piątek, 15 marca 2013

#38 .. Louis cz2.


druga część tego imagina ... 

- [t.i] .. !!! [t.i] !! … - wołała mnie Kasia. – boże co z nią? Ile można spać!! [t.i] śniadanie na stoleee !!!! ..  dobra idę ją obudzić. – powiedziała i udała się na górę.
- o matko !!!!!! boże !!! Lou !! Zuza !!! chodźcie tu wszyscy !!! albo nie .. !!! dzwońcie po karetkę !!!! .. szybko !!! – krzyczała Kasia łamiącym się głosem.

- co się tu stało? Musisz mu Kasiu powiedzieć wszystko po kolei. – powiedziała policjantka.
- przyjechaliśmy tu jak zawsze na taką małą imprezę .. wypiliśmy trochę i potem poszliśmy szybko spać .. [t.i] poszła na górę w międzyczasie i tyle ją widziałam … nie mówiła nic że coś jest nie tak … boże jak to mogło się stać – dziewczyna strasznie płakała.
- przepraszam ale właśnie znaleźliśmy w torbie dziewczyny trzy listy. Jeden jest właśnie do Pani Kasi. – powiedział jakiś mężczyzna który od jakiegoś czasu tu wszystko sprawdza.
- dobrze dziękuje – powiedziała kobieta która przesłuchiwała Kasię. – mogłabyś go przeczytać? Może jest tu coś ważnego .. coś co mogłoby nam pomóc .. .
- mogłabym go najpierw sama przeczytać? – spytała Kasia.
- dobrze. Wrócę za 10 minut do ciebie.
- dziękuje …

„Przepraszam że będziesz musiała przechodzić przez to całe przesłuchanie i w ogóle ale ja musiałam. Chcę żebyś wiedziała co było przyczyną aczkolwiek chciałabym abyś nie mówiła nikomu o tym. W pierwszą noc gdy poszłam na górę przyszedł do mnie pijany Louis.. i on wtedy .. mnie zgwałcił. Płakałam, krzyczałam, błagałam ale on nie przestawał.
Nie było by to aż takie złe gdyby nie fakt że kilka lat temu zrobił to samo mi mój ojciec .. wspomnienia wróciły .. Przepraszam Cię za wszystko i dziękuje za to że byłaś moją przyjaciółką. [t.i]”

- o boże!! Louis !!!! kurwa Louis !!!!!! – krzyczała zapłakana dziewczyna. - co ty kurwa jej zrobiłeś !!!!! zabiję cię !!! jak mogłeś !!!!! co ci ona zrobiła !!
- Kaśka uspokój się !! to nie tak! Ja też dostałem list .. ja nic nie pamiętam ..
- chociaż mógłbyś nie kłamać !! ..  a ja za ciebie ręczyłam !! mówiłam jej że się z tobą przyjaźnię .. że jesteś fajnym chłopakiem i że powinna dać ci szanse !!! a ty?!! A ty ją ….
- przestań !!! to nie jest tak! Byłem pijany .. nie panowałem nad sobą …
- a teraz jesteś z siebie dumny … ? – spytała ironicznie.
- co się tu dzieje? – podeszła do nich policjantka.
- nic .. chce zostać sama- mówiąc to Kasia wyszła.

- mamo … - szepnęłam.
- [t.i] !!! ty żyjesz ! córeczko .. ! kochanie nawet nie wiesz jak się cieszę !! tak się bałam .. – powiedziała ze łzami w oczach. – poczekaj skarbie pójdę po lekarza.
- witaj [t.i] .. jak się czujesz? – spytał mnie lekarz.
- chyba .. dobrze? – odpowiedziałam niepewnie.
- wiesz .. miałaś wielkie szczęście ..  nie przecięłaś głównej żyły .. straciłaś bardzo dużo krwi dlatego byłaś prawie tydzień w śpiączce ale na szczęście jesteś silną dziewczyną. – tłumaczył doktor. – zrobimy ci jeszcze kilka badań aby sprawdzić czy wszystko jest dobrze i po paru dniach powinnaś już wyjść. – dokończył.
- dobrze. Dziękuje bardzo – powiedziała moja mama.

3 dni później:
- [t.i], masz gościa. – weszła do mojej sali pielęgniarka.
- kto to? – spytałam.
- powiedział ze nazywa się Louis.
- erm .. no dobrze .. niech wejdzie … - odparłam niepewnie.

