niedziela, 13 kwietnia 2014

#39 - Zayn

Imagin pisany troche na podstawie mojej prawdziwej historii więc jest on dość specjalny dla mnie.
Mam nadzieje że się wam spodoba ;) 


- Widzisz tego chłopaka? – zwróciłam się do przyjaciółki gdy po raz kolejny zauważyłam go kiedy przechodził.
- Który to on ?
- Ten w czarnych włosach z niebieskim plecakiem.
- Ładny!! – powiedziała Agata kiedy w końcu mogła mu się przyjrzeć.
Od paru tygodniu zaczęłam zwracać uwagę na pewnego chłopaka który często przesiaduje sam. Miał bardzo ciemne włosy i czekoladowe oczy, mogłabym się w nich rozpłynąć! Chociaż że go nie znałam to miał coś takiego w sobie że serce biło mi szybciej na jego widok.
- Zagadaj do niego! – powiedziała moja przyjaciółka widząc jak patrzę się w jego stronę.
- Zwariowałaś? Pomyśli że jestem idiotką czy coś … nie jestem raczej na tyle odważna.
- To ja do niego podejdę – zaproponowała.
- Daj spokój Agata, nie mam u niego szans! – mówiąc to zaczerwieniłam się bo chłopak popatrzył mi prosto w oczy.
Miałam pewne przeczucie co do niego ale nie chciałam jeszcze nikomu o tym wspominać ponieważ nie wiedziałam czy mam rację.
3 tygodnie później:
*Zain Malik. ZAIN MALIK* - odczytałam smsa od Agaty nie mając pojęcia o co jej chodzi więc odpisałam jej pytając kto to jest ten Zain. Takiej odpowiedzi się nie spodziewałam: *To ten twój ukochany. Przy sali gimnastycznej na tej tablicy gdzie są informacje o sporcie było jego zdjęcie z jego imieniem!!!! Musisz znaleźć go na fejsie!*
Byłam szczęśliwa z faktu że może jakoś uda mi się do niego zagadać a przecież online to najprostszy sposób ale z drugiej strony bałam się że chłopak pomyśli że go szpieguje czy coś w tym stylu.
Wracając do domu weszłam na FB na telefonie i wpisałam „Zain Malik”, po chwili przeszukiwań nie mogłam go znaleźć więc się poddałam myśląc że po prostu nie ma konta na fejsie.
Siedząc w domu nie mogłam się na niczym skupić bo cały czas myślałam o chłopaku ze szkoły więc zadzwoniłam do Agaty żeby obmyślić jakiś plan.
-Na tej tablicy był też chłopak z jego klasy – powiedziała moja przyjaciółka.
- Pamiętasz jego imię !?!? Proszę powiedz że pamiętasz!
- Hmm .. to był chyba Robbie .. a tak, Robbie Smith! – od razu kiedy Agata powiedziała jego imię wpisałam w wyszukiwarce na Facebooku i go znalazłam. Nie miał nic zablokowane więc weszłam w jego listę znajomych z nadzieją że może tam jakoś znajdę mojego „ukochanego”
- Boże Agata jesteś geniuszem !!! Znalazłam! Jego imię pisze się przez Y nie I dlatego mi nie pokazało! Zayn Malik. I co teraz?
- Dodaj go!!!! – zachęciła mnie przyjaciółka.
- Ale … on ma dziewczynę. – powiedziałam zasmucona kiedy weszłam na jego profil.
- Kurde.. ale to nic! Ja na twoim miejscu i tak bym go dodała. – po chwili namysłu zrobiłam tak jak doradziła mi Agata.
- Już. – powiedziałam zdenerwowana. – A jak nie przyjmie i będzie miał mnie za idiotke?
- Raz się żyje kochana, jak byś nie spróbowała to byś się nie dowiedziała.
Po 40minutach oczekiwania na jakiekolwiek powiadomienie od Zayna zrezygnowałam i poszłam wziąć kąpiel.
*Heyy, znamy się z Uxbridge College co nie?* - wracając z kąpieli od razu weszłam na FB z nadzieją że będzie coś od Zayna i tym razem się nie pomyliłam.
*No cześć. Tak, często cię widuje między lekcjami. Byłeś na liście osób które mogę znać na FB więc cię dodałam* - od razu odpisałam wymyślając głupią wymówkę na to jak go zdołałam znaleźć.

Pisaliśmy przez jakieś 3 godziny; nie brakowało nam tematów do rozmowy co wróżyło dobrą przyszłość dla naszej „znajomości”. Niestety na razie nic jeszcze nie wspomniał o swojej dziewczynie ani o tym co ja przeczuwałam ale Zayn napisał że następnym razem jak mnie zobaczy to mi pomacha co dało mi to do myślenia.
Przez kolejnych parę dni pisaliśmy codziennie. O wszystkim i o niczym, rozmowa ciągnęła się godzinami. W szkole gdy się widzieliśmy to machaliśmy do siebie z odległości ale Zayn nie odważył się podejść.
Po jakichś 4 tygodniach naszej znajomości i codziennego pisania, Zayn w końcu otworzył się przede mną.
*Ty wiesz że ja jestem głuchy?* - napisał.
 Wiedziałam !!! O to mi cały czas chodziło. Głupio było mi się spytać wprost ale miałam przeczucie że tak jest.
*Domyślałam się.* - odpisałam.
*Chciałem ci o tym powiedzieć od razu ale bałem się że nie będziesz już ze mną chciała pisać, polubiłem cię.*
*Nawet tak nie mów! To że nie słyszysz nie znaczy że jesteś inny. Poznałam jaki jesteś w środku i to się najbardziej liczy!. Ale dziękuje że mi o tym powiedziałeś!* - byłam szczęśliwa że o tym wspomniał ponieważ świadczyło to że mi zaufał. Jeszcze tylko jedno, co z jego dziewczyną? Nie zamierzałam pytać bo bałam się odpowiedzi.
Strasznie się do Zayna zbliżyłam przez kolejne dwa miesiące. Można byłoby powiedzieć że powoli się w nim zakochuje aczkolwiek wolałam o tym tak nie myśleć bo Zayn często powtarzał że jesteśmy „przyjaciółmi”.
Pewnego dnia w końcu postanowił wspomnieć o swojej dziewczynie. Przeprowadziliśmy krótką rozmowę na temat naszych byłych i tego co jest teraz, gdy zaczęłam wypytywać o jego ukochaną, Zayn szybko zmienił temat więc nie zdołałam się dużo o niej dowiedzieć. 
Nigdy więcej o niej nie wspominał.
 W szkole były zajęcie pozalekcyjne z języka migowego na które postanowiłam uczęszczać, chłopak wspierał mnie w nauce tego bo wiedział że robie to właśnie dla niego. Często siedzieliśmy razem na przerwach i ćwiczyliśmy to co się już nauczyłam a czasami nawet chodził ze mną na lekcje co mnie bardzo cieszyło bo mogłam udowodnić Zaynowi że zrobiłabym dla niego wszystko.
Mieszkaliśmy od siebie jakieś 40minut autobusem więc nie spotykaliśmy się „przypadkowo” na mieście ani też nigdy nie umówiliśmy się na wyjście poza szkołą co trochę mnie smuciło ponieważ bardzo chciałam spędzić z nim trochę czasu bez wszystkich tych ludzi patrzących się na nas w szkole.
2 miesiące później:
- Czemu ty jeszcze tracisz swój czas na niego? – spytała mnie Becca, koleżanka z klasy.
- O co ci chodzi?
- No o tego Zayna !! Co on ci może zaproponować? „Przyjaźń”? – powiedziała podkreślając słowo „przyjaźń” na co zrobiło mi się smutno.
- A może ja nic więcej od niego nie oczekuje?
- Proszę cię, przecież to widać ze na niego lecisz a on dość ze ma dziewczynę to jeszcze jest głuchy! – nie sądziłam że Becca by to kiedykolwiek mu wytknęła.
- WOW. Serio ? No i co z tego że jest głuchy?  Przynajmniej dałam mu szanse jak każdemu innemu człowiekowi. Tylko dlatego że nie słyszy nie znaczy że jest inny! Poznałam go od środka bo tak powinno się nawiązywać znajomości a to że lubię go trochę bardziej niż on mnie to już nie moja wina! Nic nie poradzę na to że się w nim zakochałam!. – Pierwszy raz wypowiedziałam te słowa na głos, ulżyło mi. Już od jakiegoś czasu czułam do Zayna coś więcej niż do zwykłego kolegi ale nie mogłam mu o tym powiedzieć, nie chciałam zepsuć naszej przyjaźni a miałam pewność że nie darzy mnie tym samym uczuciem ponieważ miał dziewczynę.
*Hey, moglibyśmy się spotkać dzisiaj po szkole?* - przed ostatnią lekcją dostałam wiadomość od Zayna.
*Pewnie, gdzie?*
*Bądź w tej kafejce za rogiem”
*Okay, do zobaczenia!*
Ciekawiło mnie co chciał, nigdy nie proponował spotkania poza szkołą.
Gdy przyszłam do umówionego miejsca Zayn już tam siedział więc podeszłam do niego. Uściskał mnie na powitanie i od razu wręczył mi kartkę którą zaczęłam czytać.
„ Dziękuje ci za wszystko. Nigdy nie dostałem takiej szansy jaką dałaś mi ty, wiele to dla mnie znaczy. Całe życie byłem wyśmiewany i traktowany gorzej przez „znajomych” tylko dlatego że nie byłem do końca tacy jak oni. Nie wszystkim to mówię ale tak naprawdę nosze aparat słuchowy który pomaga mi słyszeć, nie jest idealnie ale daje rade, wiele ludzi myśli ze noszę go tylko po to żeby pokazać ze jestem głuchy, mało kto zna mnie tak dobrze jak ty.
Słyszałem dzisiaj twoją rozmowę z Becca, jeżeli to wszystko to prawda to chciałbym ci powiedzieć że parę dni temu zerwałem ze swoją dziewczyną ponieważ czuje do ciebie coś więcej, nie chciałem jej okłamywać.
Nie wiem co teraz z tym wszystkim zrobimy ale chce ci powiedzieć że jesteś niesamowitą osobą więc dbaj o siebie i nie pozwól nikomu siebie zranić.”

