mam nadzieję że wam się spodoba a tak po za tym to ...
czytasz? - komentuj! ;D <3
czytasz? - komentuj! ;D <3
TY:
- witaj [t.i]. jak się dziś czujesz? – spyta lekarz który właśnie robił obchód na oddziale na którym leżę od jakiegoś czasu.
- a jak mam się czuć? Leże tu już chyba z pół roku i nie wiem czy w ogóle kiedyś stąd wyjdę.
-nie mów tak. – próbował mnie pocieszyć. – jakie masz plany na dzisiaj?
- hmm niech mi pan da pomyśleć … pewnie zostanę w łóżku cały dzień bo przecież i tak jestem podpięta do tych wszystkich kabelków.
- kochanie przestań już. – upomniała mnie mama gdy lekarz już nas zostawił. – nie możesz taka być.
- jaka?
- niemiła dla wszystkich. Skarbie ci ludzie tutaj próbują ci pomóc.
- mam gdzieś taką pomoc i tak stąd nigdy nie wyjdę.
NIALL:
- gotowi? – spytał nas Liam.
- chyba tak – odpowiedzieliśmy wszyscy.
- a jakie piosenki dzisiaj mamy śpiewać? – zapytał Zayn.
- mamy śpiewać akustycznie Little Things, One Thing i They Don’t Know About Us. – odparł Liam- a gdyby jeszcze chcieli to możemy zaśpiewać I Would i More Than This bo tylko do tych piosenek ćwiczyliśmy akustycznie.- dodał.
- fajnie .. lubię te piosenki. Mam nadzieję że im się spodobają. – w końcu to ja się odezwałem.
- a tak właściwie to co leczy ten szpital? – zapytał Lou.
- raka i białaczkę. – oznajmił Liam; ten zawsze jest dobrze poinformowany.
- dobra koniec tych pogaduszek .. wyjeżdżamy już! – krzyknął Paul.
TY:
- a wiesz ze dzisiaj ten znany zespół ma tu przyjechać i dać dla was koncert? – powiedziała do mnie mama.
- taa .. chcą się pokazać jacy to oni ‘kochani’ nie są i mają nadzieję ze będzie o nich jeszcze głośniej bo zrobią coś dla innych. Żałosne. Nie potrzebuję ich litości.
- co się z tobą dzieje ?! nie możesz wszystkich od siebie odrzucać! Potrzebujesz pomocy i dobrze o tym wiesz a wiec daj sobie pomóc bo są ludzie którym na tym zależy! – mówiąc to moja mama wyszła z sali. Może ma rację, może nie powinnam wszystkich od siebie odrzucać. Ale odkąd wylądowałam w szpitalu wszyscy się nade mną litują a ja nie lubię jak ktoś udaję. Może powinnam pójść na ten koncert, zobaczyć jak jest, może wcale nie będzie tak źle … może.
- witaj [t.i]. jak się dziś czujesz? – spyta lekarz który właśnie robił obchód na oddziale na którym leżę od jakiegoś czasu.
- a jak mam się czuć? Leże tu już chyba z pół roku i nie wiem czy w ogóle kiedyś stąd wyjdę.
-nie mów tak. – próbował mnie pocieszyć. – jakie masz plany na dzisiaj?
- hmm niech mi pan da pomyśleć … pewnie zostanę w łóżku cały dzień bo przecież i tak jestem podpięta do tych wszystkich kabelków.
- kochanie przestań już. – upomniała mnie mama gdy lekarz już nas zostawił. – nie możesz taka być.
- jaka?
- niemiła dla wszystkich. Skarbie ci ludzie tutaj próbują ci pomóc.
- mam gdzieś taką pomoc i tak stąd nigdy nie wyjdę.
NIALL:
- gotowi? – spytał nas Liam.
- chyba tak – odpowiedzieliśmy wszyscy.
- a jakie piosenki dzisiaj mamy śpiewać? – zapytał Zayn.
- mamy śpiewać akustycznie Little Things, One Thing i They Don’t Know About Us. – odparł Liam- a gdyby jeszcze chcieli to możemy zaśpiewać I Would i More Than This bo tylko do tych piosenek ćwiczyliśmy akustycznie.- dodał.
- fajnie .. lubię te piosenki. Mam nadzieję że im się spodobają. – w końcu to ja się odezwałem.
- a tak właściwie to co leczy ten szpital? – zapytał Lou.
- raka i białaczkę. – oznajmił Liam; ten zawsze jest dobrze poinformowany.
- dobra koniec tych pogaduszek .. wyjeżdżamy już! – krzyknął Paul.
TY:
- a wiesz ze dzisiaj ten znany zespół ma tu przyjechać i dać dla was koncert? – powiedziała do mnie mama.
- taa .. chcą się pokazać jacy to oni ‘kochani’ nie są i mają nadzieję ze będzie o nich jeszcze głośniej bo zrobią coś dla innych. Żałosne. Nie potrzebuję ich litości.
- co się z tobą dzieje ?! nie możesz wszystkich od siebie odrzucać! Potrzebujesz pomocy i dobrze o tym wiesz a wiec daj sobie pomóc bo są ludzie którym na tym zależy! – mówiąc to moja mama wyszła z sali. Może ma rację, może nie powinnam wszystkich od siebie odrzucać. Ale odkąd wylądowałam w szpitalu wszyscy się nade mną litują a ja nie lubię jak ktoś udaję. Może powinnam pójść na ten koncert, zobaczyć jak jest, może wcale nie będzie tak źle … może.
- hey, witajcie wszyscy. Jak się macie? – usłyszałam jak
jakiś chłopak mówił. Nie wiedziałam do końca czy to był już ten zespół bo
stałam przed drzwiami do sali w której miał odbyć się ten koncert.
- to co? Jesteście gotowi? Może zaczniemy z Little Things a potem się zobaczy co daje. – i zaczęli śpiewać. Teraz już byłam pewna że to ten zespół; po chwili słuchania stwierdziłam ze wcale nie byli tacy źli i w połowie piosenki postanowiłam wejść do sali. Usiadłam na tyłach koło mojej mamy. Poczułam nagle na sobie wzrok jednego z chłopaków ze sceny; było to trochę dziwne ale nie przejęłam się tym.
- podoba wam się? – spytał chłopak z burzą loków. Dziewczyny zaczęły krzyczeć i wszyscy bili brawo. Jest to szpital dla dzieci do 18 lat a więc to było oczywiste że te dziewczyny kochają się w tych chłopakach; w sumie byli nawet niczego sobie.
NIALL:
Ale ona jest śliczna … taka bezbronna a zarazem niezależna.
- komu się tak przyglądasz? – spytał mnie Harry.
- ja ? co ? nie, nikomu. – postanowiłem udawać głupka żeby nie wyszło ze spodobała mi się ta dziewczyna.
- no która to szczęściara? – Styles kontynuował.
- ehh … za dobrze mnie znasz stary. Widzisz tą brunetkę z tyłu? Ta taka w czerwonej bluzie. – wskazałem.
- piękna.
- wiem.
- to zagadaj do niej!
- pogięło cię? I co ja mam niby powiedzieć?
- przedstaw się i jakoś się rozmowa rozkręci . – taa .. dobre rady pana wielkiego podrywacza.
TY:
Dobra teraz to już się robi niezręczne. On się cały czas gapi i gapi … jak nie przestanie to zaraz stąd wyjdę.
Ufff, wytrzymałam jakoś cały ten koncert. Nie byli tacy źli jak myślałam ale nie byli tez najlepsi, ja osobiście wolę rock.
- to co? Jesteście gotowi? Może zaczniemy z Little Things a potem się zobaczy co daje. – i zaczęli śpiewać. Teraz już byłam pewna że to ten zespół; po chwili słuchania stwierdziłam ze wcale nie byli tacy źli i w połowie piosenki postanowiłam wejść do sali. Usiadłam na tyłach koło mojej mamy. Poczułam nagle na sobie wzrok jednego z chłopaków ze sceny; było to trochę dziwne ale nie przejęłam się tym.