- hey [t.i] – powiedział Lou.
- erm hey.
- jak się czujesz?
- nienajgorzej …
- bo ja chciałem … przeprosić.
- Lou … nie chce do tego wracać.
- dobrze .. ale chce żebyś wiedziała że bardzo tego żałuję .. naprawdę nie wiem co się wtedy ze mną stało .. i gdyby nie ten twój list to pewnie bym tego nawet sobie nie przypomniał. Tak mi przykro – skończył i wyszedł. Nie miałam siły ani ochoty go wołać.  Chciałam zostać sama, przemyśleć to wszystko.
- słucham? – odebrałam telefon.
- witaj [t.i]. – usłyszałam głos Kasi. – jak się czujesz?
- w kółko te same pytania … - zaśmiałam się.
- przepraszam.
- spoko .. chyba wszystko dobrze …
- to erm .. dobrze.
- eii Kaśka co jest?
- bo wiesz jak napisałaś w liście że nie chcesz żebym komuś mówiła o tym że to jego wina i w ogóle .. no to pewnie chcesz go tak jakby przed tym wszystkim ochronić .. znaczy tak sobie pomyślałam ze pewnie napisałaś to bo nie chcesz żeby on miał problemy z policją ..
- no tak jakby masz racje .. ale możesz powiedzieć o co ci chodzi?
- Louis chce iść na policję i o wszystkim powiedzieć! –w końcu moja przyjaciółka powiedziała co ją gryzło.
- on nie może tego zrobić !! przecież nic mi się nie stało ! po co on ma mieć problemy przez praktycznie nic!! – nie wiedziałam co teraz robić.
- właśnie .. próbowałam go powstrzymać ale on nie chce mnie słuchać .. twierdzi ze mu się to należy.
- kurwa wielki rycerz się teraz znalazł. – powiedziałam lekko wkurzona. – dobra .. dzięki za telefon .. potem się odezwę .. Paa – pożegnałam się z Kasią i od razu zawołałam pielęgniarkę.
- słucham? – spytała.
- muszę stąd wyjść! Przynajmniej na godzinę !!
- ale nie możesz …
- albo mi pani pomoże albo sama wyjdę ! – powiedziałam.
- dobrze .. tylko musisz szybko wrócić .. !!
- dziękuje dziękuje dziękuje !!! – odparłam i poszłam się szybko przebrać w moje ciuchy.

- Louis proszę cię nie rób tego !! – krzyczałam gdy go tylko zobaczyłam przed komisariatem.
- co ty tu robisz?! Nie powinnaś być teraz w szpitalu!?
- powinnam! Ale nie mogę ci pozwolić na to żebyś tam poszedł ..
- ty chyba nie wiesz co mówisz .. patrz co ci zrobiłem .. – wskazał na szwy na moim nadgarstku.
- posłuchaj mnie chociaż raz! – nadal krzyczałam. – to nie jest tak że to tylko przez to .. parę lat temu .. mój ojciec mnie zgwałcił .. i te wszystkie wspomnienia wróciły .. i ja nie wiedziałam co mam robić .. bo nie chciałam znowu tego przeżywać .. tego bólu, tego uczucia … przyznam, nie popisałeś się tym co zrobiłeś ale .. ja nie mam ci tego za złe .. bo .. ja się w tobie zakochałam Lou … zraniłeś mnie ale to co jest tutaj – pokazałam na moje serce. – jest silniejsze od tego co się stało.
- [t.i] … nie chciałem .. przepraszam!! – chłopak zaczął płakać razem ze mną tuląc mnie. – tak cię bardzo przepraszam. Nie wiem jak mogę ci to wynagrodzić .. przepraszam ..
- nic nie musisz robić .. tylko obiecaj że już tego nie zrobisz i że już zawsze będziesz przy mnie. – spojrzałam w jego piękne oczy.
- obiecuję.. – powiedział złączając nasze usta.

