niedziela, 30 grudnia 2012

#15 Louis.


- dobra już wiem. Pójdź do tego chłopaka co pracuje w tym sklepie z biżuterią, ten co zawsze nosi szelki i spytaj się o jego numer. – powiedziała Kim, twoja przyjaciółka.
Razem z przyjaciółką postanowiłyście powymyślać sobie zadania i ta która stchórzy pierwsza to będzie stawiać gorącą czekoladę.
- to nie fair ! – protestowałaś. – przecież wiesz że on mi się podoba.!
- właśnie …  zapytasz się o numer i jeśli go da to jest zainteresowany a jeśli nie to będzie znaczyć że musisz zapomnieć o nim. A tak po za tym jak by cię spławił to będziesz mieć wymówkę że się założyłyśmy więc nie weźmie cię za idiotkę.- powiedziała podekscytowana Kim.
- no dobra ! ale to jest ostatnie zadanie! I to ty stawiasz dzisiaj czekoladę jasne? – upewniłaś się.
- tak, takk … a teraz już idź! – przyjaciółka dała ci kopniaka na szczęście i patrzyła jak się oddalasz.

-  pomóc w czymś? – spytał chłopak o którym śnisz co noc.
- erm w sumie to … tak. – zaczęłaś niepewnie. – dałbyś mi swój numer? – spytałaś wprost.
- słucham ?
- no numer ..  chyba masz komórkę tak?
- tak mam … ale po co ci mój numer? – spytał zdezorientowany chłopak.
- bo sprawdzam czy jest legalny – powiedziałaś sarkastycznie.
- co?
- ale ty jesteś niekumaty … dobra nie ważne. – powiedziałaś i zrezygnowana ruszyłaś w stronę wyjścia.
- zaczekaj. – zatrzymał cię brunet. – wcale nie powiedziałem że ci go nie dam. – powiedział wyszczerzając swoje białe zęby.
- erm … okaay. – lekko się uśmiechnęłaś.
Chłopak poprosił o twój telefon i wpisał swój numer po czym zaraz wyszłaś.

- i jak, masz ? – spytała twoja blond przyjaciółka.
- noo .. – zaczęłaś ze smutnym wyrazem twarzy.
- ojej, nie przejmuj się. I tak nie był ciebie wart. – zaczęła cię pocieszać.
- a może jednak jest ! – powiedziałaś uśmiechnięta i pokazałaś Kim jego numer.
-Aaaa wiedziałam !!!! .. – wykrzyczała i cię przytuliła . – dobra chodź na tą czekoladę i mi wszystko opowiesz.

- ale wiesz że teraz musisz do niego napisać?- powiedziała przyjaciółka gdy już kosztowałyście swoją czekoladę. – nie możesz teraz zmarnować takiej szansy!
- niby wiem .. ale przecież nie napisze ‘ hey to ja, ta dziewczyna co spytała się ciebie dzisiaj o numer’ , wyjdę na idiotkę.
- nie na idiotkę tylko na bardzo odważną dziewczynę. Ale wcale nie musisz tak zaczynać … spytaj się czy cię pamiętam a potem jakoś się rozmowa potoczy …- powiedziała Kim a ty w tym czasie dostałaś smsa.
- kto to ? – spytała blondynka widząc twoją zdziwioną minę. – haloooo ! jesteś tam ? ziemia do [t.i]!!!
- ten chłopak ze sklepu .. ale przecież ja mu nie podawałam mojego numeru .. – powiedziałaś.
- ale przecież dałaś mu swój telefon! Pewnie sprawdził … Aaaa podobasz mu się !!! . a co napisał?
- ‘ Heey ślicznotko. Nawet nie wiem jak masz na imię a chciałbym zapisać ten numer bo uważam że mi się przyda. Louis xx’ – przeczytałaś.
-  Aaa nazwał cię ślicznotką, czy to nie jest słodkie.! – powiedziała podekscytowana Kim.
- może i jest ale ..  mam mieszane uczucia co do niego.
- nie mów mi ze teraz się wycofasz. Przecież tak długo ci się podobał!
- masz rację … okay co odpisać ? – spytałaś się Kim.
- ‘ Witaj. Przepraszam ze nawet się nie przedstawiłam ale z tego wszystkiego nawet o tym nie pomyślałam. [t.i] xx’ – zasugerowała przyjaciółka a ty szybko wystukałaś to na swoim telefonie i wysłałaś.
- Dziękuje. – powiedziałaś do Kim. – jest już przed 18 a mama chciała jeszcze pojechać  na zakupy więc wybacz ale będę się już zbierać. Do zobaczenia. – pożegnałaś się z blondynką i wyszłaś.

- „ piękne imię. Co byś powiedziała na spotkanie. Może jutro?” – w drodze do domu dostałaś kolejną wiadomość od chłopaka marzeń.
- „dziękuje x. z chęcią. Ustal miejsce i czas a ja się dostosuję.” – odpisałaś brązowookiemu znajomemu.
Umówiliście się jutro na 13 koło małej kawiarni niedaleko sklepu gdzie on pracuje. Przed spaniem jeszcze zadzwoniłaś do Kim i powiedziałaś jej o jutrze; była szczęśliwa ze ci się udało.


- Pięknie wyglądasz – powiedział Louis kiedy cię zauważył.
- dziękuje. – uśmiechnęłaś się i przy okazji zarumieniłaś.
Jeszcze chwilę staliście przed kawiarnią ale zaraz postanowiliście wejść do środka. Usiedliście do stolika na samym końcu pomieszczenia i zamówiliście po kawie i ciastku.
Spędziliście tam dobre trzy godziny. Śmialiście się, rozmawialiście o wszystkim, tak jakbyście znali się od zawsze; przy tym chłopaku mogłaś być sobą.
- chodźmy na spacer - zasugerował Louis. Chłopak poszedł zapłacić i zaraz byliście w drodze do parku.

- to był zakład prawda? – spytał nagle brunet.
- co ? – nie skojarzyłaś na początku o co mu chodzi.
- założyłaś się z koleżanką że spytasz się mnie o numer.
-tak – powiedziałaś od razu, nie było sensu go okłamywać- ale to nie do końca tak boo .. bo ona specjalnie wybrała ciebie . – zaczęłaś mu tłumaczyć – bo ona wiedziała ze ty mi się podobasz.- wyjaśniłaś i spuściłaś głowę lekko się zaczerwieniając.
- ale ja nie mam ci tego za złe! Gdyby nie ten zakład to by nas tu teraz nie było – powiedział Louis i przystanął. Nagle złapał cię za rękę i zaczął się przybliżać aż w końcu wasze usta się spotkały w pięknym pocałunku. – chyba będę musiał podziękować tej twojej przyjaciółce i ostrzec że to koniec takich zakładów bo będzie miała ze mną do czynienia.– powiedział chłopak w koszulce w paski a ty jedynie się zaśmiałaś i połączyłaś wasze usta w kolejnym pocałunku. 

1 komentarz: