piątek, 15 marca 2013

#38 .. Louis cz2.


druga część tego imagina ... 

- [t.i] .. !!! [t.i] !! … - wołała mnie Kasia. – boże co z nią? Ile można spać!! [t.i] śniadanie na stoleee !!!! ..  dobra idę ją obudzić. – powiedziała i udała się na górę.
- o matko !!!!!! boże !!! Lou !! Zuza !!! chodźcie tu wszyscy !!! albo nie .. !!! dzwońcie po karetkę !!!! .. szybko !!! – krzyczała Kasia łamiącym się głosem.

- co się tu stało? Musisz mu Kasiu powiedzieć wszystko po kolei. – powiedziała policjantka.
- przyjechaliśmy tu jak zawsze na taką małą imprezę .. wypiliśmy trochę i potem poszliśmy szybko spać .. [t.i] poszła na górę w międzyczasie i tyle ją widziałam … nie mówiła nic że coś jest nie tak … boże jak to mogło się stać – dziewczyna strasznie płakała.
- przepraszam ale właśnie znaleźliśmy w torbie dziewczyny trzy listy. Jeden jest właśnie do Pani Kasi. – powiedział jakiś mężczyzna który od jakiegoś czasu tu wszystko sprawdza.
- dobrze dziękuje – powiedziała kobieta która przesłuchiwała Kasię. – mogłabyś go przeczytać? Może jest tu coś ważnego .. coś co mogłoby nam pomóc .. .
- mogłabym go najpierw sama przeczytać? – spytała Kasia.
- dobrze. Wrócę za 10 minut do ciebie.
- dziękuje …

„Przepraszam że będziesz musiała przechodzić przez to całe przesłuchanie i w ogóle ale ja musiałam. Chcę żebyś wiedziała co było przyczyną aczkolwiek chciałabym abyś nie mówiła nikomu o tym. W pierwszą noc gdy poszłam na górę przyszedł do mnie pijany Louis.. i on wtedy .. mnie zgwałcił. Płakałam, krzyczałam, błagałam ale on nie przestawał.
Nie było by to aż takie złe gdyby nie fakt że kilka lat temu zrobił to samo mi mój ojciec .. wspomnienia wróciły .. Przepraszam Cię za wszystko i dziękuje za to że byłaś moją przyjaciółką. [t.i]”

- o boże!! Louis !!!! kurwa Louis !!!!!! – krzyczała zapłakana dziewczyna. - co ty kurwa jej zrobiłeś !!!!! zabiję cię !!! jak mogłeś !!!!! co ci ona zrobiła !!
- Kaśka uspokój się !! to nie tak! Ja też dostałem list .. ja nic nie pamiętam ..
- chociaż mógłbyś nie kłamać !! ..  a ja za ciebie ręczyłam !! mówiłam jej że się z tobą przyjaźnię .. że jesteś fajnym chłopakiem i że powinna dać ci szanse !!! a ty?!! A ty ją ….
- przestań !!! to nie jest tak! Byłem pijany .. nie panowałem nad sobą …
- a teraz jesteś z siebie dumny … ? – spytała ironicznie.
- co się tu dzieje? – podeszła do nich policjantka.
- nic .. chce zostać sama- mówiąc to Kasia wyszła.

- mamo … - szepnęłam.
- [t.i] !!! ty żyjesz ! córeczko .. ! kochanie nawet nie wiesz jak się cieszę !! tak się bałam .. – powiedziała ze łzami w oczach. – poczekaj skarbie pójdę po lekarza.
- witaj [t.i] .. jak się czujesz? – spytał mnie lekarz.
- chyba .. dobrze? – odpowiedziałam niepewnie.
- wiesz .. miałaś wielkie szczęście ..  nie przecięłaś głównej żyły .. straciłaś bardzo dużo krwi dlatego byłaś prawie tydzień w śpiączce ale na szczęście jesteś silną dziewczyną. – tłumaczył doktor. – zrobimy ci jeszcze kilka badań aby sprawdzić czy wszystko jest dobrze i po paru dniach powinnaś już wyjść. – dokończył.
- dobrze. Dziękuje bardzo – powiedziała moja mama.

3 dni później:
- [t.i], masz gościa. – weszła do mojej sali pielęgniarka.
- kto to? – spytałam.
- powiedział ze nazywa się Louis.
- erm .. no dobrze .. niech wejdzie … - odparłam niepewnie.

- hey [t.i] – powiedział Lou.
- erm hey.
- jak się czujesz?
- nienajgorzej …
- bo ja chciałem … przeprosić.
- Lou … nie chce do tego wracać.
- dobrze .. ale chce żebyś wiedziała że bardzo tego żałuję .. naprawdę nie wiem co się wtedy ze mną stało .. i gdyby nie ten twój list to pewnie bym tego nawet sobie nie przypomniał. Tak mi przykro – skończył i wyszedł. Nie miałam siły ani ochoty go wołać.  Chciałam zostać sama, przemyśleć to wszystko.
- słucham? – odebrałam telefon.
- witaj [t.i]. – usłyszałam głos Kasi. – jak się czujesz?
- w kółko te same pytania … - zaśmiałam się.
- przepraszam.
- spoko .. chyba wszystko dobrze …
- to erm .. dobrze.
- eii Kaśka co jest?
- bo wiesz jak napisałaś w liście że nie chcesz żebym komuś mówiła o tym że to jego wina i w ogóle .. no to pewnie chcesz go tak jakby przed tym wszystkim ochronić .. znaczy tak sobie pomyślałam ze pewnie napisałaś to bo nie chcesz żeby on miał problemy z policją ..
- no tak jakby masz racje .. ale możesz powiedzieć o co ci chodzi?
- Louis chce iść na policję i o wszystkim powiedzieć! –w końcu moja przyjaciółka powiedziała co ją gryzło.
- on nie może tego zrobić !! przecież nic mi się nie stało ! po co on ma mieć problemy przez praktycznie nic!! – nie wiedziałam co teraz robić.
- właśnie .. próbowałam go powstrzymać ale on nie chce mnie słuchać .. twierdzi ze mu się to należy.
- kurwa wielki rycerz się teraz znalazł. – powiedziałam lekko wkurzona. – dobra .. dzięki za telefon .. potem się odezwę .. Paa – pożegnałam się z Kasią i od razu zawołałam pielęgniarkę.
- słucham? – spytała.
- muszę stąd wyjść! Przynajmniej na godzinę !!
- ale nie możesz …
- albo mi pani pomoże albo sama wyjdę ! – powiedziałam.
- dobrze .. tylko musisz szybko wrócić .. !!
- dziękuje dziękuje dziękuje !!! – odparłam i poszłam się szybko przebrać w moje ciuchy.

- Louis proszę cię nie rób tego !! – krzyczałam gdy go tylko zobaczyłam przed komisariatem.
- co ty tu robisz?! Nie powinnaś być teraz w szpitalu!?
- powinnam! Ale nie mogę ci pozwolić na to żebyś tam poszedł ..
- ty chyba nie wiesz co mówisz .. patrz co ci zrobiłem .. – wskazał na szwy na moim nadgarstku.
- posłuchaj mnie chociaż raz! – nadal krzyczałam. – to nie jest tak że to tylko przez to .. parę lat temu .. mój ojciec mnie zgwałcił .. i te wszystkie wspomnienia wróciły .. i ja nie wiedziałam co mam robić .. bo nie chciałam znowu tego przeżywać .. tego bólu, tego uczucia … przyznam, nie popisałeś się tym co zrobiłeś ale .. ja nie mam ci tego za złe .. bo .. ja się w tobie zakochałam Lou … zraniłeś mnie ale to co jest tutaj – pokazałam na moje serce. – jest silniejsze od tego co się stało.
- [t.i] … nie chciałem .. przepraszam!! – chłopak zaczął płakać razem ze mną tuląc mnie. – tak cię bardzo przepraszam. Nie wiem jak mogę ci to wynagrodzić .. przepraszam ..
- nic nie musisz robić .. tylko obiecaj że już tego nie zrobisz i że już zawsze będziesz przy mnie. – spojrzałam w jego piękne oczy.
- obiecuję.. – powiedział złączając nasze usta.

niedziela, 10 marca 2013

#37 ... Mr. Styleees


Kiedy szliśmy razem na te przesłuchanie on obiecywał mi że nic się między nami nie zmieni, że wszystko będzie po staremu i jeżeli zajdzie dalej to na pewno o mnie nie zapomni …
Harry Styles był moim przyjacielem od kołyski jak to się mówi … robiliśmy razem wszystko i zawsze byliśmy nierozłączni … każdy wiedział że Hazza ma talent do śpiewania i w końcu kiedy udało mi się go namówić na wzięcie udziału w X-Factor on sam w to uwierzył. Oczywiście przeszedł dalej ale w Bootcamp’ie połączyli go z 4 innymi chłopakami. Na początku Harry mówił mi że nie jest pewien co do nich ale tylko gdy przeszli dalej do domu jurorskiego wszyscy się zaprzyjaźnili. Nie wygrali tego show, byli na 3 miejscu aczkolwiek Simon Cowell postanowił im pomóc i podpisać z nimi kontrakt.
Przez pierwsze parę miesięcy udawało nam się ten kontakt jeszcze jako tako utrzymywać ale gdy zespół w którym on jest stawał się coraz sławniejszy on o mnie zapominał. Nie chciałam się narzucać więc kiedy on przyjeżdżał do swojego rodzinnego domu ja się starałam nie wchodzić mu w drogę a ewidentnie mu to nie przeszkadzało bo jakoś szczególnie mnie nie ‘szukał’. Po jakimś czasie dałam sobie już spokój z naszą przyjaźnią i z nim.
Po dwóch latach Harry łaskawie się do mnie odezwał. Gdy przyjechał do domu po jednej z ich tras koncertowych chciał się ze mną spotkać, zgodziłam się oczywiście. Dużo rozmawialiśmy, nawet nie wiem kiedy pomiędzy nami zaczęła narastać ochota na sex. Zrobiliśmy to. Harry wyjechał po paru dniach i nasz kontakt znowu się urwał.
Po paru tygodniach zaczęłam się źle czuć. Poszłam do lekarza a tam stwierdzili że jestem w 5tygodniu ciąży !!!! Na początku byłam w szoku! Nie docierało to do mnie ale po jakimś czasie postanowiłam porozmawiać z mamą. Powiedziałam jej o wszystkim i o tym że Harry był moim pierwszym i jedynym więc to musi być jego dziecko .. ona z racji tego że Anne jest jej przyjaciółką postanowiła że musimy jej o tym powiedzieć jak najszybciej.
Następnego dnia Anne przyszła do nas na obiad. Ciężko było ale jakoś jej o tym powiedziałam. Byłam strasznie zdziwiona gdy ta się cieszyła!! Mama Harrego powiedziała że to super nowina i będzie kochać to dziecko nawet jeżeli Harry nie zaakceptuje tego. No właśnie … to mnie najbardziej bolało … bałam się reakcji Harrego ..  nie chciałam mu niszczyć życia.. marzeń …
Anne obiecała że gdy tylko Harry wróci do domu ona z nim porozmawia i wypyta go o rodzicielstwo ale nie powie mu o mnie, powiedziała że będę musiała to sama zrobić.
5miesięcy później:
- Harry kochanie ale ty nie możesz tak się bawić tymi biednymi dziewczynami – powiedziała Anne do swojego syna przy śniadaniu czytając artykuł o jego kolejnym romansie.
- oii tam mamo nie przesadzaj… one i tak nie biorą tego na serio – tłumaczył się.
- a jak któraś zajdzie w ciąże?
- ermm … trudno wtedy … będę płacił alimenty czy coś
- czyli nie zaopiekował byś się nią?
- no mówię przecież że płaciłbym alimenty
- oii kochanie .. ale pieniądze to nie wszystko .. dziecko też potrzebuje ojca
- ja teraz nie mam czasu na żadne dzieci …
Anne spojrzała się w moją stronę i gestem głowy pokazała mi że mam wejść. Harry to zauważył i odwrócił się, nie miał pojęcia że zastanie tam mnie z ciążowym brzuchem.
- co tu się dzieje!??? [t.i] … proszę powiedz że …
- przykro mi Harry .. ale wtedy tej nocy … przepraszam – wybiegłam z płaczem. Nie mogłam już na niego patrzeć, mówić mu o tym ze świadomością że on tego nie chce.

- [t.i] to nie tak … naprawdę ..  – tłumaczył Harry gdy znalazł mnie. W sumie nie było to trudne bo poszłam w miejsce gdzie zawsze chowaliśmy się gdy jeszcze się przyjaźniliśmy.
- nie tak?! Więc jak!? Harry ja to słyszałam .. to wyszło z twoich ust .. ja cię przepraszam za to – wskazałam na mój brzuch- ja też tego nie chciałam! Nie planowałam tego! Myślisz że w wieku 19 lat marzyłam o dziecku!? Nie !!! ale trudno ! stało się … nic już na to nie poradzimy .. czy chcesz czy nie ja to dziecko zatrzymam więc nawet nie próbuj mi wmawiać żadnej aborcji … nie chce twojej kasy ! Ona nawet nie będzie musiała wiedzieć o twoim istnieniu jeżeli tak sobie zażyczysz .. przecież to nie jest trudne wymyśleć jakąś historyjkę czemu nie ma ojca !!! – krzyczałam.
- proszę cię uspokój się .. – przerwał mi. – to nie jest tak że ja nie chce dziecka … gdy moja mama spytała się mnie co bym zrobił to odpowiedziałem tak bo byłem pewny że bym żadnej z tych kobiet nie kochał …  nawet do głowy by mi nie przyszło że mogła mówić o tobie ..
- przestań … co to za różnica czy to ja czy jakaś blond modelka?! Dziecko to dziecko !!!! proszę cię … zostaw mnie już.
- do jasnej cholery [t.i] !!! ja ci tu próbuję powiedzieć że cię kocham a ty kurwa mi wmawiasz coś o modelkach!!! – teraz to on podniósł głos.
- ty … mnie … ?
- tak! Kochałem cię przed tym całym X-Factorem … byłem pewien że nie mam u ciebie szans więc bycie w zespole i z dala od ciebie pomogłoby mi zapomnieć ale tak się nie stało .. wtedy gdy po tak długim czasie się spotkaliśmy … i potem co między nami się zdarzyło … nie mogłem o tym zapomnieć .. chciałem ci powiedzieć o moich uczuciach ale cholernie się bałem .. przepraszam.
- Harry .. przepraszam. – zaczęłam płakać a ten tylko podszedł do mnie bliżej i mocno przytulił.
- cii kochanie już cicho … nic się nie stało … wszystko będzie dobrze, obiecuję.

