- Kasiu zajmiesz się [t.i] przez jej pierwszy tydzień w
szkole? Oprowadzisz ją i spędzisz z nią trochę czasu tak żeby nie była sama
dobrze? – spytała pani dyrektor dziewczyny która miała się mną zająć przez
pierwszych kilka dni w nowej szkole.
Musiałam się przeprowadzić z mamą na drugi koniec kraju ponieważ mój ojciec był pijakiem i ciągle się nas o coś czepiał, nawet kiedy mama wygoniła go z mieszkania to on i tak nas nachodził. Więc jak widać to nie miałam zbyt udanego życia. Ale wszystko ma się zmienić przez nasz wyjazd.
- pewnie. – uśmiechnęła się dziewczyna.
- dziękuje. – odpowiedziała pani dyrektor. – to wy już idźcie na pierwszą lekcje bo zaraz się spóźnicie.
- dowidzenia – powiedziałyśmy obydwie i wyszłyśmy.
Pierwsze kilka lekcji minęło szybko. Wszyscy byli bardzo serdeczni i starali się ze mną rozmawiać i znaleźć wspólny język. Z Kasią też się chyba dogaduję.
- teraz mamy lunch to idziemy w nasze miejsce gdzie się zawsze spotykamy z moimi znajomymi. – oznajmiła mi moja nowa znajoma.
Po chwili doszłyśmy na koniec korytarza gdzie już siedziało kilka osób.
- Heeey wszystkim – przywitała się Kasia ze swoimi przyjaciółmi. – to jest [t.i], jest nowa i spędzi z nami swój pierwszy tydzień, lub i dłużej – uśmiechnięta dziewczyna przedstawiła mnie reszcie.
- oo super, im nas więcej tym lepiej. – powiedział brunet w szelkach. – w sobotę jedziemy za miasto gdzie zawsze co jakiś czas jeździmy żeby się zabawić, no wiesz, robimy małą imprezę i zapominamy o rzeczywistości, i mam nadzieję że wybierzesz się z nami.
- nie, dziękuje za zaproszenie ale … - chciałaś zaprzeczyć.
- nie ma żadnego ale… jedziesz i tyle – powiedział chłopak, - a wy co o tym myślicie?- spytał reszty.
- noo pewnie ! nie daj się prosić. Będzie super zobaczysz, nie pożałujesz. – tym razem odezwała się piękna brunetka o zielonych oczach.
- hmm … no dobrze. – zgodziłam się – jeśli to dla was nie problem.
- no coś ty ! żaden problem, a w szkole i tak mamy następny poniedziałek wolny więc możemy się zabawić trochę.- widać było że są strasznie podekscytowani. No to do soboty.
- wpadłaś Louis’owi w oko.! - powiedziała Kasia gdy tylko zaczęłyśmy iść w strone klasy.
- ja ? nie no coś ty ! – zaprzeczałam.
- oii [t.i] ja go dobrze znam, wiem kiedy mu się dziewczyna podoba. Ale nie martw się, to jest naprawdę dobry chłopak, przyjaźnię się z nim już od kilku lat więc mogę za niego poręczyć. – zaśmiała się.
Przez ten tydzień zdążyłam się zaprzyjaźnić z Kasią i reszta jej grupy, i wydawało mi się że ona miała racje o Louis’ie że mu się spodobałam, w sumie on mi też się podoba, jest taki … inny.
- są już wszyscy ? – spytała zielonooka dziewczyna.
- tak , możemy jechać . – jechaliśmy na dwa auta i mieliśmy spotkać się na miejscu. Dotarcie na miejsce zajęło nam niecałą godzine.
- co to za miejsce ? – spytałam zaciekawiona bo mieliśmy zatrzymać się w ogromnym domu.
- to dom mojego przyszywanego ojca. Pozwala nam tu od czasu do czasu przyjechać – powiedziała moja nowa przyjaciółka.
- wow fajnie tu. – odpowiedziałam.
- dziękuje, przekaże mu – zaśmiała się Kasia.
Weszliśmy wszyscy do środka i od razu rozeszliśmy się do swoich pokoi.
Po jakiejś godzinie zeszliśmy wszyscy na dół i postanowiliśmy na początek obejrzeć jakiś film a potem przygotować wszystko na naszą małą prywatną imprezę.