niedziela, 10 marca 2013

#37 ... Mr. Styleees


Kiedy szliśmy razem na te przesłuchanie on obiecywał mi że nic się między nami nie zmieni, że wszystko będzie po staremu i jeżeli zajdzie dalej to na pewno o mnie nie zapomni …
Harry Styles był moim przyjacielem od kołyski jak to się mówi … robiliśmy razem wszystko i zawsze byliśmy nierozłączni … każdy wiedział że Hazza ma talent do śpiewania i w końcu kiedy udało mi się go namówić na wzięcie udziału w X-Factor on sam w to uwierzył. Oczywiście przeszedł dalej ale w Bootcamp’ie połączyli go z 4 innymi chłopakami. Na początku Harry mówił mi że nie jest pewien co do nich ale tylko gdy przeszli dalej do domu jurorskiego wszyscy się zaprzyjaźnili. Nie wygrali tego show, byli na 3 miejscu aczkolwiek Simon Cowell postanowił im pomóc i podpisać z nimi kontrakt.
Przez pierwsze parę miesięcy udawało nam się ten kontakt jeszcze jako tako utrzymywać ale gdy zespół w którym on jest stawał się coraz sławniejszy on o mnie zapominał. Nie chciałam się narzucać więc kiedy on przyjeżdżał do swojego rodzinnego domu ja się starałam nie wchodzić mu w drogę a ewidentnie mu to nie przeszkadzało bo jakoś szczególnie mnie nie ‘szukał’. Po jakimś czasie dałam sobie już spokój z naszą przyjaźnią i z nim.
Po dwóch latach Harry łaskawie się do mnie odezwał. Gdy przyjechał do domu po jednej z ich tras koncertowych chciał się ze mną spotkać, zgodziłam się oczywiście. Dużo rozmawialiśmy, nawet nie wiem kiedy pomiędzy nami zaczęła narastać ochota na sex. Zrobiliśmy to. Harry wyjechał po paru dniach i nasz kontakt znowu się urwał.
Po paru tygodniach zaczęłam się źle czuć. Poszłam do lekarza a tam stwierdzili że jestem w 5tygodniu ciąży !!!! Na początku byłam w szoku! Nie docierało to do mnie ale po jakimś czasie postanowiłam porozmawiać z mamą. Powiedziałam jej o wszystkim i o tym że Harry był moim pierwszym i jedynym więc to musi być jego dziecko .. ona z racji tego że Anne jest jej przyjaciółką postanowiła że musimy jej o tym powiedzieć jak najszybciej.
Następnego dnia Anne przyszła do nas na obiad. Ciężko było ale jakoś jej o tym powiedziałam. Byłam strasznie zdziwiona gdy ta się cieszyła!! Mama Harrego powiedziała że to super nowina i będzie kochać to dziecko nawet jeżeli Harry nie zaakceptuje tego. No właśnie … to mnie najbardziej bolało … bałam się reakcji Harrego ..  nie chciałam mu niszczyć życia.. marzeń …
Anne obiecała że gdy tylko Harry wróci do domu ona z nim porozmawia i wypyta go o rodzicielstwo ale nie powie mu o mnie, powiedziała że będę musiała to sama zrobić.
5miesięcy później:
- Harry kochanie ale ty nie możesz tak się bawić tymi biednymi dziewczynami – powiedziała Anne do swojego syna przy śniadaniu czytając artykuł o jego kolejnym romansie.
- oii tam mamo nie przesadzaj… one i tak nie biorą tego na serio – tłumaczył się.
- a jak któraś zajdzie w ciąże?
- ermm … trudno wtedy … będę płacił alimenty czy coś
- czyli nie zaopiekował byś się nią?
- no mówię przecież że płaciłbym alimenty
- oii kochanie .. ale pieniądze to nie wszystko .. dziecko też potrzebuje ojca
- ja teraz nie mam czasu na żadne dzieci …
Anne spojrzała się w moją stronę i gestem głowy pokazała mi że mam wejść. Harry to zauważył i odwrócił się, nie miał pojęcia że zastanie tam mnie z ciążowym brzuchem.
- co tu się dzieje!??? [t.i] … proszę powiedz że …
- przykro mi Harry .. ale wtedy tej nocy … przepraszam – wybiegłam z płaczem. Nie mogłam już na niego patrzeć, mówić mu o tym ze świadomością że on tego nie chce.

- [t.i] to nie tak … naprawdę ..  – tłumaczył Harry gdy znalazł mnie. W sumie nie było to trudne bo poszłam w miejsce gdzie zawsze chowaliśmy się gdy jeszcze się przyjaźniliśmy.
- nie tak?! Więc jak!? Harry ja to słyszałam .. to wyszło z twoich ust .. ja cię przepraszam za to – wskazałam na mój brzuch- ja też tego nie chciałam! Nie planowałam tego! Myślisz że w wieku 19 lat marzyłam o dziecku!? Nie !!! ale trudno ! stało się … nic już na to nie poradzimy .. czy chcesz czy nie ja to dziecko zatrzymam więc nawet nie próbuj mi wmawiać żadnej aborcji … nie chce twojej kasy ! Ona nawet nie będzie musiała wiedzieć o twoim istnieniu jeżeli tak sobie zażyczysz .. przecież to nie jest trudne wymyśleć jakąś historyjkę czemu nie ma ojca !!! – krzyczałam.
- proszę cię uspokój się .. – przerwał mi. – to nie jest tak że ja nie chce dziecka … gdy moja mama spytała się mnie co bym zrobił to odpowiedziałem tak bo byłem pewny że bym żadnej z tych kobiet nie kochał …  nawet do głowy by mi nie przyszło że mogła mówić o tobie ..
- przestań … co to za różnica czy to ja czy jakaś blond modelka?! Dziecko to dziecko !!!! proszę cię … zostaw mnie już.
- do jasnej cholery [t.i] !!! ja ci tu próbuję powiedzieć że cię kocham a ty kurwa mi wmawiasz coś o modelkach!!! – teraz to on podniósł głos.
- ty … mnie … ?
- tak! Kochałem cię przed tym całym X-Factorem … byłem pewien że nie mam u ciebie szans więc bycie w zespole i z dala od ciebie pomogłoby mi zapomnieć ale tak się nie stało .. wtedy gdy po tak długim czasie się spotkaliśmy … i potem co między nami się zdarzyło … nie mogłem o tym zapomnieć .. chciałem ci powiedzieć o moich uczuciach ale cholernie się bałem .. przepraszam.
- Harry .. przepraszam. – zaczęłam płakać a ten tylko podszedł do mnie bliżej i mocno przytulił.
- cii kochanie już cicho … nic się nie stało … wszystko będzie dobrze, obiecuję.

- a więc… który to już miesiąc? – spytał Harry gdy wracaliśmy już do domu.
- 7 …
- to już nie długo będziesz rodzić !!!??? – krzyknął zdziwiony.
- no tak ..  za jakieś dwa miesiące … -opowiedziałam spokojnie.
-  boże muszę przy tym być !!!!!
- a będziesz miał wtedy wolne?
- chyba nie .. ale to im powiem że przez dwa następne miesiące robię sobie przerwę. … nie mogę tego przegapić!! – mówił podekscytowany.
- a twoi fani?
- zrozumieją …
- obyś miał rację.

Trzy dni później Harry mi się oświadczył twierdząc że bardzo by chciał żebym nosiła już jego nazwisko gdy nasza córeczka przyjdzie na świat. Oczywiście się zgodziłam i zaraz po paru dniach odbył się nasz ślub; zaprosiliśmy tylko rodzinę i najbliższych przyjaciół.
Directioners zaakceptowali mnie i wiadomość o tym że ich idol będzie miał córeczkę. Było trochę hejtów na mnie ale większość pisało że Harry będzie wspaniałym ojcem i że mam szczęście że to akurat  z nim się związałam i życzą nam szczęścia.
Harry jest idealnym mężem… stwierdził że do czasu aż Darcy nie przyjdzie na świat ten będzie się mną zajmował bo ja w tym stopniu ciąży nie mogę już się przemęczać.
Nawet nie zauważyliśmy kiedy ten czas zleciał a już byłam w szpitalu na porodówce. Nasza córeczka urodziła się zdrowa; ma moje oczy ale loczki po tatusiu, jest piękna. One Direction postanowili jeszcze zawiesić działalność na przynajmniej kolejny miesiąc bo management stwierdził że Harremu przydadzą się wakacje z nową rodziną.
To wszystko stało się tak szybko … ale jestem bardzo szczęśliwą mamą Styles.

środa, 6 marca 2013

#36 .. Mr.Tomlinson ..


- ale przecież to nie moja wina!! –powiedziałam już mega wkurzona!
- jak nie twoja? Przecież to ty rzuciłaś we mnie tą cholerną piłką!
- no niby tak ale to nie było specjalnie !!
- przestańcie się kłócić już! – nauczyciel zaczął nas uspokajać.
- okay ale i tak nie będę z nim wszędzie łazić. – powiedziałam.
- no a jednak będziesz … twój kolega złamał nogę więc nie może wszystkiego sam robić .. będziesz mu pomagać.
- ale do toalety sam będzie chodził! – powiedziałam zła i odeszłam słysząc ich śmiechy.
Ale może od początku .. jakoś tydzień temu na w-f’ie dziewczyny grały w siatkę a chłopacy mieli trampolinę na tej samej sali. Pech chciał że gdy serwowałam piłkę nie trafiłam do końca w nią i zamiast lecieć przede mnie poleciała w stronę trampoliny no i trafiła w chłopaka który właśnie skakał. Ten po uderzeniu piłki spadł z trampoliny na ziemie a gdy nauczyciel do niego podbiegł ten narzekał że strasznie boli go noga. Nie było go przez tydzień w szkole no i jak się dzisiaj okazało ma złamaną nogę. Nauczyciel postanowił że mam mu pomagać z książkami, z dotarciem na lekcje i w ogóle bo to przeze mnie tak się stało. Ja w sumie nie wiem co o tym myśleć bo nie za bardzo znam tego chłopaka bo nie chodzi ze mną do klasy, akurat tylko na ta jedną felerną lekcje nasze klasy zostały połączone; nie byłam za ani przeciw ..  zobaczymy jak to będzie.