- podoba wam się? – spytał chłopak z burzą loków. Dziewczyny zaczęły krzyczeć i wszyscy bili brawo. Jest to szpital dla dzieci do 18 lat a więc to było oczywiste że te dziewczyny kochają się w tych chłopakach; w sumie byli nawet niczego sobie.
NIALL:
Ale ona jest śliczna … taka bezbronna a zarazem niezależna.
- komu się tak przyglądasz? – spytał mnie Harry.
- ja ? co ? nie, nikomu. – postanowiłem udawać głupka żeby nie wyszło ze spodobała mi się ta dziewczyna.
- no która to szczęściara? – Styles kontynuował.
- ehh … za dobrze mnie znasz stary. Widzisz tą brunetkę z tyłu? Ta taka w czerwonej bluzie. – wskazałem.
- piękna.
- wiem.
- to zagadaj do niej!
- pogięło cię? I co ja mam niby powiedzieć?
- przedstaw się i jakoś się rozmowa rozkręci . – taa .. dobre rady pana wielkiego podrywacza.
TY:
Dobra teraz to już się robi niezręczne. On się cały czas gapi i gapi … jak nie przestanie to zaraz stąd wyjdę.
Ufff, wytrzymałam jakoś cały ten koncert. Nie byli tacy źli jak myślałam ale nie byli tez najlepsi, ja osobiście wolę rock.
- hey. – zwrócił się do mnie blondyn ze sceny.
- cześć – odparłam.
- jak się podobało?
- było lepiej niż podejrzewałam.
- oo to się cieszę. … jestem Niall, a ty?
- [t.i]
- miło mi. – chłopak wyciągnął rękę w geście przywitania którą ja zaraz uścisnęłam. Wydawał się na miłego więc ja tez postanowiłam taka być. – może przejdziemy do kawiarenki, porozmawiamy? – zasugerował a ja kiwnęłam głową na zgodę.
-mogę się coś spytać? – zaczął po chwili niezręcznej ciszy.
- no jak już musisz.
- nie chcesz to nie musisz odpowiadać ale .. co ci ze tu jesteś?
- ehh wiedziałam ze to pytanie niedługo nastąpi… kiedy miałam 4 latka lekarze wykryli u mnie raka ale jakoś udało mi się z nim wygrać … tylko ze teraz jakieś pół roku temu znowu wykryli go u mnie i teraz już nie jest tak wesoło jak wcześniej .. lekarze dają mi dużo mniej szans na przeżycie niż dawali wtedy.
- to okropne .. – szepnął.
- niestety takie życie …
- wierzę w ciebie … dasz radę. Wygrasz z nim. Raz ci się udało a więc uda ci się znowu! – Niall próbował mnie pocieszyć.
- chciałabym ale .. jestem słabsza z dnia na dzień .. czuję jak wszystko się zmienia .. ja się zmieniam. Już nie mam tyle siły, nie mam już wystarczająco siły aby sobie z nim poradzić.
- proszę cię nie mów tak …
- ale taka jest prawda Niall. Moje szanse na przeżycie są naprawdę małe.
- zawsze da się coś zrobić.
- w moim przypadku już chyba nic … przepraszam muszę już iść .. do zobaczenia .. – powiedziałam i poszłam szybko do łazienki. Nie chciałam rozkleić się przy nim; nie chciałam wyjść na idiotkę.
- no jak już musisz.
- nie chcesz to nie musisz odpowiadać ale .. co ci ze tu jesteś?
- ehh wiedziałam ze to pytanie niedługo nastąpi… kiedy miałam 4 latka lekarze wykryli u mnie raka ale jakoś udało mi się z nim wygrać … tylko ze teraz jakieś pół roku temu znowu wykryli go u mnie i teraz już nie jest tak wesoło jak wcześniej .. lekarze dają mi dużo mniej szans na przeżycie niż dawali wtedy.
- to okropne .. – szepnął.
- niestety takie życie …
- wierzę w ciebie … dasz radę. Wygrasz z nim. Raz ci się udało a więc uda ci się znowu! – Niall próbował mnie pocieszyć.