Jakoś po 22 większość z nas była już mocno pijana, i chyba tylko ja byłam tutaj trzeźwa. Ogólnie nie lubiłam pić przez mojego ojca i w ogóle alkohol mnie obrzydzał.
- zatańczysz piękna ze mną ?- spytał Louis.
- pewnie – zaśmiałam się i poszliśmy na środek salonu zatańczyć.
Przetańczyliśmy ponad godzinę. Postanowiłam na chwilę pójść na górę żeby trochę ochłonąć bo na dole było strasznie duszno i miałam też zamiar zadzwonić do mamy bo pewnie się o mnie martwiła.
- proszę – powiedziałam gdy usłyszałam pukanie do drzwi.
- hey piękna
- ooo Louis co ty tu robisz?
- a nic, postanowiłem ci dotrzymać towarzystwa iiii … - powiedział brunet i zaczął się do mnie zbliżać.
- co ty robisz? – spytałam.
- chcę ciebie tu i teraz. – oznajmił
- Louis odejdź ode mnie! Jesteś pijany, nie myślisz racjonalnie! Proszę cię wyjdź ! – zaczęłam go wyganiać ale to było na nic bo on i tak próbował mnie rozebrać.
-Louis proszę cię! Zostaw mnie!
- niee ! jesteś taka piękna, i taka bezbronna! Wiesz, spodobałaś mi się od samego początku. Byłaś taka nieśmiała. – zaśmiał się
- Louis proszę cię – wyszeptałam przestraszona a ten się tylko zaśmiał. Tak strasznie się bałam!. Nie wiedziałam co robić więc zaczęłam krzyczeć .
- zamknij się! – zatkał ci usta. - będziesz moja właśnie tu i teraz. – powiedział stanowczo a ja bezradna uległam mu.
Po godzinie Louis skończył i zostawił mnie samą. Byłam
tak strasznie przestraszona, nie wiedziałam co teraz robić bo powtórzył się mój
koszmar sprzed paru lat kiedy to ojciec mnie zgwałcił a teraz to się znowu stało.
Musiałam się przeprowadzić z mamą na drugi koniec kraju ponieważ mój ojciec był pijakiem i ciągle się nas o coś czepiał, nawet kiedy mama wygoniła go z mieszkania to on i tak nas nachodził. Więc jak widać to nie miałam zbyt udanego życia. Ale wszystko ma się zmienić przez nasz wyjazd.
- pewnie. – uśmiechnęła się dziewczyna.
- dziękuje. – odpowiedziała pani dyrektor. – to wy już idźcie na pierwszą lekcje bo zaraz się spóźnicie.
- dowidzenia – powiedziałyśmy obydwie i wyszłyśmy.
Pierwsze kilka lekcji minęło szybko. Wszyscy byli bardzo serdeczni i starali się ze mną rozmawiać i znaleźć wspólny język. Z Kasią też się chyba dogaduję.
- teraz mamy lunch to idziemy w nasze miejsce gdzie się zawsze spotykamy z moimi znajomymi. – oznajmiła mi moja nowa znajoma.
Po chwili doszłyśmy na koniec korytarza gdzie już siedziało kilka osób.
- Heeey wszystkim – przywitała się Kasia ze swoimi przyjaciółmi. – to jest [t.i], jest nowa i spędzi z nami swój pierwszy tydzień, lub i dłużej – uśmiechnięta dziewczyna przedstawiła mnie reszcie.
- oo super, im nas więcej tym lepiej. – powiedział brunet w szelkach. – w sobotę jedziemy za miasto gdzie zawsze co jakiś czas jeździmy żeby się zabawić, no wiesz, robimy małą imprezę i zapominamy o rzeczywistości, i mam nadzieję że wybierzesz się z nami.
- nie, dziękuje za zaproszenie ale … - chciałaś zaprzeczyć.
- nie ma żadnego ale… jedziesz i tyle – powiedział chłopak, - a wy co o tym myślicie?- spytał reszty.
- noo pewnie ! nie daj się prosić. Będzie super zobaczysz, nie pożałujesz. – tym razem odezwała się piękna brunetka o zielonych oczach.
- hmm … no dobrze. – zgodziłam się – jeśli to dla was nie problem.