Po przeczytaniu tego liściku łzy zaczęły mi spływać po policzkach. Podeszłam do Zayna i najnormalniej w świecie go pocałowałam co chłopak oczywiście odwzajemnił. Nigdy w życiu nie byłam szczęśliwsza. To może być początek czegoś naprawdę wspaniałego lub początek jakiejś katastrofy ale na razie mam zamiar cieszyć się tym że Zayn odwzajemnia moje uczucia i pragnie spróbować tego o czym ja już dawno marzyłam.

piątek, 15 marca 2013

#38 .. Louis cz2.


druga część tego imagina ... 

- [t.i] .. !!! [t.i] !! … - wołała mnie Kasia. – boże co z nią? Ile można spać!! [t.i] śniadanie na stoleee !!!! ..  dobra idę ją obudzić. – powiedziała i udała się na górę.
- o matko !!!!!! boże !!! Lou !! Zuza !!! chodźcie tu wszyscy !!! albo nie .. !!! dzwońcie po karetkę !!!! .. szybko !!! – krzyczała Kasia łamiącym się głosem.

- co się tu stało? Musisz mu Kasiu powiedzieć wszystko po kolei. – powiedziała policjantka.
- przyjechaliśmy tu jak zawsze na taką małą imprezę .. wypiliśmy trochę i potem poszliśmy szybko spać .. [t.i] poszła na górę w międzyczasie i tyle ją widziałam … nie mówiła nic że coś jest nie tak … boże jak to mogło się stać – dziewczyna strasznie płakała.
- przepraszam ale właśnie znaleźliśmy w torbie dziewczyny trzy listy. Jeden jest właśnie do Pani Kasi. – powiedział jakiś mężczyzna który od jakiegoś czasu tu wszystko sprawdza.
- dobrze dziękuje – powiedziała kobieta która przesłuchiwała Kasię. – mogłabyś go przeczytać? Może jest tu coś ważnego .. coś co mogłoby nam pomóc .. .
- mogłabym go najpierw sama przeczytać? – spytała Kasia.
- dobrze. Wrócę za 10 minut do ciebie.
- dziękuje …

„Przepraszam że będziesz musiała przechodzić przez to całe przesłuchanie i w ogóle ale ja musiałam. Chcę żebyś wiedziała co było przyczyną aczkolwiek chciałabym abyś nie mówiła nikomu o tym. W pierwszą noc gdy poszłam na górę przyszedł do mnie pijany Louis.. i on wtedy .. mnie zgwałcił. Płakałam, krzyczałam, błagałam ale on nie przestawał.
Nie było by to aż takie złe gdyby nie fakt że kilka lat temu zrobił to samo mi mój ojciec .. wspomnienia wróciły .. Przepraszam Cię za wszystko i dziękuje za to że byłaś moją przyjaciółką. [t.i]”

- o boże!! Louis !!!! kurwa Louis !!!!!! – krzyczała zapłakana dziewczyna. - co ty kurwa jej zrobiłeś !!!!! zabiję cię !!! jak mogłeś !!!!! co ci ona zrobiła !!
- Kaśka uspokój się !! to nie tak! Ja też dostałem list .. ja nic nie pamiętam ..
- chociaż mógłbyś nie kłamać !! ..  a ja za ciebie ręczyłam !! mówiłam jej że się z tobą przyjaźnię .. że jesteś fajnym chłopakiem i że powinna dać ci szanse !!! a ty?!! A ty ją ….
- przestań !!! to nie jest tak! Byłem pijany .. nie panowałem nad sobą …
- a teraz jesteś z siebie dumny … ? – spytała ironicznie.
- co się tu dzieje? – podeszła do nich policjantka.
- nic .. chce zostać sama- mówiąc to Kasia wyszła.

- mamo … - szepnęłam.
- [t.i] !!! ty żyjesz ! córeczko .. ! kochanie nawet nie wiesz jak się cieszę !! tak się bałam .. – powiedziała ze łzami w oczach. – poczekaj skarbie pójdę po lekarza.
- witaj [t.i] .. jak się czujesz? – spytał mnie lekarz.
- chyba .. dobrze? – odpowiedziałam niepewnie.
- wiesz .. miałaś wielkie szczęście ..  nie przecięłaś głównej żyły .. straciłaś bardzo dużo krwi dlatego byłaś prawie tydzień w śpiączce ale na szczęście jesteś silną dziewczyną. – tłumaczył doktor. – zrobimy ci jeszcze kilka badań aby sprawdzić czy wszystko jest dobrze i po paru dniach powinnaś już wyjść. – dokończył.
- dobrze. Dziękuje bardzo – powiedziała moja mama.

3 dni później:
- [t.i], masz gościa. – weszła do mojej sali pielęgniarka.
- kto to? – spytałam.
- powiedział ze nazywa się Louis.
- erm .. no dobrze .. niech wejdzie … - odparłam niepewnie.

- hey [t.i] – powiedział Lou.
- erm hey.
- jak się czujesz?
- nienajgorzej …
- bo ja chciałem … przeprosić.
- Lou … nie chce do tego wracać.
- dobrze .. ale chce żebyś wiedziała że bardzo tego żałuję .. naprawdę nie wiem co się wtedy ze mną stało .. i gdyby nie ten twój list to pewnie bym tego nawet sobie nie przypomniał. Tak mi przykro – skończył i wyszedł. Nie miałam siły ani ochoty go wołać.  Chciałam zostać sama, przemyśleć to wszystko.
- słucham? – odebrałam telefon.
- witaj [t.i]. – usłyszałam głos Kasi. – jak się czujesz?
- w kółko te same pytania … - zaśmiałam się.
- przepraszam.
- spoko .. chyba wszystko dobrze …
- to erm .. dobrze.
- eii Kaśka co jest?
- bo wiesz jak napisałaś w liście że nie chcesz żebym komuś mówiła o tym że to jego wina i w ogóle .. no to pewnie chcesz go tak jakby przed tym wszystkim ochronić .. znaczy tak sobie pomyślałam ze pewnie napisałaś to bo nie chcesz żeby on miał problemy z policją ..
- no tak jakby masz racje .. ale możesz powiedzieć o co ci chodzi?
- Louis chce iść na policję i o wszystkim powiedzieć! –w końcu moja przyjaciółka powiedziała co ją gryzło.
- on nie może tego zrobić !! przecież nic mi się nie stało ! po co on ma mieć problemy przez praktycznie nic!! – nie wiedziałam co teraz robić.
- właśnie .. próbowałam go powstrzymać ale on nie chce mnie słuchać .. twierdzi ze mu się to należy.
- kurwa wielki rycerz się teraz znalazł. – powiedziałam lekko wkurzona. – dobra .. dzięki za telefon .. potem się odezwę .. Paa – pożegnałam się z Kasią i od razu zawołałam pielęgniarkę.
- słucham? – spytała.
- muszę stąd wyjść! Przynajmniej na godzinę !!
- ale nie możesz …
- albo mi pani pomoże albo sama wyjdę ! – powiedziałam.
- dobrze .. tylko musisz szybko wrócić .. !!
- dziękuje dziękuje dziękuje !!! – odparłam i poszłam się szybko przebrać w moje ciuchy.

