sobota, 29 grudnia 2012

#13 Louis..


- ale jak to musicie to zamknąć? – spytałaś przerażona.
- no normalnie, nie stać nas na utrzymanie tego … - odpowiedziała właścicielka, Emily.
- a co z tymi ludźmi ? przecież ich nie wyrzucisz na ulicę! A oni nie mają gdzie wrócić! Tak nie można! To jest jedyne miejsce w którym tak naprawdę czują się bezpieczni i szczęśliwi.!- odparłaś ze łzami w oczach.
- przykro mi. – powiedziała Emily i wyszła.


Następnego dnia byłaś smutna, nie mogłaś się na niczym skupić.
- kochanie co się stało? – spytała starsza pani gdy po raz kolejny łzy zaczęły ci spływać po policzkach.
- nic, naprawdę .. dziękuje że się pani pyta ale sama muszę sobie z tym poradzić – odpowiedziałaś i zostawiłaś kobietę samą.
Już od ponad godziny trwają odwiedziny. Przyszło parę osób ale większość z tych starszych ludzi już nikogo nie miało.
- Louis, widzisz tą młodą dziewczynę tam? – starsza kobieta wskazała na ciebie.
- widzę, a co z nią babciu? – zapytał.
- pracuję tu, znaczy jest wolontariuszką, przychodzi tu i się nami opiekuję, jest naprawdę wspaniałą osobą. Ale dzisiaj jest bardzo smutna, pytałam co jest ale nie chciała mi powiedzieć, może ty z nią porozmawiasz ? – zasugerowała.
- dobrze ale niczego nie obiecuję- odparł chłopak, ucałował babcię w czoło i ruszył w twoją stronę.

- heej jestem Louis. – podszedł do ciebie i się przywitał.
- cześć, a ja [t.i], miło mi… kogo przyszedłeś odwiedzić ?- spytałaś z lekkim uśmiechem.
- babcię… niedawno tu trafiła a ja jeszcze nie miałem okazji jej tu odwiedzić bo byłem w trasie, może kojarzysz One Direction?
- ten zespół co szaleją za nim miliony nastolatek tak ? – zaśmiałaś się.
- dokładnie ten. Babcia mówiła mi że przychodzisz tu i pomagasz. Podziwiam cię, że robisz to tak z własnej woli.
- czyli co, ty nie masz dobrego serca bo jesteś jakąś tam gwiazdą? – chłopak cię trochę wkurzył, może tylko źle sformułował to co chciał powiedzieć.
- nie do końca, nie mam na to czasu ale nie chodziło mi to .. bardziej o to że jesteś młodą piękną kobietą ale i tak zamiast się dokształcać to wolisz pomagać komuś, imponujesz mi tym. – odpowiedział trochę zakłopotany chłopak.
- erm .. jakiś czas temu straciłam babcię, opiekowałam się nią w jej ostatnich chwilach, praktycznie byłam ostatnią osobą która z nią była. Nie chciałabym żeby tutaj tym ludziom zabrakło kogoś kiedy na nich też nadejdzie czas, jeśli wiesz o co mi chodzi …
-jesteś niesamowita. Ale coś cię gryzie prawda ?
- w sumie to tak.. ale nie chce o tym rozmawiać, na pewno nie tutaj.
- a co powiesz na herbatę jak będziesz już wolna? – zaproponował brunet w koszulce w paski.
- pewnie czemu nie,  ja kończę dzisiaj o 16 – uśmiechnęłaś się do chłopaka.
- okay pasuje. Ja i tak chciałem spędzić dzisiaj cały dzień z babcią więc zaczekam aż skończysz – odparł Louis i wrócił do babci.



- chodzi o to że Emily, właścicielka, chce zamknąć ten dom twierdząc że nie ma wystarczająco pieniędzy na utrzymanie go. Ale gdzie pójdą ci wszyscy ludzie!? Przecież większość z nich już nikogo nie ma, są zupełnie sami!. Nie można ich tak po prostu wyrzucić, mają zamieszkać na ulicy? A w innych domach tez ich nie przyjmą, na pewno nie wszystkich, większość innych domów bierze duże opłaty gdzie nasz dom oferował prawie wszystko za darmo! . – zaczęłaś tłumaczyć chłopakowi gdy już złożyliście swoje zamówienia w restauracji.
- tak mi przykro. Nie da się niczego zrobić? Musi być coś co by uratowało ten dom. Może nowi właściciele?
- nie! Nikt nie ma tak dobrego serca jak Emily, tylko ona niczego nie oczekiwała od tych biednych ludzi. – nie wytrzymałaś już i zaczęłaś płakać.
- proszę nie płacz!. Wszystko będzie dobrze, zobaczysz! – brunet do ciebie podszedł i przytulił.
Spędziliście naprawdę miły wieczór razem; po kolacji poszliście jeszcze do kina na jakaś romantyczną komedie a na koniec Louis odprowadził cię do domu.