- chciałabym ale .. jestem słabsza z dnia na dzień .. czuję jak wszystko się zmienia .. ja się zmieniam. Już nie mam tyle siły, nie mam już wystarczająco siły aby sobie z nim poradzić.
- proszę cię nie mów tak …
- ale taka jest prawda Niall. Moje szanse na przeżycie są naprawdę małe.
- zawsze da się coś zrobić.
- w moim przypadku już chyba nic … przepraszam muszę już iść .. do zobaczenia .. – powiedziałam i poszłam szybko do łazienki. Nie chciałam rozkleić się przy nim; nie chciałam wyjść na idiotkę.
3 dni później:
- [t.i] masz gościa .. chcesz żeby wszedł czy mam przekazać że nie chcesz się z nikim widzieć? – spytała pielęgniarka.
- niech wejdzie.
- [t.i] masz gościa .. chcesz żeby wszedł czy mam przekazać że nie chcesz się z nikim widzieć? – spytała pielęgniarka.
- niech wejdzie.
- witaj. – odezwał się męski głos.
- Niall ..co ty tu robisz?! – spytałam zdziwiona.
- przyjechałem cię odwiedzić .. nie mogę przestać o tobie myśleć .. przepraszam chcesz to pójdę sobie. – posmutniał.
- oczywiście że nie chce! Zostań.
Spędziliśmy ze sobą parę godzin. Byłam trochę słaba wiec większość tego czasu spędziliśmy w sali, ja w łóżku a Niall w fotelu lub na łóżku koło mnie. Było bardzo miło; na chwilę mogłam zapomnieć o tym jak strasznie chora jestem.
- dziękuje że dzisiaj do mnie przyszedłeś. – powiedziałam kiedy Niall zaczął się już zbierać.
- nie dziękuj … to dla mnie przyjemność. Ja naprawdę cię polubiłem.
- zostań dzisiaj ze mną.
- ale …
- moja mama i tak dzisiaj nie przyjdzie na noc a jeśli poproszę pielęgniarkę to na pewno się zgodzi bo mam prawo mieć jedną osobę przy sobie w nocy…
- jesteś pewna?
- oczywiście .. – uśmiechnęłam się do chłopaka na zachętę.
- może obejrzymy jakiś film? – zasugerował Niall.
- jak dla mnie może być. Wybierz jakieś DVD i włącz.
- nie wygłupiaj się, nie musisz siedzieć na tym fotelu .. przecież zmieścimy się oboje na moim łóżku. – powiedziałam. Chciałam mieć go blisko siebie jak najdłużej się da. Niall włączył jakąś komedie romantyczną … nie była taka zła bo i tak po czasie zaczęliśmy rozmawiać i zignorowaliśmy film.
- pocałuj mnie. – powiedziałam
- chcesz tego ?
- tak .. – oznajmiłam a niebieskooki chłopak zbliżył swoje wargi do moich i połączył je w namiętny i najpiękniejszy pocałunek jaki kiedykolwiek miałam.
- dobranoc Niall. – powiedziałam patrząc w jego piękne niebieskie oczy.
- dobranoc skarbie. – odpowiedziałam i oboje szybko zasnęliśmy.
- Niall ..co ty tu robisz?! – spytałam zdziwiona.
- przyjechałem cię odwiedzić .. nie mogę przestać o tobie myśleć .. przepraszam chcesz to pójdę sobie. – posmutniał.
- oczywiście że nie chce! Zostań.
Spędziliśmy ze sobą parę godzin. Byłam trochę słaba wiec większość tego czasu spędziliśmy w sali, ja w łóżku a Niall w fotelu lub na łóżku koło mnie. Było bardzo miło; na chwilę mogłam zapomnieć o tym jak strasznie chora jestem.
- dziękuje że dzisiaj do mnie przyszedłeś. – powiedziałam kiedy Niall zaczął się już zbierać.
- nie dziękuj … to dla mnie przyjemność. Ja naprawdę cię polubiłem.