- Louis proszę cię nie rób tego !! – krzyczałam gdy go tylko zobaczyłam przed komisariatem.
- co ty tu robisz?! Nie powinnaś być teraz w szpitalu!?
- powinnam! Ale nie mogę ci pozwolić na to żebyś tam poszedł ..
- ty chyba nie wiesz co mówisz .. patrz co ci zrobiłem .. – wskazał na szwy na moim nadgarstku.
- posłuchaj mnie chociaż raz! – nadal krzyczałam. – to nie jest tak że to tylko przez to .. parę lat temu .. mój ojciec mnie zgwałcił .. i te wszystkie wspomnienia wróciły .. i ja nie wiedziałam co mam robić .. bo nie chciałam znowu tego przeżywać .. tego bólu, tego uczucia … przyznam, nie popisałeś się tym co zrobiłeś ale .. ja nie mam ci tego za złe .. bo .. ja się w tobie zakochałam Lou … zraniłeś mnie ale to co jest tutaj – pokazałam na moje serce. – jest silniejsze od tego co się stało.
- [t.i] … nie chciałem .. przepraszam!! – chłopak zaczął płakać razem ze mną tuląc mnie. – tak cię bardzo przepraszam. Nie wiem jak mogę ci to wynagrodzić .. przepraszam ..
- nic nie musisz robić .. tylko obiecaj że już tego nie zrobisz i że już zawsze będziesz przy mnie. – spojrzałam w jego piękne oczy.
- obiecuję.. – powiedział złączając nasze usta.

niedziela, 10 marca 2013

#37 ... Mr. Styleees


Kiedy szliśmy razem na te przesłuchanie on obiecywał mi że nic się między nami nie zmieni, że wszystko będzie po staremu i jeżeli zajdzie dalej to na pewno o mnie nie zapomni …
Harry Styles był moim przyjacielem od kołyski jak to się mówi … robiliśmy razem wszystko i zawsze byliśmy nierozłączni … każdy wiedział że Hazza ma talent do śpiewania i w końcu kiedy udało mi się go namówić na wzięcie udziału w X-Factor on sam w to uwierzył. Oczywiście przeszedł dalej ale w Bootcamp’ie połączyli go z 4 innymi chłopakami. Na początku Harry mówił mi że nie jest pewien co do nich ale tylko gdy przeszli dalej do domu jurorskiego wszyscy się zaprzyjaźnili. Nie wygrali tego show, byli na 3 miejscu aczkolwiek Simon Cowell postanowił im pomóc i podpisać z nimi kontrakt.
Przez pierwsze parę miesięcy udawało nam się ten kontakt jeszcze jako tako utrzymywać ale gdy zespół w którym on jest stawał się coraz sławniejszy on o mnie zapominał. Nie chciałam się narzucać więc kiedy on przyjeżdżał do swojego rodzinnego domu ja się starałam nie wchodzić mu w drogę a ewidentnie mu to nie przeszkadzało bo jakoś szczególnie mnie nie ‘szukał’. Po jakimś czasie dałam sobie już spokój z naszą przyjaźnią i z nim.
Po dwóch latach Harry łaskawie się do mnie odezwał. Gdy przyjechał do domu po jednej z ich tras koncertowych chciał się ze mną spotkać, zgodziłam się oczywiście. Dużo rozmawialiśmy, nawet nie wiem kiedy pomiędzy nami zaczęła narastać ochota na sex. Zrobiliśmy to. Harry wyjechał po paru dniach i nasz kontakt znowu się urwał.
Po paru tygodniach zaczęłam się źle czuć. Poszłam do lekarza a tam stwierdzili że jestem w 5tygodniu ciąży !!!! Na początku byłam w szoku! Nie docierało to do mnie ale po jakimś czasie postanowiłam porozmawiać z mamą. Powiedziałam jej o wszystkim i o tym że Harry był moim pierwszym i jedynym więc to musi być jego dziecko .. ona z racji tego że Anne jest jej przyjaciółką postanowiła że musimy jej o tym powiedzieć jak najszybciej.
Następnego dnia Anne przyszła do nas na obiad. Ciężko było ale jakoś jej o tym powiedziałam. Byłam strasznie zdziwiona gdy ta się cieszyła!! Mama Harrego powiedziała że to super nowina i będzie kochać to dziecko nawet jeżeli Harry nie zaakceptuje tego. No właśnie … to mnie najbardziej bolało … bałam się reakcji Harrego ..  nie chciałam mu niszczyć życia.. marzeń …
Anne obiecała że gdy tylko Harry wróci do domu ona z nim porozmawia i wypyta go o rodzicielstwo ale nie powie mu o mnie, powiedziała że będę musiała to sama zrobić.
5miesięcy później:
- Harry kochanie ale ty nie możesz tak się bawić tymi biednymi dziewczynami – powiedziała Anne do swojego syna przy śniadaniu czytając artykuł o jego kolejnym romansie.
- oii tam mamo nie przesadzaj… one i tak nie biorą tego na serio – tłumaczył się.
- a jak któraś zajdzie w ciąże?
- ermm … trudno wtedy … będę płacił alimenty czy coś
- czyli nie zaopiekował byś się nią?
- no mówię przecież że płaciłbym alimenty
- oii kochanie .. ale pieniądze to nie wszystko .. dziecko też potrzebuje ojca
- ja teraz nie mam czasu na żadne dzieci …
Anne spojrzała się w moją stronę i gestem głowy pokazała mi że mam wejść. Harry to zauważył i odwrócił się, nie miał pojęcia że zastanie tam mnie z ciążowym brzuchem.
- co tu się dzieje!??? [t.i] … proszę powiedz że …
- przykro mi Harry .. ale wtedy tej nocy … przepraszam – wybiegłam z płaczem. Nie mogłam już na niego patrzeć, mówić mu o tym ze świadomością że on tego nie chce.

- [t.i] to nie tak … naprawdę ..  – tłumaczył Harry gdy znalazł mnie. W sumie nie było to trudne bo poszłam w miejsce gdzie zawsze chowaliśmy się gdy jeszcze się przyjaźniliśmy.
- nie tak?! Więc jak!? Harry ja to słyszałam .. to wyszło z twoich ust .. ja cię przepraszam za to – wskazałam na mój brzuch- ja też tego nie chciałam! Nie planowałam tego! Myślisz że w wieku 19 lat marzyłam o dziecku!? Nie !!! ale trudno ! stało się … nic już na to nie poradzimy .. czy chcesz czy nie ja to dziecko zatrzymam więc nawet nie próbuj mi wmawiać żadnej aborcji … nie chce twojej kasy ! Ona nawet nie będzie musiała wiedzieć o twoim istnieniu jeżeli tak sobie zażyczysz .. przecież to nie jest trudne wymyśleć jakąś historyjkę czemu nie ma ojca !!! – krzyczałam.
- proszę cię uspokój się .. – przerwał mi. – to nie jest tak że ja nie chce dziecka … gdy moja mama spytała się mnie co bym zrobił to odpowiedziałem tak bo byłem pewny że bym żadnej z tych kobiet nie kochał …  nawet do głowy by mi nie przyszło że mogła mówić o tobie ..
- przestań … co to za różnica czy to ja czy jakaś blond modelka?! Dziecko to dziecko !!!! proszę cię … zostaw mnie już.
- do jasnej cholery [t.i] !!! ja ci tu próbuję powiedzieć że cię kocham a ty kurwa mi wmawiasz coś o modelkach!!! – teraz to on podniósł głos.
- ty … mnie … ?
- tak! Kochałem cię przed tym całym X-Factorem … byłem pewien że nie mam u ciebie szans więc bycie w zespole i z dala od ciebie pomogłoby mi zapomnieć ale tak się nie stało .. wtedy gdy po tak długim czasie się spotkaliśmy … i potem co między nami się zdarzyło … nie mogłem o tym zapomnieć .. chciałem ci powiedzieć o moich uczuciach ale cholernie się bałem .. przepraszam.
- Harry .. przepraszam. – zaczęłam płakać a ten tylko podszedł do mnie bliżej i mocno przytulił.
- cii kochanie już cicho … nic się nie stało … wszystko będzie dobrze, obiecuję.

- a więc… który to już miesiąc? – spytał Harry gdy wracaliśmy już do domu.
- 7 …
- to już nie długo będziesz rodzić !!!??? – krzyknął zdziwiony.
- no tak ..  za jakieś dwa miesiące … -opowiedziałam spokojnie.
-  boże muszę przy tym być !!!!!
- a będziesz miał wtedy wolne?
- chyba nie .. ale to im powiem że przez dwa następne miesiące robię sobie przerwę. … nie mogę tego przegapić!! – mówił podekscytowany.
- a twoi fani?
- zrozumieją …
- obyś miał rację.