- a więc… który to już miesiąc? – spytał Harry gdy wracaliśmy już do domu.
- 7 …
- to już nie długo będziesz rodzić !!!??? – krzyknął zdziwiony.
- no tak ..  za jakieś dwa miesiące … -opowiedziałam spokojnie.
-  boże muszę przy tym być !!!!!
- a będziesz miał wtedy wolne?
- chyba nie .. ale to im powiem że przez dwa następne miesiące robię sobie przerwę. … nie mogę tego przegapić!! – mówił podekscytowany.
- a twoi fani?
- zrozumieją …
- obyś miał rację.

Trzy dni później Harry mi się oświadczył twierdząc że bardzo by chciał żebym nosiła już jego nazwisko gdy nasza córeczka przyjdzie na świat. Oczywiście się zgodziłam i zaraz po paru dniach odbył się nasz ślub; zaprosiliśmy tylko rodzinę i najbliższych przyjaciół.
Directioners zaakceptowali mnie i wiadomość o tym że ich idol będzie miał córeczkę. Było trochę hejtów na mnie ale większość pisało że Harry będzie wspaniałym ojcem i że mam szczęście że to akurat  z nim się związałam i życzą nam szczęścia.
Harry jest idealnym mężem… stwierdził że do czasu aż Darcy nie przyjdzie na świat ten będzie się mną zajmował bo ja w tym stopniu ciąży nie mogę już się przemęczać.
Nawet nie zauważyliśmy kiedy ten czas zleciał a już byłam w szpitalu na porodówce. Nasza córeczka urodziła się zdrowa; ma moje oczy ale loczki po tatusiu, jest piękna. One Direction postanowili jeszcze zawiesić działalność na przynajmniej kolejny miesiąc bo management stwierdził że Harremu przydadzą się wakacje z nową rodziną.
To wszystko stało się tak szybko … ale jestem bardzo szczęśliwą mamą Styles.

środa, 6 marca 2013

#36 .. Mr.Tomlinson ..


- ale przecież to nie moja wina!! –powiedziałam już mega wkurzona!
- jak nie twoja? Przecież to ty rzuciłaś we mnie tą cholerną piłką!
- no niby tak ale to nie było specjalnie !!
- przestańcie się kłócić już! – nauczyciel zaczął nas uspokajać.
- okay ale i tak nie będę z nim wszędzie łazić. – powiedziałam.
- no a jednak będziesz … twój kolega złamał nogę więc nie może wszystkiego sam robić .. będziesz mu pomagać.
- ale do toalety sam będzie chodził! – powiedziałam zła i odeszłam słysząc ich śmiechy.
Ale może od początku .. jakoś tydzień temu na w-f’ie dziewczyny grały w siatkę a chłopacy mieli trampolinę na tej samej sali. Pech chciał że gdy serwowałam piłkę nie trafiłam do końca w nią i zamiast lecieć przede mnie poleciała w stronę trampoliny no i trafiła w chłopaka który właśnie skakał. Ten po uderzeniu piłki spadł z trampoliny na ziemie a gdy nauczyciel do niego podbiegł ten narzekał że strasznie boli go noga. Nie było go przez tydzień w szkole no i jak się dzisiaj okazało ma złamaną nogę. Nauczyciel postanowił że mam mu pomagać z książkami, z dotarciem na lekcje i w ogóle bo to przeze mnie tak się stało. Ja w sumie nie wiem co o tym myśleć bo nie za bardzo znam tego chłopaka bo nie chodzi ze mną do klasy, akurat tylko na ta jedną felerną lekcje nasze klasy zostały połączone; nie byłam za ani przeciw ..  zobaczymy jak to będzie.

Następnego dnia:
- witaj [t.i] – powiedział do mnie chłopak ze złamaną nogą gdy podchodziłam pod recepcję.
- hey Louis.
- gotowa na opiekę nade mną ? – spytał i puścił mi oczko. Tak, zapomniałam dodać że Lou jest typem ‘flirciarza’ i jest takim szkolnym podrywaczem.
- a mam inny wybór? – spytałam ironicznie. – dobra co masz pierwsze?
- angielski ..
- a potem?
- polski
- okay to daleko nie masz bo języki są na tym samym piętrze więc poradzisz sobie, przyjdę po ciebie po drugiej lekcji i pójdziemy razem na przerwę okay? Czekaj tam na mnie.
- tak jest, zrozumiano- chłopak mi ‘zasalutował’. Zaczynał mnie już on irytować a to dopiero pierwszy dzień, miejmy nadzieję że nie będę musiała długo się z nim użerać.
Zaprowadziłam go na pierwszą lekcje i sama szybko poszłam na swoją.
Dwie pierwsze lekcje minęły mi nawet szybko ale myśl ze 20-minutową przerwę będę musiała spędzić z Lou mnie przerażała.

-przepraszam że tak długo ale nauczycielka mnie zatrzymała. – tłumaczyłam się gdy poszłam po chłopaka.
- spoko nie ma sprawy. To gdzie idziemy?
- nie wiem .. chcesz do kolegów iść czy coś?
- nie no ja tam mogę zostać z tobą – uśmiechnął się cwaniacko.
- okay jak chcesz ..  to chodź gdzieś usiąść bo muszę pouczyć się z biologii na klasówkę.
- oo mogę ci pomóc jak chcesz …
- nie trzeba .. pomożesz mi jak będziesz cicho.
- erm … noo … okay.
Resztę przerwy spędziliśmy w ciszy; ja ucząc się na klasówkę a mój ‘podopieczny’ robił coś na telefonie. Nie rozumiałam czemu nie chciał iść do kolegów tylko siedział ze mną jak idiota.
- więc jakie masz dwie następne lekcje? –spytałam gdy zadzwonił dzwonek.
- teraz mam historie a potem w-f
- dobra .. ja mam biologię więc zaraz obok historii jest a potem muszę iść do Pani Smith skończyć projekt z plastyki.
- oo to mogę iść z tobą bo i tak nie mogę ćwiczyć …
- ermm ..  no jak chcesz. – odpowiedziałam i ruszyliśmy w stronę jego klasy.

- na pewno chcesz iść ze mną czy wolisz na swoją lekcje? –spytałam Louis’a kiedy poszłam po niego na historię.
- wolę iść z tobą ..  nie chce mi się siedzieć godziny samemu.
- jak sobie chcesz .. – odparłam i poszliśmy na plastykę.

- przepraszam ale czy ty musisz się tak na mnie gapić? – spytałam Lou który siedział przy biurku nauczycielki.
- nie muszę.
- więc przestań!
- nie muszę .. ale chce.
- sorry ale jestem zajęta…
- możesz tu na chwilę podejść? – spytał
- a ty nie możesz?
- no właśnie nie bardzo … wiesz .. noga mnie boli
- grhh… - podeszłam do niego a ten wstał.
- usiądź – powiedział.
- dobra eii o co ci chodzi?
- o nic .. nie możesz usiąść jak cię proszę?
- okaay … - i usiadłam
-  wiesz … - zaczął. – nie miałem nigdy okazji z tobą porozmawiać .. w sumie to cię nawet nie znałem … a wierzysz w przeznaczenie?
- w przeznaczenie?  Nie wygłupiaj się.
- ale nie no ja tak na serio .. bo patrz .. wcześniej nawet nie wiedzieliśmy o swoim istnieniu a przez ten głupi wypadek teraz musimy spędzać tyle czasu ze sobą – mówił i zaczął jeździć swoją dłonią po mojej twarzy.
- Lou nie wygłupiaj się … - próbowałam go powstrzymać.
- no ale wierzysz w przeznaczenie czy nie? – spytał ponownie i zniżył swoją twarz na poziom mojej. Czułam jego ciepły oddech.
- może ..
- może tak … może nie? – znów się przybliżył.
- nie wiem no! Czasem są takie zdarzenia że można nazwać je przeznaczeniem ..
- a ten ‘wypadek’ .. myślisz że to przeznaczenie?
- zależy czego przeznaczenie?
- może tego żebyśmy się w końcu poznali.
- ermm .. może i tak. Nie wiem .. nie znam się na tym.
- ale tu się nie trzeba na niczym znać .. wystarczy to czuć. – teraz już nasze nosy się stykały. – więc jak? Czujesz to?
- chyba jednak nie … - powiedziałam a Lou zaczął mnie całować. Był to jeden z najlepszych moich pocałunków… był on delikatny a zarazem namiętny. -Lou my .. – próbowałam protestować ale za każdym razem gdy chciałam coś powiedzieć ten zamykał mi buzię kolejnym pocałunkiem.
- a teraz? Czujesz to? – wyszeptał.
- Lou … - mówiłam próbując złapać oddech.
- nic nie mów … - znów mnie pocałował a po chwili zaczął zjeżdżać trochę niżej .. najpierw szyja, potem ramiona .. zaczął odpinać mój sweter.
- Louis co ty robisz!?
- chce ciebie!! Nawet nie wiesz co ty ze mną robisz!! Jeszcze nigdy się tak przy żadnej dziewczynie nie czułem.
- a jak ktoś wejdzie?! – spytałam przerażona.
- pomyślałem o tym! – powiedział i pokazał klucz.
- Louis … to nie jest dobry pomysł .. – znów zaczął całować mnie po szyi.
- nic się nie przejmuj wszystko będzie dobrze… - powiedział i zaczął mnie rozbierać… Kiedy doszedł już do bielizny to wtedy on zaczął się rozbierać.
- Lou … - wyszeptałam.
- ciii …
Położył mnie na biurku i zaczął całować mój brzuch .. po chwili ściągnął mój stanik i wziął do rąk moje piersi.. macał je, lizał i całował. Potem znowu zjeżdżał na dół całując mnie po całym ciele aż zjechał do mojej kobiecości. Ściągnął moje majtki i włożył swoje dwa palce tam. Poruszał nimi przez chwilę a potem je wyciągnął. Wstał, pocałował mnie i …
- Louis ale ja jeszcze nigdy tego nie robiłam! – wyszeptałam.
- nic nie szkodzi kochanie .. wszystko będzie dobrze .. zaufaj mi- odparł i wszedł we mnie. Na początku trochę bolało ale potem ból szybko zmienił się w przyjemność. Nie trwało to długo bo oboje obawialiśmy się że może nas ktoś przyłapać więc zaraz gdy oboje doszliśmy przestaliśmy już. Ubraliśmy się i usiedliśmy razem pod ścianą.
- i co teraz? – spytałam go.
- pewnie słyszałaś jaki to ja nie jestem i w ogóle .. ale to nie jest tak .. nie bawię się dziewczynami… tak naprawdę to one bawią się mną .. dlatego zawsze bałem się zaczynać jakiś poważny związek .. ale ty … ty jesteś inna .. jestem przy tobie zaledwie jeden dzień a czuję się przy tobie jak jeszcze nigdy przy żadnej innej dziewczynie .. chciałabyś spróbować czegoś więcej?
- jesteś pewien że tego chcesz? Taki TY z taką MNĄ  ?
- tak [t.i] !! tego właśnie chce … chce w końcu zakochać się w kimś kto odwzajemni moje uczucia ..
- Lou .. ale to nie jest takie łatwe …
- nie chcesz?
- nie chodzi o to ze nie chce .. bo chce .. ja tez przy tobie czuję się wspaniale .. i teraz to co się przed chwilą stało , to było niesamowite …
- więc w czym problem? Nikt nam nie broni spróbować.
- może i masz racje … - uśmiechnęłam się do niego ..
- więc jak? Będziesz moją dziewczyną?
- z wielka przyjemnością. – odpowiedziałam i pocałowałam go tak jak on zrobił to wcześniej.
Czyżby początek nowej WIELKIEJ i prawdziwej miłości? 

sobota, 2 marca 2013

#35 ... Mr.Malik.


czytasz ? - komentujesz! :D <3 


- zostaw mnie!!! Nieee !!!! ja nie chce .. proszę … - krzyczałam ale ON nie reagował. – co ja ci zrobiłam … !!!?? nieeee !!!!!
- cicho siedź, jak będziesz posłuszna to nie będzie boleć !!!!. – krzyczał i bił.
- co tu się dzieje!?? – spytał jakiś chłopak który najwidoczniej usłyszał moje krzyki. – zostaw ją ! – mówiąc to ode pchał GO ode mnie. Zaczęli się bić. Ten chłopak najpierw GO uderzył a ON chciał mu oddać ale był za bardzo pijany i nie udało mu się więc upadł. Chłopak dał mi swoją bluzę bo ON już zdążył  rozerwać mi bluzkę i uciekliśmy.

- nie wiem czy chcesz ale … możemy pójść do mnie i porozmawiać czy coś … mieszkam sam więc nikt nam nie będzie przeszkadzał. Znaczy .. to zależy od ciebie .. mogę cię odwieźć gdzie chcesz .. – zaczął mój wybawca kiedy już siedzieliśmy w jego aucie.
- nie wiem .. jeśli to nie problem to może do ciebie bo ja w sumie nie mam gdzie iść …
- dobrze. –odparł i ruszyliśmy.
- jestem Zayn …  a ty? – zapytał po chwili i spojrzał się na mnie.
- erm jestem .. [t.i]
- ładnie … jesteś stąd?
- tak. Znaczy jestem polką ale od 4 roku życia mieszkam w Bradford.
- wiedziałem że nie możesz być angielką …. One nie są takie ładne- hindus uśmiechnął się do mnie.
- bez przesady .. – odwzajemniłam uśmiech i resztę drogi spędziliśmy w ciszy.

- mogę się wykąpać? – spytałam Zayn’a kiedy weszliśmy do jego mieszkania.
- pewnie. Łazienka jest na górze zaraz przyniosę ci ręcznik i może … moją koszulkę? Przepraszam ale nie mam damskich ubrań.
- spokojnie. Twoja koszulka mi wystarczy. A to ze nie masz damski ubrań to akurat dobry znak
- dobry?
- no tak .. to znaczy że nie jesteś no wiesz .. ‘babiarzem’- zaśmiałam się.
- masz rację. – powiedział i oboje poszliśmy na górę.