Następnego dnia:
- witaj [t.i] – powiedział do mnie chłopak ze złamaną nogą gdy podchodziłam pod recepcję.
- hey Louis.
- gotowa na opiekę nade mną ? – spytał i puścił mi oczko. Tak, zapomniałam dodać że Lou jest typem ‘flirciarza’ i jest takim szkolnym podrywaczem.
- a mam inny wybór? – spytałam ironicznie. – dobra co masz pierwsze?
- angielski ..
- a potem?
- polski
- okay to daleko nie masz bo języki są na tym samym piętrze więc poradzisz sobie, przyjdę po ciebie po drugiej lekcji i pójdziemy razem na przerwę okay? Czekaj tam na mnie.
- tak jest, zrozumiano- chłopak mi ‘zasalutował’. Zaczynał mnie już on irytować a to dopiero pierwszy dzień, miejmy nadzieję że nie będę musiała długo się z nim użerać.
Zaprowadziłam go na pierwszą lekcje i sama szybko poszłam na swoją.
Dwie pierwsze lekcje minęły mi nawet szybko ale myśl ze 20-minutową przerwę będę musiała spędzić z Lou mnie przerażała.

-przepraszam że tak długo ale nauczycielka mnie zatrzymała. – tłumaczyłam się gdy poszłam po chłopaka.
- spoko nie ma sprawy. To gdzie idziemy?
- nie wiem .. chcesz do kolegów iść czy coś?
- nie no ja tam mogę zostać z tobą – uśmiechnął się cwaniacko.
- okay jak chcesz ..  to chodź gdzieś usiąść bo muszę pouczyć się z biologii na klasówkę.
- oo mogę ci pomóc jak chcesz …
- nie trzeba .. pomożesz mi jak będziesz cicho.
- erm … noo … okay.
Resztę przerwy spędziliśmy w ciszy; ja ucząc się na klasówkę a mój ‘podopieczny’ robił coś na telefonie. Nie rozumiałam czemu nie chciał iść do kolegów tylko siedział ze mną jak idiota.
- więc jakie masz dwie następne lekcje? –spytałam gdy zadzwonił dzwonek.
- teraz mam historie a potem w-f
- dobra .. ja mam biologię więc zaraz obok historii jest a potem muszę iść do Pani Smith skończyć projekt z plastyki.
- oo to mogę iść z tobą bo i tak nie mogę ćwiczyć …
- ermm ..  no jak chcesz. – odpowiedziałam i ruszyliśmy w stronę jego klasy.

- na pewno chcesz iść ze mną czy wolisz na swoją lekcje? –spytałam Louis’a kiedy poszłam po niego na historię.
- wolę iść z tobą ..  nie chce mi się siedzieć godziny samemu.
- jak sobie chcesz .. – odparłam i poszliśmy na plastykę.