Trzy dni później Harry mi się oświadczył twierdząc że bardzo by chciał żebym nosiła już jego nazwisko gdy nasza córeczka przyjdzie na świat. Oczywiście się zgodziłam i zaraz po paru dniach odbył się nasz ślub; zaprosiliśmy tylko rodzinę i najbliższych przyjaciół.
Directioners zaakceptowali mnie i wiadomość o tym że ich idol będzie miał córeczkę. Było trochę hejtów na mnie ale większość pisało że Harry będzie wspaniałym ojcem i że mam szczęście że to akurat  z nim się związałam i życzą nam szczęścia.
Harry jest idealnym mężem… stwierdził że do czasu aż Darcy nie przyjdzie na świat ten będzie się mną zajmował bo ja w tym stopniu ciąży nie mogę już się przemęczać.
Nawet nie zauważyliśmy kiedy ten czas zleciał a już byłam w szpitalu na porodówce. Nasza córeczka urodziła się zdrowa; ma moje oczy ale loczki po tatusiu, jest piękna. One Direction postanowili jeszcze zawiesić działalność na przynajmniej kolejny miesiąc bo management stwierdził że Harremu przydadzą się wakacje z nową rodziną.
To wszystko stało się tak szybko … ale jestem bardzo szczęśliwą mamą Styles.

środa, 6 marca 2013

#36 .. Mr.Tomlinson ..


- ale przecież to nie moja wina!! –powiedziałam już mega wkurzona!
- jak nie twoja? Przecież to ty rzuciłaś we mnie tą cholerną piłką!
- no niby tak ale to nie było specjalnie !!
- przestańcie się kłócić już! – nauczyciel zaczął nas uspokajać.
- okay ale i tak nie będę z nim wszędzie łazić. – powiedziałam.
- no a jednak będziesz … twój kolega złamał nogę więc nie może wszystkiego sam robić .. będziesz mu pomagać.
- ale do toalety sam będzie chodził! – powiedziałam zła i odeszłam słysząc ich śmiechy.
Ale może od początku .. jakoś tydzień temu na w-f’ie dziewczyny grały w siatkę a chłopacy mieli trampolinę na tej samej sali. Pech chciał że gdy serwowałam piłkę nie trafiłam do końca w nią i zamiast lecieć przede mnie poleciała w stronę trampoliny no i trafiła w chłopaka który właśnie skakał. Ten po uderzeniu piłki spadł z trampoliny na ziemie a gdy nauczyciel do niego podbiegł ten narzekał że strasznie boli go noga. Nie było go przez tydzień w szkole no i jak się dzisiaj okazało ma złamaną nogę. Nauczyciel postanowił że mam mu pomagać z książkami, z dotarciem na lekcje i w ogóle bo to przeze mnie tak się stało. Ja w sumie nie wiem co o tym myśleć bo nie za bardzo znam tego chłopaka bo nie chodzi ze mną do klasy, akurat tylko na ta jedną felerną lekcje nasze klasy zostały połączone; nie byłam za ani przeciw ..  zobaczymy jak to będzie.

Następnego dnia:
- witaj [t.i] – powiedział do mnie chłopak ze złamaną nogą gdy podchodziłam pod recepcję.
- hey Louis.
- gotowa na opiekę nade mną ? – spytał i puścił mi oczko. Tak, zapomniałam dodać że Lou jest typem ‘flirciarza’ i jest takim szkolnym podrywaczem.
- a mam inny wybór? – spytałam ironicznie. – dobra co masz pierwsze?
- angielski ..
- a potem?
- polski
- okay to daleko nie masz bo języki są na tym samym piętrze więc poradzisz sobie, przyjdę po ciebie po drugiej lekcji i pójdziemy razem na przerwę okay? Czekaj tam na mnie.
- tak jest, zrozumiano- chłopak mi ‘zasalutował’. Zaczynał mnie już on irytować a to dopiero pierwszy dzień, miejmy nadzieję że nie będę musiała długo się z nim użerać.
Zaprowadziłam go na pierwszą lekcje i sama szybko poszłam na swoją.
Dwie pierwsze lekcje minęły mi nawet szybko ale myśl ze 20-minutową przerwę będę musiała spędzić z Lou mnie przerażała.

-przepraszam że tak długo ale nauczycielka mnie zatrzymała. – tłumaczyłam się gdy poszłam po chłopaka.
- spoko nie ma sprawy. To gdzie idziemy?
- nie wiem .. chcesz do kolegów iść czy coś?
- nie no ja tam mogę zostać z tobą – uśmiechnął się cwaniacko.
- okay jak chcesz ..  to chodź gdzieś usiąść bo muszę pouczyć się z biologii na klasówkę.
- oo mogę ci pomóc jak chcesz …
- nie trzeba .. pomożesz mi jak będziesz cicho.
- erm … noo … okay.
Resztę przerwy spędziliśmy w ciszy; ja ucząc się na klasówkę a mój ‘podopieczny’ robił coś na telefonie. Nie rozumiałam czemu nie chciał iść do kolegów tylko siedział ze mną jak idiota.
- więc jakie masz dwie następne lekcje? –spytałam gdy zadzwonił dzwonek.
- teraz mam historie a potem w-f
- dobra .. ja mam biologię więc zaraz obok historii jest a potem muszę iść do Pani Smith skończyć projekt z plastyki.
- oo to mogę iść z tobą bo i tak nie mogę ćwiczyć …
- ermm ..  no jak chcesz. – odpowiedziałam i ruszyliśmy w stronę jego klasy.

- na pewno chcesz iść ze mną czy wolisz na swoją lekcje? –spytałam Louis’a kiedy poszłam po niego na historię.
- wolę iść z tobą ..  nie chce mi się siedzieć godziny samemu.
- jak sobie chcesz .. – odparłam i poszliśmy na plastykę.