- chcesz herbaty? – zapytał chłopak kiedy usłyszał że wchodzę do kuchni.
- poproszę. – odpowiedziałam a ten z dwoma kubkami w rękach odwrócił się i je upuścił. – wszystko okay?
- tak tak .. to idź do salonu ja tu zaraz posprzątam. Chcesz coś może zjeść? – spytał zakłopotany.
- nie dziękuje, na razie nie jestem głodna. – odparłam i poszłam do salonu.
Po jakichś 5minutach dołączył do mnie Zayn.
- pewnie chcesz wiedzieć co się stało … -zaczęłam.
- chce ale jeśli nie chcesz o tym mówić to spoko, nie będę nalegał. – powiedział.
- należy ci się wytłumaczenie. – wzięłam głęboki wdech i zaczęłam mówić. – jakieś półtora roku temu moja mama zmarła. Na początku było mi strasznie z tym źle, nie mogłam się pozbierać, wpadłam w depresję .. nie mam tu rodziny … znaczy mam ..  miałam .. tylko ojca. Go nie obchodziło co się ze mną działo bo jest alkoholikiem- do oczy zaczynały napływać mi łzy. – ale w szkole zaczęli się mną przejmować .. miałam rozmowy z pedagogiem .. potem szkoła wiedząc o moich problemach z tatą postanowiła zapisać mnie do psychologa bo dyrektorka dobrze wiedziała że ojciec by nic nie zrobił. To wszystko było przed moimi 18 urodzinami więc nikt nie chciał mnie już zabrać do domu dziecka a więc musiałam wytrzymać z NIM. W dniu moich 18 urodzin pierwsze co zrobiłam to spakowałam wszystko co mogłam i po prostu wszyłam z domu. Nie miałam przyjaciół bo wszyscy się ode mnie odwrócili twierdząc że jestem dziwna .. może i jestem ale nikt nie wiedział przez co przechodziłam. Nie miałam gdzie mieszkać więc przez jakiś czas spałam w aucie które zabrałam tacie. Po czasie znalazłam pracę i zaczęłam stawać na nogi kiedy pojawił się znowu ON. – musiałam na chwilę przestać bo już nie mogłam mówić. Zaczęłam płakać. Zayn mnie przytulił i teraz on zaczął mówić
- więc w tym parku … to był twój tata?
- tak.
- jak długo on .. no wiesz..
- dzisiaj to był pierwszy raz jak próbował mnie zgwałcić. Bił mnie wcześniej, wyłudzał pieniądze na alkohol ale dzisiaj już przeszedł samego siebie ..
- powinnaś to gdzieś zgłosić.
- wiem ale to nie jest takie łatwe .. a po za tym .. głupio się o tym mówi. Nie wyobrażam sobie powiedzieć komuś obcemu o tym wszystkim
- rozumiem. – odparł hindus i przyciągnął mnie mocniej do siebie. – chcesz tu dzisiaj zostać? – zapytał.
- nie .. nie chce robić problemu … wrócę do .. erm. …
- właśnie ..  zostań. Proszę. Nie chce cały czas myśleć o tym że ON może wrócić i zrobić ci krzywdę.
- dobrze … -zgodziłam się.

- jesteś zmęczona?
- trochę
- to pościele ci łóżko w drugim pokoju.
- nie chce być teraz sama. Zostań tu ze mną na razie. – powiedziałam i przytuliłam się do niego.
- chcesz to możemy obejrzeć jakiś film.
- okay. Wybierz coś. – Zayn włączył jakąś komedie.

- która godzina? – zapytałam kiedy się przebudziłam i ujrzałam Zayn’a siedzącego na fotelu.
- już po 12.
- oo boże .. wyleją mnie!!! Zaspałam do pracy!!!!
- aa no właśnie .. dzwonili do ciebie. Odebrałem i powiedziałem że rezygnujesz.
- CO ZROBIŁES???? – krzyknęłam zdziwiona.
- nie chcę abyś pracowała tam.
- ale ja muszę … nigdzie indziej mnie nie przyjmą!! Potrzebuję tej pracy.
- wcale nie – powiedział i podszedł do mnie. – posłuchaj … ja wiem że nie znamy się długo ale .. od razu poczułem coś wyjątkowego … jesteś dla mnie bardzo ważna i chciałbym abyś została tu ze mną. Chcę cię chronić, chcę codziennie zasypiać z tobą na kanapie oglądając jakąś głupią komedie, chce zbijać kubki na widok ciebie w mojej koszulce, chce wiedzieć że jesteś bezpieczna.
- a to nie za szybko .. ? – spytałam chłopaka. Czułam coś do niego .. coś co nie czułam jeszcze nigdy… miłość? Możliwe .. nigdy nikt nie przejmował się mną tak jak robi to on .. jeszcze nigdy nikt nie pokazał mi że jestem dla niego ważna tak jak zrobił to on … może rzeczywiście to jest miłość .. ale możliwe że tak szybko? Może jednak istnieje coś takiego jak miłość od pierwszego wejrzenia ..
- wcale nie! Proszę cie. Chociaż to przemyśl.
- dobrze. – odpowiedziałam i go przytuliłam.


5 miesięcy później:

-Zayn … musimy porozmawiać.! – zaczęłam kiedy MÓJ chłopak wrócił z pracy.
- no co jest kochanie?
- bo erm … ja … jestem w ciąży. – ulżyło mi jak mu powiedziałam. Wiedziałam o tym już od jakiegoś tygodnia ale wolałam iść do lekarza i się upewnić.
- naprawdę !!!!??? kochanie to wspaniale !!!!! – hindus podbiegł do mnie i mnie mocno przytulił.
- a to nie za szybko trochę? – spytałam, ja to zawsze mam jakieś obawy.
- oczywiście że nie !!! to jest dar od Boga !! nawet nie wiesz jak się ciesze !! malutki Malik – powiedział i pogłaskał mnie po brzuchu.
- a skąd wiesz ze to będzie chłopiec! A może to będzie malutka Malik? – zaśmiałam się.
- czuję to.!! Będzie taki jak ja !!!
- jaki?
- piękny!!
- no i zapatrzony w siebie
- no nie mów że ci to przeszkadzaa!!
- hmm no wiesz .. czasem ja też potrzebuję trochę czasu przed lustrem ale niestety nie mogę bo mój chłopak mi zabiera lustro !!
- hahaaa już przestań! Nie jest tak źle.
- dobrze dobrze! … - pocałowałam Zayn’a.
- trzeba wszystkim powiedzieć !!! Zadzwonię do Nialla, Harrego i Liama a no i Louisa !!! i do ich dziewczyn !! i do moich rodziców !! i sióstr !!! wszyscy przyjdą i im powiemy !! dobrze? Wieczorem? Tak wieczorem… już dzwonię.
- Malik ty się uspokój trochę. – zaśmiałam się. Zayn wyglądał tak słodko. Miałam szczęście że akurat przechodził te 5 miesięcy temu przez ten park. Tak, to była miłość od pierwszego wejrzenia i na pewno do ostatniego.

piątek, 22 lutego 2013

#34 ... Zayn


czytasz? - komentujesz!
haha taki mały szantażyk :D <3

- co ty tak na tym telefonie siedzisz? Przecież jesteś w kinie, powinnaś oglądać film a nie pisać ze swoim ukochanym. – powiedział jeden z moich kumpli. W sumie prawdę mówiąc on był tylko moim znajomym. Poszłam do kina tylko dlatego że moje przyjaciółka kręciła z jednym z nich… ale ja jakoś za grupą tych chłopaków nie przepadałam.
- ten film jakoś nie przypadł mi go gustu. – odparłam.
- oddaj ten telefon i oglądaj film – zaśmiał się głupio chłopak i zabrał mi telefon! – ‘@zaynmalik tak bardzo cię kocham i chciałabym żebyś w końcu mnie zauważył’ bla bla bla … ty jesteś fanką One Direction tego pedalskiego zespołu? No proszę cię .. a taka fajna dziewczyna się z ciebie wydawała a tu taka niespodzianka .. ehh ty sobie nie marnuj życia na pisanie do nich na tym Twitterze przecież te pedałki nawet nie wiedzą że istniejesz. – teraz już przegiął. Nie obchodziło mnie że jestem w kinie, stanęłam, zabrałam mu mój telefon i zaczęłam krzyczeć.
- wiesz co!? Dla ciebie może i są pedałami bez uczuć ale jak możesz tak mówić skoro nawet nic o nich nie wiesz ..  jedyne co wiesz to to że są bogaci, żyją swoimi marzeniami i w porównaniu do ciebie na nich lecą dziewczyny! Ta piątka zmieniła całe moje życie i tym pięciu chłopakom zawdzięczam to że nadal tu jestem. Nie znasz mojej historii, nie znasz ich historii. Wkurzają mnie tacy ludzie co hejtują bez powodu! Oni mają serca i próbują pomóc jak najbardziej się da! To że są sławni to już tylko mogą zawdzięczać swojemu wspaniałemu talentowi a ty mógłbyś się więcej nie odzywać.
- proszę się uspokoić albo będę musiała panią stąd wyprosić- przerwała mi kobieta która pracuje w tym kinie.
- przepraszam bardzo. Ale i tak już wychodzę. – powiedziałam i od razu wybiegłam z pomieszczenia. Ale mi on podniósł ciśnienie.. nienawidzę jak ktoś hejtuję mój ulubiony zespół a tym bardziej bez powodu.

- przepraszam bardzo … - usłyszałam jakiś znajomy męski głos ale nie mogłam skojarzyć do kogo on należy.
- tak? – odwróciłam się i właśnie pomyślałam ze śnię ! – ZAYN ?!! Zayn Malik!???
- erm .. no to chyba ja – zaśmiał się. – bo ja .. ja byłem w tej samej sali co ty i wiesz no jakoś tak wyszło że wszystko słyszałem. – tłumaczył.
- oo boże ale przypał. – powiedziałam czerwieniąc się.
- nie mów tak! Ten chłopak to najwidoczniej dupek a ty broniłaś nas jak lwica swoje małe. – ahh ten Malik, miał poczucie humoru.
- nie no bez przesady .. a co do niego to tak .. jest idiotą ..  nawet nie wiem po co się zgodziłam na to wyjście.
- a właśnie .. nie wracasz do nich?
- nie .. jak widzisz nie przeszkadza im moja nieobecność .. nawet moja przyjaciółka za mną nie wyszła więc wiesz .. wrócę do domu i wszystko będzie okay.
- a co w takim razie byś powiedziała na kawę?
- ale przecież ty też byłeś z kimś
- a to ja zaraz im napiszę że … coś tam wymyślę …  a więc ?
- no niech ci będzie – zgodziłam się. Czy to dzieje się naprawdę? Właśnie umówiłam się z moim idolem?

- ja nawet nie wiem jak się nazywasz … - zaczął Malik kiedy już usiedliśmy z naszymi kawami na jakiejś ławce w parku.
- ahh no tak! Przepraszam z tego wszystkiego zapomniałam się przedstawić. Nazywa się [t.i] – powiedziałam i wyciągnęłam rękę w geście przedstawienia się.
- a ja jestem Zayn. Miło mi cię poznać. – uścisnął moją dłoń. – a więc jesteś Directioner tak ?
- oczywiście.
- a co miałaś na myśli mówiąc wtedy w kinie że bez nas niewiadomo czy byś nadal tu była?
- erm ..  no bo .. był taki czas w szkole że nie byłam zbyt lubiana i wiesz już chciałam się poddać bo wtedy myślałam ze nie mam już siły na to ale poznałam One Direction. I tak się wciągnęłam że stwierdziłam że może jednak jest dla kogo żyć. – wytłumaczyłam mojemu nowo poznanemu przyjacielowi.
- tak mi przykro .. znaczy przykro mi że cię tak w szkole traktowali ale strasznie się cieszę że One Direction ci pomogło. – mówiąc to zauważyłam ze oczy Malika się zaszkliły.

- świetnie się dzisiaj z tobą bawiłem .. mam nadzieję ze to powtórzymy. – powiedział Zayn kiedy odprowadził mnie pod mój dom.
- ja również, było naprawdę miło. – uśmiechnęłam się.
- to może .. podasz mi swój numer i ja no ten .. i ja jakoś do ciebie zadzwoni albo napisze i się jeszcze … no umówimy. – był taki słodki jak się peszył.
- oo pewnie. – podałam mu numer, pocałowałam w policzek i weszłam do domu zostawiając Zayna samego.

- witaj [t.i]. masz jakieś plany na dzisiaj? – spytał Zayn kiedy odebrałam telefon następnego dnia rano.
- Heey. Nie, raczej nie mam.
- to świetnie .. mam propozycję nie do odmówienia ..
- serio ? no to słucham …
- co byś powiedziała aby uczestniczyć w wywiadzie który mają z nami dzisiaj przeprowadzić?
- ale ja? Po co ja tam niby?
- no właśnie tu jest najlepsza część pomysłu! Opowiesz wszystkim swoją historię… wiesz w sensie że jak ten zespół cię zmienił itp. ..
- ale .. ja nie wiem czy dam radę …
- na pewno … wierze w ciebie a po za tym .. erm .. no wiesz .. ja będę przy tobie.
- a .. kiedy ma być ten wywiad?
- no dzisiaj. O 14 w studiu BUH17.
- dobrze. Dasz mi chwilę na zastanowienie się?
- pewnie! Daj znać jak się namyślisz.
- okay. Paa – pożegnałam się i rozłączyłam.
I co teraz? Powinnam tam jechać i wystąpić? Z jednej strony nie chce mówić wszystkim o mojej historii a z drugiej strony mogłabym pomóc komuś.

- no Malik .. jest już 13:45 a twojej ukochanej nadal nie ma. – powiedział Harry do Malika.
- przyjdzie .. zobaczycie.
- bo jeśli nie to znowu zrobimy kolejny nudny wywiad … - odparł Lou.
-przepraszam że tak późno ale utknęłam w korku a potem na dole nie chcieli mnie wpuścić ale jakoś ich przekonałam! – tłumaczyłam się.
- trzeba było do mnie zadzwonić przecież bym zszedł na dół. – odpowiedział Zayn
- no ale myślałam że jesteś zajęty .. dobra nie ważne .. mam nadzieję tylko ze nie jestem za późno.
- oczywiście że nie. Zaraz coś tam z tobą zrobią bo wiesz .. oni zawsze coś muszą poprawić. A po za tym to .. cieszę się ze się zgodziłaś.

Wywiad trwał jakąś godzinę. Opowiedziałam całą moją historię a potem odpowiedziałam na wszystkie zadane mi pytania. Nie było tak źle aczkolwiek na początku byłam strasznie zdenerwowana, Zayn chyba to wyczuł bo złapał mnie delikatnie za rękę i trzymał przez jakiś czas.


Resztę dnia spędziliśmy w szóstkę w ich apartamencie. Oglądaliśmy filmy, graliśmy w karty, butelkę i dużo jedliśmy. Polubiłam ich wszystkich .. nie sądziłam że oni są tacy .. normalni?

- Zaaaayn !!! – wołał Liam z kuchni.
- co jest?
- chyba będziesz musiał się tłumaczyć. – powiedział Payne i pokazał Zaynowi zdjęcie z wywiadu na którym trzyma mnie za rękę.
- cholera .. nie wiedziałem ze będzie to aż tak widać .. ale trudno . jak powiedziało się A to trzeba powiedzieć B. muszę pogadać z [t.i] i ustalić co mówimy.
- okay .. idź z nią pogadaj.

- wiesz boo .. jak ja cię złapałem za tą rękę na tym wywiadzie co nie .. no to teraz są zdjęcia tego i wszyscy się wypytają co i jak no i ja nie wiem co mam im odpisać .. chciałbym wiedzieć co ty o tym myślisz żebyś potem nie była zła. – wytłumaczył mi Malik
- haha to było do przewidzenia. W końcu sama jestem Directioner i wiem jak te dziewczyny wszystkiego potrafią się dopatrzeć. Ale chyba dobrze by było napisać im prawdę co? – zasugerowałam.
- masz rację ale .. jaka jest prawda? – spytał niepewny.
- że na razie nic między nami nie ma i ze jak by się coś zmieniło to dasz im znać. – powiedziałam i czekałam na reakcje Zayna. Posmutniał trochę więc teraz wiedziałam na pewno ze on do mnie tez coś czuję. – albo może nie będziemy tracić czasu i od razu napiszesz że jednak coś tam między nami jest. – powiedziałam i pocałowałam chłopaka. To było piękne. Najpiękniejszy pocałunek jaki kiedykolwiek miałam.

Zayn napisał na TT że oficjalnie zostaliśmy parą ale na razie to nic poważnego jeszcze ale jednak ma nadzieję ze coś z tego będzie i że jestem wspaniałą osobą więc Directioners powinni mnie szybko polubić. 

niedziela, 17 lutego 2013

#33 Niall


mam nadzieję że wam się spodoba a tak po za tym to ...
czytasz? - komentuj! ;D <3 



TY:
- witaj [t.i]. jak się dziś czujesz? – spyta lekarz który właśnie robił obchód na oddziale na którym leżę od jakiegoś czasu.
- a jak mam się czuć? Leże tu już chyba z pół roku i nie wiem czy w ogóle kiedyś stąd wyjdę.
-nie mów tak. – próbował mnie pocieszyć. – jakie masz plany na dzisiaj?
- hmm niech mi pan da pomyśleć … pewnie zostanę w łóżku cały dzień bo przecież i tak jestem podpięta do tych wszystkich kabelków.
- kochanie przestań już. – upomniała mnie mama gdy lekarz już nas zostawił. – nie możesz taka być.
- jaka?
- niemiła dla wszystkich. Skarbie ci ludzie tutaj próbują ci pomóc.
- mam gdzieś taką pomoc i tak stąd nigdy nie wyjdę.

NIALL:
- gotowi? – spytał nas Liam.
- chyba tak – odpowiedzieliśmy wszyscy.
- a jakie piosenki dzisiaj mamy śpiewać? – zapytał Zayn.
- mamy śpiewać akustycznie Little Things, One Thing i They Don’t Know About Us. – odparł Liam- a gdyby jeszcze chcieli to możemy zaśpiewać I Would i More Than This bo tylko do tych piosenek ćwiczyliśmy akustycznie.- dodał.
- fajnie .. lubię te piosenki. Mam nadzieję że im się spodobają. – w końcu to ja się odezwałem.
- a tak właściwie to co leczy ten szpital? – zapytał Lou.
- raka i białaczkę. – oznajmił Liam; ten zawsze jest dobrze poinformowany.
- dobra koniec tych pogaduszek .. wyjeżdżamy już! – krzyknął Paul.

TY:
- a wiesz ze dzisiaj ten znany zespół ma tu przyjechać i dać dla was koncert? – powiedziała do mnie mama.
- taa .. chcą się pokazać jacy to oni ‘kochani’ nie są i mają nadzieję ze będzie o nich jeszcze głośniej bo zrobią coś dla innych. Żałosne. Nie potrzebuję ich litości.
- co się z tobą dzieje ?! nie możesz wszystkich od siebie odrzucać! Potrzebujesz pomocy i dobrze o tym wiesz a wiec daj sobie pomóc bo są ludzie którym na tym zależy! – mówiąc to moja mama wyszła z sali. Może ma rację, może nie powinnam wszystkich od siebie odrzucać. Ale odkąd wylądowałam w szpitalu wszyscy się nade mną litują a ja nie lubię jak ktoś udaję. Może powinnam pójść na ten koncert, zobaczyć jak jest, może wcale nie będzie tak źle … może.

- hey, witajcie wszyscy. Jak się macie? – usłyszałam jak jakiś chłopak mówił. Nie wiedziałam do końca czy to był już ten zespół bo stałam przed drzwiami do sali w której miał odbyć się ten koncert.
- to co? Jesteście gotowi? Może zaczniemy z Little Things a potem się zobaczy co daje. – i zaczęli śpiewać. Teraz już byłam pewna że to ten zespół; po chwili słuchania stwierdziłam ze wcale nie byli tacy źli i w połowie piosenki postanowiłam wejść do sali. Usiadłam na tyłach koło mojej mamy. Poczułam nagle na sobie wzrok jednego z chłopaków ze sceny; było to trochę dziwne ale nie przejęłam się tym.
- podoba wam się? – spytał chłopak z burzą loków. Dziewczyny zaczęły krzyczeć i wszyscy bili brawo. Jest to szpital dla dzieci do 18 lat a więc to było oczywiste że te dziewczyny kochają się w tych chłopakach; w sumie byli nawet niczego sobie.

NIALL:
Ale ona jest śliczna … taka bezbronna a zarazem niezależna.
- komu się tak przyglądasz? – spytał mnie Harry.
- ja ? co ? nie, nikomu. – postanowiłem udawać głupka żeby nie wyszło ze spodobała mi się ta dziewczyna.
- no która to szczęściara? – Styles kontynuował.
- ehh … za dobrze mnie znasz stary. Widzisz tą brunetkę z tyłu? Ta taka w czerwonej bluzie. – wskazałem.
- piękna.
- wiem.
- to zagadaj do niej!
- pogięło cię? I co ja mam niby powiedzieć?
- przedstaw się i jakoś się rozmowa rozkręci . – taa .. dobre rady pana wielkiego podrywacza.

TY:
Dobra teraz to już się robi niezręczne. On się cały czas gapi i gapi … jak nie przestanie to zaraz stąd wyjdę.

Ufff, wytrzymałam jakoś cały ten koncert. Nie byli tacy źli jak myślałam ale nie byli tez najlepsi, ja osobiście wolę rock.

- hey. – zwrócił się do mnie blondyn ze sceny.
- cześć – odparłam.
- jak się podobało?
- było lepiej niż podejrzewałam.
- oo to się cieszę. … jestem Niall, a ty?
- [t.i]
- miło mi. – chłopak wyciągnął rękę w geście przywitania którą ja zaraz uścisnęłam. Wydawał się na miłego więc ja tez postanowiłam taka być. – może przejdziemy do kawiarenki, porozmawiamy? – zasugerował a ja kiwnęłam głową na zgodę.

-mogę się coś spytać? – zaczął po chwili niezręcznej ciszy.
- no jak już musisz.
- nie chcesz to nie musisz odpowiadać ale .. co ci ze tu jesteś?
- ehh wiedziałam ze to pytanie niedługo nastąpi… kiedy miałam 4 latka lekarze wykryli u mnie raka ale jakoś udało mi się z nim wygrać …  tylko ze teraz jakieś pół roku temu znowu wykryli go u mnie i teraz już nie jest tak wesoło jak wcześniej .. lekarze dają mi dużo mniej szans na przeżycie niż dawali wtedy.
- to okropne .. – szepnął.
- niestety takie życie …
- wierzę w ciebie … dasz radę. Wygrasz z nim. Raz ci się udało a więc uda ci się znowu! – Niall próbował mnie pocieszyć.
- chciałabym ale .. jestem słabsza z dnia na dzień .. czuję jak wszystko się zmienia .. ja się zmieniam. Już nie mam tyle siły, nie mam już wystarczająco siły aby sobie z nim poradzić.
- proszę cię nie mów tak …
- ale taka jest prawda Niall. Moje szanse na przeżycie są naprawdę małe.
- zawsze da się coś zrobić.
- w moim przypadku już chyba nic …  przepraszam muszę już iść .. do zobaczenia .. – powiedziałam i poszłam szybko do łazienki. Nie chciałam rozkleić się przy nim; nie chciałam wyjść na idiotkę.

3 dni później:
- [t.i] masz gościa .. chcesz żeby wszedł czy mam przekazać że nie chcesz się z nikim widzieć? – spytała pielęgniarka.
- niech wejdzie.
- witaj. – odezwał się męski głos.
- Niall ..co ty tu robisz?! – spytałam zdziwiona.
- przyjechałem cię odwiedzić .. nie mogę przestać o tobie myśleć .. przepraszam chcesz to pójdę sobie. – posmutniał.
- oczywiście że nie chce! Zostań.

Spędziliśmy ze sobą parę godzin. Byłam trochę słaba wiec większość tego czasu spędziliśmy w sali, ja w łóżku a Niall w fotelu lub na łóżku koło mnie. Było bardzo miło; na chwilę mogłam zapomnieć o tym jak strasznie chora jestem.

- dziękuje że dzisiaj do mnie przyszedłeś. – powiedziałam kiedy Niall zaczął się już zbierać.
- nie dziękuj … to dla mnie przyjemność. Ja naprawdę cię polubiłem.
- zostań dzisiaj ze mną.
- ale …
- moja mama i tak dzisiaj nie przyjdzie na noc a jeśli poproszę pielęgniarkę to na pewno się zgodzi bo mam prawo mieć jedną osobę przy sobie w nocy…
- jesteś pewna?
- oczywiście .. – uśmiechnęłam się do chłopaka na zachętę.

- może obejrzymy jakiś film? – zasugerował Niall.
- jak dla mnie może być. Wybierz jakieś DVD i włącz.

- nie wygłupiaj się, nie musisz siedzieć na tym fotelu .. przecież zmieścimy się oboje na moim łóżku. – powiedziałam. Chciałam mieć go blisko siebie jak najdłużej się da. Niall włączył jakąś komedie romantyczną … nie była taka zła bo i tak po czasie zaczęliśmy rozmawiać i zignorowaliśmy film.

- pocałuj mnie. – powiedziałam
- chcesz tego ?
- tak .. – oznajmiłam a niebieskooki chłopak zbliżył swoje wargi do moich i połączył je w namiętny i najpiękniejszy pocałunek jaki kiedykolwiek miałam.
- dobranoc Niall. – powiedziałam patrząc w jego piękne niebieskie oczy.
- dobranoc skarbie. – odpowiedziałam i oboje szybko zasnęliśmy.
NIALL:
Ona jest taka piękna jak śpi… nie będę jej budził, pójdę się przejść po szpitalu.
Poszedłem do kawiarenki po kawę i jakieś ciastko bo byłem trochę głodny i wziąłem tez kanapkę dla [t.i].
Po drodze kiedy już wracałem usłyszałem jakieś krzyki. Usłyszałem jak jakaś kobieta krzyczy imię mojej ukochanej więc pobiegłem w stronę jej sali.
- co tu się dzieje !? – krzyknąłem kiedy zobaczyłem jak kilku lekarzy stoi przy [t.i] łóżku i ją reanimuje. Pielęgniarka kazała mi wyjść; chwilę się kłóciliśmy ale w końcu dałem za wygraną. Byłem strasznie zdenerwowany i miałem złe przeczycie!
- przepraszam jestem przyjacielem [t.i] [t.n] … co z nią? – spytałem lekarza który wyszedł z jej sali.
- tak mi przykro ..
- CO !!????
- już nic nie mogliśmy zrobić .. była za słaba .. – tłumaczył lekarz.
- ale .. co !?!??!!!
- straciliśmy ją … przepraszam muszę iść powiadomić teraz mamę [t.i]
To chyba nie jest prawda .. przecież ona była taka silna .. WIERZYŁEM W NIĄ!!!! .. ona nie może mnie zostawić !!

- Niall !!! szukaliśmy cię wszędzie… -usłyszałem głos Liama .. przynajmniej tak mi się wydawało bo od paru godzin siedzę zapłakany przed łóżkiem mojej ukochanej i nic nie kontaktuję.
- wracamy do domu … Niall nie możesz tu siedzieć.
- nigdzie nie idę… czekam na [t.i] … ona zaraz przyjdzie .. poszła tylko .. gdzieś. – tłumaczyłem moim przyjaciołom ale oni mnie nie słuchali bo wzięli mnie zaciągnęli do samochodu a potem do domu i od razu do mojego pokoju.
4 dni później:
- Niall… otwórz drzwi.. musisz coś zjeść .. od paru dni nic nie jadłeś. Tak nie może być. – Liam najbardziej się o mnie martwił.
- okay, wywarzę drzwi w taki razie. … o mój boże !!!! ZAYN . HARRY . LOU !!!!! szybko chodźcie tu !!!!
- o matko! Dzwonię po karetkę …
- co on ze sobą zrobił ! nawet nie wiemy jak długo leży już nie przytomny. Niall proszę cię obudź się. PROSZĘ CIĘ KURWA OBUDŹ SIĘ !!!

3 godziny później:
- przykro nam .. wasz przyjaciel zmarł z nadmiaru alkoholu. Nie możemy już nic zrobić. – oznajmił lekarz moim przyjaciołom.

Mam nadzieję że nie będą mieli mi tego za złe .. ale ja nie mogłem żyć bez mojej najukochańszej. To była miłość od pierwszego wejrzenia .. tam na ziemi nie potrwała ona długo ale mam nadzieję że tutaj będzie nam lepiej. Ja i [t.i] już na zawszę. Kiedyś dołączą do nas moim przyjaciele ale na razie mamy siebie. Kocham [t.i]. 

poniedziałek, 11 lutego 2013

#32 Niall


OMG, przepraszam, przepraszam, przepraszam !!!! tak dawno nic nie pisałam .. ale jestem w ostatnim roku i teraz jest strasznie w szkole .. same wypracowania, testy itp .. ;/ ale mam nadzieję że wrócę do pisania <3
Olimpiaa <333
_____________________________________________________________


- o co ci znowu chodzi?
- zamknij się ! nikt cię nie pytał o zdanie, nie jesteś mi posłuszna i zapłacisz mi za to ! – mówiąc to twój ‘chłopak’ cię uderzył w brzuch a ty z bólu upadłaś na ziemie. – boli? – spytał ironicznie- to dobrze ! ma boleć!! .. – teraz zaczął cię kopać.
Z Samem jesteś niecały rok. Na początku było wszystko super; był kochany, troskliwy i zabawny .. ale od jakiegoś czasu ma problemy z alkoholem po którym staję się bardzo agresywny, biję cię i wyzywa. Kochałaś go ale nie dawałaś już rady.
- zostaw mnie, proszę! – płakałaś.
- przestanę kiedy mi się znudzi. – podniósł cię i rzucił o łóżko w które uderzyłaś głową. Zabolało cię strasznie i chciałaś dotknąć bolącego miejsca i poczułaś tam krew. Zaczęłaś jeszcze bardziej płakać ale teraz już ze złości; tym razem wkurzyłaś się i jakoś udało ci się wymknąć z domu.
Nie miałaś gdzie pójść; przeprowadziłaś się z Samem jakiś czas temu do innego miasta i nie masz za wielu przyjaciół. Postanowiłaś więc pójść pod most przy którym znajduję się mała rzeczka; nikt tam zazwyczaj nie chodzi więc pomyślałaś że będziesz miała chwile na wypłakanie się i przemyślenie różnych spraw.

- przepraszam, wszystko w porządku? – spytał ktoś budząc cię.
- tak. – odparłaś sucho.
- a może jednak w czymś pomóc? – nalegał chłopak.
- nie, nie trzeba. Poradzę sobie. – głupio było ci tak go traktować ale chciałaś być teraz sama.
- tylko wiesz, jest późno, już cos kolo 22 a ty tu całkiem sama i na dodatek spałaś a przepraszam ale wydajesz się na porządną osobę.- mówiąc to blondyn przysiadł się do ciebie.
- no tak .. zasiedziałam się. Będę się zbierać. A tak po za tym .. oceniasz mnie a sam nie jesteś lepszy .. co ty robisz o tej godzinie w tym miejscu?
- jestem tu codziennie, wychodzę wieczorami z psem i sam lubię się przejść w ciszy. No to teraz twoja kolej, odpowiedz mi na moje pytanie.
- ehh .. długa historia .. – próbowałaś go spławić.
- to nic .. ja mam czas. – bronił się.
- no dobrze .. bo mój chłopak .. dobra teraz już raczej były .. bo on .. no ten .. głupio mi o tym mówić .. ale .. no , on mnie bije … - wydusiłaś to w końcu z siebie.
- o boże! To jest okropne .. dzisiaj też?
- tak .. – przyznałaś i ściągnęłaś kaptur; całą głowę miałaś już w zaschniętej krwi no i siniaki na twarzy. Chłopak gdy tylko to zobaczył od razu cię przytulił i pojawiły mu się w oczach łzy.
- jak tak można.. ! jak można uderzyć kobietę .. tak mi przykro. – pocieszał cię.
- przecież to nie twoja wina.
- tak ale to nie powinno ci się przydarzyć.
- trudno .. widocznie taki był scenariusz mojego życia.
- nie mów tak. Jutro pójdziemy na policję a teraz .. ei właśnie gdzie jest Reksio?
- kto !? – zachichotałaś.
- no Reksio .. mój pies.
- Aaa .. boże ty serio nazwałeś psa Reks?
- nie !!!! to jest Reksio nie Reks.
- przepraszam – uniosłaś ręce w geście ‘przegranej’ – w takim razie jak nazywa się właściciel Reksia?
- Niall. A właścicielka pięknych, dużych oczu? – spytał.
- [t.i].
- ślicznie. – spojrzał ci w oczy.
- to może poszukamy Reksia? – zasugerowałaś po chwili ciszy.
- właśnie !  Reksioooo , Reksioooo !!! idziemy do domu !!! noo chodź już! – wołał a pies po chwili przybiegł. – i co teraz ?
- ale z czym? – odpowiedziałaś pytaniem na pytanie bo nie byłaś pewna o co chodzi twojemu nowemu znajomemu.
- no …  co teraz zrobisz? Wrócisz do domu czy może do chłopaka .. ?
- aa o to chodzi .. w sumie to nie wiem .. bo .. ja mieszkam tu od jakiegoś czasu z moim byłym chłopakiem i nie mam nikogo tutaj wiec chyba musze wrócić do ‘naszego’ domu.
- chyba sobie żartujesz że pozwolę ci tam wrócić ! możesz dzisiaj zostać u mnie, mieszkam z kumplami ale jestem pewien ze nie będą mieć nic przeciwko .. a jutro zobaczy się co i jak. A po za tym to trzeba opatrzyć twoją głowę.
- Niall ale my się nawet nie znamy ..
- to się poznamy. – powiedział i zaczął cię ‘ciągnąć’ w stronę domu.

- ile ty z tym psem możesz łazić? – spytał jakiś chłopak kiedy weszliście do mieszkania.
- spotkałem kogoś po drodze i tak jakoś zeszło … - tłumaczył – a tak w ogóle to nie macie nic przeciwko żeby moja znajoma tu przenocowała. – mówiąc to oboje weszliście do salonu gdzie siedziało czterech chłopaków.
- no jak znajoma to pewnie że nam to nie przeszkadza – odparł chłopak w lokach.
- zamknij się Harry . to nie tak. [t.i] przenocuję w pokoju gościnnym dzisiaj a potem się zobaczy czy zostanie jeszcze.
- dobra dobra .. i tak ten pokój jest wolny. – odezwał się chłopak w szelkach.
- Liam mógłbyś mi pomóc? – Niall zwrócił się do jednego z przyjaciół.
- pewnie – wstał i ruszył w waszą stronę po czym poszliście do łazienki.
Liam i Niall opatrzyli cię twierdząc że już nic złego ci nie grozi i na szczęście rany nie są takie złe. Potem Horan zaprowadził cię do pokoju w którym miałaś przenocować po drodze pokazując ci swój pokój w razie jak byś czegoś potrzebowała.


- Niall? – szepnęłaś otwierając powoli drzwi do pokoju blondyna.
- [t.i]? czemu nie śpisz? Wszystko dobrze? – wypytywał zaniepokojony.
- tak .. ja tylko .. chciałabym ci podziękować.
- nie trzeba !. to nic wielkiego.
- ale gdyby nie ty to nie wiadomo co by ze mną było .. no wiesz .. nie było tam jakoś szczególnie bezpiecznie.
- racja .. ale teraz już jest wszystko dobrze. Już ci nic nie grozi. – odparł i podszedł cię przytulić.
- Niall .. – zaczęłaś .
- tak?
- bo .. wiem to głupie ale … mogłabym z tobą spać .. nie chodzi mi o nic tylko … nie mogę sama zasnąć .. myślę tylko o Samie i nie czuję się dobrze sama.
- pewnie! Jak chcesz to ja mogę spać na podłodze.
- nie musisz .. nie przeszkadza mi to żebyś spał ze mną. – uśmiechnęłaś się lekko.
- no dobrze …
- a mogłabym się jeszcze wykąpać? – spytałaś.
- oczywiście .. czekaj dam ci jakąś moją koszulkę.
Wręczył ci koszulkę i ręcznik i poszłaś się wykąpać.
- wow! – powiedział Niall wytrzeszczając na ciebie oczy kiedy weszłaś do jego pokoju w samej koszulce. – pięknie wyglądasz.
- nie przesadzaj. Wyglądam okropnie. Zero makijażu i w ogóle tak po prysznicu to wiesz ..
- jak dla mnie wyglądasz pięknie bo naturalnie. – poruszał śmiesznie brwiami.
- głupek- powiedziałaś i rzuciłaś się na niego a ten zaczął cię łaskotać.
- Niall !!! puść !! zostaw mnie ..
- „ciszej tam” – usłyszeliście z za ściany i zaczęliście się śmiać.

- wierzysz w przeznaczenie? – spytałaś kiedy już oboje leżeliście w łóżku.
- po dzisiejszym wieczorze chyba tak.
- dziękuje jeszcze raz.
- nie masz za co! Naprawdę.
Nie chciałaś się już więcej z nim sprzeczać więc go pocałowałaś.
- no to chyba muszę teraz częściej ratować takie ślicznotki.! – odparł chłopak.
- Ciii – uciszyłaś go kolejnym, namiętniejszym buziakiem.

niedziela, 27 stycznia 2013

#31 ... Harry.


przepraszam za tyle nieobecności na blogu ..teraz obiecuję ze będę częściej .. sami wiecie że szkoła nie jest czymś 'łatwym' i nauka pochłania dużo czasu ale skończyłam już narazie egzaminy .. mam tylko do dokończenia różne wypracowania i takie tam prace z róźnych przedmiotów ale to już nie jest aż tak wazne jak egzaminy wiec będę tu cześciej .. mam nadzieję że się wam ten imagin spodoba.
/olimpia.
____________________________________________
- wiesz … to była najlepsza noc jaką kiedykolwiek przeżyłam – powiedziałaś do Harrego po waszej pierwszej wspólnej nocy.
- moja też .. – odpowiedział uśmiechając się.
- to jakie plany na dzisiaj ? – spytałaś.
- hmm … możemy zostać u mnie i pooglądać jakieś filmy .. ale najpierw śniadanie! – zażądał chłopak wyskakując z łóżka.

- mamoo!?? Co ty tu robisz ? – spytał zdziwiony chłopak kiedy ujrzał swoją mamę siedzącą w salonie.
- przyjechałam w odwiedziny .. nie cieszysz się ?
- oczywiście że się cieszę ale … - Styles nie zdążył odpowiedzieć bo ty już zeszłaś na dół.
- Harruś .. trzeba było od razu powiedzieć że masz gościa ..  to ja pójdę do jakiegoś hotelu i potem się spotkamy. – odparła Anne.
- nie, nie trzeba .. i tak miałam już wychodzić – oznajmiłaś. Loczek jedynie stał na środku salonu nie wiedząc co robić bo dawno nie widział się z mamą ale także nie chce stracić ciebie. – to ja pójdę się ubrać. – powiedziałaś i szybko wróciłaś na górę.

- miła ta dziewczyna. Gdzie taką znalazłeś ? – spytała mama chłopaka uśmiechając się.
- potem ci wszystko opowiem ale teraz pójdę na chwilkę na górę .. zaraz wracam. – powiedział.

- hey, słuchaj .. to nie tak miało być .. nie wiedziałem że moja mama przyjedzie akurat dzisiaj … naprawdę .. przepraszam. – tłumaczył się Harry.
- spokojnie. Nic się przecież nie stało. – odparłaś całując chłopaka w policzek.
- no tak ale tak głupio wyszło.
- nie musisz mi się tłumaczyć przecież …  to jest twoja mama a ja jestem jednorazową przygodą ..  rozumiem. Idź się zająć mamą a ja już znikam. .. do widzenia Harry. – powiedziałaś szybko zbiegając na dół. Pożegnałaś się jeszcze z chłopaka mamą i już cię nie było.

- przepraszam. – powiedziała mama Harrego.
- to nie twoja wina … tylko ze ona myśli że .. eh zresztą nie ważne ..
- zależy ci na niej ?
- tak i to bardzo .. jeszcze nigdy się nie czułem tak w towarzystwie innej dziewczyny .. ona jest taka .. wyjątkowa. – odparł.
-no to zadzwoń do niej czy napisz czy coś ..
- ale ona myśli że była tylko moją jednorazową przygodą ..
- to jej udowodnij ze tak nie jest … w końcu jesteś Harry Styles! – zaśmiała się Anne.
- no właśnie chyba dlatego ona sądzi ze jest na jeden raz .. sama wiesz jaką mam opinie …
- ale ty się nie przejmuj jaką masz opinie w mediach .! udowodnij tej dziewczynie ze nie jesteś taki jak wszyscy myślą! No ruszaj dupsko i dzwoń do niej.
- tak się cieszę że przyjechałaś – odparł chłopak przytulając mamę.


- słucham – spytałaś odbierając telefon.
- hey .. erm ..  tu Harry .. chciałbym .. erm .. się spotkać… - zaczął się jąkać.
- ehh .. no dobrze.  Niech ci będzie.
- naprawdę !!??
- tak – rozbawiła cię odpowiedź loczka.
- o boże nawet nie wiesz jak się cieszę. To może dzisiaj ?
- pewnie .. gdzie i o której ?
- podaj mi swój adres to przyjadę po ciebie o 16, dobrze?
- pewnie. – odparłaś i podałaś chłopakowi adres.
Poszłaś powoli się szykować .. nie wiedziałaś co Harry ma w planach więc postanowiłaś ubrać czarne rurki do tego koszulkę z jakimś napisem i na to dżinsową koszulę i białe conversy. Wyglądałaś prosto ale ładnie.

- witaj [t.i].  ślicznie wyglądasz. – powiedział Harry gdy otworzyłaś mu drzwi parę minut po 16.
- cześć. Dziękuje.
- a .. to dla ciebie. – wręczył ci czerwoną różę.
- ojej .. dziękuje! – pocałowałaś chłopaka w policzek. Szybko poszłaś wstawić ją do wody po czym oboje wyszliście w stronę auta.

- to gdzie jedziemy ? – spytałaś w drodze.
- zobaczysz. – uśmiechnął się ukazując rząd białych zębów.
Droga zajęła wam jakieś 30 minut ale zleciało wam to dosyć szybko bo cały czas rozmawialiście.

- no to jesteśmy. – powiedział parkując przed wesołym miasteczkiem. – pomyślałem ze … to będzie lepsze miejsce na naszą pierwszą prawdziwą randkę.  Będziemy mogli się lepiej poznać i no wiesz .. powygłupiać .. rozważałem też pójście do restauracji ale tam byśmy tylko jedli.
- aha ..
- nie podoba cię się? – spytał smutny chłopak.
- oczywiście że mi się podoba! To będzie najlepsza randka.! – powiedziałaś poprawiając chłopakowi humor.
Przez cały czas zachowywaliście się jak dwójka małych dzieci. Harry miał rację mówiąc że tu lepiej będzie się poznać. Tu mogliście być sobą. Kilka osób rozpoznało go więc poprosiło o autografy i zdjęcia … nie przeszkadzało ci to , a nawet byłaś dumna że to ty masz takie szczęście że możesz być z nim tu. Nie byłaś fanką jego zespołu ale też nie hejtowałaś. Był ci obojętny.

- zgłodniałem  .. – odparł chłopak gdy wyszliście w końcu z ostatniej kolejki.
- w sumie to ja trochę tez.
- na co masz ochotę?
- pizze! Koło mojego domu robią najlepszą pizze na świecie !.


- przepraszam cię za rano … - zaczął chłopak gdy już złożyliście zamówienie i siedzieliście przy stoliku.
- naprawdę nie masz za co przepraszać … rozumiem że twoja mama przyjechała. . dawno się nie widzieliście .. to raczej ja cię powinnam przeprosić że tak zareagowałam .. jesteś Harry Styles .. byłam pewna że zabawiłeś się mną i zapomnisz …  bałam się tego bo ja naprawdę cie polubiłam.
- czasami bycie ‘gwiazdą’ może być naprawdę męczące ..  nie wszystko jest prawdą co o mnie piszą …
- teraz to wiem! Ale skąd mogłam mieć taką pewność wcześniej?
- no tak .. też racja .. cieszę się ze dałaś nam drugą szansę.
- ja też!

„ czyżby nowa zabawka Harrego .. członek zespołu One Direction nie nudzi się ..  Szybko znalazł sobie nową dziewczynę.. a teraz wszyscy się zastanawiamy na jak długo” – taki był nagłówek na prawie wszystkich gazetach. Zeszłaś rano tylko zrobić zakupy do pobliskiego sklepu a tu taka niespodzianka ..

- [t.i] wychodziłaś już dzisiaj z domu? – spytał Harry który właśnie do ciebie zadzwonił.
- tak .. właśnie jestem w sklepie.
- więc pewnie widziałaś gazety już?
- niestety tak.
- przepraszam cię…
- to nie twoja wina Harry .. dobrze wiedziałam na co się piszę! Niczego nie żałuję. – odpowiedziałaś.
- naprawdę? Uff .. to dobrze .. już myślałem że uciekniesz ode mnie …
- no coś ty ! pogadają trochę i wszystko ucichnie..
- boże gdzie ty byłaś całe moje życie.
- bawiłam się z tobą w chowanego .- zaśmiałaś się. – dobra ja kończę bo właśnie robię zakupy.
- a zobaczymy się później? – spytał chłopak.
- pewnie.. i tak nie mam nic w planach.
- dobrze kochanie .. potem się do ciebie odezwę … paa.
- do zobaczenia. – zakończyłaś rozmowę.

- to jest [t.i] [t.n]! – krzyknęła dziewczynka może w wieku 13 lat. – ty jesteś z Harrym prawda? – spytała.
- na to wygląda. – uśmiechnęłaś się.
- a mogę zrobić sobie z tobą zdjecie? – spytała dziewczynka.
- ale ja nie jestem nikim ‘sławnym’ ..
- to nic ..  jesteś ważna dla Harrego wiec jesteś ważna dla mnie ..
- ojej. No dobrze. – zgodziłaś się. – poznałaś już chłopaków? – zapytałaś w drodze bo dziewczynka zaoferowała się aby cię odprowadzić.
- niestety nie ..  a ty ? znaczy oczywiście oprócz Harrego.
- niestety nie …
- a jesteś Directioner?
- szczerze mówiąc to nie za bardzo ..  nigdy nie hejtowałam 1D ale też nie byłam wielką fanką ..
- to dobrze ..
- dobrze? – spytałaś niepewna.
- tak .. to znaczy że nie jesteś z Harrym dlatego ze jest gwiazdą. – ta dziewczynka była dość mądra jak na swój wiek.
- super mi się z tobą rozmawiało ale tu już mieszkam.
- aha .. dziękuje. – odparła.
- masz może Twittera ? – spytałaś.
- mam.
- to podaj mi nazwę to cię follownę .. i powiem Harremu żeby zrobił tak samo .. i może jak poznam kiedyś resztę chłopaków to tez im przekaże.
- na .. naprawdę!!!!!!!! .. o boże oooo boże !!!!!! – dziewczynka zaczęła skakać i cię przytulać ze szczęścia. – dziękuje , dziękuje, dziękuje !!- podała ci nazwę i się pożegnałyście.

Napisałaś do swojego chłopaka ze chciałbyś z nim dzisiaj posiedzieć u siebie w domu wiec jak by miał czas to żeby wpadł.


- spotkałam dzisiaj Directioner … - zaczęłaś i opowiedziałaś chłopakowi całą historię. Oczywiście poprosiłaś go żeby zaobserwował dziewczynę którą dzisiaj poznałaś, od razu to zrobił.
- nawet sobie nie zdajesz sprawy z tego jak ważny dla niej jesteś! Chyba jesteś jej ulubionym .- powiedziałaś.
- jesteś niesamowita. .. dziękuje że nie zlałaś tej dziewczynki .. reszta dziewczyn z którymi się umawiałem odkąd jestem tym Harrym miały gdzieś moje fanki .. a ty ?! ty się zaprzyjaźniłaś z jedną …
- ona była taka miła .. i wcale nie była psychofanką! Haha … była taka spokojna .. ale widać że jesteście częścią jej życia … - odparłaś.
- jesteś w trendach! – powiedział Harry przeglądają Twittera..
- naprawdę!!? Wow .. czuję się sławna – zaśmiałaś się.
- ta dziewczynka dodała zdjęcia z tobą i napisała ze jesteś najmilszą dziewczyną jaką kiedykolwiek poznała i że nigdy nie zapomni tego dnia …
- Aww ..
- i dodała ze spełniłaś jej marzenie bo właśnie Harry ją przed chwilą zaobserwował co skomentowała jeszcze pisząc że cały dom postawiła na nogi bo ze szczęścia zaczęła krzyczeć.
- naprawdę nie zdawałam sobie sprawy z tego jak bardzo te dziewczyny was ‘kochają’ … kochanieee .. bo w sumie i tak nic nie mamy do roboty .. to może zrobił być FollowSpree i uszczęśliwił więcej dziewczyn? – zasugerowałaś.
- okay. – odparł i zaraz dodał Tweeta „moja kochana dziewczyna właśnie zasugerowała FollowSpree ..  co wy na to? Zaobserwuję tyle osób ile tylko będę mógł.. piszcie dlaczego kochacie 1D z hasłem #Harry&[t.i]FollowSpree.”

Więc resztę wieczoru spędziliście na Twiterze obserwując i rozmawiając z fanami 1D. To był chyba jeden z najlepszych wieczorów dla ciebie jak i dla Directioners. Większość z nich od razu cię polubiła. Dziękowały ci również za pomysł z FollowSpree i mają nadzieję że uda wam się z Harrym. 

piątek, 18 stycznia 2013

#30 .... Niall


*haha ciotaaa. Debiiiil!!! Idź się gdzieś schować i już nie wychodź bo i tak cię nikt nie kocha. Haha* - w drodze na przystanek usłyszałaś grupę chłopaków wyzywającą jakiegoś chłopca. Od razu podeszłaś sprawdzić co się dzieje.
- hey. Zostawcie go! – krzyknęłaś na nich. –Powiedziałam coś .. wynocha i to już! – wszyscy uciekli oprócz tego jednego chłopaka. Mieli może jakieś 13/14 lat .. ciekawe skąd oni biorą przykład na takie zachowanie.  – wszystko okay? – spytałaś chłopca.
- erm tak .. – odparł niepewnie.
- na pewno ? zrobili ci coś? – wypytywałaś.
- nie . na pewno .. wszystko dobrze.
- a gdzie mieszkasz ? może cię odprowadzę?
- nie trzeba.
- ale ja nalegam. – próbowałaś przekonać chłopaka.
- no ermm .. dobrze.
- to super. A tak w ogóle to jestem [t.i] …  a ty ?
- Nick.
- ładnie. – odparłaś i ruszyliście w stronę domu Nicka. Droga zajęła wam jakieś 20 minut. Rozmawialiście trochę .. wygłupialiście się … ale nadal chłopak był trochę skryty.. może coś się działo w jego życiu.. jednak nie chciałaś się wypytywać.


Następnego dnia wracając z uczelni znowu spotkałaś Nicka ale tym razem był w towarzystwie przystojnego starszego chłopaka. Chciałaś spytać go czy wszystko okay, czy tamci znowu się zaczynali ale nie byłaś pewna co do starszego blondyna.
- hey [t.i] – zagadał do ciebie Nick gdy cię zauważył.
- cześć. Co tam? Wszystko dobrze? – spytałaś podchodząc bliżej.
- tak.. dziękuje za wczoraj.
- nie ma za co dziękować!. To w ogóle nie powinno mieć miejsca. Powinieneś ich zgłosić nauczycielowi. Tak nie wolno.
- nie .. nie chce. Bo .. będzie jeszcze gorzej.
- przepraszam bardzo ale o co chodzi? – wtrącił się w końcu blondyn a wy z Nickiem spojrzeliście się na siebie nie wiedząc co powiedzieć.
- a bo [t.i] wczoraj mnie kawałek odprowadziła. – zaczął chłopiec. – bo … no wiesz .. ci chłopacy ze starszej klasy … znowu mi dokuczali … - wyjaśnił.
- czemu mi nic nie powiedziałeś!? Byłem dzisiaj w szkole! Mogłem coś z tym zrobić! . – wkurzył się niebieskooki chłopak. – ale .. dziękuje – tym razem zwrócił się do ciebie.
- naprawdę nie ma za co. – uśmiechnęłaś się.
- a tak po za tym to jestem Niall – chłopak wyciągnął rękę w twoją stronę.
- [t.i], miło mi – uścisnęłaś dłoń.
- może wpadniesz dzisiaj do nas ? mieliśmy zmówić dzisiaj pizze, co nie Nick. – powiedział nowo poznany chłopak.
- nie chce robić problemu ..
- to żaden problem. Będzie nam miło.
- no .. dobrze. – zgodziłaś się.


Gdy dotarliście do domu Niall od razu zamówił pizze i po przywiezieniu jej usiedliście w trójkę w salonie przed telewizorem zajadając się pizzą.
- masz coś zadane? – blondyn zwrócił się do swojego brata.
- chyba tak.
- no to już zmykaj robić. Jak nie będziesz czegoś umiał to mnie zawołaj.
- okaay. – odpowiedział Nick i poszedł na górę.

- ładnie tu macie.. tak przytulnie. – powiedziałaś rozglądając się po salonie.
- takie tam małe mieszkanko … ale ważne że nasze – odparł.
- no tak .. 

- wylądowaliśmy z Nickiem w domu dziecka jakieś 6lat temu .. – Niall przerwał ciszę. – nasi rodzice zdecydowali że nie chcą nas… postanowili zwiedzać świat ..  z resztą rodziny nie utrzymujemy kontaktu więc stwierdzili ze nas tam zostawią … - przestał na chwilę lecz zaraz kontynuował łamiącym się głosem – obiecałem sobie że jak tylko skończę 18 lat i będę mógł stamtąd wyjść to od razu znajdę jakąś pracę i wezmę do siebie Nicka … - zakończył.
- tak mi przykro .. nawet nie wiem co powiedzieć ..  jesteś naprawdę dzielny Niall. – przytuliłaś chłopaka.
- ale wiesz co .. to nie jest najgorsze .. najgorsze jest to że oni się odezwali .. znaczy odezwali się do tego domu dziecka .. chcieli sprawdzić co u nas .. po tylu latach .. poprosiłem żeby nie udostępniali nikomu informacji o nas .. o naszym nowym życiu. – łzy zaczęły spływać po chłopaka bladych policzkach.
- jesteś niesamowitą osobą. Musisz być teraz całym świtem dla Nicka.
- możliwe ..  ale wkurza mnie to ze ci chłopacy mu tak dokuczają …
- powinieneś to zgłosić w szkole. Nie powinno się tego tolerować. Nick na to nie zasługuję.
- chyba tak zrobię. Jak tylko znajdę wolną chwilę to pójdę do szkoły.
- dobrze – uśmiechnęłaś się lekko.

-Niall !!! pomożesz mi z tym? – spytał Nick schodząc na dół z książką od biologii.
- pewnie.
- to może ja już pójdę .. i tak się już robi późno. – oznajmiłaś.
- to może cię odprowadzę.? – zasugerował blondyn.
- nie trzeba. Zadzwonię po taksówkę bo już ciemno jest.
- no okay. Ale mam nadzieję że jeszcze się spotkamy?
- oczywiście! Z wielką przyjemnością. – odparłaś.
- Nick ja zaraz przyjdę dobrze? Odprowadzę tylko [t.i] do taksówki.

- dziękuje za dzisiaj. Przydała mi się taka rozmowa. – powiedział chłopak.
- spoko. Zawsze do usług – puściłaś chłopakowi oczko i oboje się zaśmialiście. Wchodząc do taksówki zdążyłaś pocałować go jeszcze w policzek.


- no noo .. co za niespodziewane spotkanie – powiedziałaś widząc Nialla na ulicy gdzie pierwszy raz spotkałaś Nicka.
- prawda?! Kto by przepuszczał ze akurat tu mogłoby dojść do spotkania – zaśmiał się. – co powiesz na spacer?
- z przyjemnością.- odparłaś i ruszyliście w stronę parku.

- Nick cię bardzo polubił – zaczął Niall. – ciągle o tobie gada .. wczoraj zamiast robić zadanie to wypytywał się czy będziesz częściej u nas przebywać.
- ojej to miło z jego strony. Ja tez go polubiłam. Jest taki słodki.
- a ja? – zatrzymał się i spojrzał na ciebie.
- a ty .. ty .. ty to raczej jesteś gorzki .
- że co!? Nie no nie wierze .. coś ty powiedziała! Zaraz tego pożałujesz.! – wykrzyczał chłopak a ty zaczęłaś uciekać. Goniliście się jak 10-letnie dzieci. Przy Niallu czułaś się swobodnie.
- niee .. puszczaaaj! – krzyczałaś kiedy ten cię złapał i położył na trawie.
- nie ma takiej opcji!
- Niall ..!!! bo będę krzyczeć! – postraszyłaś go.
- a krzycz sobie.
- Aaaa Pomo ….. – i nie zdążyłaś dokończyć bo Niall zamknął twoje usta pocałunkiem.
- i co..? nadal uważasz że jestem gorzki ? – spytał patrząc ci w oczy.
- hmm …  chyba mnie to jeszcze nie do końca przekonało. – mówiąc to, teraz ty złączyłaś wasze usta w pocałunek.