- zostań dzisiaj ze mną.
- ale …
- moja mama i tak dzisiaj nie przyjdzie na noc a jeśli poproszę pielęgniarkę to na pewno się zgodzi bo mam prawo mieć jedną osobę przy sobie w nocy…
- jesteś pewna?
- oczywiście .. – uśmiechnęłam się do chłopaka na zachętę.
- może obejrzymy jakiś film? – zasugerował Niall.
- jak dla mnie może być. Wybierz jakieś DVD i włącz.
- nie wygłupiaj się, nie musisz siedzieć na tym fotelu .. przecież zmieścimy się oboje na moim łóżku. – powiedziałam. Chciałam mieć go blisko siebie jak najdłużej się da. Niall włączył jakąś komedie romantyczną … nie była taka zła bo i tak po czasie zaczęliśmy rozmawiać i zignorowaliśmy film.
- pocałuj mnie. – powiedziałam
- chcesz tego ?
- tak .. – oznajmiłam a niebieskooki chłopak zbliżył swoje wargi do moich i połączył je w namiętny i najpiękniejszy pocałunek jaki kiedykolwiek miałam.
- dobranoc Niall. – powiedziałam patrząc w jego piękne niebieskie oczy.
- dobranoc skarbie. – odpowiedziałam i oboje szybko zasnęliśmy.
NIALL:
Ona jest taka piękna jak śpi… nie będę jej budził, pójdę się przejść po szpitalu.
Poszedłem do kawiarenki po kawę i jakieś ciastko bo byłem trochę głodny i wziąłem tez kanapkę dla [t.i].
Po drodze kiedy już wracałem usłyszałem jakieś krzyki. Usłyszałem jak jakaś kobieta krzyczy imię mojej ukochanej więc pobiegłem w stronę jej sali.
- co tu się dzieje !? – krzyknąłem kiedy zobaczyłem jak kilku lekarzy stoi przy [t.i] łóżku i ją reanimuje. Pielęgniarka kazała mi wyjść; chwilę się kłóciliśmy ale w końcu dałem za wygraną. Byłem strasznie zdenerwowany i miałem złe przeczycie!
- przepraszam jestem przyjacielem [t.i] [t.n] … co z nią? – spytałem lekarza który wyszedł z jej sali.
- tak mi przykro ..
- CO !!????
- już nic nie mogliśmy zrobić .. była za słaba .. – tłumaczył lekarz.
- ale .. co !?!??!!!
- straciliśmy ją … przepraszam muszę iść powiadomić teraz mamę [t.i]
To chyba nie jest prawda .. przecież ona była taka silna .. WIERZYŁEM W NIĄ!!!! .. ona nie może mnie zostawić !!
- Niall !!! szukaliśmy cię wszędzie… -usłyszałem głos Liama .. przynajmniej tak mi się wydawało bo od paru godzin siedzę zapłakany przed łóżkiem mojej ukochanej i nic nie kontaktuję.
- wracamy do domu … Niall nie możesz tu siedzieć.
- nigdzie nie idę… czekam na [t.i] … ona zaraz przyjdzie .. poszła tylko .. gdzieś. – tłumaczyłem moim przyjaciołom ale oni mnie nie słuchali bo wzięli mnie zaciągnęli do samochodu a potem do domu i od razu do mojego pokoju.
Ona jest taka piękna jak śpi… nie będę jej budził, pójdę się przejść po szpitalu.
Poszedłem do kawiarenki po kawę i jakieś ciastko bo byłem trochę głodny i wziąłem tez kanapkę dla [t.i].
Po drodze kiedy już wracałem usłyszałem jakieś krzyki. Usłyszałem jak jakaś kobieta krzyczy imię mojej ukochanej więc pobiegłem w stronę jej sali.
- co tu się dzieje !? – krzyknąłem kiedy zobaczyłem jak kilku lekarzy stoi przy [t.i] łóżku i ją reanimuje. Pielęgniarka kazała mi wyjść; chwilę się kłóciliśmy ale w końcu dałem za wygraną. Byłem strasznie zdenerwowany i miałem złe przeczycie!