- przepraszam ale czy ty musisz się tak na mnie gapić? – spytałam Lou który siedział przy biurku nauczycielki.
- nie muszę.
- więc przestań!
- nie muszę .. ale chce.
- sorry ale jestem zajęta…
- możesz tu na chwilę podejść? – spytał
- a ty nie możesz?
- no właśnie nie bardzo … wiesz .. noga mnie boli
- grhh… - podeszłam do niego a ten wstał.
- usiądź – powiedział.
- dobra eii o co ci chodzi?
- o nic .. nie możesz usiąść jak cię proszę?
- okaay … - i usiadłam
-  wiesz … - zaczął. – nie miałem nigdy okazji z tobą porozmawiać .. w sumie to cię nawet nie znałem … a wierzysz w przeznaczenie?
- w przeznaczenie?  Nie wygłupiaj się.
- ale nie no ja tak na serio .. bo patrz .. wcześniej nawet nie wiedzieliśmy o swoim istnieniu a przez ten głupi wypadek teraz musimy spędzać tyle czasu ze sobą – mówił i zaczął jeździć swoją dłonią po mojej twarzy.
- Lou nie wygłupiaj się … - próbowałam go powstrzymać.
- no ale wierzysz w przeznaczenie czy nie? – spytał ponownie i zniżył swoją twarz na poziom mojej. Czułam jego ciepły oddech.
- może ..
- może tak … może nie? – znów się przybliżył.
- nie wiem no! Czasem są takie zdarzenia że można nazwać je przeznaczeniem ..
- a ten ‘wypadek’ .. myślisz że to przeznaczenie?
- zależy czego przeznaczenie?
- może tego żebyśmy się w końcu poznali.
- ermm .. może i tak. Nie wiem .. nie znam się na tym.
- ale tu się nie trzeba na niczym znać .. wystarczy to czuć. – teraz już nasze nosy się stykały. – więc jak? Czujesz to?
- chyba jednak nie … - powiedziałam a Lou zaczął mnie całować. Był to jeden z najlepszych moich pocałunków… był on delikatny a zarazem namiętny. -Lou my .. – próbowałam protestować ale za każdym razem gdy chciałam coś powiedzieć ten zamykał mi buzię kolejnym pocałunkiem.
- a teraz? Czujesz to? – wyszeptał.
- Lou … - mówiłam próbując złapać oddech.
- nic nie mów … - znów mnie pocałował a po chwili zaczął zjeżdżać trochę niżej .. najpierw szyja, potem ramiona .. zaczął odpinać mój sweter.
- Louis co ty robisz!?
- chce ciebie!! Nawet nie wiesz co ty ze mną robisz!! Jeszcze nigdy się tak przy żadnej dziewczynie nie czułem.
- a jak ktoś wejdzie?! – spytałam przerażona.
- pomyślałem o tym! – powiedział i pokazał klucz.
- Louis … to nie jest dobry pomysł .. – znów zaczął całować mnie po szyi.
- nic się nie przejmuj wszystko będzie dobrze… - powiedział i zaczął mnie rozbierać… Kiedy doszedł już do bielizny to wtedy on zaczął się rozbierać.
- Lou … - wyszeptałam.
- ciii …
Położył mnie na biurku i zaczął całować mój brzuch .. po chwili ściągnął mój stanik i wziął do rąk moje piersi.. macał je, lizał i całował. Potem znowu zjeżdżał na dół całując mnie po całym ciele aż zjechał do mojej kobiecości. Ściągnął moje majtki i włożył swoje dwa palce tam. Poruszał nimi przez chwilę a potem je wyciągnął. Wstał, pocałował mnie i …
- Louis ale ja jeszcze nigdy tego nie robiłam! – wyszeptałam.
- nic nie szkodzi kochanie .. wszystko będzie dobrze .. zaufaj mi- odparł i wszedł we mnie. Na początku trochę bolało ale potem ból szybko zmienił się w przyjemność. Nie trwało to długo bo oboje obawialiśmy się że może nas ktoś przyłapać więc zaraz gdy oboje doszliśmy przestaliśmy już. Ubraliśmy się i usiedliśmy razem pod ścianą.
- i co teraz? – spytałam go.
- pewnie słyszałaś jaki to ja nie jestem i w ogóle .. ale to nie jest tak .. nie bawię się dziewczynami… tak naprawdę to one bawią się mną .. dlatego zawsze bałem się zaczynać jakiś poważny związek .. ale ty … ty jesteś inna .. jestem przy tobie zaledwie jeden dzień a czuję się przy tobie jak jeszcze nigdy przy żadnej innej dziewczynie .. chciałabyś spróbować czegoś więcej?
- jesteś pewien że tego chcesz? Taki TY z taką MNĄ  ?
- tak [t.i] !! tego właśnie chce … chce w końcu zakochać się w kimś kto odwzajemni moje uczucia ..
- Lou .. ale to nie jest takie łatwe …
- nie chcesz?
- nie chodzi o to ze nie chce .. bo chce .. ja tez przy tobie czuję się wspaniale .. i teraz to co się przed chwilą stało , to było niesamowite …
- więc w czym problem? Nikt nam nie broni spróbować.
- może i masz racje … - uśmiechnęłam się do niego ..
- więc jak? Będziesz moją dziewczyną?
- z wielka przyjemnością. – odpowiedziałam i pocałowałam go tak jak on zrobił to wcześniej.
Czyżby początek nowej WIELKIEJ i prawdziwej miłości? 

sobota, 2 marca 2013

#35 ... Mr.Malik.


czytasz ? - komentujesz! :D <3 


- zostaw mnie!!! Nieee !!!! ja nie chce .. proszę … - krzyczałam ale ON nie reagował. – co ja ci zrobiłam … !!!?? nieeee !!!!!
- cicho siedź, jak będziesz posłuszna to nie będzie boleć !!!!. – krzyczał i bił.
- co tu się dzieje!?? – spytał jakiś chłopak który najwidoczniej usłyszał moje krzyki. – zostaw ją ! – mówiąc to ode pchał GO ode mnie. Zaczęli się bić. Ten chłopak najpierw GO uderzył a ON chciał mu oddać ale był za bardzo pijany i nie udało mu się więc upadł. Chłopak dał mi swoją bluzę bo ON już zdążył  rozerwać mi bluzkę i uciekliśmy.

- nie wiem czy chcesz ale … możemy pójść do mnie i porozmawiać czy coś … mieszkam sam więc nikt nam nie będzie przeszkadzał. Znaczy .. to zależy od ciebie .. mogę cię odwieźć gdzie chcesz .. – zaczął mój wybawca kiedy już siedzieliśmy w jego aucie.
- nie wiem .. jeśli to nie problem to może do ciebie bo ja w sumie nie mam gdzie iść …
- dobrze. –odparł i ruszyliśmy.
- jestem Zayn …  a ty? – zapytał po chwili i spojrzał się na mnie.
- erm jestem .. [t.i]
- ładnie … jesteś stąd?
- tak. Znaczy jestem polką ale od 4 roku życia mieszkam w Bradford.
- wiedziałem że nie możesz być angielką …. One nie są takie ładne- hindus uśmiechnął się do mnie.
- bez przesady .. – odwzajemniłam uśmiech i resztę drogi spędziliśmy w ciszy.

- mogę się wykąpać? – spytałam Zayn’a kiedy weszliśmy do jego mieszkania.
- pewnie. Łazienka jest na górze zaraz przyniosę ci ręcznik i może … moją koszulkę? Przepraszam ale nie mam damskich ubrań.
- spokojnie. Twoja koszulka mi wystarczy. A to ze nie masz damski ubrań to akurat dobry znak
- dobry?
- no tak .. to znaczy że nie jesteś no wiesz .. ‘babiarzem’- zaśmiałam się.
- masz rację. – powiedział i oboje poszliśmy na górę.

- chcesz herbaty? – zapytał chłopak kiedy usłyszał że wchodzę do kuchni.
- poproszę. – odpowiedziałam a ten z dwoma kubkami w rękach odwrócił się i je upuścił. – wszystko okay?
- tak tak .. to idź do salonu ja tu zaraz posprzątam. Chcesz coś może zjeść? – spytał zakłopotany.
- nie dziękuje, na razie nie jestem głodna. – odparłam i poszłam do salonu.
Po jakichś 5minutach dołączył do mnie Zayn.
- pewnie chcesz wiedzieć co się stało … -zaczęłam.
- chce ale jeśli nie chcesz o tym mówić to spoko, nie będę nalegał. – powiedział.
- należy ci się wytłumaczenie. – wzięłam głęboki wdech i zaczęłam mówić. – jakieś półtora roku temu moja mama zmarła. Na początku było mi strasznie z tym źle, nie mogłam się pozbierać, wpadłam w depresję .. nie mam tu rodziny … znaczy mam ..  miałam .. tylko ojca. Go nie obchodziło co się ze mną działo bo jest alkoholikiem- do oczy zaczynały napływać mi łzy. – ale w szkole zaczęli się mną przejmować .. miałam rozmowy z pedagogiem .. potem szkoła wiedząc o moich problemach z tatą postanowiła zapisać mnie do psychologa bo dyrektorka dobrze wiedziała że ojciec by nic nie zrobił. To wszystko było przed moimi 18 urodzinami więc nikt nie chciał mnie już zabrać do domu dziecka a więc musiałam wytrzymać z NIM. W dniu moich 18 urodzin pierwsze co zrobiłam to spakowałam wszystko co mogłam i po prostu wszyłam z domu. Nie miałam przyjaciół bo wszyscy się ode mnie odwrócili twierdząc że jestem dziwna .. może i jestem ale nikt nie wiedział przez co przechodziłam. Nie miałam gdzie mieszkać więc przez jakiś czas spałam w aucie które zabrałam tacie. Po czasie znalazłam pracę i zaczęłam stawać na nogi kiedy pojawił się znowu ON. – musiałam na chwilę przestać bo już nie mogłam mówić. Zaczęłam płakać. Zayn mnie przytulił i teraz on zaczął mówić
- więc w tym parku … to był twój tata?
- tak.
- jak długo on .. no wiesz..
- dzisiaj to był pierwszy raz jak próbował mnie zgwałcić. Bił mnie wcześniej, wyłudzał pieniądze na alkohol ale dzisiaj już przeszedł samego siebie ..
- powinnaś to gdzieś zgłosić.
- wiem ale to nie jest takie łatwe .. a po za tym .. głupio się o tym mówi. Nie wyobrażam sobie powiedzieć komuś obcemu o tym wszystkim
- rozumiem. – odparł hindus i przyciągnął mnie mocniej do siebie. – chcesz tu dzisiaj zostać? – zapytał.
- nie .. nie chce robić problemu … wrócę do .. erm. …
- właśnie ..  zostań. Proszę. Nie chce cały czas myśleć o tym że ON może wrócić i zrobić ci krzywdę.
- dobrze … -zgodziłam się.

- jesteś zmęczona?
- trochę
- to pościele ci łóżko w drugim pokoju.
- nie chce być teraz sama. Zostań tu ze mną na razie. – powiedziałam i przytuliłam się do niego.
- chcesz to możemy obejrzeć jakiś film.
- okay. Wybierz coś. – Zayn włączył jakąś komedie.

- która godzina? – zapytałam kiedy się przebudziłam i ujrzałam Zayn’a siedzącego na fotelu.
- już po 12.
- oo boże .. wyleją mnie!!! Zaspałam do pracy!!!!
- aa no właśnie .. dzwonili do ciebie. Odebrałem i powiedziałem że rezygnujesz.
- CO ZROBIŁES???? – krzyknęłam zdziwiona.
- nie chcę abyś pracowała tam.
- ale ja muszę … nigdzie indziej mnie nie przyjmą!! Potrzebuję tej pracy.
- wcale nie – powiedział i podszedł do mnie. – posłuchaj … ja wiem że nie znamy się długo ale .. od razu poczułem coś wyjątkowego … jesteś dla mnie bardzo ważna i chciałbym abyś została tu ze mną. Chcę cię chronić, chcę codziennie zasypiać z tobą na kanapie oglądając jakąś głupią komedie, chce zbijać kubki na widok ciebie w mojej koszulce, chce wiedzieć że jesteś bezpieczna.
- a to nie za szybko .. ? – spytałam chłopaka. Czułam coś do niego .. coś co nie czułam jeszcze nigdy… miłość? Możliwe .. nigdy nikt nie przejmował się mną tak jak robi to on .. jeszcze nigdy nikt nie pokazał mi że jestem dla niego ważna tak jak zrobił to on … może rzeczywiście to jest miłość .. ale możliwe że tak szybko? Może jednak istnieje coś takiego jak miłość od pierwszego wejrzenia ..
- wcale nie! Proszę cie. Chociaż to przemyśl.
- dobrze. – odpowiedziałam i go przytuliłam.


5 miesięcy później:

-Zayn … musimy porozmawiać.! – zaczęłam kiedy MÓJ chłopak wrócił z pracy.
- no co jest kochanie?
- bo erm … ja … jestem w ciąży. – ulżyło mi jak mu powiedziałam. Wiedziałam o tym już od jakiegoś tygodnia ale wolałam iść do lekarza i się upewnić.
- naprawdę !!!!??? kochanie to wspaniale !!!!! – hindus podbiegł do mnie i mnie mocno przytulił.
- a to nie za szybko trochę? – spytałam, ja to zawsze mam jakieś obawy.
- oczywiście że nie !!! to jest dar od Boga !! nawet nie wiesz jak się ciesze !! malutki Malik – powiedział i pogłaskał mnie po brzuchu.
- a skąd wiesz ze to będzie chłopiec! A może to będzie malutka Malik? – zaśmiałam się.
- czuję to.!! Będzie taki jak ja !!!
- jaki?
- piękny!!
- no i zapatrzony w siebie
- no nie mów że ci to przeszkadzaa!!
- hmm no wiesz .. czasem ja też potrzebuję trochę czasu przed lustrem ale niestety nie mogę bo mój chłopak mi zabiera lustro !!
- hahaaa już przestań! Nie jest tak źle.
- dobrze dobrze! … - pocałowałam Zayn’a.
- trzeba wszystkim powiedzieć !!! Zadzwonię do Nialla, Harrego i Liama a no i Louisa !!! i do ich dziewczyn !! i do moich rodziców !! i sióstr !!! wszyscy przyjdą i im powiemy !! dobrze? Wieczorem? Tak wieczorem… już dzwonię.
- Malik ty się uspokój trochę. – zaśmiałam się. Zayn wyglądał tak słodko. Miałam szczęście że akurat przechodził te 5 miesięcy temu przez ten park. Tak, to była miłość od pierwszego wejrzenia i na pewno do ostatniego.

piątek, 22 lutego 2013

#34 ... Zayn


czytasz? - komentujesz!
haha taki mały szantażyk :D <3

- co ty tak na tym telefonie siedzisz? Przecież jesteś w kinie, powinnaś oglądać film a nie pisać ze swoim ukochanym. – powiedział jeden z moich kumpli. W sumie prawdę mówiąc on był tylko moim znajomym. Poszłam do kina tylko dlatego że moje przyjaciółka kręciła z jednym z nich… ale ja jakoś za grupą tych chłopaków nie przepadałam.
- ten film jakoś nie przypadł mi go gustu. – odparłam.
- oddaj ten telefon i oglądaj film – zaśmiał się głupio chłopak i zabrał mi telefon! – ‘@zaynmalik tak bardzo cię kocham i chciałabym żebyś w końcu mnie zauważył’ bla bla bla … ty jesteś fanką One Direction tego pedalskiego zespołu? No proszę cię .. a taka fajna dziewczyna się z ciebie wydawała a tu taka niespodzianka .. ehh ty sobie nie marnuj życia na pisanie do nich na tym Twitterze przecież te pedałki nawet nie wiedzą że istniejesz. – teraz już przegiął. Nie obchodziło mnie że jestem w kinie, stanęłam, zabrałam mu mój telefon i zaczęłam krzyczeć.
- wiesz co!? Dla ciebie może i są pedałami bez uczuć ale jak możesz tak mówić skoro nawet nic o nich nie wiesz ..  jedyne co wiesz to to że są bogaci, żyją swoimi marzeniami i w porównaniu do ciebie na nich lecą dziewczyny! Ta piątka zmieniła całe moje życie i tym pięciu chłopakom zawdzięczam to że nadal tu jestem. Nie znasz mojej historii, nie znasz ich historii. Wkurzają mnie tacy ludzie co hejtują bez powodu! Oni mają serca i próbują pomóc jak najbardziej się da! To że są sławni to już tylko mogą zawdzięczać swojemu wspaniałemu talentowi a ty mógłbyś się więcej nie odzywać.
- proszę się uspokoić albo będę musiała panią stąd wyprosić- przerwała mi kobieta która pracuje w tym kinie.
- przepraszam bardzo. Ale i tak już wychodzę. – powiedziałam i od razu wybiegłam z pomieszczenia. Ale mi on podniósł ciśnienie.. nienawidzę jak ktoś hejtuję mój ulubiony zespół a tym bardziej bez powodu.

- przepraszam bardzo … - usłyszałam jakiś znajomy męski głos ale nie mogłam skojarzyć do kogo on należy.
- tak? – odwróciłam się i właśnie pomyślałam ze śnię ! – ZAYN ?!! Zayn Malik!???
- erm .. no to chyba ja – zaśmiał się. – bo ja .. ja byłem w tej samej sali co ty i wiesz no jakoś tak wyszło że wszystko słyszałem. – tłumaczył.
- oo boże ale przypał. – powiedziałam czerwieniąc się.
- nie mów tak! Ten chłopak to najwidoczniej dupek a ty broniłaś nas jak lwica swoje małe. – ahh ten Malik, miał poczucie humoru.
- nie no bez przesady .. a co do niego to tak .. jest idiotą ..  nawet nie wiem po co się zgodziłam na to wyjście.
- a właśnie .. nie wracasz do nich?
- nie .. jak widzisz nie przeszkadza im moja nieobecność .. nawet moja przyjaciółka za mną nie wyszła więc wiesz .. wrócę do domu i wszystko będzie okay.
- a co w takim razie byś powiedziała na kawę?
- ale przecież ty też byłeś z kimś
- a to ja zaraz im napiszę że … coś tam wymyślę …  a więc ?
- no niech ci będzie – zgodziłam się. Czy to dzieje się naprawdę? Właśnie umówiłam się z moim idolem?

- ja nawet nie wiem jak się nazywasz … - zaczął Malik kiedy już usiedliśmy z naszymi kawami na jakiejś ławce w parku.
- ahh no tak! Przepraszam z tego wszystkiego zapomniałam się przedstawić. Nazywa się [t.i] – powiedziałam i wyciągnęłam rękę w geście przedstawienia się.
- a ja jestem Zayn. Miło mi cię poznać. – uścisnął moją dłoń. – a więc jesteś Directioner tak ?
- oczywiście.
- a co miałaś na myśli mówiąc wtedy w kinie że bez nas niewiadomo czy byś nadal tu była?
- erm ..  no bo .. był taki czas w szkole że nie byłam zbyt lubiana i wiesz już chciałam się poddać bo wtedy myślałam ze nie mam już siły na to ale poznałam One Direction. I tak się wciągnęłam że stwierdziłam że może jednak jest dla kogo żyć. – wytłumaczyłam mojemu nowo poznanemu przyjacielowi.
- tak mi przykro .. znaczy przykro mi że cię tak w szkole traktowali ale strasznie się cieszę że One Direction ci pomogło. – mówiąc to zauważyłam ze oczy Malika się zaszkliły.

- świetnie się dzisiaj z tobą bawiłem .. mam nadzieję ze to powtórzymy. – powiedział Zayn kiedy odprowadził mnie pod mój dom.
- ja również, było naprawdę miło. – uśmiechnęłam się.
- to może .. podasz mi swój numer i ja no ten .. i ja jakoś do ciebie zadzwoni albo napisze i się jeszcze … no umówimy. – był taki słodki jak się peszył.
- oo pewnie. – podałam mu numer, pocałowałam w policzek i weszłam do domu zostawiając Zayna samego.

- witaj [t.i]. masz jakieś plany na dzisiaj? – spytał Zayn kiedy odebrałam telefon następnego dnia rano.
- Heey. Nie, raczej nie mam.
- to świetnie .. mam propozycję nie do odmówienia ..
- serio ? no to słucham …
- co byś powiedziała aby uczestniczyć w wywiadzie który mają z nami dzisiaj przeprowadzić?
- ale ja? Po co ja tam niby?
- no właśnie tu jest najlepsza część pomysłu! Opowiesz wszystkim swoją historię… wiesz w sensie że jak ten zespół cię zmienił itp. ..
- ale .. ja nie wiem czy dam radę …
- na pewno … wierze w ciebie a po za tym .. erm .. no wiesz .. ja będę przy tobie.
- a .. kiedy ma być ten wywiad?
- no dzisiaj. O 14 w studiu BUH17.
- dobrze. Dasz mi chwilę na zastanowienie się?
- pewnie! Daj znać jak się namyślisz.
- okay. Paa – pożegnałam się i rozłączyłam.
I co teraz? Powinnam tam jechać i wystąpić? Z jednej strony nie chce mówić wszystkim o mojej historii a z drugiej strony mogłabym pomóc komuś.

- no Malik .. jest już 13:45 a twojej ukochanej nadal nie ma. – powiedział Harry do Malika.
- przyjdzie .. zobaczycie.
- bo jeśli nie to znowu zrobimy kolejny nudny wywiad … - odparł Lou.
-przepraszam że tak późno ale utknęłam w korku a potem na dole nie chcieli mnie wpuścić ale jakoś ich przekonałam! – tłumaczyłam się.
- trzeba było do mnie zadzwonić przecież bym zszedł na dół. – odpowiedział Zayn
- no ale myślałam że jesteś zajęty .. dobra nie ważne .. mam nadzieję tylko ze nie jestem za późno.
- oczywiście że nie. Zaraz coś tam z tobą zrobią bo wiesz .. oni zawsze coś muszą poprawić. A po za tym to .. cieszę się ze się zgodziłaś.

Wywiad trwał jakąś godzinę. Opowiedziałam całą moją historię a potem odpowiedziałam na wszystkie zadane mi pytania. Nie było tak źle aczkolwiek na początku byłam strasznie zdenerwowana, Zayn chyba to wyczuł bo złapał mnie delikatnie za rękę i trzymał przez jakiś czas.


Resztę dnia spędziliśmy w szóstkę w ich apartamencie. Oglądaliśmy filmy, graliśmy w karty, butelkę i dużo jedliśmy. Polubiłam ich wszystkich .. nie sądziłam że oni są tacy .. normalni?

- Zaaaayn !!! – wołał Liam z kuchni.
- co jest?
- chyba będziesz musiał się tłumaczyć. – powiedział Payne i pokazał Zaynowi zdjęcie z wywiadu na którym trzyma mnie za rękę.
- cholera .. nie wiedziałem ze będzie to aż tak widać .. ale trudno . jak powiedziało się A to trzeba powiedzieć B. muszę pogadać z [t.i] i ustalić co mówimy.
- okay .. idź z nią pogadaj.

- wiesz boo .. jak ja cię złapałem za tą rękę na tym wywiadzie co nie .. no to teraz są zdjęcia tego i wszyscy się wypytają co i jak no i ja nie wiem co mam im odpisać .. chciałbym wiedzieć co ty o tym myślisz żebyś potem nie była zła. – wytłumaczył mi Malik
- haha to było do przewidzenia. W końcu sama jestem Directioner i wiem jak te dziewczyny wszystkiego potrafią się dopatrzeć. Ale chyba dobrze by było napisać im prawdę co? – zasugerowałam.
- masz rację ale .. jaka jest prawda? – spytał niepewny.
- że na razie nic między nami nie ma i ze jak by się coś zmieniło to dasz im znać. – powiedziałam i czekałam na reakcje Zayna. Posmutniał trochę więc teraz wiedziałam na pewno ze on do mnie tez coś czuję. – albo może nie będziemy tracić czasu i od razu napiszesz że jednak coś tam między nami jest. – powiedziałam i pocałowałam chłopaka. To było piękne. Najpiękniejszy pocałunek jaki kiedykolwiek miałam.

Zayn napisał na TT że oficjalnie zostaliśmy parą ale na razie to nic poważnego jeszcze ale jednak ma nadzieję ze coś z tego będzie i że jestem wspaniałą osobą więc Directioners powinni mnie szybko polubić. 

niedziela, 17 lutego 2013

#33 Niall


mam nadzieję że wam się spodoba a tak po za tym to ...
czytasz? - komentuj! ;D <3 



TY:
- witaj [t.i]. jak się dziś czujesz? – spyta lekarz który właśnie robił obchód na oddziale na którym leżę od jakiegoś czasu.
- a jak mam się czuć? Leże tu już chyba z pół roku i nie wiem czy w ogóle kiedyś stąd wyjdę.
-nie mów tak. – próbował mnie pocieszyć. – jakie masz plany na dzisiaj?
- hmm niech mi pan da pomyśleć … pewnie zostanę w łóżku cały dzień bo przecież i tak jestem podpięta do tych wszystkich kabelków.
- kochanie przestań już. – upomniała mnie mama gdy lekarz już nas zostawił. – nie możesz taka być.
- jaka?
- niemiła dla wszystkich. Skarbie ci ludzie tutaj próbują ci pomóc.
- mam gdzieś taką pomoc i tak stąd nigdy nie wyjdę.

NIALL:
- gotowi? – spytał nas Liam.
- chyba tak – odpowiedzieliśmy wszyscy.
- a jakie piosenki dzisiaj mamy śpiewać? – zapytał Zayn.
- mamy śpiewać akustycznie Little Things, One Thing i They Don’t Know About Us. – odparł Liam- a gdyby jeszcze chcieli to możemy zaśpiewać I Would i More Than This bo tylko do tych piosenek ćwiczyliśmy akustycznie.- dodał.
- fajnie .. lubię te piosenki. Mam nadzieję że im się spodobają. – w końcu to ja się odezwałem.
- a tak właściwie to co leczy ten szpital? – zapytał Lou.
- raka i białaczkę. – oznajmił Liam; ten zawsze jest dobrze poinformowany.
- dobra koniec tych pogaduszek .. wyjeżdżamy już! – krzyknął Paul.

TY:
- a wiesz ze dzisiaj ten znany zespół ma tu przyjechać i dać dla was koncert? – powiedziała do mnie mama.
- taa .. chcą się pokazać jacy to oni ‘kochani’ nie są i mają nadzieję ze będzie o nich jeszcze głośniej bo zrobią coś dla innych. Żałosne. Nie potrzebuję ich litości.
- co się z tobą dzieje ?! nie możesz wszystkich od siebie odrzucać! Potrzebujesz pomocy i dobrze o tym wiesz a wiec daj sobie pomóc bo są ludzie którym na tym zależy! – mówiąc to moja mama wyszła z sali. Może ma rację, może nie powinnam wszystkich od siebie odrzucać. Ale odkąd wylądowałam w szpitalu wszyscy się nade mną litują a ja nie lubię jak ktoś udaję. Może powinnam pójść na ten koncert, zobaczyć jak jest, może wcale nie będzie tak źle … może.

- hey, witajcie wszyscy. Jak się macie? – usłyszałam jak jakiś chłopak mówił. Nie wiedziałam do końca czy to był już ten zespół bo stałam przed drzwiami do sali w której miał odbyć się ten koncert.
- to co? Jesteście gotowi? Może zaczniemy z Little Things a potem się zobaczy co daje. – i zaczęli śpiewać. Teraz już byłam pewna że to ten zespół; po chwili słuchania stwierdziłam ze wcale nie byli tacy źli i w połowie piosenki postanowiłam wejść do sali. Usiadłam na tyłach koło mojej mamy. Poczułam nagle na sobie wzrok jednego z chłopaków ze sceny; było to trochę dziwne ale nie przejęłam się tym.
- podoba wam się? – spytał chłopak z burzą loków. Dziewczyny zaczęły krzyczeć i wszyscy bili brawo. Jest to szpital dla dzieci do 18 lat a więc to było oczywiste że te dziewczyny kochają się w tych chłopakach; w sumie byli nawet niczego sobie.

NIALL:
Ale ona jest śliczna … taka bezbronna a zarazem niezależna.
- komu się tak przyglądasz? – spytał mnie Harry.
- ja ? co ? nie, nikomu. – postanowiłem udawać głupka żeby nie wyszło ze spodobała mi się ta dziewczyna.
- no która to szczęściara? – Styles kontynuował.
- ehh … za dobrze mnie znasz stary. Widzisz tą brunetkę z tyłu? Ta taka w czerwonej bluzie. – wskazałem.
- piękna.
- wiem.
- to zagadaj do niej!
- pogięło cię? I co ja mam niby powiedzieć?
- przedstaw się i jakoś się rozmowa rozkręci . – taa .. dobre rady pana wielkiego podrywacza.

TY:
Dobra teraz to już się robi niezręczne. On się cały czas gapi i gapi … jak nie przestanie to zaraz stąd wyjdę.

Ufff, wytrzymałam jakoś cały ten koncert. Nie byli tacy źli jak myślałam ale nie byli tez najlepsi, ja osobiście wolę rock.

- hey. – zwrócił się do mnie blondyn ze sceny.
- cześć – odparłam.
- jak się podobało?
- było lepiej niż podejrzewałam.
- oo to się cieszę. … jestem Niall, a ty?
- [t.i]
- miło mi. – chłopak wyciągnął rękę w geście przywitania którą ja zaraz uścisnęłam. Wydawał się na miłego więc ja tez postanowiłam taka być. – może przejdziemy do kawiarenki, porozmawiamy? – zasugerował a ja kiwnęłam głową na zgodę.

-mogę się coś spytać? – zaczął po chwili niezręcznej ciszy.
- no jak już musisz.
- nie chcesz to nie musisz odpowiadać ale .. co ci ze tu jesteś?
- ehh wiedziałam ze to pytanie niedługo nastąpi… kiedy miałam 4 latka lekarze wykryli u mnie raka ale jakoś udało mi się z nim wygrać …  tylko ze teraz jakieś pół roku temu znowu wykryli go u mnie i teraz już nie jest tak wesoło jak wcześniej .. lekarze dają mi dużo mniej szans na przeżycie niż dawali wtedy.
- to okropne .. – szepnął.
- niestety takie życie …
- wierzę w ciebie … dasz radę. Wygrasz z nim. Raz ci się udało a więc uda ci się znowu! – Niall próbował mnie pocieszyć.
- chciałabym ale .. jestem słabsza z dnia na dzień .. czuję jak wszystko się zmienia .. ja się zmieniam. Już nie mam tyle siły, nie mam już wystarczająco siły aby sobie z nim poradzić.
- proszę cię nie mów tak …
- ale taka jest prawda Niall. Moje szanse na przeżycie są naprawdę małe.
- zawsze da się coś zrobić.
- w moim przypadku już chyba nic …  przepraszam muszę już iść .. do zobaczenia .. – powiedziałam i poszłam szybko do łazienki. Nie chciałam rozkleić się przy nim; nie chciałam wyjść na idiotkę.

3 dni później:
- [t.i] masz gościa .. chcesz żeby wszedł czy mam przekazać że nie chcesz się z nikim widzieć? – spytała pielęgniarka.
- niech wejdzie.
- witaj. – odezwał się męski głos.
- Niall ..co ty tu robisz?! – spytałam zdziwiona.
- przyjechałem cię odwiedzić .. nie mogę przestać o tobie myśleć .. przepraszam chcesz to pójdę sobie. – posmutniał.
- oczywiście że nie chce! Zostań.

Spędziliśmy ze sobą parę godzin. Byłam trochę słaba wiec większość tego czasu spędziliśmy w sali, ja w łóżku a Niall w fotelu lub na łóżku koło mnie. Było bardzo miło; na chwilę mogłam zapomnieć o tym jak strasznie chora jestem.

- dziękuje że dzisiaj do mnie przyszedłeś. – powiedziałam kiedy Niall zaczął się już zbierać.
- nie dziękuj … to dla mnie przyjemność. Ja naprawdę cię polubiłem.
- zostań dzisiaj ze mną.
- ale …
- moja mama i tak dzisiaj nie przyjdzie na noc a jeśli poproszę pielęgniarkę to na pewno się zgodzi bo mam prawo mieć jedną osobę przy sobie w nocy…
- jesteś pewna?
- oczywiście .. – uśmiechnęłam się do chłopaka na zachętę.

- może obejrzymy jakiś film? – zasugerował Niall.
- jak dla mnie może być. Wybierz jakieś DVD i włącz.

- nie wygłupiaj się, nie musisz siedzieć na tym fotelu .. przecież zmieścimy się oboje na moim łóżku. – powiedziałam. Chciałam mieć go blisko siebie jak najdłużej się da. Niall włączył jakąś komedie romantyczną … nie była taka zła bo i tak po czasie zaczęliśmy rozmawiać i zignorowaliśmy film.

- pocałuj mnie. – powiedziałam
- chcesz tego ?
- tak .. – oznajmiłam a niebieskooki chłopak zbliżył swoje wargi do moich i połączył je w namiętny i najpiękniejszy pocałunek jaki kiedykolwiek miałam.
- dobranoc Niall. – powiedziałam patrząc w jego piękne niebieskie oczy.
- dobranoc skarbie. – odpowiedziałam i oboje szybko zasnęliśmy.
NIALL:
Ona jest taka piękna jak śpi… nie będę jej budził, pójdę się przejść po szpitalu.
Poszedłem do kawiarenki po kawę i jakieś ciastko bo byłem trochę głodny i wziąłem tez kanapkę dla [t.i].
Po drodze kiedy już wracałem usłyszałem jakieś krzyki. Usłyszałem jak jakaś kobieta krzyczy imię mojej ukochanej więc pobiegłem w stronę jej sali.
- co tu się dzieje !? – krzyknąłem kiedy zobaczyłem jak kilku lekarzy stoi przy [t.i] łóżku i ją reanimuje. Pielęgniarka kazała mi wyjść; chwilę się kłóciliśmy ale w końcu dałem za wygraną. Byłem strasznie zdenerwowany i miałem złe przeczycie!
- przepraszam jestem przyjacielem [t.i] [t.n] … co z nią? – spytałem lekarza który wyszedł z jej sali.
- tak mi przykro ..
- CO !!????
- już nic nie mogliśmy zrobić .. była za słaba .. – tłumaczył lekarz.
- ale .. co !?!??!!!
- straciliśmy ją … przepraszam muszę iść powiadomić teraz mamę [t.i]
To chyba nie jest prawda .. przecież ona była taka silna .. WIERZYŁEM W NIĄ!!!! .. ona nie może mnie zostawić !!

- Niall !!! szukaliśmy cię wszędzie… -usłyszałem głos Liama .. przynajmniej tak mi się wydawało bo od paru godzin siedzę zapłakany przed łóżkiem mojej ukochanej i nic nie kontaktuję.
- wracamy do domu … Niall nie możesz tu siedzieć.
- nigdzie nie idę… czekam na [t.i] … ona zaraz przyjdzie .. poszła tylko .. gdzieś. – tłumaczyłem moim przyjaciołom ale oni mnie nie słuchali bo wzięli mnie zaciągnęli do samochodu a potem do domu i od razu do mojego pokoju.
4 dni później:
- Niall… otwórz drzwi.. musisz coś zjeść .. od paru dni nic nie jadłeś. Tak nie może być. – Liam najbardziej się o mnie martwił.
- okay, wywarzę drzwi w taki razie. … o mój boże !!!! ZAYN . HARRY . LOU !!!!! szybko chodźcie tu !!!!
- o matko! Dzwonię po karetkę …
- co on ze sobą zrobił ! nawet nie wiemy jak długo leży już nie przytomny. Niall proszę cię obudź się. PROSZĘ CIĘ KURWA OBUDŹ SIĘ !!!

3 godziny później:
- przykro nam .. wasz przyjaciel zmarł z nadmiaru alkoholu. Nie możemy już nic zrobić. – oznajmił lekarz moim przyjaciołom.

Mam nadzieję że nie będą mieli mi tego za złe .. ale ja nie mogłem żyć bez mojej najukochańszej. To była miłość od pierwszego wejrzenia .. tam na ziemi nie potrwała ona długo ale mam nadzieję że tutaj będzie nam lepiej. Ja i [t.i] już na zawszę. Kiedyś dołączą do nas moim przyjaciele ale na razie mamy siebie. Kocham [t.i].