- no coś ty ! żaden problem, a w szkole i tak mamy następny poniedziałek wolny więc możemy się zabawić trochę.- widać było że są strasznie podekscytowani. No to do soboty.
- wpadłaś Louis’owi w oko.! - powiedziała Kasia gdy tylko zaczęłyśmy iść w strone klasy.
- ja ? nie no coś ty ! – zaprzeczałam.
- oii [t.i] ja go dobrze znam, wiem kiedy mu się dziewczyna podoba. Ale nie martw się, to jest naprawdę dobry chłopak, przyjaźnię się z nim już od kilku lat więc mogę za niego poręczyć. – zaśmiała się.
Przez ten tydzień zdążyłam się zaprzyjaźnić z Kasią i reszta jej grupy, i wydawało mi się że ona miała racje o Louis’ie że mu się spodobałam, w sumie on mi też się podoba, jest taki … inny.
- są już wszyscy ? – spytała zielonooka dziewczyna.
- tak , możemy jechać . – jechaliśmy na dwa auta i mieliśmy spotkać się na miejscu. Dotarcie na miejsce zajęło nam niecałą godzine.
- co to za miejsce ? – spytałam zaciekawiona bo mieliśmy zatrzymać się w ogromnym domu.
- to dom mojego przyszywanego ojca. Pozwala nam tu od czasu do czasu przyjechać – powiedziała moja nowa przyjaciółka.
- wow fajnie tu. – odpowiedziałam.
- dziękuje, przekaże mu – zaśmiała się Kasia.
Weszliśmy wszyscy do środka i od razu rozeszliśmy się do swoich pokoi.
Po jakiejś godzinie zeszliśmy wszyscy na dół i postanowiliśmy na początek obejrzeć jakiś film a potem przygotować wszystko na naszą małą prywatną imprezę.
Jakoś po 22 większość z nas była już mocno pijana, i chyba tylko ja byłam tutaj trzeźwa. Ogólnie nie lubiłam pić przez mojego ojca i w ogóle alkohol mnie obrzydzał.
- zatańczysz piękna ze mną ?- spytał Louis.
- pewnie – zaśmiałam się i poszliśmy na środek salonu zatańczyć.
Przetańczyliśmy ponad godzinę. Postanowiłam na chwilę pójść na górę żeby trochę ochłonąć bo na dole było strasznie duszno i miałam też zamiar zadzwonić do mamy bo pewnie się o mnie martwiła.
- proszę – powiedziałam gdy usłyszałam pukanie do drzwi.
- hey piękna
- ooo Louis co ty tu robisz?
- a nic, postanowiłem ci dotrzymać towarzystwa iiii … - powiedział brunet i zaczął się do mnie zbliżać.
- co ty robisz? – spytałam.
- chcę ciebie tu i teraz. – oznajmił
- Louis odejdź ode mnie! Jesteś pijany, nie myślisz racjonalnie! Proszę cię wyjdź ! – zaczęłam go wyganiać ale to było na nic bo on i tak próbował mnie rozebrać.
-Louis proszę cię! Zostaw mnie!
- niee ! jesteś taka piękna, i taka bezbronna! Wiesz, spodobałaś mi się od samego początku. Byłaś taka nieśmiała. – zaśmiał się
- Louis proszę cię – wyszeptałam przestraszona a ten się tylko zaśmiał. Tak strasznie się bałam!. Nie wiedziałam co robić więc zaczęłam krzyczeć .
- zamknij się! – zatkał ci usta. - będziesz moja właśnie tu i teraz. – powiedział stanowczo a ja bezradna uległam mu.
Na dole była już kompletna cisza, więc byłam pewna ze wszyscy już zasnęli. Postanowiłam ze sobą skończyć. Napisałam 3 listy: do mamy, do Kasi i do Louis’a a potem sięgnęłam do kosmetyczki po żyletkę. Zaczęła, ciąć się po nadgarstku, ból przeszywał całe moje ciało ale wiedziałam że zaraz się to skończy i już więcej nie będę musiała cierpieć. Osunęłam się na podłogę i wszystko przede mną było już niewyraźne. Nawet nie wiem kiedy zamknęłam oczy ale wiem że napewno już nigdy więcej ich nie otworzę.
omg...to jest świetne..szkoda że takie krótkie :')
OdpowiedzUsuńbędzie druga część ?
OdpowiedzUsuńświetne ! :D