-[t.i] nie uwierzysz co się stało!!! – następnego dnia z samego rana Emily gdy cię tylko zauważyła zaczęła krzyczeć. – ktoś wpłacił ogromną sumę na nasze konto! Rozumiesz to? Nie będzie trzeba zamykać domu! Przynajmniej nie na razie. – wyjaśniła.
- naprawdę?! A wiadomo kto to wpłacił? Tak się cieszę! – byłaś strasznie szczęśliwa że dom jeszcze będzie funkcjonował.
- niestety nie, była to anonimowa wpłata. – Emily posmutniała ale ty miałaś wrażenie że wiesz kto to był.


- Louis! Heey! Możesz wpaść dzisiaj do domu starców? Chciałabym z tobą porozmawiać i przy okazji twoja babcia się o ciebie pytała – zadzwoniłaś do chłopaka żeby osobiście mu podziękować.
- pewnie, od której zaczynają się odwiedziny? – spytał.
- dzisiaj są od 14.
- okay będę od razu. – powiedział i się rozłączył.


- to ty prawda? – spytałaś chłopaka kiedy się zjawił.
- ale co ja? – powiedział głupio się uśmiechając.
- wiedziałam ! – rzuciłaś się chłopakowi na szyję i pocałowałaś. Nie pomyślałaś że jesteście przy wejściu do salonu ale uświadomili ci to ludzie którzy zaczęli klaskać i gwizdać gdy pocałowałaś bruneta.
- wow gdybym wiedział że taką nagrodę dostanę to już dawno bym to zrobił – zaśmiał się chłopak i cię przytulił.


-Panie Tomlinson mogłabym z panem porozmawiać na osobności? – Emily poprosiła bruneta.
- pewnie już idę.

- chciałabym ci serdecznie podziękować za te pieniądze, - zaczęła właścicielka gdy Louis wszedł do jej biura. – ale nie mogę tego przyjąć.
- ale ja nalegam – protestował chłopak.
- naprawdę nie mogę, ale .. ja chciałabym już zrezygnować z bycia właścicielką i się zastanawiałam czy może Pan chciałby przejąć ten wspaniały dom. – spytała kobieta.
- ale jak to pani rezygnuję ? – spytał zdziwiony chłopak.
- to nie jest do końca moja wina .. bo mój narzeczony dostał prace za granicą i chcemy wyjechać. Mam do pana pełne zaufanie, a nie chciałabym przekazywać tego domu komuś zupełnie obcemu. – tłumaczyła.
- rozumiem. W taki razie się zgadzam. – odparł Louis.
- nawet Pan nie wie jak się cieszę! Mógłby pan zostać jeszcze z godzinkę to byśmy załatwili wszystkie formalności i już byśmy mieli to z głowy?
- pewnie, to ja pójdę teraz do babci i jak będzie pani gotowa to niech mnie pani zawoła dobrze? – powiedział i wyszedł.

-co chciała ?- spytałaś gdy chłopak wszedł do salonu.
- później się wszystkiego dowiesz. – uśmiechnął się cwaniacko.
- Louis noo proszę powiedz mi!. – nie lubiłaś ‘niespodzianek’.
- później.- odparł i cię zostawił.

Po czasie chłopak znowu wrócił do biura Emily a ty nie miałaś pojęcia co jest grane.

- [t.i], może jest to trochę za szybko ale .. zastanawiałem się czy nie chciałabyś zostać moją dziewczyną.? – spytał chłopak kiedy wyszedł z biura.
- boże Louis, nie wiem co powiedzieć, ale sądzę że możemy spróbować. Naprawdę cię polubiłam. – odpowiedziałaś przytulając chłopaka.
- w takim razie ..  jesteś współwłaścicielką tego oto domu.
- co ? – nie do końca zrozumiałaś o co mu chodzi.
- właśnie podpisałem papiery z Emily i teraz ja jestem oficjalnym właścicielem. A z racji tego że jesteś moją dziewczyną, jesteś także współwłaścicielką!
- żartujesz prawda? Louis!!!! Nawet nie wiem jak mam ci dziękować! Jesteś wspaniały! – wykrzyczałaś i znowu połączyłaś wasze usta w pocałunku. 

1 komentarz: