziewczyna.
- dziękuje. – odpowiedziała pani dyrektor. – to wy już idźcie na pierwszą lekcje bo zaraz się spóźnicie.
- dowidzenia – powiedziałyśmy obydwie i wyszłyśmy.

Pierwsze kilka lekcji minęło szybko. Wszyscy byli  bardzo serdeczni i starali się ze mną rozmawiać i znaleźć wspólny język. Z Kasią też się chyba dogaduję.
- teraz mamy lunch to idziemy w nasze miejsce gdzie się zawsze spotykamy z moimi znajomymi. – oznajmiła mi moja nowa znajoma.
Po chwili doszłyśmy na koniec korytarza gdzie już siedziało kilka osób.
- Heeey wszystkim – przywitała się Kasia ze swoimi przyjaciółmi. – to jest [t.i], jest nowa i spędzi z nami swój pierwszy tydzień, lub i dłużej – uśmiechnięta dziewczyna przedstawiła mnie reszcie.
- oo super, im nas więcej tym lepiej. – powiedział brunet w szelkach. – w sobotę jedziemy za miasto gdzie zawsze co jakiś czas jeździmy żeby się zabawić, no wiesz, robimy małą imprezę i zapominamy o rzeczywistości, i mam nadzieję że wybierzesz się z nami.
- nie, dziękuje za zaproszenie ale … - chciałaś zaprzeczyć.
- nie ma żadnego ale… jedziesz i tyle – powiedział chłopak, - a wy co o tym myślicie?- spytał reszty.
- noo pewnie ! nie daj się prosić. Będzie super zobaczysz, nie pożałujesz. – tym razem odezwała się piękna brunetka o zielonych oczach.
- hmm … no dobrze. – zgodziłam się – jeśli to dla was nie problem.
- no coś ty ! żaden problem, a w szkole i tak mamy następny poniedziałek wolny więc możemy się zabawić trochę.- widać było że są strasznie podekscytowani. No to do soboty.

- wpadłaś Louis’owi w oko.! -  powiedziała Kasia gdy tylko zaczęłyśmy iść w strone klasy.
- ja ? nie no coś ty ! – zaprzeczałam.
- oii [t.i] ja go dobrze znam, wiem kiedy mu się dziewczyna podoba. Ale nie martw się, to jest naprawdę dobry chłopak, przyjaźnię się z nim już od kilku lat więc mogę za niego poręczyć. – zaśmiała się.

Przez ten tydzień zdążyłam się zaprzyjaźnić z Kasią i reszta jej grupy, i wydawało mi się że ona miała racje o Louis’ie że mu się spodobałam,  w sumie on mi też się podoba, jest taki … inny.

- są już wszyscy ? – spytała zielonooka dziewczyna.
- tak , możemy jechać . – jechaliśmy na dwa auta i mieliśmy spotkać się na miejscu. Dotarcie na miejsce zajęło nam niecałą godzine.
- co to za  miejsce ? – spytałam zaciekawiona bo mieliśmy zatrzymać się w ogromnym domu.
- to dom mojego przyszywanego ojca. Pozwala nam tu od czasu do czasu przyjechać – powiedziała moja nowa przyjaciółka.
- wow fajnie tu. – odpowiedziałam.
- dziękuje, przekaże mu – zaśmiała się Kasia.
Weszliśmy wszyscy do środka i od razu rozeszliśmy się do swoich pokoi.
Po jakiejś godzinie zeszliśmy wszyscy na dół i postanowiliśmy na początek obejrzeć jakiś film a potem przygotować wszystko na naszą małą prywatną imprezę.

Jakoś po 22 większość z nas była już mocno pijana, i chyba tylko ja byłam tutaj trzeźwa. Ogólnie nie lubiłam pić przez mojego ojca i w ogóle alkohol mnie obrzydzał.
- zatańczysz piękna ze mną ?- spytał Louis.
- pewnie – zaśmiałam się i poszliśmy na środek salonu zatańczyć.
Przetańczyliśmy ponad godzinę. Postanowiłam na chwilę pójść na górę żeby trochę ochłonąć bo na dole było strasznie duszno i miałam też zamiar zadzwonić do mamy bo pewnie się o mnie martwiła.
- proszę – powiedziałam gdy usłyszałam pukanie do drzwi.
- hey piękna
- ooo Louis co ty tu robisz?
- a nic, postanowiłem ci dotrzymać towarzystwa iiii … - powiedział brunet i zaczął się do mnie zbliżać.
- co ty robisz? – spytałam.
- chcę ciebie tu i teraz. – oznajmił
- Louis odejdź ode mnie! Jesteś pijany, nie myślisz racjonalnie! Proszę cię wyjdź ! – zaczęłam go wyganiać ale to było na nic bo on i tak próbował  mnie rozebrać.
-Louis proszę cię! Zostaw mnie!
- niee ! jesteś taka piękna, i taka bezbronna! Wiesz, spodobałaś mi się od samego początku. Byłaś taka nieśmiała. – zaśmiał się
- Louis proszę cię – wyszeptałam przestraszona a ten się tylko zaśmiał. Tak strasznie się bałam!. Nie wiedziałam co robić więc zaczęłam krzyczeć .
- zamknij się! – zatkał ci usta. - będziesz moja właśnie tu i teraz. – powiedział stanowczo a ja bezradna uległam mu.

Po godzinie Louis skończył i zostawił mnie samą. Byłam tak strasznie przestraszona, nie wiedziałam co teraz robić bo powtórzył się mój koszmar sprzed paru lat kiedy to ojciec mnie zgwałcił a teraz to się znowu stało.
Na dole była już kompletna cisza, więc byłam pewna ze wszyscy już zasnęli. Postanowiłam ze sobą skończyć. Napisałam 3 listy: do mamy, do Kasi i do Louis’a a potem sięgnęłam do kosmetyczki po żyletkę. Zaczęła, ciąć się po nadgarstku, ból przeszywał całe moje ciało ale wiedziałam że zaraz się to skończy i już więcej nie będę musiała cierpieć. Osunęłam się na podłogę i wszystko przede mną było już niewyraźne. Nawet nie wiem kiedy zamknęłam oczy ale wiem że napewno już nigdy więcej ich nie otworzę.