______________________________________
w końcu jest :D !!! dziękuje za waszą cierpliwość <3 .
Olimpiaa xx. 

sobota, 12 stycznia 2013

#29 Zayn


przepraszam ze ostatnio nie dodaje codziennie imaginów .. ale mam teraz sporo egzaminów, i przez stras tez nie mam weny więc te ostanie imaginy są takie trochę 'lipne'
Olimpiaa x..
__________________________________________________________________
- żartujecie sobie !? to miały być moje wymarzone wakacje! – zaczęłaś krzyczeć.
- wiem skarbie ale tata nie dostał urlopu więc nie możemy lecieć na wcześniej zaplanowane wakacje. Ale wam się one należą, znaczy wakacje, może nie takie idealne jakie chciałaś ale te też będą super. – tłumaczyła twój mama.
- ty się słyszysz ? wakacje na wsi u dziadków z młodszym bratem! Spełnienie marzeń – powiedziałaś ironicznie i poszłaś do siebie do pokoju.
Na tegoroczne wakacje mieliście jechać do Australii ale zamiast tego będą wakacje u dziadków. Kochasz ich ale nie tak wyobrażałaś sobie te dwa miesiące.

-Cześć babciu! – przywitałaś się gdy tylko dojechaliście na miejsce po 2 godzinach.
- witaj skarbie. Tak dawno cie nie widziała, wyrosłaś. Taka piękna z ciebie dziewczynka. – zaczęła babcia. – no już, myć ręce i siadamy do obiadu.

- to jak tam wam idzie w szkole? – spytał dziadek kiedy już siedzieliście przy stole.
- a wszystko dobrze. Ostatnio nasza drużyna wygrała w nogę i teraz wybrali mnie na kapitana – chwalił się twój młodszy brat Kuba.
- ojej to super! Może kiedyś będziesz reprezentował nas na Euro, kto wie – odparł dziadek. Siedzieliście przy stole jeszcze jakiś czas rozmawiając o szkole, o planach na wakacje itp. Potem babcia poprosiła cię żebyś przeszła się do sklepu po jakieś warzywa na kolację i wstąpiła do apteki żeby wykupić jej receptę.

- boże jak łazisz ! – powiedziałaś gdy jakiś chłopak na ciebie wpadł i wszystko wypadło ci z rąk.
-przepraszam nie zauważyłem cię. – tłumaczył.
- dobra nie ważne – mówiąc to schyliłaś się żeby pozbierać produkty, to samo zrobił też ten chłopak.
- [t.i] ? – spytał patrząc ci w oczy. – to ja, Zayn.
- o boże przepraszam, nawet cię nie poznałam .. znaczy nawet się na ciebie nie spojrzałam więc to może dlatego. Co ty tu robisz !?
- przyjechałem na wakacje, chciałem odpocząć do Anglii i od tej całej ‘sławy’.
- no tak .. w końcu jesteś Zayn Malik.
- oj tam, ale się za tobą stęskniłem. Przecież tyle co my tu razem przeszliśmy. – wspominał Malik. – co robisz później? Może byśmy się przeszli i powspominali? – zaproponował.
- pewnie. To wpadnij po mnie jak będziesz już chciał. Daleko nie masz.
- no tak. Chyba że znowu mam wejść przez okno? – powiedział uśmiechając się cwaniacko.
Jakieś 3 lub 4 lata temu jak mieliście po 15 lat to byliście parą; każde wolne tu spędzaliście. Wszystko było okay ale rodzice Zayna zdecydowali się wyjechać do Anglii i straciliście kontakt.
- to do zobaczenia. – odparłaś i poszłaś do kasy a potem wróciłaś do domu.

- Babciuu !!! nie zgadniesz kto przyjechał !! – od razu zaczęłaś krzyczeć. Babci mogłaś zawsze o wszystkim powiedzieć i to ona była osobą która wiedziała o wszystkim.  – Zayn przyjechał.
- naprawdę? A pytałam się pani Basi ostatnio co tam u nich i mówiła że nie wie kiedy zawitają do Polski. A rozmawiałaś już z nim?
- tak, wpadliśmy na siebie w sklepie. I umówiliśmy się na później, znaczy oczywiście jeśli nie masz nic przeciwko.
- idź kochanie, to są wakacje. Wyszalej się! – zachęcała cię babcia.

- Zayn jak ty wyrosłeś ! – powiedziała babcia otwierając chłopakowi drzwi.
- a pani wcale. Dalej wygląda pani tak młodo i jest bardzo miła. – odpowiedział
- już nie musisz mi się podlizywać, [t.i] jest pełnoletnia wiec nie mogę jej zabronić niczego.
- hey Zayn. – powiedziałaś wtrącając się w ich konwersację.
- cześć. Gotowa ? możemy już iść?
- pewnie.

- na ile przyjechałaś. ? – spytał gdy spacerowaliście.
- przyjechałam dopiero dzisiaj i chyba jestem tu do końca wakacji. A ty?
- ja wyjeżdżam w środku Sierpnia. – odparł smutno.
- w takim razie mamy jeszcze półtora miesiąca – zaśmiałaś się próbując podnieść Malika na duchu. Te kilka lat temu naprawdę byłaś w nim zakochana ale teraz nie jesteś pewna czy nadal to czujesz.
Poszliście do sklepu kupić coś do picia i jedzenia a potem do ‘waszego’ miejsca; pole na samym końcu wsi.

- pamiętasz jak zawsze siedzieliśmy na tych belach albo jak się po nich ganialiśmy. – powiedział brunet.
- jak bym mogła zapomnieć.
- przepraszam – wyszeptał Zayn.
- to nie była twoja wina.
- ale tak cię tu zostawiłem, naprawdę nie chciałem .. ale nie mogłem inaczej .. moi rodzice się uparli.
- ja wiem .. trudno widocznie tak musiało być.
- wcale nie! Przestaliśmy nawet rozmawiać …
- a może to dlatego że przez 4 lata wcale cię nie było w Polsce?  Po czasie się zaczęliśmy od siebie oddalać i jedynie mogłam czytać o tobie w gazetach .. nawet nie wiesz jak bardzo cierpiałam ..  jak bardzo chciałam być przy tobie i cię wspierać kiedy ty realizowałeś swoje marzenia. – mówiąc to łzy zaczęły lecieć po twoich policzkach.
- wiem kochanie, wiem .. – powiedział mulat. – ale nie płacz. To nie twoja wina. Nie da się już cofnąć czasu ..
- szkoda że nam nie wyszło – odparłaś ocierając łzy.
- nigdy nie mów nigdy. – mówiąc to Malik cię pocałował. Po waszej rozmowie i po tym pocałunku zrozumiałaś że twoja miłość do niego nigdy nie wygasła.
- ale jak ty to sobie wyobrażasz?  Przecież ty teraz jesteś gwiazdą, nie możesz marnować swojego życia ze mną .. nie chce być przeszkodą.
- nie mów  tak .. nie jesteś żadną przeszkodą ! i tak już za dużo czasu zmarnowaliśmy .. chciałbym żeby wszystko wróciło .. żeby było tak jak kiedyś. Kocham cię [t.i] …
- też cię kocham Zayn .. dajmy sobie te wakacje na próbę a potem zobaczymy co z tego będzie. – powiedziałaś i przytuliłaś swojego, znowu, chłopaka.
Spędziliście ze sobą cały dzień. Wspominaliście i rozmawialiście o wszystkim co się działo kiedy się rozstaliście.

Przez te półtora roku byliście nie rozłączni. Wszędzie chodziliście razem i nie chcieliście marnować żadnej chwili. Jeździliście w różne miejsca i robiliście mnóstwo rzeczy, chcieliście żeby te wakacje były pamiętne.

W końcu nastał dzień którego nikt nie chciał. Dzień wyjazdy Malika. Znowu poszliście w ‘wasze’ miejsce. Chcieliście być sami.
- i co teraz ? – zaczęłaś.
- przyjedź do mnie.
- nie …
- czemu ? przecież niczego ci tam nie będzie brakować i co najważniejsze będziemy razem. Poznasz resztę zespołu i Danielle i Eleanor, na pewno się polubicie.
- nie wiem Zayn .. nie mogę ci jeszcze nic obiecać. Muszę porozmawiać z rodzicami najpierw , przepraszam.
- nie przepraszaj skarbie. Ja to rozumiem. Poczekam na ciebie ile tylko będę musiał. Nie pozwolę ci znowu odejść. – powiedział chłopak i zaczął cię całować. Ale tym razem było to trochę inaczej; namiętniej. Niepewnie zaczął rozpinać twoją bluzkę, nie chciał niczego robić za szybko więc czekając na twoją odpowiedział nadal cie całował. Ty nie chciałaś zwlekać więc tez zaczęłaś go rozbierać.
- Zayn .. bo ja nigdy tego .. nie .. no wiesz .. – jąkałaś się.
- ja też nie . – odparł.
- jasne. ! – zaśmiałaś się.
- nie bój się kochanie. Będę ostrożny, wszystko będzie dobrze. Jak będzie cię bolało to przestanę, obiecuję.
Nie odpowiadając nic wróciłaś do całowania swojego chłopaka. Był on już nagi tak samo jak i ty.
- gotowa. – spytał.
- tak.
- kocham cię. – powiedział i wszedł w ciebie. Na początku cie bolało ale potem zaczęło ci to sprawiać przyjemność; Zayn to widział więc nie przestawał. Był w tym dobry i ty czułaś się bardzo bezpiecznie przy nim.
- na zawsze razem. – wyszeptał ci Malik gdy już skończyliście i leżeliście obok siebie.
- mam nadzieję.

- nie płacz proszę cię – powiedział Zayn kiedy się żegnaliście. – będzie okay.
- no tak ale nie chce znowu się rozstawać. Boję się że znowu się wszystko między nami zepsuję. – tłumaczyłaś.
- nic się nie zepsuję. Porozmawiaj z rodzicami o wyjeździe, proszę cię.
- dobrze, jak tylko coś uzgodnimy to od razu dam ci znać – odparłaś i ostatni raz pocałowałaś swojego chłopaka.

Parę dni później zadzwoniłaś do rodziców i oznajmiłaś im że masz zamiar wyjechać do UK. Na początku byli przeciwko temu ale szybko im wytłumaczyłaś o co chodzi. Nie byli do końca zadowoleni ale nie mogli też ci niczego zabronić ponieważ miałaś już 18 lat.
Poinformowałaś o tym Malika i ten od razu kupił ci bilet. Miałaś zmienić całe swoje życie zaraz na początku września. Cieszyłaś się bo będziesz miała przy sobie swojego ukochanego ale z drugiej strony pewnie będziesz tęsknić za domem. Ale to było jedyne wyjście żeby znowu niczego nie stracić. 

środa, 9 stycznia 2013

#28 ... Liam


Ostatni dzień szkoły! „Wreszcie wakacje” wszyscy krzyczeli oprócz mnie. To miały być najgorsze wakacje w moim życiu. Moja mama została głównym opiekunem obozu dla ‘uzdolnionych’. Może i fajnie ale ten obóz miał trwać aż 5 tygodni! I był chyba na końcu świata. Gdzieś w lesie nad jeziorem gdzie nie było zasięgu w telefonach i co najgorsze nie będzie też tam Internetu czyli zero Fejsa i Twittera, jak ja niby to mam przeżyć!.  Za to moja przyjaciółka Agata o niczym innym nie gada oprócz o wakacjach które ma spędzić w Hiszpanii. Opowiada co ona zwiedzi, jak się opali i jakich to super chłopaków pozna. A  ja co? Las, jezioro, drewniane domki no i bym zapomniała, pełno komarów i pająków -ohyda.

Po zakończeniu roku szkolnego poszłam do domu żeby się spakować. Nie wiedziałam co ze sobą zabrać bo przecież nie zabiorę swoich ukochanych ciuchów do lasu!.
Rano ruszyłyśmy z mamą na ‘super’ wakacje. Byłyśmy na miejscu po 5 godzinach drogi. Przed nami było już parę osób z personelu obozu. Przydzielili nam domek i poszłyśmy się rozpakować. Pod wieczór dotarł na miejsce pierwszy autokar z obozowiczami, słysząc to spojrzałam przez okno ale szybko tego pożałowałam! Masakra, to były jakieś dzieci w wieku około 11-12 lat, co ja będę z nimi robić przecież w końcu mam już 16 lat. Po około godzinie przyjechali następni obozowicze, to były dziewczyny w moim wieku i dzieci w wieku do 10 lat. Wiem od mamy że jeszcze powinien przyjechać jeden autokar i tak też było. Usłyszałam jak przyjechał ale tym razem nawet nie podeszłam do okna. Po co .. pewnie to znowu jakieś przedszkolaki.
Rano mama mnie obudziła na śniadanie. Wszyscy już byli na jadalni i słyszałam jak mama wita wszystkich i obiecuję że będzie super. Weszłam do środka i szczęka mi opadła  bo okazało się że tym trzecim autokarem nie przyjechały dzieci, tylko chłopacy w wieku 16-18 lat. Pomyślałam że może jednak nie będzie tak źle.!