- przepraszam jestem przyjacielem [t.i] [t.n] … co z nią? – spytałem lekarza który wyszedł z jej sali.
- tak mi przykro ..
- CO !!????
- już nic nie mogliśmy zrobić .. była za słaba .. – tłumaczył lekarz.
- ale .. co !?!??!!!
- straciliśmy ją … przepraszam muszę iść powiadomić teraz mamę [t.i]
To chyba nie jest prawda .. przecież ona była taka silna .. WIERZYŁEM W NIĄ!!!! .. ona nie może mnie zostawić !!
- Niall !!! szukaliśmy cię wszędzie… -usłyszałem głos Liama .. przynajmniej tak mi się wydawało bo od paru godzin siedzę zapłakany przed łóżkiem mojej ukochanej i nic nie kontaktuję.
- wracamy do domu … Niall nie możesz tu siedzieć.
- nigdzie nie idę… czekam na [t.i] … ona zaraz przyjdzie .. poszła tylko .. gdzieś. – tłumaczyłem moim przyjaciołom ale oni mnie nie słuchali bo wzięli mnie zaciągnęli do samochodu a potem do domu i od razu do mojego pokoju.
4 dni później:
- Niall… otwórz drzwi.. musisz coś zjeść .. od paru dni nic nie jadłeś. Tak nie może być. – Liam najbardziej się o mnie martwił.
- okay, wywarzę drzwi w taki razie. … o mój boże !!!! ZAYN . HARRY . LOU !!!!! szybko chodźcie tu !!!!
- o matko! Dzwonię po karetkę …
- co on ze sobą zrobił ! nawet nie wiemy jak długo leży już nie przytomny. Niall proszę cię obudź się. PROSZĘ CIĘ KURWA OBUDŹ SIĘ !!!
3 godziny później:
- przykro nam .. wasz przyjaciel zmarł z nadmiaru alkoholu. Nie możemy już nic zrobić. – oznajmił lekarz moim przyjaciołom.
Mam nadzieję że nie będą mieli mi tego za złe .. ale ja nie mogłem żyć bez mojej najukochańszej. To była miłość od pierwszego wejrzenia .. tam na ziemi nie potrwała ona długo ale mam nadzieję że tutaj będzie nam lepiej. Ja i [t.i] już na zawszę. Kiedyś dołączą do nas moim przyjaciele ale na razie mamy siebie. Kocham [t.i].
- Niall… otwórz drzwi.. musisz coś zjeść .. od paru dni nic nie jadłeś. Tak nie może być. – Liam najbardziej się o mnie martwił.
- okay, wywarzę drzwi w taki razie. … o mój boże !!!! ZAYN . HARRY . LOU !!!!! szybko chodźcie tu !!!!
- o matko! Dzwonię po karetkę …
- co on ze sobą zrobił ! nawet nie wiemy jak długo leży już nie przytomny. Niall proszę cię obudź się. PROSZĘ CIĘ KURWA OBUDŹ SIĘ !!!
3 godziny później:
- przykro nam .. wasz przyjaciel zmarł z nadmiaru alkoholu. Nie możemy już nic zrobić. – oznajmił lekarz moim przyjaciołom.
Mam nadzieję że nie będą mieli mi tego za złe .. ale ja nie mogłem żyć bez mojej najukochańszej. To była miłość od pierwszego wejrzenia .. tam na ziemi nie potrwała ona długo ale mam nadzieję że tutaj będzie nam lepiej. Ja i [t.i] już na zawszę. Kiedyś dołączą do nas moim przyjaciele ale na razie mamy siebie. Kocham [t.i].
oo kurrrdeee! ; O
OdpowiedzUsuńrozpłakałam sie na końcu! ; O ; (
Świetny jak zawsze <3 weź mi Olimpia uatrakcyjnij zycie i napisz chociaż jeden beznadziejny co? :P
OdpowiedzUsuńale ja pisze czasem takie xDD tylko ze jesteście wszyscy za mili i mówicie że i tak są fajne hahaha :D <3
Usuń