- przepraszam ale czy ty musisz się tak na mnie gapić? – spytałam Lou który siedział przy biurku nauczycielki.
- nie muszę.
- więc przestań!
- nie muszę .. ale chce.
- sorry ale jestem zajęta…
- możesz tu na chwilę podejść? – spytał
- a ty nie możesz?
- no właśnie nie bardzo … wiesz .. noga mnie boli
- grhh… - podeszłam do niego a ten wstał.
- usiądź – powiedział.
- dobra eii o co ci chodzi?
- o nic .. nie możesz usiąść jak cię proszę?
- okaay … - i usiadłam
-  wiesz … - zaczął. – nie miałem nigdy okazji z tobą porozmawiać .. w sumie to cię nawet nie znałem … a wierzysz w przeznaczenie?
- w przeznaczenie?  Nie wygłupiaj się.
- ale nie no ja tak na serio .. bo patrz .. wcześniej nawet nie wiedzieliśmy o swoim istnieniu a przez ten głupi wypadek teraz musimy spędzać tyle czasu ze sobą – mówił i zaczął jeździć swoją dłonią po mojej twarzy.
- Lou nie wygłupiaj się … - próbowałam go powstrzymać.
- no ale wierzysz w przeznaczenie czy nie? – spytał ponownie i zniżył swoją twarz na poziom mojej. Czułam jego ciepły oddech.
- może ..
- może tak … może nie? – znów się przybliżył.
- nie wiem no! Czasem są takie zdarzenia że można nazwać je przeznaczeniem ..
- a ten ‘wypadek’ .. myślisz że to przeznaczenie?
- zależy czego przeznaczenie?
- może tego żebyśmy się w końcu poznali.
- ermm .. może i tak. Nie wiem .. nie znam się na tym.
- ale tu się nie trzeba na niczym znać .. wystarczy to czuć. – teraz już nasze nosy się stykały. – więc jak? Czujesz to?
- chyba jednak nie … - powiedziałam a Lou zaczął mnie całować. Był to jeden z najlepszych moich pocałunków… był on delikatny a zarazem namiętny. -Lou my .. – próbowałam protestować ale za każdym razem gdy chciałam coś powiedzieć ten zamykał mi buzię kolejnym pocałunkiem.
- a teraz? Czujesz to? – wyszeptał.
- Lou … - mówiłam próbując złapać oddech.
- nic nie mów … - znów mnie pocałował a po chwili zaczął zjeżdżać trochę niżej .. najpierw szyja, potem ramiona .. zaczął odpinać mój sweter.
- Louis co ty robisz!?
- chce ciebie!! Nawet nie wiesz co ty ze mną robisz!! Jeszcze nigdy się tak przy żadnej dziewczynie nie czułem.
- a jak ktoś wejdzie?! – spytałam przerażona.
- pomyślałem o tym! – powiedział i pokazał klucz.
- Louis … to nie jest dobry pomysł .. – znów zaczął całować mnie po szyi.
- nic się nie przejmuj wszystko będzie dobrze… - powiedział i zaczął mnie rozbierać… Kiedy doszedł już do bielizny to wtedy on zaczął się rozbierać.
- Lou … - wyszeptałam.
- ciii …
Położył mnie na biurku i zaczął całować mój brzuch .. po chwili ściągnął mój stanik i wziął do rąk moje piersi.. macał je, lizał i całował. Potem znowu zjeżdżał na dół całując mnie po całym ciele aż zjechał do mojej kobiecości. Ściągnął moje majtki i włożył swoje dwa palce tam. Poruszał nimi przez chwilę a potem je wyciągnął. Wstał, pocałował mnie i …
- Louis ale ja jeszcze nigdy tego nie robiłam! – wyszeptałam.
- nic nie szkodzi kochanie .. wszystko będzie dobrze .. zaufaj mi- odparł i wszedł we mnie. Na początku trochę bolało ale potem ból szybko zmienił się w przyjemność. Nie trwało to długo bo oboje obawialiśmy się że może nas ktoś przyłapać więc zaraz gdy oboje doszliśmy przestaliśmy już. Ubraliśmy się i usiedliśmy razem pod ścianą.
- i co teraz? – spytałam go.
- pewnie słyszałaś jaki to ja nie jestem i w ogóle .. ale to nie jest tak .. nie bawię się dziewczynami… tak naprawdę to one bawią się mną .. dlatego zawsze bałem się zaczynać jakiś poważny związek .. ale ty … ty jesteś inna .. jestem przy tobie zaledwie jeden dzień a czuję się przy tobie jak jeszcze nigdy przy żadnej innej dziewczynie .. chciałabyś spróbować czegoś więcej?
- jesteś pewien że tego chcesz? Taki TY z taką MNĄ  ?
- tak [t.i] !! tego właśnie chce … chce w końcu zakochać się w kimś kto odwzajemni moje uczucia ..
- Lou .. ale to nie jest takie łatwe …
- nie chcesz?
- nie chodzi o to ze nie chce .. bo chce .. ja tez przy tobie czuję się wspaniale .. i teraz to co się przed chwilą stało , to było niesamowite …
- więc w czym problem? Nikt nam nie broni spróbować.
- może i masz racje … - uśmiechnęłam się do niego ..
- więc jak? Będziesz moją dziewczyną?
- z wielka przyjemnością. – odpowiedziałam i pocałowałam go tak jak on zrobił to wcześniej.
Czyżby początek nowej WIELKIEJ i prawdziwej miłości? 

sobota, 2 marca 2013

#35 ... Mr.Malik.


czytasz ? - komentujesz! :D <3 


- zostaw mnie!!! Nieee !!!! ja nie chce .. proszę … - krzyczałam ale ON nie reagował. – co ja ci zrobiłam … !!!?? nieeee !!!!!
- cicho siedź, jak będziesz posłuszna to nie będzie boleć !!!!. – krzyczał i bił.
- co tu się dzieje!?? – spytał jakiś chłopak który najwidoczniej usłyszał moje krzyki. – zostaw ją ! – mówiąc to ode pchał GO ode mnie. Zaczęli się bić. Ten chłopak najpierw GO uderzył a ON chciał mu oddać ale był za bardzo pijany i nie udało mu się więc upadł. Chłopak dał mi swoją bluzę bo ON już zdążył  rozerwać mi bluzkę i uciekliśmy.

- nie wiem czy chcesz ale … możemy pójść do mnie i porozmawiać czy coś … mieszkam sam więc nikt nam nie będzie przeszkadzał. Znaczy .. to zależy od ciebie .. mogę cię odwieźć gdzie chcesz .. – zaczął mój wybawca kiedy już siedzieliśmy w jego aucie.
- nie wiem .. jeśli to nie problem to może do ciebie bo ja w sumie nie mam gdzie iść …
- dobrze. –odparł i ruszyliśmy.
- jestem Zayn …  a ty? – zapytał po chwili i spojrzał się na mnie.
- erm jestem .. [t.i]
- ładnie … jesteś stąd?
- tak. Znaczy jestem polką ale od 4 roku życia mieszkam w Bradford.
- wiedziałem że nie możesz być angielką …. One nie są takie ładne- hindus uśmiechnął się do mnie.
- bez przesady .. – odwzajemniłam uśmiech i resztę drogi spędziliśmy w ciszy.

- mogę się wykąpać? – spytałam Zayn’a kiedy weszliśmy do jego mieszkania.
- pewnie. Łazienka jest na górze zaraz przyniosę ci ręcznik i może … moją koszulkę? Przepraszam ale nie mam damskich ubrań.
- spokojnie. Twoja koszulka mi wystarczy. A to ze nie masz damski ubrań to akurat dobry znak
- dobry?
- no tak .. to znaczy że nie jesteś no wiesz .. ‘babiarzem’- zaśmiałam się.
- masz rację. – powiedział i oboje poszliśmy na górę.

- chcesz herbaty? – zapytał chłopak kiedy usłyszał że wchodzę do kuchni.
- poproszę. – odpowiedziałam a ten z dwoma kubkami w rękach odwrócił się i je upuścił. – wszystko okay?
- tak tak .. to idź do salonu ja tu zaraz posprzątam. Chcesz coś może zjeść? – spytał zakłopotany.
- nie dziękuje, na razie nie jestem głodna. – odparłam i poszłam do salonu.
Po jakichś 5minutach dołączył do mnie Zayn.
- pewnie chcesz wiedzieć co się stało … -zaczęłam.
- chce ale jeśli nie chcesz o tym mówić to spoko, nie będę nalegał. – powiedział.
- należy ci się wytłumaczenie. – wzięłam głęboki wdech i zaczęłam mówić. – jakieś półtora roku temu moja mama zmarła. Na początku było mi strasznie z tym źle, nie mogłam się pozbierać, wpadłam w depresję .. nie mam tu rodziny … znaczy mam ..  miałam .. tylko ojca. Go nie obchodziło co się ze mną działo bo jest alkoholikiem- do oczy zaczynały napływać mi łzy. – ale w szkole zaczęli się mną przejmować .. miałam rozmowy z pedagogiem .. potem szkoła wiedząc o moich problemach z tatą postanowiła zapisać mnie do psychologa bo dyrektorka dobrze wiedziała że ojciec by nic nie zrobił. To wszystko było przed moimi 18 urodzinami więc nikt nie chciał mnie już zabrać do domu dziecka a więc musiałam wytrzymać z NIM. W dniu moich 18 urodzin pierwsze co zrobiłam to spakowałam wszystko co mogłam i po prostu wszyłam z domu. Nie miałam przyjaciół bo wszyscy się ode mnie odwrócili twierdząc że jestem dziwna .. może i jestem ale nikt nie wiedział przez co przechodziłam. Nie miałam gdzie mieszkać więc przez jakiś czas spałam w aucie które zabrałam tacie. Po czasie znalazłam pracę i zaczęłam stawać na nogi kiedy pojawił się znowu ON. – musiałam na chwilę przestać bo już nie mogłam mówić. Zaczęłam płakać. Zayn mnie przytulił i teraz on zaczął mówić
- więc w tym parku … to był twój tata?
- tak.
- jak długo on .. no wiesz..
- dzisiaj to był pierwszy raz jak próbował mnie zgwałcić. Bił mnie wcześniej, wyłudzał pieniądze na alkohol ale dzisiaj już przeszedł samego siebie ..
- powinnaś to gdzieś zgłosić.
- wiem ale to nie jest takie łatwe .. a po za tym .. głupio się o tym mówi. Nie wyobrażam sobie powiedzieć komuś obcemu o tym wszystkim
- rozumiem. – odparł hindus i przyciągnął mnie mocniej do siebie. – chcesz tu dzisiaj zostać? – zapytał.
- nie .. nie chce robić problemu … wrócę do .. erm. …
- właśnie ..  zostań. Proszę. Nie chce cały czas myśleć o tym że ON może wrócić i zrobić ci krzywdę.
- dobrze … -zgodziłam się.

- jesteś zmęczona?
- trochę
- to pościele ci łóżko w drugim pokoju.
- nie chce być teraz sama. Zostań tu ze mną na razie. – powiedziałam i przytuliłam się do niego.
- chcesz to możemy obejrzeć jakiś film.
- okay. Wybierz coś. – Zayn włączył jakąś komedie.

- która godzina? – zapytałam kiedy się przebudziłam i ujrzałam Zayn’a siedzącego na fotelu.
- już po 12.
- oo boże .. wyleją mnie!!! Zaspałam do pracy!!!!
- aa no właśnie .. dzwonili do ciebie. Odebrałem i powiedziałem że rezygnujesz.
- CO ZROBIŁES???? – krzyknęłam zdziwiona.
- nie chcę abyś pracowała tam.
- ale ja muszę … nigdzie indziej mnie nie przyjmą!! Potrzebuję tej pracy.
- wcale nie – powiedział i podszedł do mnie. – posłuchaj … ja wiem że nie znamy się długo ale .. od razu poczułem coś wyjątkowego … jesteś dla mnie bardzo ważna i chciałbym abyś została tu ze mną. Chcę cię chronić, chcę codziennie zasypiać z tobą na kanapie oglądając jakąś głupią komedie, chce zbijać kubki na widok ciebie w mojej koszulce, chce wiedzieć że jesteś bezpieczna.
- a to nie za szybko .. ? – spytałam chłopaka. Czułam coś do niego .. coś co nie czułam jeszcze nigdy… miłość? Możliwe .. nigdy nikt nie przejmował się mną tak jak robi to on .. jeszcze nigdy nikt nie pokazał mi że jestem dla niego ważna tak jak zrobił to on … może rzeczywiście to jest miłość .. ale możliwe że tak szybko? Może jednak istnieje coś takiego jak miłość od pierwszego wejrzenia ..
- wcale nie! Proszę cie. Chociaż to przemyśl.
- dobrze. – odpowiedziałam i go przytuliłam.


5 miesięcy później:

-Zayn … musimy porozmawiać.! – zaczęłam kiedy MÓJ chłopak wrócił z pracy.
- no co jest kochanie?
- bo erm … ja … jestem w ciąży. – ulżyło mi jak mu powiedziałam. Wiedziałam o tym już od jakiegoś tygodnia ale wolałam iść do lekarza i się upewnić.
- naprawdę !!!!??? kochanie to wspaniale !!!!! – hindus podbiegł do mnie i mnie mocno przytulił.
- a to nie za szybko trochę? – spytałam, ja to zawsze mam jakieś obawy.
- oczywiście że nie !!! to jest dar od Boga !! nawet nie wiesz jak się ciesze !! malutki Malik – powiedział i pogłaskał mnie po brzuchu.
- a skąd wiesz ze to będzie chłopiec! A może to będzie malutka Malik? – zaśmiałam się.
- czuję to.!! Będzie taki jak ja !!!
- jaki?
- piękny!!
- no i zapatrzony w siebie
- no nie mów że ci to przeszkadzaa!!
- hmm no wiesz .. czasem ja też potrzebuję trochę czasu przed lustrem ale niestety nie mogę bo mój chłopak mi zabiera lustro !!
- hahaaa już przestań! Nie jest tak źle.
- dobrze dobrze! … - pocałowałam Zayn’a.
- trzeba wszystkim powiedzieć !!! Zadzwonię do Nialla, Harrego i Liama a no i Louisa !!! i do ich dziewczyn !! i do moich rodziców !! i sióstr !!! wszyscy przyjdą i im powiemy !! dobrze? Wieczorem? Tak wieczorem… już dzwonię.
- Malik ty się uspokój trochę. – zaśmiałam się. Zayn wyglądał tak słodko. Miałam szczęście że akurat przechodził te 5 miesięcy temu przez ten park. Tak, to była miłość od pierwszego wejrzenia i na pewno do ostatniego.