Po śniadaniu wszyscy zebraliśmy się na dworze by połączyć się w grupy i poznać swoich nauczycieli. Pierwsza grupa to grupa teatralna, do której należały prawie wszystkie dzieci z pierwszego autokaru, druga grupa to tancerze i do nich dołączyły dziewczyny i kilku chłopaków z ostatniego autobusu. Poznali swoich nauczycieli i razem z nim poszli do swojego hangaru. No i wreszcie trzecie grupa, ta najlepsza oczywiście bo to grupa muzyczna i do niej należeli prawie wszyscy chłopacy. Okazało się że ich nauczyciele przyjadą dopiero po obiedzie. Do obiadu pomagałam mamie w robieniu plakatów informacyjnych itp. Po obiedzie grupa muzyczna miała zostać na stołówce żeby poznać swoich nauczycieli. Ja byłam tak ciekawa że udając pomoc przy znoszeniu naczyń zostałam by zobaczyć kto przyjedzie do ostatniej grupy. Gdy otworzyły się drzwi myślałam ze śnię, to był mój ulubiony zespół, One Direction. Widziałam jak moja mama się uśmiecha do mnie po czym się okazało że ona o chłopakach których ja tak kocham wiedziała już dawno. Wiedziała że to będzie najlepsza niespodzianka w te wakacje!
Chłopacy z zespołu się przedstawili i poprosili by uczestnicy ich grupy tez się przedstawili i podzielili na perkusistów, gitarzystów, klawiszy a reszta miała śpiewać. No i się zaczęło, jedni pokazywali jak grają a inni pokazywali co potrafią w śpiewaniu. Gdy już wszyscy skończyli nagle Niall spojrzał w moją stronę mówiąc że teraz jest moja kolej. Zanim zdążyłam zaprzeczyć, wszyscy już krzyczeli żebym pokazała co potrafię. Niall zapytał co chce zaśpiewać a ja miałam w głowię tylko jedną piosenkę, WMYB. Jeden z chłopaków znał ją i zaczął grać ją na gitarze a ja zaczęłam śpiewać.
Gdy skończyłam, Zayn zaczął się śmiać z Harrego że lepiej zaśpiewałam jego solówkę niż on sam. No i w ten sposób właśnie znalazłam się w grupie muzyków.  Codziennie mieliśmy próby, byliśmy zgraną grupą i szło nam całkiem dobrze.
Za nami już dwa tygodnie obozu a ja bawiłam się świetnie. Ale najlepsze miało jeszcze nadejść.
To był piątek około godziny 20 kiedy szłam na pomost posiedzieć i posłuchać muzyki, gdy nagle podszedł do mnie Liam i zapytał czy pójdę z nim na spacer. Od razu się zgodziłam i poszliśmy w stronę dużej łąki.
Wróciliśmy po jakimś czasie ale to nie był koniec, siedzieliśmy na pomoście jeszcze jakieś dwie godziny rozmawiając i śmiejąc się. Było cudownie ale musiałam iść bo usłyszałam wołanie mojej mamy. Nie mogłam zasnąć całą noc myśląc tylko o NIM.
Następnego dnia poszłam na śniadanie i nic nie było by w tym dziwnego gdyby nie to że wszyscy się na mnie gapili. Zjadłam i szybko wyszłam. Po drodze do mojego domku spotkałam Liama który wytłumaczył mi że ktoś wczoraj nas widział na pomoście i cały obóz teraz o tym mówi, wszyscy myślą że jesteśmy razem, była w szoku. Ale może jednak nie, w szoku to dopiero byłam gdy Liam zapytał czy nie chcę być jego dziewczyną! Przez chwilę nie mogłam nic powiedzieć ale gdy Liam mnie pocałował to już oboje wiedzieliśmy że będziemy parą. Nie mogłam się doczekać aż wrócę do domu i opowiem wszystko Agacie!.

Z Liamem byliśmy nierozłączni a do końca obozu zostały jeszcze tylko 3 dni! Bałam się ze po obozie to wszystko się skończy.
W ostatnim dniu każda grupa miała pokazać czego się nauczyli przez te 5 tygodni. Pierwsza grupa pokazała przedstawienie ‘Romeo i Julia’ , druga grupa jakiś nowoczesny taniec  a nasza, trzecie grupa, zaśpiewała ‘Lego House’ –Ed Sheeran. Na sam koniec obozu chłopacy z One Direction zaśpiewali nam ‘Rock Me’ gdzie ja razem z nimi zaśpiewałam refren. Było ekstra, a Liam pocałował mnie przy wszystkich.

Więc może koniec obozu wcale nie będzie oznaczał końca nas?  

poniedziałek, 7 stycznia 2013

#27 ... One Direction cz1.


do tego napewno jeszcze dopisze drugą część a jak narazie mam nadzieję że sie zadowolicie tym <3
Olimpia x.
______________________________________________
- nie wierze! Kto takim gówniarzą daje prawa jazdy! Przecież oni jeździć nawet nie umieją – usłyszałam mojego zdenerwowanego tatę kiedy wrócił do domu.
- co się stało ? – spytałam moja mama.
- jakiś młody idiota wjechał w tył mojego samochodu- wytłumaczył tata. No tak, nic więcej nie trzeba zrobić żeby go nieźle wkurzyć oprócz popsucia mu jego ukochanego samochodu. – rozumiesz to? Nawet nie miał czasu ze mną porozmawiać. Wymieniliśmy się numerami i powiedział ze się ze mną skontaktuje.
- uspokój się już. Na pewno nie zrobił tego specjalnie. – uspokajała go mama.
- niech lepiej się szybko do mnie odezwie. – powiedział a ja wróciłam do swojego pokoju.


Następnego dnia gdy wracałam ze szkoły zauważyłam pełno dziennikarzy przed moim domem. Nie wiedząc o co chodzi ruszyłam w stronę drzwi wejściowych a ci zaczęli robić mi zdjęcia i zadawać pytania. Zignorowałam ich.

- mamo co tu się dzieje!? – spytałam gdy tylko znalazłam się w kuchni.
- mogłabyś zalać te dwie herbaty i potem zanieść je do salonu bo przyjechał ten chłopak co tata wczoraj o nim mówił a ja zaniosę ciasteczka. – powiedziała mama spokojnie nie odpowiadając na moje pytanie.
- pewnie. – odparłam i mama zniknęła za drzwiami kuchni.


- zaraz tu przyjdzie! – powiedziała mama kiedy znalazła się już w salonie.- nie mówiłam jej jeszcze że to ty. Ale to będzie dla niej niespodzianka.
- ale ty sobie kolego nie myśl że jak jesteś idolem mojej córki to ja o wszystkim zapomnę – zwrócił się mój tata do chłopaka siedzącego naprzeciwko niego.
- oczywiście, rozumiem. Nawet bym się nie warzył o tym pomyśleć. Jestem tu zupełnie prywatnie- odparł.
- no to super.


- mam te herbaty ale nie wiedziałam ile cukru dać więc wzięłam też cukierniczkę- powiedziałam wchodząc powoli do salonu.  Zamurowało mnie gdy zobaczyłam kto tu jest.
- kochanie przynieś te herbaty tu bo zaraz je zrzucisz- odparła moja mama. Zaniosłam je nie mówiąc nic. Już chciałam wychodzić z salonu ale moja mama zdążyła złapać mnie za rękę.
- kochanie nie przywitasz się z gościem? – spytała.
- erm ..  jestem [t.i]- zaczęłam nieśmiale.
- miło mi, Zayn Malik. – chłopak wyciągnął rękę w geście przywitania się. – fanka rozumiem?
- nie do końca – odparłam.
- nie?! A przecież te plakaty w twoim pokoju i w ogóle – powiedziała zszokowana mama.
- nie jestem fanką, jestem Directioner. – zaśmiałam się.
- a no chyba że tak. – powiedziała radośniej już mama.
Chłopak wyciągnął telefon z kieszeni, coś tam napisał i zaraz go schował po czym wrócił do rozmowy z moim tatą na temat wczorajszego wypadku.
Zajęło im to jeszcze z pół godziny gdy nagle rozległo się puknie do drzwi.
- otworzę – powiedziała mama wstając.

- Dzień dobry. – przywitał się blondyn wchodząc do salony.
- przepraszam że nie uprzedziłem ale Niall był w pobliżu i pomyślałem że może [t.i]  chciała by także go poznać więc napisałem do niego. – zaczął tłumaczyć mulat. – przepraszam ale nie ma reszty w Londynie dzisiaj. –zwrócił się do mnie.
- nie no tego już za wiele. Dwóch członków mojego ulubionego zespołu siedzi w moim salonie! To się nie dzieje naprawdę! – powiedziałam. Byłam w szoku, nie wiedziałam jak mam się zachować.
-nie no w sumie to ja jeszcze stoję- odparł Irlandczyk i wszyscy zaczęliśmy się śmiać.

Po dodatkowych 20 minutach wszystko pomiędzy moim tatą a Zaynem było już wyjaśnione. Chłopacy właśnie mieli się zbierać gdy ja niepewnie poprosiłam o zdjęcie z nimi.
- a co ty na to żebyśmy razem gdzieś wyszli.? Znaczy za jakieś 2 lub 3 dni jak reszta wróci. Tak szóstką. – zasugerował Horna.
- nie wiem , znaczy. .. to dla was nie problem? – spytałam niepewnie.
- no coś ty. Cała przyjemność po naszej stronie. – odparł.
- to pewnie, czemu nie – uśmiechnęłam się do niego.
- to podaj mi może swój numer i jak będzie już coś wiadomo to dam ci znać.
- okay. – podałam chłopakowi swoją komórkę żeby ten mógł przepisać sobie mój numer. – jest jeszcze coś o czym zawsze marzyłam, oczywiście pomijając poznanie was. Jeśli podam wam moją nazwę na Twitterze to zaobserwujecie mnie ? – w końcu zebrałam się na odwagę żeby się zapytać.
- oczywiście. – odparł tym razem Zayn.
- dziękuje, naprawdę dziękuje! – mówiąc to przytuliłam się do nich.
Szczerze mówiąc byłam przekonana że już więcej się ze mną nie skontaktują. Ale spotkanie ich i rozmowa z nimi w sumie mi wystarczy. Jeszcze może mnie na Twitterze zaobserwują, to już dopiero spełnienie marzeń. 

niedziela, 6 stycznia 2013

#26 .. Liam


To był początek września, dni zaczynały być krótsze i temperatura była niższa. Dla osób w moim wieku wrzesień oznaczał początek szkoły. Jutro wszyscy mieliśmy znów wrócić do szkoły tylko że w tym roku miało być trochę inaczej.
Chodziłam do szkoły żeńskiej z internatem co oznaczało zero chłopaków. Ale w tym roku mieli połączyć naszą szkołę ze szkołą męską. Fajnie co nie?! To miało być dopiero coś, a już myślałam że stracę te lata bez chłopaków.


Wyszłam z samochodu mojej mamy żegnając się z nią. W jednej ręce trzymałam swoją czarną torbę a drugą przeczesywałam moje brązowe długie włosy. Ruszyłam przed siebie. Widziałam swoje odbicie w oknach budynku, miałam na sobie mundurek szkolny: biała koszula z niebiesko-szarym krawatem, czarna marynarka do tego czarno-biała spódniczka w kratkę z białymi podkolanówkami i czarnymi balerinami. Wyglądałam ‘mądrze’.

Spacerując po naszej dużej szkole ‘obczajałam’ nowych uczniów czyli chłopaków, wyglądali uroczo w naszych szkolnych mundurkach. Nagle zauważyłam przystojnego bruneta. Zamurowało mnie! Czułam jakby wszystko teraz działo się w spowolnionym tempie. Był dosyć wysokim brunetem z brązowymi lśniącymi oczami.

- [t.i] !! Heeey! Jak ja dawno cię nie widziałam!! Jak tam wakacje? – nagle z moich rozmyślań wyciągnęła mnie moja przyjaciółka z którą nie widziałam się przez całe wakacje.
- oo boże ! jak się cieszę że znowu będziemy razem! Kolejny rok w tym samym pokoju! – powiedziałam pomijając pytanie o wakacjach.
- kolejny ale już ostatni – odpowiedziała Kinga.
- będzie dobrze, wykorzystamy ten rok jak najbardziej się da- odparłam a ta mnie tylko przytuliła. Dzieliłyśmy ten sam pokój od początku szkoły czyli już jakieś 4 lata.
Rozmawiając poszłyśmy w stronę naszego pokoju w poszukiwaniu naszych dwóch pozostałych przyjaciółek które dzieliły ze sobą pokój zaraz obok naszego.

Godzinę później wszystkie zeszłyśmy na dół bo miał odbyć się pierwszy tego roku apel. Byłam trochę zdenerwowana bo byłam przewodniczącą szkoły co wiązało się ze staniem na początku sali razem z dyrektorką i NOWYM przewodniczącym szkoły. Nie wiedziałam czego się spodziewać.

Weszła do sali gdzie wszędzie było słychać rozmowy na temat nowych uczniów, wakacji lub planów na ten rok. W tłumie ujrzałam Magdę. Była ona główną osobą w tej grupie ‘plastików’. Zmierzyła mnie wzrokiem. Pewnie mnie nienawidziła bo to ja zostałam przewodniczącą szkoły a nie ona ale mnie to jakoś nie ruszało.

W końcu odważyłam się spojrzeć w miejsce gdzie miała stać przez cały apel i przewodniczący już tam stał. Drugi raz dzisiejszego dnia stanęłam jak wryta. Przewodniczącym szkoły okazał się brunet którego wcześniej już widziałam.
Wzięłam głęboki wdech i powoli ruszyłam w jego stronę.

- hej. – chłopak uśmiechnął się do mnie.
- hej – opowiedziałam grzecznie. – [t.i] [t.n], przewodnicząca szkoły. – przedstawiam się.
- Liam Payne, przewodniczący szkoły. – uśmiechnął się znowu ..  miał taki piękny uśmiech.  Wyciągnął rękę przed siebie w geście przywitania się którą ja oczywiście uścisnęłam.
-  miło cię poznać – odparłam kiedy dyrektorka weszła do sali.

Po apelu Pani Duff poprosiła aby nasza dwójka została.              
- skoro jesteście teraz głównymi uczniami, oczekuję od was że będziecie przynajmniej godzinę dziennie po szkole spędzać na spotkaniach dotyczących szkolnych wydarzeń lub wycieczek na które sądzicie że uczniowie chcieli by jechać. Jasne ?- zapytała dyrektorka gdy zostaliśmy już sami.
- oczywiście. – odpowiedzieliśmy równocześnie i Pani Duff wyszła zostawiając nas samych.
- czyli co .. jutro po szkole? – spytał Liam.
- pewnie - przytaknęłaś.
- to jesteśmy umówieni. – powiedział Liam sprawdzając godzinę na swoim zegarku który miał na nadgarstku. Zdążył się jeszcze tylko do mnie uśmiechnąć i zaraz zniknął za drzwiami sali.
Ja miałam w myślach tylko jedno. Czy przez ‘umówieni’ Liam miał na myśli coś więcej niż tylko gadanie o szkolnych sprawach. Uśmiechnęłam się sama do siebie i wróciła do mojego pokoju nie mogąc doczekać się jutra.