sobota, 5 stycznia 2013

#25 Harry.


Która dziewczyna nie lubi zakupów? No właśnie, ja też je uwielbiam ale dzisiejszego dnia mama wyciągnęła mnie do centrum handlowego w poszukiwaniu prezentu dla mojej młodszej siostry z okazji jej urodzin. Nie bardzo mi to pasowało, nie cieszyła mnie świadomość że przez kilka godzin będę łazić po sklepach z zabawkami.

W końcu mama obiecała że idziemy już do ostatniego sklepu. Ona poszła szukać jakiejś lalki a ja stałam przy wejściu. Wtedy zauważyłam tego przystojniaka. Postanowiłam podejść bliżej, on stał przy regałach z misiami więc stwierdziłam że udam ze szukam prezentu dla siostry. Stojąc koło niego przebierałam w tych misiach, wszystkie były takie jakieś nijakie aż nagle ujrzałam wielkiego białego misia z czerwoną kokardką zawiązaną na szyi. Od razu po niego sięgnęłam ale w tym samym momencie wyciągnął po niego rękę ten chłopak.

- przepraszam ale to ja pierwsza zauważyłam tego misia.- zagadałam do bruneta.
- widocznie jestem szybszy. – odparł uśmiechając się cwaniacko i poszedł w stronę kasy.
- dupek – powiedziałam cicho.

Wkurzona poszłam poszukać mamy z którą udałyśmy się do kasy aby zapłacić za lalkę którą wybrała. Potem jeszcze odwiedziłyśmy cukiernię gdzie kupiłyśmy wcześniej już zamówiony tort i wróciłyśmy na parking.
Pech chciał że nie mogłyśmy odpalić naszego samochodu. Nagle w szybę od strony mojej mamy zapukał ten przystojniak ze sklepu.

- może jakoś pomóc.? – spytał gdy moja mama otworzyła szybę.
- jeśli znasz się na czarach i uda ci się odpalić nasz samochód to pewnie czemu nie-  zaśmiała się mama.
- może na czarach się nie znam ale z przyjemnością podwiozę panią do domu. A w między czasie zadzwonimy po lawetę. – zaproponował.
- nie potrzebujemy twojej pomocy!- wykrzyczałam zdenerwowana.
- [t.i] uspokój się! Jeśli to dla ciebie nie problem to skorzystam bo jeśli szybko nie znajdę się w domu to tort się zepsuje.- przyjęła ofertę moja mama. – ty kochanie poczekasz aż przyjedzie laweta i tu masz pieniążki na bilet więc wróć autobusem dobrze? – skierowała się do mnie.
- tak. – odpowiedziałam naburmuszona.

Mama załadowała wszystko do bagażnika ‘przemiłego’ chłopaka i po chwili już ich nie było. Ja jak idiotka stałam na tym parkingu przez ponad godzinę czekając aż ktoś łaskawie przyjedzie po nasz samochód. Potem odbyłam długą i męczącą podróż miejscowym autobusem gdzie śmierdziało potem od większości ludzi. Grhh ohyda.

- to co zapalamy świeczki i zaczynamy ? – zaczęłam następnego dnia kiedy już wszyscy siedzieliśmy w ogrodzie.
- jeszcze chwilkę. Czekamy jeszcze na jednego gościa. – odparła mama.

 Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi i moja mama szybko poszła je otworzyć po czym wróciła do ogrodu z ostatnim gościem.
Ku mojemu zdziwieniu w drzwiach do ogrodu stał brunet ze sklepu.

- zaprosiłam Harrego w ramach podziękowań za wczoraj. – zaczęła mama. – gdyby nie on to przyjęcie małej Juli by się mogło nie odbyć.
- ehh mamo już nie przesadzaj. – powiedziałam.

Nawet nie wiem czemu ale byłam strasznie cięta na tego chłopaka. Mama tylko skarciła mnie wzrokiem i wszyscy już siedzieliśmy przy stole.
Przyszła pora na rozpakowywanie prezentów. Małej spodobała się lalka którą kupiłyśmy wczoraj z mamą. Reszta rodziny podarowała jej też jakiej zabawki a sam Harry wręczył Juli misia którego wczoraj zabrał mi sprzed nosa.

- mamo mamo!! A są lody? – spytała moja młodsza siostra gdy impreza dobiegała już końca.
- ojej tak mi przykro. Z tego wszystkiego wczoraj zapomniałam ich kupić.
- to może po wszystkim pojedziemy na lody do tego wesołego miasteczka co otworzyli niedawno – zwrócił się Harry do mojej młodszej siostry. – ale pogadaj ze swoją starszą siostrą i namów ją żeby pojechała z nami. – mówiąc to chłopak uśmiechnął się do mnie.

Jula była wniebowzięta ale gorzej ze mną. Podobał mi się ten chłopak ale coś mnie od niego odpychało wiec wizja tego ze miałabym z nim spędzić czas praktycznie ‘sam na sam’ nie podobała mi się. Nie chcąc jednak uradzić mojej siostry postanowiłam być twarda i się zgodziłam.

Spędziliśmy tam ponad dwie godziny najpierw jedząc lody a potem na korzystaniu z atrakcji. Julka bawiła się super, Harry już trochę mniej bo musiał ze nią wszędzie biegać.
Po powrocie Harry odprowadził nas do drzwi, Julka podziękowała za lody i wesołe miasteczko po czym weszła do domu zostawiając nas samych. Na początku było sztywno ale potem wszystko już było okay. Rozmowa nam się zaczęła kleić i nawet nie zauważyliśmy kiedy minęły dwie godziny. Wymieniliśmy się numerami i Styles obiecał że zadzwoni.

Oczywiście słowa dotrzymał, zadzwonił już następnego dnia. Umówiliśmy się na kręgle, było super!. I tak zaczęliśmy się spotykać prawie codziennie. Często wspominamy sklep z zabawkami i białego misia. Harry okazał się przystojniakiem z poczuciem humoru i opiekuńczością.
Po ponad trzech latach znajomości Harry mi się oświadczył i tak oto dzisiaj jestem już Panią Styles z wielkim brzuchem czekającą na powiększenie się naszej wspaniałej rodziny.

1 komentarz: